Polecane
Obchody 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości
W całym kraju trwają obchody 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Główne uroczystości zorganizowano w Warszawie. Wzięli w nich udział m.in. Prezydent Karol Nawrocki i jego małżonka oraz przedstawiciele rządu i parlamentu.
Mocne wystąpienie Karola Nawrockiego w Dniu Niepodległości! Prezydent jasno o atakach na polskość
Patrząc na ponad tysiąc lat polskiej historii i wielkie dzieło ojców polskiej niepodległości, pytam więc, gdzie jest nasze jestestwo, nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczpospolitej i czemu musimy być świadkami i odpierać presję protezy wartości chrześcijańskich, jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i polskim systemie edukacji – mówił prezydent Karol Nawrocki.
Prezydent Karol Nawrocki przemawiał we wtorek 11 listopada na Placu Piłsudskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Nie zabrakło jasnych, dobitnych słów na temat polskości i polskiej niepodległości.
Prezydent Nawrocki podczas obchodów 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości podkreślił, że choć ojcowie niepodległości różnili się od siebie, to nie zawiedli „pięciu pokoleń, które pracowało na wolną i niepodległą Polskę”.
Zaznaczył, że udało się wytrzymać napór bolszewików ze wschodu, „bo wciąż w polskim żołnierzu i w polskim chłopie było to, co Maurycy Mochnacki nazwał jestestwem”.
– Było przywiązanie do narodowych wartości i do naszej tożsamości, bo nie udało się międzynarodówce syrenim śpiewem przekonać polskiego chłopa, że tożsamość narodowa się nie liczy; bo chłop chciał ginąć za to, co polskie i żołnierz polski chciał ginąć za Polskę, za biało-czerwone barwy i za nasze narodowe jestestwo.
Przyznał, że choć scena polityczna II Rzeczpospolitej była mocno skonfliktowana, to jednak „nigdy nie oddała tego, czego potrzebuje cała narodowa wspólnota – swoich marzeń i ambicji – Centralnego Okręgu Przemysłowego, portu w Gdyni, polskiej złotówki, która była, jest i będzie symbolem polskiej suwerenności”.
Za największy sukces II Rzeczpospolitej prezydent Nawrocki uznał „wychowanie w polskiej szkole ucznia, który od początku do końca wiedział, że jest Polakiem i że ma obowiązki polskie”.
– Patrząc na ponad tysiąc lat polskiej historii i wielkie dzieło ojców polskiej niepodległości, pytam więc, gdzie jest nasze jestestwo, nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczpospolitej i czemu musimy być świadkami i odpierać presję protezy wartości chrześcijańskich, jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i polskim systemie edukacji – powiedział Nawrocki.
Podkreślił także, że to „nie jest nasze, to niepolskie”. – Prezydent Polski nigdy nie pozwoli, abyśmy znów stali się pawiem i papugą narodów, bezwolnie powtarzającą to, co przychodzi z Zachodu – zadeklarował. Wskazał, że mówi to jako zwolennik Polski w Unii Europejskiej. – Ale mówiący przede wszystkim: Polska, przede wszystkim Polacy – oświadczył.
Prezydent zwrócił uwagę, że Polska wolna, niepodległa i suwerenna jest naszym zobowiązaniem. – O tym jest to święto – podkreślił Nawrocki.
Wskazał na doświadczoną walkami o granice i z bolszewikami II Rzeczpospolitą. – My współcześni Polacy, żyjący w niewspółmiernie lepszych czasach, chcemy powiedzieć tym z 11 listopada 1918 roku, że nie stać nas na nasze marzenia, na Centralny Port Komunikacyjny, na Polską Żeglugę Śródlądową, nie stać nas na rozwój polskich portów, polskiego atomu, nie stać nas na Centrum Technologii Przełomowych? – pytał prezydent.
Zaznaczył, że niepodległość to także sprawiedliwość. – Tak, Polacy oczekują sprawiedliwości. Polacy nie chcą politycznych, partyjnych szopek i teatrów – podkreślił prezydent.
