Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

"To był akt terrorystyczny. Celem była gigantyczna katastrofa w ruchu kolejowym"

Niewątpliwie mamy do czynienia z działaniem osoby lub osób, mających przygotowanie pirotechniczne, znających się na przygotowaniu ładunków wybuchowych, wiedzących, gdzie i jak je zainstalować oraz aktywować. Uważam, że to był akt terrorystyczny. Celem tego aktu miała być katastrofa wielkich rozmiarów w transporcie kolejowym – mówi portalowi Niezależna.pl płk Mariusz Kozłowski, emerytowany oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).


Wczoraj rano na trasie kolejowej Warszawa-Dęblin doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Maszynista wyhamował pociąg tuż przed wielką wyrwą w torach. Dzień wcześniej, ok. godziny 21.00 policja otrzymała informację o eksplozji w tamtym rejonie, a na torach, jak podaje stacja, był ułożony długi przewód elektryczny ciągnący się do pobliskiego parkingu. 

Dzisiaj ujawniono kolejne niebezpieczne zdarzenie na linii kolejowej nr 7. Między stacjami Puławy Azoty a Puławy-Chemia doszło do awaryjnego zatrzymania pociągu relacji Świnoujście-Rzeszów, w którym znajdowało się 475 osób. Powodem zatrzymania był brak trakcji na jednym z odcinków linii kolejowej. Na miejscu odnaleziono również metalowy element przymocowany do torów oraz urządzenie teleinformatyczne, niebędące elementem infrastruktury kolejowej.

Jak podaje Republika, kilka kilometrów od miejsca awaryjnego zatrzymania pociągu relacji Świnoujście-Rzeszów znaleziono porzucony w rowie wielometrowy odcinek sieci trakcyjnej, a także przymocowany do torów element, który mógł spowodować wykolejenie pociągu.

Lakoniczny komunikat policji

Po godzinie 9.00 lubelska policja wydała komunikat, w którym przekazała o otrzymaniu w niedzielę o 21.00 informacji o "nagłym zatrzymaniu osobowego pociągu relacji Świnoujście-Rzeszów, którym podróżowało 475 pasażerów".

"Jak wstępnie ustaliliśmy, w jednym z wagonów doszło do wybicia szyb - najprawdopodobniej przez uszkodzoną linię trakcji"

- napisała policja.

KWP w Lublinie przekazała, że oprócz jej funkcjonariuszy, na miejscu pracują funkcjonariusze CBŚP, delegatury ABW w Lublinie oraz prokuratorzy Prokuratury Rejonowej w Puławach.

BBN wydało ważny komunikat w sprawie możliwych aktów dywersji na linii kolejowej nr 7

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego wydało pilny komunikat po ujawnieniu uszkodzeń infrastruktury kolejowej na trasie Warszawa-Dorohusk. Według BBN zdarzenia te noszą znamiona celowych aktów dywersji. Prezydent RP Karol Nawrocki jest na bieżąco informowany o rozwoju sytuacji. 

BBN potwierdza: uszkodzenia wyglądają na celowe działania

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego poinformowało oficjalnie, że analizuje i weryfikuje wszystkie dane dotyczące serii incydentów na linii kolejowej nr 7. Z komunikatu wynika, że uszkodzenia, do których doszło między innymi w rejonie Życzyna i pod Puławami, mają charakter celowy i mogą być wynikiem zorganizowanych aktów dywersji. W komunikacie czytamy:

    — W związku z ujawnionymi, celowymi i noszącymi znamiona aktów dywersji uszkodzeniami infrastruktury kolejowej na linii nr 7 Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zbiera i weryfikuje informacje na temat tych incydentów — czytamy. 

BBN podkreśliło, że Prezydent RP Karol Nawrocki otrzymuje aktualne raporty dotyczące zagrożeń i działań prowadzonych przez odpowiednie instytucje. Jak podaje BBN:

    — To poważna sytuacja, dlatego wymaga szczególnego monitoringu oraz rzetelnego komunikowania przez wszystkie strony zaangażowane w jej wyjaśnianie — zaznaczono. 

