Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

PE odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec KE

Parlament Europejski odrzucił w głosowaniu wniosek o wotum nieufności wobec Komisji Europejskiej. Został on złożony z inicjatywy prawicowej frakcji Patrioci dla Europy.
We wniosku o wotum nieufności dla Komisji sygnatariusze domagali się tego, aby Parlament Europejski zauważył, że europejskie rolnictwo i rolnicy zostali „bezpośrednio osłabieni przez wielokrotne przekraczanie przez Komisję Europejską kompetencji przyznanych jej w traktatach, czego przykładem są

umowy handlowe między UE a Mercosurem”.

Do uchwalenia wotum wymagana była większość dwóch trzecich oddanych głosów reprezentujących większość całkowitej liczby europosłów, a dzisiejszy wniosek o wotum nieufności poparło w Strasburgu 165 posłów do Parlamentu Europejskiego. 390 zagłosowało przeciw, a 10 wstrzymało się od głosu.

Koordynator EKR w Komisji Budżetowej, europoseł Bogdan Rzońca, podkreśla, że mając na uwadze układ sił w Parlamencie Europejskim wynik nie jest dla niego zaskoczeniem.

    – Głosowałem za odwołaniem przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen, ale pomimo tego, że tym razem wniosek dotyczył tak ważnej sprawy jak krytyka Komisji Europejskiej za Mercosur, to nastroje polityczne i parlamentarne realia podpowiadały, jaki będzie wynik. Już wczoraj w Strasburgu obstawiano, że po raz kolejny nie uda się odwołać pani von der Leyen. Liczby mówią same za siebie. Konfliktują się ze sobą unijne instytucje. Pozycja UE na arenie światowej jest słaba przez te konflikty i słaba jest pozycja pani von der Leyen – mówi europoseł Bogdan Rzońca.

Należy przypomnieć, że Parlament Europejski może rozliczać Komisję Europejską za jej działania, ale dzięki przekonaniom politycznym wielu europosłów próba uchwalenia wotum nieufności wobec Komisji Europejskiej po raz kolejny w tej kadencji jest nieudana. Wniosek nie trafi ani do przewodniczącego Rady, ani do szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen.

Ci europosłowie z Polski zagłosowali przeciw dymisji von der Leyen

Przeciwko odwołaniu niemieckiej polityk głosowali eurodeputowani Koalicji Obywatelskiej, PSL-Polski 2050 i Lewicy. Za usunięciem jej ze stanowiska opowiedzieli się przedstawiciele PiS i Konfederacji. 

Przeciwko dymisji Ursuli von der Leyen głosowali eurodeputowani KO, PSL-Polski 2050 i Lewicy. Oto pełna lista nazwisk. 

Unijczycy polskiego pochodzenia. Te 24 nazwiska to lista hańby

Przeciwko dymisji głosowali: Bartosz Arłukowicz, Krzysztof Brejza, Borys Budka, Andrzej Buła, Kamila Gasiuk-Pihowicz, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Ryszard Halicki, Krzysztof Hetman, Adam Jarubas, Dariusz Joński, Andrzej Kohut, Ewa Kopacz, Elżbieta Łukaciejewska, Jagna Marczułajtis-Walczak, Mirosława Nykiel, Jacek Protas, Bartłomiej Sienkiewicz, Michał Szczerba, Michał Wawrykiewicz, Marta Wcisło, Bogdan Zdrojewski, Robert Biedroń, Joanna Scheuring-Wielgus i Krzysztof Śmiszek. 

 W Sejmie listę tych europosłów odczytał poseł Janusz Kowalski. Polityk w stanowczych słowach zwrócił się następnie w kierunku ław zajmowanych przez posłów ugrupowań koalicji.

Poseł ocenił, że są to "Unijczycy" polskiego pochodzenia. – Ludzie, którzy zapomnieli, czym jest interes państwa polskiego i głosowali dzisiaj za obroną Ursuli von der Leyen – wskazał.

Kowalski argumentował, że szefowa KE notorycznie uderza w polską suwerenność m.in. narzucając Polsce umowę z Mercosur i Pakt Migracyjny. – W mojej ocenie zdradzacie Rzeczpospolitą. Zdradzacie rolników, hutników, polski przemysł, zdradzacie miliony polskich rodzin, które płacą gigantyczne koszty energii i ciepła przez waszą politykę – kontynuował. 

MERCOSUR już od marca. Niemcy wprowadzą to tylnymi drzwiami.

