Polecane
Komunikat Sądu Najwyższego po uchwale Izby Pracy. "Siedmiu sędziów stało się kreatorami prawa"
- Zamiast wykonywać zadania przypisane Sądowi Najwyższemu, skład 7 sędziów SN stał się w ten sposób nie tylko kontrolerem powszechnie obowiązującego prawa, ale także jego aktywnym kreatorem. Z oczywistych względów jest to działanie, które nie tylko nie ma odpowiedniej podstawy prawnej, ale również wprost narusza przepisy powszechnie obowiązującego prawa
- tak do środowej uchwały Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych odniósł się w dzisiejszym komunikacie Sąd Najwyższy.
- Zamiast wykonywać zadania przypisane Sądowi Najwyższemu, skład 7 sędziów SN stał się w ten sposób nie tylko kontrolerem powszechnie obowiązującego prawa, ale także jego aktywnym kreatorem. Z oczywistych względów jest to działanie, które nie tylko nie ma odpowiedniej podstawy prawnej, ale również wprost narusza przepisy powszechnie obowiązującego prawa - tak do środowej uchwały Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych odniósł się w dzisiejszym komunikacie Sąd Najwyższy.
Izba Pracy Sądu Najwyższego podjęła w środę uchwałę, uznając wyroki Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z sędziami powołanymi od 2018 roku za "nieistniejące i niebyłe". Decyzja wywołała burzę w środowisku prawniczym i może spowodować chaos w sprawach tysięcy obywateli.
Zgodnie z uchwałą, jeśli do sądu trafi sprawa po uwzględnieniu w IKNiSP skargi nadzwyczajnej, sąd może sam ponownie rozpoznać taką skargę. W praktyce oznacza to podważenie legalności tysięcy orzeczeń wydanych przez Izbę Kontroli w ostatnich latach.
Sprawa wynikła na kanwie procesu związanego z roszczeniami pracowników jednej z firm w Bielsku-Białej. Pracownicy przegrali swoją sprawę przed sądem, ale ówczesny prokurator generalny Zbigniew Ziobro w grudniu 2021 r. wniósł do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN skargę nadzwyczajną w ich sprawie. W kwietniu 2023 Izba Kontroli Nadzwyczajnej uchyliła wyrok sądu w Bielsku-Białej i sprawa trafiła tam do ponownego rozpoznania.
W czwartek do uchwały odniósł się w komunikacie Sąd Najwyższy.
SN wskazał, że uchwała Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych "jest odpowiedzią na pytania, które Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów de facto sam sobie przedstawił, wcielając się w rolę podmiotu rozstrzygającego kategorycznie o uprawnieniach, jakie miałyby przysługiwać sądom powszechnym".
"Zamiast wykonywać zadania przypisane Sądowi Najwyższemu, skład 7 sędziów SN stał się w ten sposób nie tylko kontrolerem powszechnie obowiązującego prawa, ale także jego aktywnym kreatorem. Z oczywistych względów jest to działanie, które nie tylko nie ma odpowiedniej podstawy prawnej, ale również wprost narusza przepisy powszechnie obowiązującego prawa" - podkreślono.
W zakresie skarg nadzwyczajnych, które miałby rozpoznać sąd powszechny, wskazano "jaskrawą sprzeczność" z ustawą o Sądzie Najwyższym, ale także na to, że "sąd powszechny miałby rozpoznać środek zaskarżenia od własnego orzeczenia'.
- Wskazać ponadto należy, że funkcją uchwał jest wykładnia prawa, a nie kreacja nowych przepisów. W przeciwnym razie należałoby uznać, że Sąd Najwyższy posiada kompetencje prawotwórcze. Tymczasem sentencja uchwały o sygn. akt III PZP 1/25 usiłuje stworzyć normę prawną ustanawiającą właściwość sądów powszechnych do rozpoznawania skarg nadzwyczajnych (pkt 3 sentencji) oraz normę dającą podstawę do abstrakcyjnego i arbitralnego uznawania orzeczeń wydanych przez sąd za nie-orzeczenia („orzeczenia niebyłe", „nieistniejące" – pkt 2 sentencji) - przekazał Sąd Najwyższy.