Kolejny akt dywersji na kolei. Tym razem - blisko Puław

"Linia Kolejowa nr 7 szlak Zarzeka-Puławy Azoty - Kradzież drutu jezdnego w km 112,800 w torach 1 i 2 Maszynista pociągu PKP IC 83100 Górski zgłosił porwaną sieć trakcyjną. Uszkodzeniu uległ pantograf na lokomotywie oraz zostały wybite trzy szyby w wagonie" - czytamy na profilu Dyspozytura Trakcji. 

W kolejnym wpisie Dyspozytura Trakcji przekazuje, że obecnie "trwa zabezpieczanie uszkodzonego pantografu przez pociąg sieciowy, Tor numer 1 pozostaje zamknięty. Warto nadmienić że to zdarzenie ma miejsce niecałe 20 km od Życzyna na tej samej linii".

Piotr Müller w Republice o zniszczeniu torów koło Życzyna: "To wygląda na zorganizowany akt dywersji"

Europoseł PiS Piotr Müller był gościem Michała Rachonia w Republice tuż po pojawieniu się kolejnych informacji o zniszczeniach na polskich torach. Pod Puławami doszło do zerwania sieci trakcyjnej i zatrzymania pociągów, a świadkowie mówili o wybuchu. Müller ocenił, że działania służb i rządu Donalda Tuska pokazują kompletny chaos, brak procedur i ochrony infrastruktury krytycznej. 

Piotr Müller na antenie Republiki ostro ocenił działania rządu po informacji o wyrwie w torach koło Życzyna i podejrzeniu sabotażu. Jak podkreślił, w takiej sytuacji powinna zadziałać państwowa infrastruktura bezpieczeństwa, ale nic takiego nie nastąpiło:

    — W takiej sytuacji powinien się odbyć natychmiast rządowy zespół zarządzania kryzysowego — powiedział. — A mam wrażenie, że od wczorajszego wieczora do dzisiejszego poranka nie było wiadomo, co się stało. To jest sytuacja, która nie powinna mieć miejsca — dodał. 

Europoseł zwrócił uwagę, że zamiast jasnych komunikatów rządu panował chaos i wzajemne odsyłanie pytań między instytucjami:

    — Komunikacja w sytuacji, gdy mamy do czynienia z aktem dywersji, powinna być na poziomie centralnym — mówił.  

Müller wskazał, że informacje zebrane z trzech niezależnych źródeł układają się w niepokojący obraz:

    — To wszystko naprawdę układa jasny obraz tego, że to po prostu był zorganizowany, zmasowany akt dywersyjny — zaznaczył. 

Stwierdził też, że rząd Donalda Tuska kieruje zasoby państwa na odcinek wojenek politycznych zamiast bezpieczeństwa obywateli:

    — Służby w Polsce skupiają się na wojnie politycznej zamiast na kontrolowaniu ryzyka dywersji. — powiedział. — Przenoszone są siły prokuratury, policji i służb specjalnych do działań przeciwko opozycji — podkreślił.

Sakiewicz: W trakcie kiedy sabotażyści montowali ładunki wybuchowe na torach... 

Tomasz Sakiewicz, prezes TV Republika zamieścił w mediach społecznościowych wpis o treści:

    W trakcie kiedy sabotażyści montowali ładunki wybuchowe na torach polskie służby odniosły ogromny sukces ustalając gdzie i kiedy Zbigniew Ziobro będzie udzielał wywiadu Republice. Są rzeczy ważne i ważniejsze…

Będzie wprowadzenie stanu wyjątkowego? "To jest wojna"

Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu, odniósł się do ostatnich wydarzeń w Polsce, w tym do sabotażu na linii kolejowej. Powiedział, że rząd Donalda Tuska powinien wprowadzić natychmiast stan wyjątkowy. Były szef Agencji Wywiadu Andrzej Derlatka skomentował przypadki sabotażu kolejowego w Polsce i działania rosyjskich służb w Europie.

    Według IISS od 2022 roku w Europie odnotowano ponad 50 incydentów łączonych z Rosją.

    Derlatka ocenił uszkodzenie torów pod Garwolinem jako zaplanowany zamach i stwierdził, że tylko przypadek zapobiegł katastrofie.

    Uważa, że Polska jest faktycznie w stanie wojny hybrydowej z Rosją i powinna reagować stanowczo.

    Postuluje wprowadzenie stanu wyjątkowego na wschodzie kraju, by móc szybciej reagować na incydenty i zestrzeliwać drony naruszające przestrzeń powietrzną.