Wskazał, że Polacy chcą móc dostać się do lekarza, zostać wyleczeni, taniej płacić za prąd i za artykuły spożywcze. – Nasza niepodległość, wolność i solidarność to także sprawiedliwość społeczna i tego jako prezydent w obliczu dzisiejszego święta zamierzam się domagać – powiedział.
Prezydent Karol Nawrocki złożył rano wieńce przed pomnikami Ojców Niepodległości.
Msza św. w intencji Ojczyzny
Liturgii przewodniczył ks. abp Adrian Galbas, metropolita warszawski. W Eucharystii uczestniczyła para prezydencka. – Myślmy o Polsce nie tylko od święta – apelował w Narodowe Święto Niepodległości ks. bp Wiesław Lechowicz podczas Mszy św. odprawionej w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Eucharystii sprawowanej w 107. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości przewodniczył ks. abp Adrian Galbas, metropolita warszawski. W liturgii uczestniczyła para prezydencka i przedstawiciele najwyższych władz państwowych. Przed rozpoczęciem Mszy św. prezydent Karol Nawrocki zapalił świecę niepodległości, ofiarowaną w 1867 r. przez Piusa IX z poleceniem zapalenia jej, gdy Polska odzyska niepodległość. Do świątyni wprowadzona została chorągiew Wojska Polskiego i odśpiewano hymn narodowy. Podczas Mszy św sprawowanej w intencji Ojczyzny modlono się m.in. o to, by Polska zachowała wierność Chrystusowi na dalszej drodze swoich dziejów oraz o to, by Polacy rozsiani po całym świecie trwali w wierze, zachowywali związki z Ojczyzną i polską kulturą.
– Wiemy, my, ludzie wierzący, że odzyskanie niepodległości, a także jej utrzymanie to nie tylko sprawa działań politycznych i wojskowych, ale to dzieło Boże – Boga, który jest Panem losów i Panem człowieka – powiedział na początku Mszy św. ks. abp Adrian Galbas. W homilii ks. bp Wiesław Lechowicz zwrócił uwagę, że choć „żyjemy w państwie niepodległym”, to „wolność zawsze pozostaje skarbem w naczyniach glinianych, o który trzeba dbać nieustannie”. W świetle Ewangelii (Łk 17,10) przypomniał, że mamy przyjmować postawę służby: „Gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. – Naprawdę żadnej łaski nie robimy, jeśli dbamy o [Ojczyzny] wolność, jeśli wykonujemy to, co jest naszym świętym obowiązkiem jako synów i córek tej samej matki – Polski – zauważył biskup polowy i dodał, że jesteśmy „sługami naszej Ojczyzny”. W homilii ksiądz biskup odnosił się do poematu Karola Wojtyły „Myśląc Ojczyzna”. Cytując słowa: „Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam”, ksiądz biskup wskazał na obowiązek „dbałości o naszą dojrzałość, o naszą osobistą wolność, mówiąc językiem religijnym – o naszą świętość”. Na zakończenie ks. bp Lechowicz wezwał, by o Polsce myśleć nie tylko „od święta”, ale każdego dnia – z wdzięcznością i troską o jej obecny i przyszły kształt.
Świeca Niepodległości zapłonęła – 11 listopada w Świątyni Opatrzności Bożej
W 107 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości w Świątyni Opatrzności Bożej została zapalona Świeca Niepodległości! Przybyła z Rzymu, przetrwała okupację i Powstanie Warszawskie. Jaka jest jej historia?
5 sierpnia 1864 na stokach Cytadeli Warszawskiej zostali powieszeni członkowie władz Rządu Narodowego, co realnie kończy powstanie styczniowe. Polska i Litwa popada w żałobę, a carat zwiększa represje. Dwa lata później dzięki staraniom ks. Piotra Semenenko papież Pius IX dekretem z 9 marca 1866 utworzył w Rzymie, na Awentynie, Papieskie Kolegium Polskie, powierzając jego organizację oo. zmartwychwstańcom. Rok później, 29 czerwca 1867 papież kanonizuje Jozafata Kuncewicza. Tu zaczyna się historia Świecy Niepodległości.