W komunikacie zaznaczono, że uchwała IPiUS "nie wywiera tak szerokiego wpływu", jak sugeruje się w przekazach medialnych.
"Dotyczy ona bardzo wąskiej kategorii spraw, a mianowicie wyroków Sądu Najwyższego zapadłych w sprawach ze skarg nadzwyczajnych wywołujących skutek kasatoryjny. Poza zakresem uchwały pozostają więc nie tylko orzeczenia w sprawach ze skarg nadzwyczajnych o skutku innym niż kasatoryjny (np. orzeczenia reformatoryjne – o skutkach przecież znacznie dalej idących niż kasatoryjne), lecz także wszystkie inne kategorie i rodzaje spraw pozostających we właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego" - wskazano.
Izba pracy uznała wyroki Izby Kontroli za "nieistniejące". Chaos może dotknąć zwykłych obywateli
Izba Pracy Sądu Najwyższego podjęła w środę uchwałę, uznając wyroki Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z sędziami powołanymi od 2018 roku za "nieistniejące i niebyłe". Decyzja wywołała burzę w środowisku prawniczym i może spowodować chaos w sprawach tysięcy obywateli.
Zgodnie z uchwałą, jeśli do sądu trafi sprawa po uwzględnieniu w IKNiSP skargi nadzwyczajnej, sąd może sam ponownie rozpoznać taką skargę. W praktyce oznacza to podważenie legalności tysięcy orzeczeń wydanych przez Izbę Kontroli w ostatnich latach.
Z wydania takiej uchwały cieszy się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Od początku staliśmy na twardym stanowisku - Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w składzie, w którym zasiada choć jeden sędzia powołany przez neoKRS, nie spełnia kryteriów sądu w rozumienia prawa UE.
– napisał w mediach społecznościowych.
Ziobro: "Sędziowie zrzekli się urzędu"
Z kolei były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ostro skomentował uchwałę, oskarżając sędziów o stosowanie "ideologii demokracji walczącej" zamiast prawa.
– Sędziowie SN, którzy zamiast prawa Rzeczypospolitej stosują ideologię demokracji walczącej, w istocie zrzekli się urzędu. W stosunkowo nieodległym czasie ich wola zostanie potwierdzona w sposób prawnie wiążący – napisał Ziobro, sugerując konsekwencje dla autorów uchwały.
Europoseł Patryk Jaki poruszył temat "dwóch grup sędziów".
Jest grupa sędziów, która cieszy się powołaniem polskiego prezydenta i odwołuje się do polskiej Konstytucji, polskich ustaw, wyroków polskiego TK i jest druga grupa, która uważa, że ważniejsze są powołania od sowieckiej rady i odwołuje się do wyroków Trybunałów zewnętrznych. Każdy w swoim sumieniu powinien się zastanowić, która grupa w sytuacji wojny za granicami służy bardziej niepodległej Polsce – napisał.
Sędzia SN Kamil Zaradkiewicz również odniósł się do sprawy, zapowiadając przyszłe rozliczenia.
– Nadejdzie czas na rozliczenie postkomunistycznej sędziowskiej patologii. Oni już to wiedzą i ogarnia ich paniczne przerażenie, a najciekawsze jest to, że sami stworzyli instrumenty i podstawy własnego rozliczenia – napisał sędzia.
"Chaos w życiu pokrzywdzonych obywateli"
Adwokat Bartosz Lewandowski zwrócił uwagę na praktyczne konsekwencje uchwały dla zwykłych ludzi. W obszernym wpisie opisał dramatyczne skutki decyzji IP SN.