    Apeluje o stworzenie systemu alarmowego dla ludności oraz zabezpieczenie infrastruktury krytycznej.

    Podkreśla, że stan wyjątkowy umożliwiłby koncentrację zasobów i zwiększył poczucie bezpieczeństwa obywateli.

Od rosyjskiego ataku na Ukrainę w całej Europie dramatycznie wzrosła ilość tajemniczych pożarów, eksplozji, uszkodzeń infrastruktury itp. Europejscy politycy otwarcie przyznają, że stoi za tym Rosja, a NATO niedawno ostrzegło, że zagrożenie sabotażem jest „rekordowo wysokie”. 

Rząd Rosji twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego, ale eksperci z Międzynarodowego Instytutu Badań Strategicznych obliczyli, że od 2022 do połowy 2025 w Europie miało miejsce co najmniej 50 ataków łączonych z rosyjskimi służbami.

Zaplanowany zamach

Taki atak miał niedawno miejsce w Polsce, kiedy odkryto zniszczenie torów w pobliżu stacji PKP Mika. Premier Tusk potwierdził, że był to sabotaż, a nie awaria. Jak informował wcześniej portal wPolsce24, maszynista na szczęście zdążył zauważyć to na czas. Uszkodzenie sieci trakcyjnej odkryto także w niedzielę w okolicach Puław, na tej samej trasie kolejowej.

Zdaniem Derlatki uszkodzenie torów pod Garwolinem było zaplanowanym zamachem na całą sieć kolejową. Zauważył, że tylko cudem udało się uniknąć ofiar.

-  Gdyby ten pociąg się wykoleił, mielibyśmy prawdopodobnie kilka ofiar śmiertelnych, a do tego zablokowaną linię kolejową na strategicznym kierunku – stwierdził.

Wprowadzić stan wyjątkowy

Były szef AW zauważył, że Polska jest de facto w stanie wojny z Rosją. 

- Przeciwnik robi różne rzeczy po to, żeby nam dokuczyć, żeby nas przestraszyć, żeby spowodować jak największe szkody i straty – podkreślił.

Dodał, że takie działania nie mają miejsca  między państwami, które utrzymują stosunki dyplomatyczne. To jest bardzo poważna sprawa, to nie są żarty – podkreślił.

Jego zdaniem rząd Tuska powinien zareagować na to w stanowczy sposób.

- Radziłbym wprowadzenie stanu wyjątkowego na obszarze wschodnim kraju, graniczącym z Ukrainą i dalej z Rosją. Trzeba przestać się cackać – to jest wojna – powiedział.

Dodał, że to umożliwiłoby np. zestrzeliwanie dronów, które naruszą polską przestrzeń powietrzną, a także łatwiejsze wypłacanie odszkodowań osobom, które zostaną przez nie poszkodowane.

Jak donosi Super Express, były szef wywiadu postuluje także stworzenie systemu alarmowego i informacyjnego dla ludności. 

- Grozi nam eskalacja różnych ataków na nasz kraj. Trzeba chronić ludność i chronić państwo polskie. Ludzie, po wprowadzeniu stanu wyjątkowego, będą widzieli, że państwo działa, że reaguje – bo tak trzeba zadziałać w tym momencie – podkreślił.

Dodał, że państwo powinno także zabezpieczyć infrastrukturę krytyczną, jak kolej, stacje BTS czy linie energetyczne. Możliwych wrażliwych miejsc, w które Rosja może uderzyć, jest bardzo dużo. Stan wyjątkowy umożliwiłby koncentrację sił i środków na ochronie tego rejonu – podkreślił.

 Kreml wzmaga akcje dywersyjne w Polsce. Lista najgłośniejszych ataków

W ostatnich latach Polska i kraje graniczące z Federacją Rosyjską stały się celem licznych ataków hybrydowych inspirowanych przez kremlowskie służby specjalne. Chodzi o destabilizację, wywołanie niepokoju społecznego i osłabienie wsparcia dla walczącej Ukrainy. Według raportu Międzynarodowego Centrum ds. Zwalczania Terroryzmu GLOBSEC/ICCT, w Europie w latach 2022–2025 odnotowano ponad 100 tego typu incydentów, z czego prawie 90 było udanych. Przedstawiamy listę najgłośniejszych aktów rosyjskiej dywersji wymierzonych w Polskę i jej sojuszników.