Polska delegacja, który przybywa do Rzymu na kanonizację Jozafata Kuncewicza, ofiarowuje papieżowi Piusowi IX świecę. Nie była byle jaka – wykonana z dziewiczego wosku pszczelego, mierzyła 180 cm wysokości i zdobił ją wizerunek Maryi. W dodatku została bogato ozdobiona symbolami kwiatowymi. Był to znak wdzięczności za zaangażowanie papieża na rzecz sprawy polskiej.
Jednak po kanonizacji Pius IX nakazuje przenieść świecę do założonego przez siebie Kolegium Polskiego, do czasu „aż ją ze sobą do wolnej Warszawy zabiorą”. 10 lat później Pius IX przyjmując na audiencji polskich pielgrzymów, zwraca się do nich słowami: „Miejcie nadzieję, wytrwałość, odwagę i módlcie się, a ciemięzcy wasi runą i Królestwo Polskie powróci”.
W 1919 roku papież Benedykt XV mianuje dwóch nowych polskich kardynałów: Edmunda Dalbora oraz Aleksandra Kakowskiego. I poleca im wypełnić prośbę swojego poprzednika. Świeca ma być z Rzymu zawieziona do wolnej Warszawy. Jako symbol światła promieniującego z Kościoła, jako „symbol cywilizacji katolickiej” i „przedmurza chrześcijaństwa”.
Uroczyste powitanie Świecy
Papieskie życzenie wypełniło się 10 stycznia 1920 roku. Świecę przewieziono pociągiem dyplomatycznym do Warszawy. Jednak dopiero następnego dnia – 11 stycznia została powitana w Pałacu Arcybiskupim. W tym wydarzeniu uczestniczył nuncjusz papieskim bp Achilles Ratti (późniejszy papież Pius XI), 18 biskupów marszałek Sejmu Ustawodawczego Wojciech Trąmpczyński, prezes Rady Ministrów Leopold Skulski, prezydent Warszaw Piotr Drzewiecki oraz znany chyba wszystkim Ignacy Paderewski.
Stamtąd w uroczystej procesji Świeca została przeniesiona do archikatedry warszawskiej. Na rozpoczęcie Mszy Świętej odśpiewano „Te Deum”, a kulminacyjnym punktem uroczystości było zapalenie Świecy Niepodległości. W asyście kleryków, przy dźwięku dzwonków, marszałek Trąmpczyński podchodzi i zapala umieszczoną na wysokim świeczniku Świecę Niepodległości. Lud zgromadzony pada na kolana w podzięce Opatrzności Bożej za odzyskanie niepodległości.
Homilię wygłosił bp Józef Pelczar, który jeszcze jako młody ksiądz studiujący w Rzymie, był na uroczystościach kanonizacyjnych św. Jozafata. Płomienne kazanie zapisał bł. ks. Ignacy Kłopotowski, a do dziś jest dostępne dzięki broszurze wydanej w Drukarni Loretańskiej. Można je przeczytać tutaj.
Świeca wraz z wydaną broszurką przechowywana była w Archikatedrze Warszawskiej, a w czasie II wojny światowej dla bezpieczeństwa została przeniesiona do Kościoła Seminaryjnego na Krakowskim Przedmieściu. Przeleżała ona mało znana do 2018 r.
Dopiero w 2018 roku Świeca Niepodległości trafiała do Świątyni Opatrzności Bożej. Od tej pory jest uroczyście zapalana przez Prezydenta RP ogniem z Grobu Nieznanego Żołnierza podczas Eucharystii w czasie kolejnych obchodów Święta Niepodległości.