– Nie wiem czy zdajecie sobie Państwo sprawę jak wielki chaos w życiu pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości obywateli spowodowała dzisiejsza uchwała – ostrzegł prawnik.
Lewandowski podał konkretne przykłady problemów, które mogą dotknąć obywateli:
– Proszę to wytłumaczyć rolnikom, którzy nie mogli zbyć swojego majątku, bowiem mieli w obrocie dwa sprzeczne ze sobą orzeczenia spadkowe – wskazał adwokat.
Prawnik wymienił również przypadki obywateli, którzy nie mogli uregulować spraw spadkowych z powodu orzeczeń stwierdzających nabycie spadku przez osoby zmarłe wcześniej niż spadkodawcy, oraz właścicieli z dwoma identycznymi orzeczeniami spadkowymi, którzy nie mogli sprzedać nieruchomości.
Jak podkreślił Lewandowski, to właśnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej naprawiała tego typu błędy poprzez uwzględnianie skarg nadzwyczajnych. Ironią losu jest fakt, że z działalności tej Izby chwalił się również obecny minister sprawiedliwości Adam Bodnar, gdy pełnił funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. – To są właśnie konsekwencje dla "zwykłego człowieka" – podsumował adwokat Lewandowski, wskazując na prawdziwe oblicze sporu o kształt polskiego sądownictwa. Środowisko prawnicze dostrzega, że wojna sędziowska przeniosła się na poziom, gdzie jej ofiarami stają się zwykli obywatele, którzy przez lata czekali na sprawiedliwość w sądach.
Izba Pracy SN wprowadza chaos. Sędzia Stępkowski: Kontynuuje od 2019 r. swoistą tradycję anarchizacji
Izba Pracy Sądu Najwyższego podjęła wczoraj uchwałę, uznającą wyroki Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z sędziami powołanymi od 2018 roku za "nieistniejące i niebyłe". Zdaniem sędziego Sądu Najwyższego, dr. hab. Aleksandra Stępkowskiego, to wprowadzanie dodatkowego zamętu w polski wymiar sprawiedliwości. - Można powiedzieć, że Izba Pracy kontynuuje pewną swoistą tradycję anarchizacji polskiego wymiaru sprawiedliwości - powiedział sędzia w rozmowie z niezalezna.pl.
Izba Pracy Sądu Najwyższego podjęła w środę uchwałę, uznając wyroki Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z sędziami powołanymi od 2018 roku za "nieistniejące i niebyłe". Decyzja wywołała burzę w środowisku prawniczym i może spowodować chaos w sprawach tysięcy obywateli.
Zgodnie z uchwałą, jeśli do sądu trafi sprawa po uwzględnieniu w IKNiSP skargi nadzwyczajnej, sąd może sam ponownie rozpoznać taką skargę. W praktyce oznacza to podważenie legalności tysięcy orzeczeń wydanych przez Izbę Kontroli w ostatnich latach.
Sprawa wynikła na kanwie procesu związanego z roszczeniami pracowników jednej z firm w Bielsku-Białej. Pracownicy przegrali swoją sprawę przed sądem, ale ówczesny prokurator generalny Zbigniew Ziobro w grudniu 2021 r. wniósł do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN skargę nadzwyczajną w ich sprawie. W kwietniu 2023 Izba Kontroli Nadzwyczajnej uchyliła wyrok sądu w Bielsku-Białej i sprawa trafiła tam do ponownego rozpoznania.
Zapytany przez nas o to, jakie skutki przyniesie uchwała Izby Pracy dla funkcjonowania Sądu Najwyższego oraz sądów niższej instancji, dr hab. Aleksander Stępkowski, sędzia Sądu Najwyższego, przyznał, że uchwała "wprowadza dodatkowy zamęt w polski wymiar sprawiedliwości".