W związku z przeprowadzeniem lub przygotowywaniem aktów dywersji w Polsce ABW w ciągu ostatnich trzech lat zatrzymała dziesiątki osób. Byli to głównie obywatele Ukrainy, Białorusi, Kolumbii, a także Polacy werbowani przez rosyjskie służby (GRU, FSB). Wynagrodzenie za dokonanie pojedynczego aktu sabotażu mogło wynosić nawet 10 tys. euro.

Rosyjskie służby celują w obiekty o znaczeniu infrastrukturalnym, ale także w takie miejsca jak restauracje, hurtownie, sklepy itp. Wspólną cechą tych działań zagrażających bezpieczeństwu publicznemu jest próba dezorganizacji funkcjonowania państwa oraz sianie zamętu i niepewności wśród obywateli. Nie mniej ważne z punktu widzenia Kremla jest też testowanie procedur i sprawności reagowania strony polskiej w sytuacjach kryzysowych.

Akty dywersji w Polsce

W weekend 16-17 listopada na kluczowej trasie Warszawa-Lublin w rejonie stacji Życzyn, Mika i Puławy doszło do aktu sabotażu. Eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tory, powodując wyrwę ok. 100 cm. Maszyniści pociągów PKP Intercity i Kolei Mazowieckich zatrzymali składy unikając potencjalnej katastrofy. Premier Tusk potwierdził w poniedziałek, że doszło do dywersji.

Najczęstszą i najbardziej nośną medialnie formą działań dywersyjnych, które mogliśmy w ostatnich latach zaobserwować w Polsce były podpalenia. Stosunkowo prosty schemat działania (często wystarczył zwykły koktajl Mołotowa) generował wielomilionowe straty.

    W podpalenia w Gdyni, Gdańsku i Markach do których doszło w 2023 i 2024 roku zaangażowanych było trzech Polaków i trzech Białorusinów. Ponad wszelką wątpliwość ustalono, że działali oni na zlecenie rosyjskiego wywiadu. Oskarżonym prokuratura zarzuca podpalenie i pożar restauracji w Gdyni, próbę podpalenia magazynu w Gdańsku oraz podpalenia składu palet w Markach pod Warszawą. Akt oskarżenia wobec dywersantów wpłynął do sądu w sierpniu br., a oskarżonym grozi nawet kara dożywocia.
    W styczniu ub.r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ujawniła przygotowania do podpaleń we Wrocławiu. Chodziło o fabrykę farb i inne obiekty. W sprawie zatrzymano Ukraińca, który miał przyjąć zlecenie od rosyjskich służb.
    W kwietniu ub.r. doszło do pożaru sklepu OBI przy ul. Radzymińskiej w Warszawie, w wyniku którego spłonęła część sklepu, a straty wyniosły ponad 3,5 miliona złotych. Prokurator przedstawił zarzuty obywatelowi Białorusi Stepanowi K. Ustalono, że podejrzany działał na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej. 
    W maju ub.r. doszło do podpalenia składu budowlanego w Warszawie. Oskarżony o ten czyn obywatel Kolumbii miał przyjąć od rosyjskich służb także zlecenie podpalenia składu budowlanego w Radomiu.
    12 maja 2024 doszło do pożaru Centrum Handlowego Marywilska 44 w Warszawie, podczas którego z dymem poszło blisko 1400 stoisk handlowych. W sprawę zaangażowani byli obywatele Ukrainy, Białorusi i Litwy, którzy byli zadaniowani przez rosyjski wywiad wojskowy. W maju 2024 r. doszło do 16 tego typu podejrzanych incydentów. 

W lipcu br. doszło do serii podpaleń w Warszawie, m.in. w punkcie selektywnego zbioru odpadów komunalnych na Siekierkach oraz w składowisku śmieci w Wilanowie. Polskie służby łączyły te zdarzenia z hybrydowymi działaniami Rosji.

