Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Józef Piłsudski do Polaków.Podczas kryzysów strzeżcie się agentur… Testament Ojca Niepodległości

11 listopada 2025 roku obchodzimy 107. rocznicę odrodzenia polskiej niepodległości. To dzień, w którym Polska po 123 latach niewoli powróciła na mapę Europy. Dzień, w którym wspominamy tych, którzy wolność wywalczyli mieczem, słowem i niezłomną wiarą. Wśród nich — ten, którego imię na zawsze stało się synonimem niepodległości: Józef Piłsudski. Marszałek, którego myśli i przestrogi brzmią dziś równie aktualnie jak sto lat temu.

„Niepodległość nie jest Polakom dana raz na zawsze” — powiedział Piłsudski, ostrzegając, że wolność trzeba codziennie pielęgnować, bronić jej przed wrogiem zewnętrznym, ale i przed chorobami wewnętrznymi. Bo Polska — jak mówił — „może zginąć nie tylko od bagnetów, ale i od własnej głupoty, zawiści, korupcji i agentur, które służą obcym”.

Testament Marszałka

Choć Piłsudski nie pozostawił formalnego testamentu, pozostawił nam coś znacznie cenniejszego: testament ducha, zawarty w jego rozkazach, mowach i notatkach. Z jego słów można ułożyć przesłanie, które dziś brzmi jak proroctwo i ostrzeżenie.

    „Podczas kryzysów strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”.

Marszałek doskonale rozumiał, że Polska — leżąca między Wschodem a Zachodem — zawsze będzie polem walki nie tylko militarnej, lecz także informacyjnej i politycznej. Dziś, gdy znów widać rosyjskie wpływy, propagandę i próby rozbijania narodowej wspólnoty, jego słowa nabierają bolesnej aktualności.

    „Bez względu na to, jaki będzie jej rząd, Rosja będzie zawsze imperialistyczna. Jest to zasadniczy rys jej charakteru politycznego”.

Piłsudski wiedział, że z Moskwą nie można budować trwałego pokoju. Widział w niej odwieczne zagrożenie — dla Polski, dla Europy, dla wolności. Ostrzegał również przed iluzją niemiecko-rosyjskiej współpracy:

    „Marzeniem Niemiec jest doprowadzenie do kooperacji z Rosją. Dojście do takiej kooperacji byłoby naszą zgubą”.

Jakże te słowa przypominają nam dziś rzeczywistość Nord Streamów, polityki ustępstw i naiwnej wiary w „dialog” z tyranami.

Cena wolności

„Niepodległość jest dobrem nie tylko cennym, ale bardzo kosztownym”.
Marszałek przypominał, że wolność nigdy nie jest tania. Nie kupuje się jej za dwa grosze i dwie krople krwi. Wolność wymaga ofiary, dyscypliny, pracy i odwagi.

Piłsudski przestrzegał także przed wewnętrznym rozkładem państwa:

    „Złą cechą dotychczasowych stosunków w Polsce jest to, że dają one siłę wszystkim szujom, natomiast nie dają siły państwu”.

To gorzkie, ale prawdziwe zdanie – bo zdrada, korupcja i krótkowzroczność są równie groźne jak obce armie. Marszałek wzywał do moralnego odrodzenia, do uczciwej pracy i służby, bo – jak mówił – „nie może być litości dla złodziejów dobra publicznego”.

Na Wschód czy na Zachód?

„Jeżeli zwrócicie się na Wschód, to minimum o jeden wiek cofniecie się z kulturą, ekonomią itp. Jeżeli zwrócicie się na Zachód, minimum o jeden wiek szybciej Polska będzie się rozwijać”.

Te słowa są przestrogą dla każdego pokolenia. Piłsudski wiedział, że przyszłość Polski leży w Europie — wśród wolnych narodów, a nie w imperialnych objęciach Wschodu. Dziś, gdy znowu słyszymy głosy relatywizujące rosyjskie zbrodnie, powinniśmy przypominać: nie ma Europy sprawiedliwej bez Polski wolnej i suwerennej.

Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo

Piłsudski wierzył, że siła narodu tkwi w jego duchu. Przetrwaliśmy rozbiory, powstania, okupację i komunizm, bo nie utraciliśmy wiary w sens walki. „Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska”.

To zdanie to kwintesencja polskiego losu – i zarazem przestroga dla nas dziś, gdy pokój i wolność wydają się czymś oczywistym.

„Historię swoją piszcie sami…”

W czasach, gdy inni próbują pisać historię za nas – relatywizować Katyń, usprawiedliwiać agresję, fałszować pamięć – Piłsudski pozostaje nauczycielem odwagi i prawdy.

    „Historię swoją piszcie sami, bo inaczej napiszą ją za was inni i źle”.

Niech ten Dzień Niepodległości będzie nie tylko świętem flag i defilad, lecz także dniem refleksji nad tym, czy jesteśmy godnymi spadkobiercami tamtej walki. Czy w czasach pokoju potrafimy służyć Polsce z takim samym oddaniem, z jakim oni walczyli o jej wolność?

Bo – jak mówił Marszałek –  „W życiu są rzeczy ważniejsze niż samo życie”.