Prezydent wręczył odznaczenia państwowe. Wśród wyróżnionych Łysiak, Uznański i Babiarz
Z okazji Święta Niepodległości prezydent Karol Nawrocki uhonorował wybitnych Polaków. Wśród odznaczonych znaleźli się Waldemar Łysiak, Sławosz Uznański i Przemysław Babiarz.
W Pałacu Prezydenckim odbyła się uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych z okazji Narodowego Święta Niepodległości. Prezydent Karol Nawrocki uhonorował osoby szczególnie zasłużone dla Polski – ludzi nauki, kultury, dziennikarstwa i życia publicznego.
Dziś jest 11 listopada, 107. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, najpiękniejszy dzień w polskim kalendarzu historycznym, na który pracowało pięć pokoleń Polaków, aby dojść do domu polskiego, do naszej wolnej, niepodległej, suwerennej Rzeczypospolitej - mówił prezydent Karol Nawrocki.
To oznacza, że dzisiaj w kontekście tej daty Polska dziękuje swoim najwybitniejszym obywatelom; obywatelom, którzy swoją drogą życiową, swoimi pracami, głosem, nauką, osiągnięciami, kunsztem aktorskim dają nam, Polakom, wielką dumę – dodał.
Order Orła Białego, najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej, otrzymali:
Waldemar Łysiak – pisarz, eseista, publicysta i znawca epoki napoleońskiej, wyróżniony za znamienite zasługi dla polskiej kultury i literatury,
Andrzej Poczobut – polsko-białoruski dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi, uhonorowany za walkę o prawa człowieka i niezłomną postawę wobec reżimu w Mińsku (order zostanie wręczony w późniejszym terminie).
Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymali:
Przemysław Babiarz – dziennikarz, komentator sportowy, aktor i konferansjer, za wybitne zasługi dla kultury, działalność społeczną i pracę dziennikarską,
Konrad Banaszek – profesor fizyki, specjalista w dziedzinie technologii kwantowych, członek Polskiej Akademii Nauk, wyróżniony za popularyzowanie polskiej myśli naukowej na świecie.
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski trafił do:
Sławosza Uznańskiego–Wiśniewskiego, astronauty Europejskiej Agencji Kosmicznej, drugiego Polaka w historii, który znalazł się w przestrzeni kosmicznej i pierwszego, który przebywał na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej,
Adama Woronowicza, aktora teatralnego i filmowego, związanego z warszawskim TR Warszawa, uhonorowanego za osiągnięcia artystyczne i wkład w rozwój kultury.
Prezydent podkreślił, że każdy z odznaczonych – niezależnie od dziedziny – w szczególny sposób przyczynił się do budowania wspólnoty narodowej i wzmacniania wizerunku Polski na świecie.
Prezydent Nawrocki wręczył awanse generalskie oficerom wojska, straży pożarnej i policji
W Święto Niepodległości prezydent Karol Nawrocki wręczył nominacje generalskie jedenastu oficerom Wojska Polskiego, oficerowi Policji, oficerowi Straży Granicznej oraz oficerowi Państwowej Straży Pożarnej.
Akty mianowania zostały wręczone podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. W ceremonii, obok prezydenta, wzięli udział także wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i szef MSWiA Marcin Kierwiński (w których gestii jest składanie wniosków o awanse żołnierzy i funkcjonariuszy).
Na stopień generała dywizji Wojska Polskiego mianowani zostali: Dowódca 8 Dywizji Piechoty Armii Krajowej Krzysztof Knut, Szef Agencji Uzbrojenia Artur Kuptel, Radca Koordynator w Biurze Ministra Obrony Narodowej Michał Przemysław Sprengel, a także Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej Krzysztof Zdzisław Stańczyk i Dowódca Centrum Operacji Powietrznych – Dowódca Komponentu Powietrznego Grzegorz Stanisław Ślusarz.
Na stopień wiceadmirała Wojska Polskiego został mianowany Zastępca Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych Piotr Nieć.