Wojna hybrydowa w regionie

    W październiku 2023 roku doszło do celowego uszkodzenia gazociągu Balticconnector i kabla światłowodowego łączącego Estonię z Finlandią. Tamtejsze służby jako winnego wskazywały Rosję oraz jej tzw. “flotę cieni”.
    W listopadzie 2024 r. w podobnych okolicznościach doszło do przecięcia kabla światłowodowego łączącego Litwę ze Szwecją. W tym samym czasie doszło do uszkodzenia kabla łączącego Estonię z Niemcami.
    W styczniu i lutym br. miała miejsce seria czterech incydentów uszkodzenia kabli telekomunikacyjnych i energetycznych łączących Estonię z Finlandią oraz Litwę ze Szwecją.
    W maju ub.r. doszło do podpalenia magazynu IKEA w Wilnie. Urządzenia zapalające zostały podrzucone w paczkach. Straty oszacowano na ok. 5 mln. euro.
    W kwietniu br. Ujawniono plan podpalenia centrów handlowych na Łotwie. W sprawie oskarżonych zostało 15 osób, w tym: Rosjanie, Litwini, Łotysze, Estończycy, Ukraińcy. Wcześniej w 2023 r. na Łotwie podpalono jedno z przedsiębiorstw działających w branży obronnej.
    W październiku br. także na Łotwie ujawniono plan ataków na obiekty infrastruktury krytycznej. Sprawcy mieli prowadzić rekonesans i filmować potencjalne cele.
    Od lutego 2022 r. nastąpił gwałtowny wzrost zakłóceń sygnału GPS nad Morzem Bałtyckim. Tylko w tym roku Szwecja odnotowała 733 takie incydenty, a Finlandia 84. Na skutek tych działań Rosji statki oraz samoloty zmuszone są do zmian tras, opóźnień, a nawet ewakuacji. Problem dotyka także Polski i innych państw bałtyckich.

W marcu 2023 r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozbiła największą w historii polskiej siatkę szpiegowską działającą na rzecz rosyjskiego wywiadu (FSB). Grupa, licząca co najmniej 16 osób, głównie Ukraińców, Białorusinów oraz jeden Rosjanin, prowadziła działania wywiadowcze, obserwacje obiektów militarnych i portów, a także przygotowywała akty sabotażu - m.in. destabilizację szlaków transportowych i wysadzanie pociągów z pomocą dla Ukrainy. Siatką kierował zdalnie rosyjski oficer "Andriej".

Według informacji przekazywanych przez Prokuraturę Krajową oraz Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, od 2022 roku do chwili obecnej nastąpił trzykrotny wzrost spraw związanych z aktami o charakterze dywersji i terroryzmu inspirowanymi przez rosyjskie służby. Jednocześnie eksperci wskazują na możliwość eskalacji działań związanych z prowadzeniem przez Kreml wojny hybrydowej z użyciem dronów czy też cyberataków.

Wysadzenie torów. Szef Sztabu Generalnego: Adwersarz rozpoczął przygotowania do wojny

W ocenie szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesława Kukuły, wczorajsze wydarzenia na kolei wpisują się w przygotowania Rosji do „potencjalnego prowadzenia agresji na terytorium Polski”.

Premier Donald Tusk potwierdził dziś, że wczorajsze wydarzenia na kolei były aktem dywersji. W pobliżu miejscowości Życzyn doszło do eksplozji, która uszkodziła tory. Wedle słów szefa rządu, prawdopodobnie jednak celem sprawców było wysadzenia pociągu.

Na antenie „Jedynki” Polskiego Radia zdarzenie komentował szef Sztabu Generalnego WP, który podkreślił, że „to, co mamy dziś, to nie wojna, to stan przedwojenny lub coś, co potocznie nazywamy wojną hybrydową”.

- „Adwersarz rozpoczął przygotowania do wojny. Buduje tutaj pewne środowisko, które ma doprowadzić do podważenia zaufania społeczeństwa do rządu, organów takich jak siły zbrojne i policja. Doprowadzić do stworzenia warunków dogodnych do potencjalnego prowadzenia agresji na terytorium Polski”

- wyjaśnił gen. Kukuła.

"To był akt terrorystyczny"

O komentarz do niebezpiecznych wydarzeń na kolei portal Niezależna.pl poprosił płk. Mariusza Kozłowskiego, emerytowanego oficera Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW), eksperta ds. bezpieczeństwa. 

    Wszystkie informacje, które do nas sukcesywnie docierają, wskazują na celowe działanie osoby lub osób, mających przygotowanie pirotechniczne, znających się na przygotowaniu ładunków wybuchowych, wiedzących, gdzie i jak je zainstalować oraz aktywować. 

– wskazuje ekspert.

