Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Tęcza za 700 tysięcy

700 tys. złotych. Tyle ma kosztować nowa tęcza na warszawskim placu Zbawiciela. 
Stara, zdemontowana w 2015 r., projektu Julity Wójcik, miała w sobie pewną dwuznaczność. 
Jej autorka twierdziła, że instalacja jest znakiem porozumienia i przymierza. Pojawiały się nawet próby nawiązywania do Pisma Świętego, choć i tak dla wszystkich było jasne, o co chodzi.

Na znakomitym zdjęciu sytuację podsumował lata temu późniejszy prezydencki fotograf Jakub Szymczuk, wtedy jeszcze w „Gościu Niedzielnym”. 
Jego słynna fotografia (zrobiona telefonem komórkowym) z Bożego Ciała, 4 czerwca 2014 r., to kadr ikoniczny. 
Na pierwszym planie bywalcy „Zbawixa” siedzą zajęci sobą przy kawiarnianych stolikach, na drugim planie kroczy procesja z Najświętszym Sakramentem pod baldachimem. Nad wszystkim góruje tęcza Julity Wójcik. 

To zdjęcie stało się symbolem dwóch równoległych Polsk: tradycyjnej, konserwatywnej, opartej na wartościach – oraz wykorzenionej, obojętnej na własne fundamenty, pogrążonej w bezmyślnej teraźniejszości. 

Oczywiście interpretacji było wiele.

Dawna tęcza była kilkakrotnie podpalana. 
Za każdym razem jej odbudowa kosztowała ok. 50 tys. zł. 
Ostatnia przed demontażem – już blisko 200 tys. zł. 
Ale to i tak nic w porównaniu z kosztem nowej wersji.

Tym razem nie ma już żadnej dwuznaczności: nowa tęcza ma symbolizować ideologię LGBT. 
Za planem jej odbudowania stoi Stowarzyszenie „Homokomando”, które na swojej stronie przedstawia się tak: „Bronimy praw osób LGBT+, praw kobiet, praw wszystkich mniejszości. Wchodzimy z tęczą tam, gdzie jej brakuje”. 

Znajdziemy tam również reklamę projektu „Postawmy na Placu Zbawiciela Nową Tęczę. Niezniszczalną. Trwałą. Nasz projekt to instalacja z sześciu metalowych łuków, malowanych w kolorach tęczy – czerwonym, pomarańczowym, żółtym, zielonym, niebieskim i fioletowym. 
Jest jasnym symbolem, że Warszawa jest dla wszystkich. 
Znakiem, który zawsze będzie przypominał osobom LGBT+, że mają prawo dumnie być sobą”. 

Przypominam, że prawdziwa tęcza ma siedem barw; tęczę sześciokolorową przyjęły za swój symbol środowiska homoseksualne.

Jak organizacji udało się osiągnąć sukces? 
Skorzystała z instrumentu budżetu obywatelskiego, po kilku próbach wygrywając w końcu głosowanie. 
I to najlepszy dowód, że budżet obywatelski w obecnej postaci jest parodią samego siebie i powinien zostać zlikwidowany albo gruntownie zmieniony.

Podstawą dla budżetów obywatelskich jest art. 5a Ustawy o samorządzie gminnym, który mówi: „Szczególną formą konsultacji społecznych jest budżet obywatelski. W ramach budżetu obywatelskiego mieszkańcy w bezpośrednim głosowaniu decydują corocznie o części wydatków budżetu gminy. Zadania wybrane w ramach budżetu obywatelskiego zostają uwzględnione w uchwale budżetowej gminy”. 
W miastach na prawach powiatu budżet obywatelski jest obowiązkowy.

Jak to działa w praktyce? 
Budżetem obywatelskim interesuje się garstka mieszkańców, za to bardzo interesują się nim różnej maści aktywiści, którzy za jego pomocą realizują najdziwaczniejsze fanaberie. 
Zwykle zbędne, a bywa, że uciążliwe dla mieszkańców, i prezentowane pod mylącymi nazwami, by uśpić czujność niewtajemniczonych głosujących. 
Na przykład zwężenie ważnej ulicy na warszawskim Ursynowie i wytyczenie na niej pasa dla rowerów przedstawiano kiedyś jako „uspokojenie ruchu”.

Problem w tym, że głosować można tylko za, nie da się głosować przeciw. Aktywiści zbierają kolegów, uprawnionych do oddawania głosów, i tak wygrywają duże pieniądze. 
Mieszkańcy, aby powstrzymać nonsensowne projekty, mogą jedynie głosować na którąś z alternatyw. 
Ile jeszcze sfinansujemy tęcz, poidełek dla psów, ławeczek z pozytywką czy domków dla kotów (wszystko to autentyki), nim ustawodawca położy kres finansowaniu tych zabaw publicznymi pieniędzmi?

Łukasz Warzecha 

za:idziemy.pl

***
Żal. 
Żal zwiedzionych ale i zwodzących. 
Za wszystko przyjdzie swoisty "rachunek"... 
Wieczny...
To żadna "teoria"- to odwieczna, funkcjonująca, PRAKTYKA!
Żal.
Wszak wszyscy mamy dusze.
Nieśmiertelne.
No i dobrze,  że nie jestem już warszawiakiem...
kn

Copyright © 2017. All Rights Reserved.