Nominacje na stopień generała brygady otrzymali natomiast: Dowódca 1 Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej Mieczysław Gurgielewicz, Zastępca Szefa Zarządu Inżynierii Wojskowej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych Mariusz Sebastian Ochalski, a także Szef Zarządu Planowania Rzeczowego – P8 Jarosław Rybak, Zastępca Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej Marcin Przemysław Siudziński oraz Szef Zarządu Lotnictwa Śmigłowcowego – Zastępca Inspektora Sił Powietrznych Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych Krzysztof Paweł Zwoliński.
Na stopień nadinspektora Policji mianowany został Komendant Wojewódzki Policji w Krakowie Artur Bednarek. Na stopień generała brygady Straży Granicznej mianowany został Komendant Warmińsko–Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej Daniel Wojtaszkiewicz. Na stopień nadbrygadiera Państwowej Straży Pożarnej mianowany został Pomorski Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej Jacek Niewęgłowski.
Prezes J. Kaczyński: Mamy stan głębokiego zagrożenia demokracji i praworządności
Mamy stan głębokiego zagrożenia demokracji i praworządności – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński przed pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Dodał, że odbudowa demokracji nie będzie łatwa, ale jest to zadanie wszystkich sił patriotycznych i demokratycznych w Polsce.
Jak mówił Kaczyński, w 107. rocznicę odzyskania Niepodległości należy pamiętać o demokracji, praworządności i „bardzo głębokim kryzysie państwa polskiego powołanego po 1989 roku III Rzeczypospolitej”.
„Mamy stan głębokiego zagrożenia, odrzucenia w gruncie rzeczy demokracji, praworządności z jednej strony, a z drugiej strony wojny” – powiedział.
Prezes PiS zaapelował o odbudowę polskiej demokracji, która według niego jest w wielkiej mierze zniszczona. Zaznaczył, że należy odbudować również praworządność, ponieważ – jak mówił – w tej chwili trudno mówić o prawie.
„Skoro władza wykonawcza, a dokładnie jedna osoba w tej władzy decyduje o tym, co jest, a co nie jest prawem, to jest stan naprawdę bardzo głębokiego kryzysu” – dodał.
„Odbudowa na pewno nie będzie łatwa, ale jest to zadanie wszystkich sił patriotycznych i demokratycznych w Polsce, a Prawo i Sprawiedliwość jest najsilniejszym ugrupowaniem w ramach tego wielkiego obozu. Chcemy, by ten obóz się zjednoczył, chcemy, by ten obóz szedł równym krokiem w stronę tych zmian” – powiedział Kaczyński.
„Dzisiaj jest dobry dzień, żeby o tym mówić i dobry dzień, by Polacy zademonstrowali swoje przywiązanie do ojczyzny, ale ojczyzny wolnej, demokratycznej, praworządnej, gwarantującej prawa wszystkim, niezależnie od tego, czy są z prawej, czy z lewej strony, a jednocześnie takiej, która da sobie radę ze wszystkiego rodzaju patologiami, które ostatnio narosły bardzo mocno, które zupełnie zniszczyły także język polityki, dobre obyczaje. No w gruncie rzeczy wszystko, co stanowi o dobrym funkcjonowaniu ustroju demokratycznego” – dodał.
Morze biało-czerwonych flag w Warszawie. Rekordowy Marsz Niepodległości i mocne słowa prezydenta Karola Nawrockiego
Tegoroczny Marsz Niepodległości ponownie pokazał, że 11 listopada pozostaje najważniejszym świętem narodowym dla milionów Polaków. Do Warszawy przyjechali ludzie z całego kraju: rodziny z dziećmi, kombatanci, grupy rekonstrukcyjne, harcerze i tysiące młodych, którzy chcieli zamanifestować przywiązanie do tradycji, historii i suwerenności. Biało-czerwone flagi wypełniły ulice stolicy, tworząc widowisko, którego nie sposób pomylić z żadnym innym europejskim świętem.