- Dodatkowy względem tego, który izba ta konsekwentnie wprowadzała przynajmniej od 2019 r. Można powiedzieć, że kontynuuje ona pewną swoistą tradycję anarchizacji polskiego wymiaru sprawiedliwości. A mówiąc konkretniej, w uchwale tej Izba Pracy zobowiązała sąd powszechny do pominięcia wyroku, który zobowiązywał go do zapewnienia pełnej skuteczności Dyrektywie Rady 98/59 w zakresie zwolnień grupowych. W tym sensie, uchwała ta naruszyła wprost art. 19 TUE, którego przestrzeganie rzekomo miała zapewniać. Można sformułować ocenę, że TSUE angażując się w polityczny konflikt, jaki rozgorzał wokół wymiaru sprawiedliwości w Polsce, rzekomo w imię poszanowania prawa UE, w rzeczywistości autoryzował działania pozwalające wprost ignorować regulacje prawa europejskiego. Nic, tylko pogratulować! - powiedział portalowi niezalezna.pl sędzia Stępkowski.
Zespół do ścigania sędziów
Presję na sędziów Sądu Najwyższego nakłada również kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości.
Waldemar Żurek, szef resortu, powołał specjalny zespół prokuratorów "do spraw zapobiegania negatywnym skutkom orzeczeń", który zajmie się de facto ściganiem sędziów Sądu Najwyższego, którzy zostali powołani po 2017 r.
Sędzia Stępkowski podkreślił, że trudno oceniać działania zespołu, który jeszcze działać nie zaczął.
- Jednak dotychczasowy styl sprawowania urzędu Ministra Sprawiedliwości przez Waldemara Żurka pokazuje, że możemy się spodziewać brutalnych nacisków na sądy i prób zastraszania sędziów. Osobiście tak odczytuję korespondencję, jaką Waldemar Żurek jako Prokurator Generalny skierował do sędziów orzekających w SN. Sformułował tam wprost groźby bezprawne, które powinny się spotkać z adekwatną reakcją ze strony sędziów poddanych tym szykanom Prokuratora Generalnego .
Żurek powołał zespół prokuratorów do ścigania sędziów Sądu Najwyższego. Poznaliśmy ich nazwiska!
Poznaliśmy nazwiska wszystkich członków powołanego przez Waldemara Żurka zespołu, który będzie de facto zajmował się ściganiem sędziów Sądu Najwyższego, których powołano po 2017 roku. Za wydane przez nich orzeczenia! Do tej pory wiadomo było jedynie, kto jest kierownikiem zespołu. Każda z osób należąca do tego gremium została delegowana do Prokuratury Krajowej.
Do tej pory wiadomo było, że szefową tego gremium jest prok. Agnieszka Welenc – prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie. Kto jeszcze?
Informację przekazała portalowi Niezalezna.pl prok. Anna Adamiak. Do zespołu należą:
Andrzej Piaseczny – prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie
Mariusz Kowal – prokurator Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie
Jerzy Kopeć – prokurator Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie.
Każdy z nich został delegowany do Prokuratury Krajowej.
Za co ma odpowiadać zespół?
Powołany przez Żurka zespół ma odpowiadać m.in. za "gromadzenie i analizowanie informacji o wyznaczanych do rozpoznawania spraw składach Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego w kontekście orzekania przez sędziów powołanych na stanowisko w procedurze nominacyjnej prowadzonej przez Krajową Radę Sądownictwa ukształtowaną w trybie określonym przepisami ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw, a także potencjalnych negatywnych następstw dla interesu publicznego oraz dla interesu prywatnego stron postępowań orzeczeń wydanych w tych postępowaniach".
Oprócz tego, do jego zadań ma należeć m.in. "działanie w posiedzeniach i rozprawach, współdziałanie z kierownikami właściwych biur i departamentów Prokuratury Krajowej w koordynowaniu udziału prokuratorów w posiedzeniach i rozprawach, inicjowanie stosownych postępowań zmierzających do usunięcia negatywnych skutków orzekania przez sędziów".