    Uważam, że to był akt terrorystyczny. Celem tego aktu miała być katastrofa wielkich rozmiarów w transporcie kolejowym. 

– dodaje.

    Oprócz tego co widać na torach, mamy do czynienia z tragiczną komunikacją rządu i służb specjalnych, tzn. premiera, rzecznika rządu, koordynatora ds. służb specjalnych. Mamy spóźnioną reakcję, ale ona wynika wyłącznie z presji, którą wywarła Republika, która jako pierwsza stacja poinformowała społeczeństwo, podając, co się wczoraj zdarzyło pod Dęblinem. 

– uważa nasz rozmówca.

"Gdyby nie było Republiki, być może do dziś byśmy nie wiedzieli, co się wydarzyło. Dopiero po Republice informacje zaczęły powielać inne media" – uzupełnia płk Kozłowski. 

    Nie wykluczam, że gdyby nie Republika, cała sprawa mogłaby zostać zamieciona przez rząd pod dywan. 

– dodaje.

    Więcej informacji na temat wydarzeń ostatnich godzin możemy znaleźć na portalach kolejowych niż na stronach rządowych. To nieprawdopodobne. Potwierdza to tragiczną komunikację ze strony władz. Z kolei sam fakt, że na miejscu rządzący pojawili się dopiero dzisiaj, świadczy o tym, że państwo nie funkcjonuje w weekendy. 

– wskazuje nasz rozmówca.

"Wszystko, co się dzieje w Polsce, tragiczna komunikacja, właściwie embargo informacyjne, jest efektem upolitycznienia tajnych służb. Jest efektem tego, że służby działają na polityczne zlecenie, nie zajmują się rzeczami kluczowymi z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, ale walką z opozycją i walką z samym prezydentem" – nie ma wątpliwości płk Kozłowski. 

    Bojkot spotkania z prezydentem jest czymś nieprawdopodobnym. To upadek kontrwywiadu. Jego zasoby zostały skupione nie na działania kontrwywiadowcze, tylko na działania polityczne. Brak i odmowa spotkania z prezydentem jest zdradą kontrwywiadu wobec prezydenta.

– dodaje.

    Jest mnóstwo uczciwych funkcjonariuszy w kontrwywiadzie w Polsce, którzy nie zgadzają się na to, co się dzieje z kontrwywiadem. Kierownictwo ABW i SKW zdradziło prezydenta. Trzeba to jasno podkreślić.

– kończy.    

Będą kolejne ataki na polskie tory? "Szlaki kolejowe nie w całej długości są chronione przez służby"

Zdaniem byłego dyrektora departamentu zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi, gen. Jarosława Kraszewskiego, miejsce ataku na polską infrastrukturę kolejową wybrano tak, by spowodować maksymalną liczbę ofiar. Jego zdaniem czekają nas kolejne takie ataki – ale wojskowy apeluje o zachowanie spokoju.

Miejsce wybrane nieprzypadkowo

Zdaniem generała Kraszewskiego sabotaż torów był celowym działaniem, za którym najprawdopodobniej stoją rosyjskie służby. Informacje, które podał pan premier - materiał wybuchowy, wybuch, zniszczony tor - to nie są informacje z obszaru, gdzie ktoś się bawił. Nikt się nie bawi, nikt normalny o zdrowych zmysłach nie bawi się materiałem wybuchowym, podkładając go pod tory kolejowe na szlaku, który jest mocno uczęszczany przez ruch pasażerski i towarowy. Trasa Warszawa-Lublin to trasa granicy ukraińskiej – powiedział na antenie Polsat News.

Zdaniem wojskowego miejsce, w którym dokonano sabotażu, wybrano nieprzypadkowo. Sprawca chciał, by spowodowało to maksymalną liczbę ofiar. Generał stwierdził, że jest to zakręt, więc ktoś doskonale wiedział, jak funkcjonuje kolej. Wiedział doskonale, że jeżeli w tym dokładnie miejscu zostanie przeprowadzony taki akt dywersji, to na 100 proc. jest to katastrofa, na 100 proc. są to duże straty wśród ludzi i mówię tu o tych, którzy by zginęli i ci, którzy na pewno byliby ciężko ranni. Wyraził też swoje uznanie dla maszynisty, którego czujność sprawiła, że nie doszło do katastrofy.