W tym roku szczególne emocje wzbudziła obecność prezydenta Karola Nawrockiego. Głowa państwa, idąc wśród uczestników i później przemawiając na placu Piłsudskiego, nadała uroczystościom charakter wyjątkowo podniosły. Jego wystąpienie, pełne odniesień do historii i odpowiedzialności za przyszłość, stało się jednym z głównych punktów obchodów.
Krzysztof Bosak przywitał prezydenta Karola Nawrockiego
– Mamy dzisiaj specjalnego gościa. Jednego z nas, który został wyniesiony do najwyższego urzędu w państwie, a dziś zdecydował się iść, jak każdy inny uczestnik, z nami. Czołem panie prezydencie! – mówił tuż przed rozpoczęciem Marszu Niepodległości w Warszawie wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak.
Czołem panie prezydencie! – powiedział Bosak.
Dziesiątki tysięcy ludzi zebranych na rondzie Dmowskiego odpowiedziało: "Czołem!".
– Przyjechałem tutaj prosto z oficjalnych obchodów na Placu Piłsudskiego. Tak wybrzmiały dzisiaj nasze postulaty i nasze hasła wygłoszone ustami prezydenta. Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy. Mamy obowiązki polskie, tak chcemy wychowywać nasze dzieci. Chcemy, żeby Polska była niepodległa, żeby się rozwijała, żeby pozostała Polską – podkreślił.
„Jesteście, Narodzie?”
Karol Nawrocki w swoim przemówieniu po raz kolejny odwołał się do ducha wspólnoty i zobowiązań, jakie Polacy mają wobec pokoleń walczących o niepodległość.
— Widzę przed sobą piękny, silny i dumny naród polski, który mimo różnic nie utracił wiary we własną sprawczość — mówił. Prezydent pytał o gotowość do obrony suwerenności i do kontynuowania wysiłku, bez którego Polska nie byłaby państwem niepodległym.
— Czy dzisiaj, sto lat po tamtym 11 listopada, stać nas na marzenia naszych przodków? Czy potrafimy powiedzieć: tak, chcemy Polski wielkich projektów, ambicji i odważnych decyzji? — mówił Nawrocki, wskazując na strategiczne inwestycje, które – jak podkreślił – stanowią współczesną formę walki o samodzielność państwa.
Jego słowa wielokrotnie przerywały brawa i skandowanie „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Wyraźnie było widać, że tłumy zgromadzone w centrum stolicy identyfikują się z przekazem o potrzebie aktywnego kształtowania przyszłości kraju.
Tłumy na ulicach Warszawy – atmosfera pełna dumy i wdzięczności
Uczestnicy marszu wyruszyli, jak co roku, z Ronda Dmowskiego i przeszli w kierunku Stadionu Narodowego. W pochodzie widać było zarówno zwykłych mieszkańców, jak i grupy organizowane: kibiców, kluby motocyklowe, środowiska kombatanckie czy formacje proobronne.
Po drodze słychać było pieśni patriotyczne, bębny, wojskowe komendy i spontaniczne okrzyki pełne radości z bycia razem. Dla wielu był to dzień rodzinnych spotkań, lekcja historii dla najmłodszych, ale też okazja do pokazania, że polskość nie jest muzealnym eksponatem, lecz żywym doświadczeniem.
Szczególnie wzruszający moment nastąpił przy odśpiewaniu hymnu państwowego. Setki tysięcy głosów rozbrzmiały jednocześnie, a biało-czerwone race i flagi tworzyły zapierający dech w piersiach widok.
Kontrastująca nieobecność premiera
Na tle radosnych, masowych obchodów w Warszawie rzucała się w oczy nieobecność premiera Donalda Tuska. Szef rządu wybrał lokalne uroczystości w Gdańsku, co ponownie wywołało komentarze, że unika udziału w największych wydarzeniach o charakterze narodowym.