Aktualność testamentu Marszałka

Dziś, gdy Europa znów stoi wobec zagrożenia ze Wschodu, gdy Rosja prowadzi brutalną wojnę przeciwko Ukrainie, a jej propaganda próbuje zatruwać serca i umysły w całym regionie, słowa Piłsudskiego nabierają proroczej mocy. On wiedział, że imperializm rosyjski nie zna granic, a jego celem zawsze będzie zniewolenie sąsiadów i rozbicie Zachodu.

Jego testament to nie tylko wspomnienie historii — to plan obrony polskiej duszy i wolności. To przypomnienie, że tylko naród czujny, zjednoczony i wierny swoim wartościom może przetrwać burze dziejów.

Dlatego dziś, w 107. rocznicę odzyskania niepodległości, powtórzmy za Marszałkiem:
„Podczas kryzysów strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce”.

 Józef Piłsudski: Niewola tatarska wszczepiła Rosji ducha niewolniczego

Długa i ciężka niewola tatarska, która trwała kilka wieków, niezatarte zostawiła ślady w historii Rosji i wyryła swe piętno na charakterze ludności. Wszczepiła ona ten duch niewolniczy, tę pokorę wobec władzy, to zgadzanie się z losem, jakie cechują lud rosyjski.

Niezdolna do żywszej pracy, zepsuta do szpiku kości biurokracja rosyjska wszędzie i zawsze jest przeszkodą w pracy społecznej, chociażby najlegalniejszej. Życie przykryje ona stosem zapisanych papierów, zasuszy je formalizmem, a jeżeli jeszcze po tej operacji będzie ono oddychać, uderzy je po twarzy nahajką i zapluje oczy.

W przekonaniu chłopów rosyjskich car myśli tylko o ich szczęściu i, jeżeli oni doznają tylko krzywdy, jeżeli szczęście nigdy im się nie uśmiecha, wina to panów i urzędników, którzy oszukują cara opowiadaniem, że chłopom dobrze się dzieje.


Zawczasu określić możemy, czym będzie Rosja po usunięciu samowładnego rządu. „Wyżej łba uszy nie rosną” – mówi przysłowie rosyjskie i stosownie do tego demokratyczność przyszłej konstytucji nie przerośnie samego społeczeństwa.

Absolutyzm carski istnieć może tylko w dwóch wypadkach: jeden – to panowanie nad wpół dziką hordą, nie zróżniczkowaną jeszcze, jednolitą w swych dążeniach i myślach, drugi – to panowanie nad społeczeństwem cywilizowanym, ale pod warunkiem, że społeczeństwo to będzie rozatomizowane do najdalszych granic.

Oto do czego doprowadziło biedny lud rosyjski kilkusetletnie panowanie knuta carskiego: włościanin już nie tylko nie broni się, gdy pastwią się nad nim urzędnicy policyjni, ale daje się nawet zabić bez krzyku, przejęty niewolniczym szacunkiem dla siedzącego obok „naczalstwa”.

Budżet państwa rosyjskiego nie liczy się wcale z interesami i potrzebami ludu. Treścią swą przypomina on obrachunek właściciela niewolników, który wycisnąwszy ich pracę do granic możliwości, przeznacza dla nich tylko tyle, by ich utrzymać przy życiu.

Bezczelne naigrawanie się z uczuć ludzkich wchodzi w system rządzenia, bo tylko ludzie pozbawieni godności przez ciągłe jej deptanie mogą znosić tak ohydną niewolę, jak carska.

Niewola moskiewska tym się różni od wszelkiej innej, że oprócz krzywdy i ucisku naród ujarzmiony znosić musi stale upokorzenia. Rząd carski za przykładem wszystkich despotów Wschodu lubuje się w zewnętrznych przejawach uległości i pokory, w obrażaniu godności ludzkiej niewolnika. Nie dosyć mu uderzyć nahają, chce on jeszcze, by uderzony pocałował narzędzie tortury; mało mu powalić przeciwnika, trzeba jeszcze wymierzyć zwyciężonemu policzek. 

Rząd samowładny rozumie doskonale, jak wielką jest potęga zbiorowego działania, a jak natomiast słabym wobec niego jest człowiek pojedynczy. Wytęża więc wszystkie swe siły, by postawić możliwie liczne i trwałe przegródki pomiędzy ludźmi; wszelkich starań dokłada, by mieć do czynienia z człowiekiem odosobnionym, nigdy z gromadą. Nawet pokorne podanie, wnoszone do władzy, gdy bywa ułożone zbiorowo, nabiera w oczach caratu cech występku.

Czwarta część dochodów carskich płynie nie skądinąd, jak z wódki, a obecnie, gdy wprowadzono monopol, car, jak każdy inny kupiec, jest po prostu zainteresowany, by ludziska zaglądali możliwie gęsto i często do jego „kazionnych ławok”

Od dwudziestu lat wewnętrzna polityka caratu polega na rozszerzaniu organizacji rządowej przez przyswajanie jej coraz to nowych funkcji. Jest to sui generis socjalizm państwowy, w którego zakres wchodzą koleje i filantropia, wódka i moralność, nauka i religia, a który w każdym wypadku spotrzebowuje mnóstwo rąk i głów, wciąga w skład rządu i daje chleb ogromnej ilości głodnych kandydatów do posad.

za:www.fronda.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.