Będą kolejne ataki 

Zdaniem generała na tym się nie skończy. Szlaki kolejowe nie w całej długości są chronione przez służby ochrony kolei, bo jest to wręcz niemożliwe, więc przeprowadzenie, przygotowanie takiego ataku, aktu dywersyjnego jest rzeczą w miarę łatwą i prostą. Na pewno należy się spodziewać kolejnych w zupełnie innych miejscach – powiedział. Dodał, że agenci i dywersanci będą robili wszystko (…) żebyśmy obawiali się przed wykorzystaniem transportu publicznego, kolejowego.

Liczba podobnych aktów sabotażu gwałtownie wzrosła po rosyjskiej inwazji na Ukrainę i odnotowuje się je w wielu państwach Europy. Wielu europejskich polityków mniej lub bardziej otwarcie oskarża o nie Rosję. Zdaniem ekspertów głównym celem rosyjskich służb jest sianie paniki w europejskich społeczeństwach i tym samym sprawienie, że politycy, z powodu tych obaw, znacznie ograniczą wsparcie swoich państw dla walczącej z rosyjską inwazją Ukrainy. Jak zauważył generał Polska, która jest głównym hubem logistycznym dla Ukrainy i buduje duży potencjał militarny, nie jest tutaj wyjątkiem. Jesteśmy świadomi tego, że od 2014 roku, a już na pewno od 2022 roku, Polska jest szczególnym obiektem zainteresowania służb rosyjskich – powiedział.

Panika służy Rosjanom 

Generał podkreślił, że mimo zagrożenia nie powinno się popadać w panikę, bo ta działa na korzyść Rosji, czego musimy za wszelką cenę unikać. Działalność dywersyjna czy terrorystyczna to przede wszystkim osiągnięcie efektu spektakularności - podkreślił dodając, że musimy budować postawy z tej grupy określanej w Sojuszu Północnoatlantyckim jako odporność.

Wojskowy zauważył także, że rząd nie powinien upubliczniać wszystkich informacji o takich incydentach, bowiem jesteśmy pod ciągłą obserwacją siatki agenturalnej Federacji Rosyjskiej. Informacje, które w pierwszej kolejności powinny być podawane to informacje, których celem jest uspokojenie reakcji nas, obywateli – podkreślił. Jego zdaniem bezpośredni sprawcy tego sabotażu zostaną zatrzymani w maksymalnie kilka tygodni, a to pozwoli służbom na dalsze działania, bo ktoś musiał ich zrekrutować i wyszkolić. Dajmy różnym służbom popracować, to się nie będzie działo w ujęciu godzinowym, poczekajmy ze dwa, trzy dni – zaapelował.

Eksplozje na torach w Polsce. Jest komunikat prokuratury

Polska prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie dywersji na rzecz obcego wywiadu. Po eksplozji na torach kolejowych w Polsce sprawa przybiera międzynarodowy wymiar.

    Prokurator z mazowieckiego wydziału PZ PK wszczął dziś śledztwo w sprawie aktów dywersji o charakterze terrorystycznym, wymierzonych w infrastrukturę kolejową i popełnianych na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej

– czytamy na platformie X fragment komunikatu Prokuratury Krajowej.

Jak dodano w pełnej wersji komunikatu na stronach Prokuratury Krajowej, śledztwo – prowadzone przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy PK – dotyczy poważnych aktów sabotażu na infrastrukturze kolejowej w dniach 15–17 listopada. Zniszczenia dokonano przy użyciu materiałów wybuchowych, w dwóch miejscach: w okolicach Miki oraz Gołębia.

Według prokuratury zamach doprowadził do bezpośredniego zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym, mogącą pochłonąć wiele ofiar. Postępowanie prowadzone jest m.in. z art. 130 § 7 k.k. – czyli działanie na rzecz obcego wywiadu. Za takie przestępstwo grozi dożywotnie więzienie.

Śledztwo prowadzi zespół prokuratorów wraz z funkcjonariuszami ABW i CBŚP. Na miejscu pracowano od pierwszych godzin, zabezpieczając ślady, odłamki i materiał dowodowy.

NATO wchodzi do gry: Rutte odnosi się do wybuchów

Incydentem zainteresowała się również Kwatera Główna NATO.

    Jestem w kontakcie z polskimi władzami. NATO oczekuje na wyniki śledztwa i monitoruje sytuację

– poinformował sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte.

za:niezalezna.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.