"Zespół rozpoczął pracę, pierwszym jej efektem jest skierowanie przez Prokuratora Generalnego pism do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i sędziów tej Izby, wskazanych imiennie sędziów pozostałych Izb SN oraz sędziów Izb Naczelnego Sądu Administracyjnego, nominowanych w procedurze z udziałem KRS ukształtowanej po 2017 r." - przekazała prokurator Adamiak.
Kierowniczka zespołu Prokuratury Krajowej ds. „neosędziów” odkrywa karty
Poznaliśmy stanowisko kierowniczki nowego zespołu w Prokuraturze Krajowej Agnieszki Welenc, dotyczące relacji orzeczeń trybunałów europejskich i prawa krajowego. Prokuratorka to młot na „neosędziów”.
Prokuratura Krajowa w komunikacie z 19 września poinformowała o powołaniu zespołu do spraw zapobiegania negatywnym skutkom orzeczeń wydanych przez sędziów nominowanych w procedurze z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej po 2017 roku. Na jego czele stanęła prokurator Agnieszka Welenc. W skład zespołu weszli również prokuratorzy Andrzej Piaseczny, Mariusz Kowal i Jerzy Kopeć.
Za pośrednictwem Działu Prasowego Prokuratury Krajowej zwróciliśmy się do prokurator Agnieszki Welenc z pytaniami, dotyczącymi jej oceny relacji prawa krajowego i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Obszerną odpowiedź prok. Welenc otrzymaliśmy następnego dnia po wysłaniu pytania.
Unijne vs. krajowe 1:0
Pierwsze z pytań, które zadaliśmy, brzmiało następująco: „Jakie skutki prawne wg kierowniczki zespołu wywołują orzeczenia TSUE i ETPCz – czy zawieszają automatycznie krajowe ustawy, czy też może ich adresatem jest rząd, który powinien zmienić prawo?”
Na wstępie wyjaśnić trzeba, że nie można utożsamiać orzeczeń TSUE i ETPC na płaszczyźnie ich skutków prawnych, gdyż dotyczą one odmiennych systemów prawnych. TSUE działa bowiem w ramach Unii Europejskiej, a ETPCz – w ramach Rady Europy. Stąd też skutki prawne wywoływane przez orzeczenia TSUE określone zostały w Traktacie o funkcjonowaniu UE, a skutki prawne orzeczeń ETPCz – w EKPC – wskazała Agnieszka Welenc.
Prokuratorka podkreśliła, że „wyroki TSUE – jako jedynego organu uprawnionego do dokonywania interpretacji i wykładni prawa unijnego – są bezpośrednio wiążące dla wszystkich państw członkowskich i we wszystkich państwach członkowskich UE, w których to prawo jest stosowane (art. 258-260 i 267 TFUE, zasada bezpośredniego skutku)”.
Tym samym, zważywszy na zasady pierwszeństwa i efektywności prawa UE, jeśli dochodzi do sprzeczności prawa krajowego z prawem unijnym, sądy krajowe w procesie stosowania prawa muszą stosować się do wykładni prawa unijnego przyjętej w orzeczeniach TSUE, nawet jeśli prowadzi to do wyłączenia prawa krajowego – jednoznacznie stwierdziła kierowniczka zespołu PK.
Według prok. Welenc takie podejście do zagadnienia, o które pytaliśmy, wynika z orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości z 9 marca 1978 r. w sprawie C-106/77 (Simmenthal).
Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że sądy krajowe zobowiązane są nie stosować sprzecznych z prawem wspólnotowym przepisów prawa krajowego, nawet bez ich uprzedniego uchylenia. Obowiązkiem organów państwa jest zatem stanowienie i stosowanie prawa tak w zgodzie z Konstytucją RP, jak i obowiązującym Polskę prawem unijnym – streściła decyzję TS prawniczka.