Dla wielu uczestników marszu było to sygnałem oderwania rządu od nastrojów społecznych i od tradycji, które są dla Polaków jednym z fundamentów tożsamości. Pojawiały się opinie, że podczas gdy prezydent Nawrocki buduje wspólnotę, premier Tusk świadomie dystansuje się od symboli ważnych dla większości obywateli.
Prezydent Nawrocki: siła wspólnoty jest fundamentem niepodległości
Karol Nawrocki po raz kolejny podkreślił, że Narodowe Święto Niepodległości nie jest jedynie historycznym wspomnieniem.
— Nie ma takich sił, które zatrzymają głód wolności w sercach Polaków — mówił, kończąc swoje przemówienie.
Prezydent, którego styl przemawiania coraz częściej porównuje się do klasycznych liderów II RP, odebrał tego dnia liczne wyrazy poparcia. Wiele osób podkreślało, że w czasach napięć geopolitycznych i sporów wewnętrznych to właśnie głowa państwa staje się dziś jednym z nielicznych autentycznych symboli jednoczących.
Największy marsz ostatnich lat
Organizatorzy szacują, że tegoroczny Marsz Niepodległości mógł zgromadzić nawet kilkaset tysięcy osób, co czyniłoby go jednym z największych w historii. Uroczystości przebiegały spokojnie, a policja informowała jedynie o drobnych incydentach.
Warszawa — mimo licznych remontów i utrudnień komunikacyjnych — po raz kolejny pokazała, że potrafi przyjąć tak wielkie wydarzenie i stać się centrum narodowej wspólnoty.
— 11 listopada jest naszym świętem. Naszym zwycięstwem. Naszą odpowiedzialnością. — powtarzali uczestnicy marszu.
Kard. Ryś w Święto Niepodległości: Słowo Boże pyta nas o bezinteresowność w tym wszystkim, co robimy dla naszej Ojczyzny
– Słowo Boże w Dzień Niepodległości pyta nas o naszą bezinteresowność, o bezinteresowność w tym wszystkim, co robimy dla naszej Ojczyzny. Ta bezinteresowność jest zawarta tym zdaniu, które Pan Jezus chce nam włożyć w usta, tak, żeby się stało naszą deklaracją: Słudzy nieużyteczni jesteśmy. Wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać. – mówił kard. Grzegorz Ryś, podczas uroczystości 107. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości.
Tegoroczne obchody Święta Niepodległości w Łodzi rozpoczęły się Mszą świętą o godzinie 10:00 sprawowaną w Archikatedrze łódzkiej, której przewodniczył i homilię wygłosił metropolita łódzki.
Na uroczystości przybyli biskupi i duchowni bratnich Kościołów Chrześcijańskich, przedstawiciele władz wojewódzkich, miejskich i samorządowych. Licznie obecne były poczty sztandarowe z łódzkich szkół, przedstawiciele wojska, policji i innych służb miejskich.
O bezinteresowności w służbie Polsce mówił w homilii w Święto Niepodległości metropolita łódzki. - To jest niezwykle piękne, otrzymać błogosławieństwo tym Słowem, któreśmy usłyszeli. I to jest bardzo ważne, żeby przyjąć to Słowo jako błogosławieństwo w naszym życiu. To Słowo w Dzień Niepodległości pyta nas o naszą bezinteresowność, o bezinteresowność w tym wszystkim, co robimy dla naszej Ojczyzny. Ta bezinteresowność jest zawarta tym zdaniu, które Pan Jezus chce nam włożyć w usta, tak, żeby się stało naszą deklaracją: Słudzy nieużyteczni jesteśmy. Wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać. - mówił hierarcha.
