Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Łukasz Warzecha-To będzie tsunami

Po podobno wyczerpujących negocjacjach w Radzie Unii Europejskiej, prowadzonych pod kierownictwem duńskiej prezydencji, przedstawiciele rządu ogłosili „wielki sukces”: wejście w życie systemu ETS 2 zostanie odłożone o rok, do 2028 r.! Sukcesu, nawet udawanego, nie ma natomiast w kwestii celu redukcji emisji na 2040 r.: ma wynieść 90 proc. w relacji do 1990 r.

Oczywiście w tej pierwszej sprawie również nie ma żadnego sukcesu. Przełożenie wprowadzenia ETS 2 o rok oznacza tylko tyle, że obecna koalicja rządząca nie oberwie skutkami jego wejścia w życie podczas wyborów jesienią w 2027 r. (a w tym samym roku wybory są jeszcze m.in. w Grecji, Słowacji i Włoszech). Za to przed problemem staną następcy Donalda Tuska.

„Rewizja”, jaką ma przeprowadzić Komisja Europejska do tego czasu, a którą chwali się rząd, nie oznacza absolutnie nic, bo KE, zafiksowana na swoich klimatycznych iluzjach, w ramach owej „rewizji” nie musi podjąć żadnych decyzji, zmieniających istotę systemu. I najpewniej tak się to skończy, ponieważ takie właśnie sygnały płyną z KE od dawna. Podczas spotkań z urzędnikami KE miałem wielokrotnie okazję pytać o ETS 2 i odpowiedź zawsze była jedna: może jakieś drobne korekty są możliwe, ale na pewno nie znacząca zmiana, a cóż dopiero rezygnacja z systemu.

Choć hasło „ETS 2” pojawia się już w świadomości ludzi, to chyba nadal zbyt mało osób rozumie, o czym właściwie mówimy. Ta poszerzona wersja systemu ETS (Emissions Trading System – System Handlu Emisjami) przyćmiewa wszelkie dotychczas odczuwane przez nas koszty polityki klimatycznej, i to o kilka poziomów. Na razie mamy ETS, obejmujący emisje przemysłu i elektrowni oraz elektrociepłowni. Za niego już płacimy w rachunkach za prąd. ETS 2 poszerza podatek klimatyczny – tym bowiem w istocie jest – o ogrzewanie oraz transport. To oznacza, że znacząco podrożeje utrzymanie każdego budynku ogrzewanego paliwami kopalnymi, w tym gazem, oraz każdy rodzaj paliwa samochodowego. A to oczywiście oznacza potężny impuls inflacyjny, bo przecież od cen paliwa zależy cały transport towarów, a więc ich ceny na półkach.

Wyliczenia skutków dla Polski są dramatyczne. Wszystko zależy od cen uprawnień do emisji, a te mają być przedmiotem handlu giełdowego i mogą osiągnąć poziom nawet kilkuset euro za tonę.

Koszty wprowadzenia ETS 2 oszacowali w 2024 r. w poświęconym temu raporcie Wanda Buk i Marcin Izdebski, przyjmując za punkt wyjścia prognozy cen uprawnień, stworzone przez KE, które jednak mogą być zbyt umiarkowane. Według ich wyliczeń przeciętna rodzina ogrzewająca się gazem w 2030 r. zapłaci dodatkowo rocznie 1835 zł, ale w 2035 r. będzie to już 4670 zł. Na stronie ets2koszty.pl udostępniono kalkulator, pozwalający wyliczyć hipotetyczny koszt dla konkretnego gospodarstwa domowego. Zrobiłem takie wyliczenie, z którego wynika, że dla mnie w 2035 r. będzie to już ponad 6 tys. zł.

Wraz ze zbliżaniem się ETS 2 powinna do nas dotrzeć brutalna prawda: tu nie chodzi o żaden klimat, ratowanie planety ani nawet uwolnienie się od importu surowców energetycznych. To wyłącznie realizacja interesów poszczególnych krajów. Skąd duńska presja na politykę klimatyczną? To proste: Dania jest jednym z największych producentów turbin wiatrowych w Europie. Wytwarza je przede wszystkim Vestas. Także Niemcy i tamtejsze Enercon oraz Siemens mają wiele do ugrania na przymuszeniu innych państw do realizacji skrajnej wersji polityki klimatycznej.

Polska nie ma w tym natomiast żadnego interesu. Dlatego nadszedł czas, gdy partie chcące przejąć władzę za dwa lata – przede wszystkim Konfederacja i PiS – powinny jasno zadeklarować, jaki kurs przyjmą wobec polityki klimatycznej UE. Coraz bardziej bowiem jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się jednostronna odmowa implementacji ETS 2.

Łukasz Warzecha

za:idziemy.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.