Adresatami orzeczeń TSUE są wg Agnieszki Welenc zarówno rząd, jak i pozostałe organy państwa, czyli Sejm. Senat, Prezydent RP, sądy i trybunały, czyli podmioty odpowiedzialne za proces stanowienia i stosowania prawa.
Z kolei orzecznia ETPCz są, jak wskazała prokuratorka, wiążące dla państwa, które sprawę przegrało (art. 46 EKPC).
Państwo takie zobligowane jest wyrok wykonać, a tym samym wypłacić zasądzone zadośćuczynienie, usunąć skutki naruszenia, podjąć środki generalne dla zapobieżenia podobnym naruszeniom w przyszłości – wyjaśniła.
Agnieszka Welenc podkreśliła, że wyrok ETPC nie wywiera bezpośredniego skutku w prawie krajowym i nie anuluje krajowego orzeczenia.
Wymaga wdrożenia i może prowadzić do wzruszenia orzeczenia w drodze wznowienia postępowania. Co istotne, wykonanie orzeczeń ETPC kontroluje Komitet Ministrów Rady Europy – dodała.
Obowiązek powstrzymania się od czynności orzeczniczych
Nasze drugie pytanie brzmiało tak: „Na jakiej podstawie prawnej (skoro obowiązują krajowe ustawy o KRS, ups, SN etc.) tzw. neosędziowie mieliby się powstrzymywać od orzekania? Proszę wskazać konkretne przepisy.”
Agnieszka Welenc wskazała, że osoby, które określiliśmy w pytaniu jako „tzw. neosędziowie” w Sądzie Najwyższym i Naczelnym Sądzie Administracyjnym znalazły się wskutek uczestnictwa w procedurze konkursowej przed gremium niespełniającym konstytucyjnych wymogów dla uznania go za Krajową Radę Sądownictwa i przyznania mu tym samym imperium, które dla organu konstytucyjnego kreuje ustawa zasadnicza i inne akty prawne.
Składy orzekające z udziałem takich osób nie są sądami, tak wedle orzecznictwa TSUE i ETPC, jak i uchwał Sądu Najwyższego – z 23 stycznia 2020 r., sygn. akt BSA I-4110-1/20, i tej najnowszej, z 24 września 2025 r., sygn. akt III PZP 1/25, wydanej w składzie 7 sędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych i mającej moc zasady prawnej – napisała prokuratorka, przywołując m.in. najnowsze orzeczenie Sądu Najwyższego, wydane kilka dni temu.
Czynności podejmowane przez [rzekomych – JP] „neosędziów” zdaniem Agnieszki Welenc nie mieszczą się w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, który Konstytucja RP zastrzega do wyłącznej kompetencji sądów (art. 175 ust. 1). Działania tych sędziów mają narażać Skarb Państwa, a więc obywateli, na płacenie wielomilionowych oszkodowań, a z drugiej strony, z uwagi na realizowanie się przesłanek procedur wznowieniowych, na niepewność ich sytuacji prawnej.
Skoro zatem wyroki TSUE mają moc wiążącą dla wszystkich państw-członkowskich UE, to muszą być uwzględniane przez sądy stosujące prawo w tych państwach. Pomimo więc formalnego obowiązywania aktów prawnych – osoby, które do SN i NSA trafiły po przejściu procedury przed nieodpowiadającym konstytucyjnym standardom gremium, orzekania nie powinny się podejmować – oceniła prawniczka.
Prok. Welenc zwróciła uwagę, że kompetencje sędziów powołanych po 2017 r. zostały zakwestionowanie przez Trybunał w kontekście obowiązujących przepisów, a podobne stanowisko wyraził w ww. uchwałach Sąd Najwyższy.
W konsekwencji przystępujące do rozpoznawania spraw składy z osobami, których dotyczy pytanie Pana Redaktora, nie spełniają wymogów sądu z art. 19 ust. 1 akapit drugi Traktatu o Unii Europejskiej, art. 6 ust. 1 EKPC i art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, a tym samym pozbawiają strony ich fundamentalnego prawa do rzetelnego procesu sądowego przed sądem ustanowionym przez ustawę, bezstronnym i niezawisłym – stwierdziła kierowniczka zespołu PK.