- Jak medytowałem nad tym tekstem, to mi się przypomniał stary Rej z Nagłowic. Kiedy 500 lat temu napisał o nas wszystkich. Niezależnie od tego, w jakim miejscu naszego społeczeństwa pełnimy funkcję. Napisał, a ze sta z was jeden siędzie takim kształtem na urzędzie, aby jedną prawdę mnożył, a swe pożytki odłożył. 500 lat mają te słowa. Jeden z pierwszych traktatów politycznych napisanych w Polsce. Ale zapyta ktoś właściwie, dlaczego powinniśmy być tacy bezinteresowni? Dlaczego? I słowo nam dzisiaj odpowiada dlaczego. Słyszeliśmy w pierwszym czytaniu. Do nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka. Uczynił go obrazem swej własnej wieczności. Dlaczego mam być bezinteresowny? Dlatego, że Bóg stworzył mnie do wieczności. Dlaczego mam być zaangażowany bezinteresownie? Bo Bóg stworzył mnie do wieczności. - tłumaczył kaznodzieja.
Duchowny zwrócił uwagę na to, że - przez lata nam mówiono, że to jest właśnie źródło naszego niezainteresowania rzeczywistością doczesną. Tu i teraz nas nie obchodzi, bo jesteśmy do wieczności stworzeni, więc z tego co jest tu i teraz jesteśmy wyalienowani, i że religia to jest, no to zależy czy chcemy filozofa czy dyktatora, bo filozof mówił, że to jest opium dla ludu, a dyktator, że to jest gorzałka. Lenin mówił, że religia jest gorzałką dla ludzi. Że religia nas odciąga od zaangażowania, taki był zarzut ciągły. Ich interesuje tylko wieczność. Ale zobaczcie, nie chodzi o wieczność, tylko chodzi o własną wieczność Boga. Bóg nas stworzył do swojej własnej wieczności. Co jest własną wiecznością Boga? Własną wiecznością Boga jest Jego natura, a naturą Boga jest miłość. Naturą Boga jest istnieć dla. Ojciec istnieje dla Syna, Syn istnieje dla Ojca. I to Ich bycie wzajemne dla siebie jest darem, jest trzecią boską Osobą, Duchem Świętym. Bóg nie potrafi istnieć inaczej, jak tylko w czymś co nazywamy preegzystencją. Być dla innych. Być dla. mówi nam Księga Mądrości, że do tego nas Bóg stworzył. - zaznaczył metropolita łódzki.
- Dlaczego miałbym być bezinteresowny w tej służbie? Dlaczego miałbym być niewolnikiem, niekoniecznym? Bo nie potrafię inaczej. A jak potrafię inaczej, to znaczy, że jeszcze niewiele zrozumiałem z Boga, na którego się powołuję. Słudzy nieużyteczni, niewolnicy niekonieczni jesteśmy. - zakończył kardynał.
Po błogosławieństwie wierni obecni na liturgii, poczty sztandarowe, przedstawiciele władz i duchowieństwa przeszli przed Grób Nieznanego Żołnierza. Tu złożono kwiaty, znicze.
Przy dźwiękach Mazurka Dąbrowskiego została wciągnięta na maszt Flaga Narodowa, odbyła się uroczysta zmiana warty, a okolicznościowe przemówienie wygłosił Wicewojewoda Łódzki Karol Młynarczyk. Następnie przedstawiciele wojska odczytali Apel Poległych i oddali salwę honorową. Uroczystość zakończyła defilada kompanii honorowych.
Incydent w Warszawie. Na lewicowej manifestacji
Jeden z uczestników zgromadzenia zorganizowanego przez środowiska lewicowe rzucił racę na schody konsulatu Stanów Zjednoczonych.
Niebezpieczny incydent w Warszawie
– Odnotowano jeden incydent niezwiązany z Marszem Niepodległości – poinformował Jarosław Misztal, dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa.
Jak wyjaśnił Misztal, jeden z uczestników zgromadzenia zorganizowanego przez środowiska lewicowe rzucił racę na schody konsulatu Stanów Zjednoczonych. Przekazał, że z jego informacji wynika, że nie spowodował żadnych zniszczeń.
– Policja prowadzi czynności celem ustalenia sprawcy tego zdarzenia – dodał.
za:www.gosc.pl