W ostatnim zdaniu odpowiedzi Welenc podkreśliła, że [rzekomi – JP] „neosędziowie” mają obowiązek badania z urzędu, cz spełniają wymogi sądu w rozumieniu prawa UE, a obowiązek respektowania przy tym wykładni dokonanej w orzeczeniach TSUE, w tym w wyroku C-225/22, spoczywa na wszystkich składach orzekających we wszystkich instancjach, w tym na składach Sądu Najwyższego oraz na sędziach funkcyjnych, tj. prezesach Izb SN, prezesach sądów i przewodniczących wydziałów.
Zaskakująca zmiana kursu
Agnieszka Welenc od w okresie kierowania prokuraturą przez Zbigniewa Ziobro wykonywała obowiązki z Biurze Prezydialnym Prokuratury Krajowej. Jej głównym obszarem działania była legislacja. Prokuratorzy, z którymi rozmawialiśmy podkreślali, że była postrzegana jako osoba zaufana poprzedniego szefostwa tej komórki PK. Jej obecna rola jest dla nich zaskoczeniem.
Swoje pierwsze kroki jako prokurator stawiała w prokuraturze w Busku-Zdroju. Wg informacji dostępnych w sieci była laureatką ogólnopolskiego konkursu dla prokuratorów z zakresu kryminalistyki w 2006 r. Jak podkreślił wykładowca Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, z którym rozmawialiśmy, wynik taki zasługuje na szacunek i dowodzi wiedzy prokuratora.
Trybunał Stanu dla Żurka? Wildstein ostro o „zielonych ludzikach Kremla”
Publicysta Dawid Wildstein nie szczędził mocnych słów pod adresem sędziego Waldemara Żurka i środowiska sędziowskiego. W swoim wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych stwierdził, że działania niektórych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości noszą znamiona zdrady stanu i wpisują się w rosyjską narrację destabilizującą Polskę.
Wildstein ocenił, że wyrok Sądu Najwyższego dotyczący Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ma bezpośrednio na celu podważenie legalności wyboru prezydenta Karola Nawrockiego. „To co zrobił Żurek i jego sędziowskie pacynki, niektóre z rodowodem ze stanu wojennego, to jest po prostu zdrada stanu. To są zielone ludziki realizujące interes Kremla” – napisał publicysta.
Podkreślił, że takie działania w czasach pokoju byłyby poważnym zagrożeniem dla państwa, ale w sytuacji wojny w Europie stanowią „grę na chaos, na Rosję, na skrajną dezinformację”.
Wildstein wskazał, że torpedowanie działań ośrodka prezydenckiego, który – jak podkreślił – intensywnie pracuje nad wzmocnieniem bezpieczeństwa Polski, jest równoznaczne z osłabianiem zdolności obronnych kraju i obniżaniem jego pozycji międzynarodowej. „Ci ludzie powinni pójść siedzieć. Jeśli Polska ma być normalna, to Trybunał Stanu dla Żurka to minimum” – dodał
Publicysta nie ukrywał także swojego krytycznego stosunku wobec Platformy Obywatelskiej i jej lidera Donalda Tuska. „Jak ktokolwiek przyzwoity może dziś popierać PO i Tuska?” – pytał retorycznie, wskazując, że środowiska polityczne związane z opozycją ignorują ryzyka związane z działaniami części sędziów.
Wildstein porównał obecną sytuację do narracji z okresu międzywojennego, kiedy – jak zaznaczył – odważne hasła nie zawsze szły w parze z realnymi zdolnościami państwa do obrony swoich granic, nawiązując zapewne do pohukiwań Radosława Sikorskiego wobec Rosji.
za:www.fronda.pl