Jeszcze wczoraj słyszeliśmy, że dopóki Trybunał Sprawiedliwości UE nie wyda opinii, Mercosur nie wejdzie w życie. Guzik prawda. Mercosur zacznie obowiązywać już od marca. Bruksela znalazła tak zwaną procedurę, aby ominąć narodowe parlamenty i nawet Trybunał Sprawiedliwości UE, świętą krowę Unii Europejskiej, którą się wali bez opamiętania we wszystkich prawicowych polityków. Ale jeżeli w grę wchodzi niemiecki interes to już nic innego nie ma znaczenia. Nie dajcie się zwieźć – Mercosur wejdzie w życie w marcu tego roku.

Unia Europejska po raz kolejny udowadnia, że „procedura” jest w jej rękach narzędziem politycznym, a nie neutralnym mechanizmem prawa. Umowa handlowa z krajami Mercosur – Argentyną, Brazylią, Urugwajem i Paragwajem – była przez lata przedstawiana jako strategiczny projekt gospodarczy, który ma wzmocnić pozycję Europy na świecie. Równocześnie była przedmiotem gwałtownego sprzeciwu rolników, ekologów, obywateli i części państw członkowskich. Właśnie dlatego Parlament Europejski zwrócił się wczoraj – ku zaskoczeniu wielu – do Trybunału Sprawiedliwości UE o opinię prawną. Miało to być zabezpieczenie – coś w rodzaju czerwonego światła, które zatrzyma przynajmniej na razie polityczną machinę. Jeszcze wczoraj mówiono, że to opóźni Mercosur o dwa lata.

Tyle teoria. Praktyka okazała się klasycznym unijnym „prawem, jak my je rozumiemy”.

Okazuje się bowiem, że Komisja Europejska i część państw członkowskich pod wodzą Niemiec planują wprowadzić umowę w życie „tymczasowo”, jeszcze zanim Trybunał wypowie się co do jej zgodności z prawem. Według niemieckiej interpretacji wystarczy bowiem, że pierwszy kraj Mercosur ratyfikuje porozumienie, a Unia może uruchomić jego kluczowe elementy. Parlamenty narodowe, które w procesie pełnej ratyfikacji mają prawo weta, zostają w ten sposób skutecznie ominięte.

To nie jest drobny techniczny szczegół. To polityczny wytrych, który podważa sens demokratycznej kontroli nad polityką handlową.

Jeszcze wczoraj Trybunał był przedstawiany jako ostateczny strażnik praworządności i porządku prawnego Unii. Dziś, gdy jego opinia może przeszkodzić w forsowaniu niemieckiego interesu, nagle okazuje się, że można go obejść, korzystając z furtki zwanej „tymczasowym stosowaniem”. Święta krowa prawa unijnego została odstawiona na bok, gdy stała się niewygodna.

Najbardziej poszkodowany w tym wszystkim jest polski rolnik i konsument. Umowa Mercosur oznacza otwarcie rynku na ogromne ilości taniej i kiepskiej jakości wołowiny, drobiu, cukru, soi i innych produktów rolnych z Ameryki Południowej. Produkcja w tych krajach odbywa się często według standardów, które w Unii byłyby nie do przyjęcia: użycie hormonów wzrostu, pestycydów zakazanych w UE, masowe wylesianie Amazonii pod uprawy i pastwiska. Polski rolnik musi spełniać coraz bardziej rygorystyczne normy środowiskowe i klimatyczne, a jednocześnie ma konkurować z towarem produkowanym w warunkach, które te normy ignorują.

To nie jest wolny handel. To asymetryczna wojna regulacyjna, w której polski rolnik ma związane ręce, a jego konkurent działa bez ograniczeń.

Ale nie tylko rolnik jest ofiarą tej polityki. Również polski konsument. W teorii tańsza żywność brzmi atrakcyjnie, ale pytanie brzmi: jaka żywność? Jakie normy bezpieczeństwa, jakie pozostałości chemiczne, jakie standardy kontroli? W momencie, gdy Unia otwiera rynek na produkty spoza swojej przestrzeni regulacyjnej, konsument staje się uczestnikiem gigantycznego eksperymentu. Eksperymentu, którego skutki zdrowotne i środowiskowe będą widoczne dopiero po latach.

Wszystko to odbywa się metodą faktów dokonanych. Najpierw „tymczasowe stosowanie” Mercosur, potem lata funkcjonowania, inwestycje, kontrakty, łańcuchy dostaw, lobbing. Po kilku latach ktoś powie: „Nie da się już tego cofnąć, bo zniszczymy gospodarkę”. Tymczasowość stanie się trwałą rzeczywistością, a narodowe parlamenty zostaną postawione przed faktem dokonanym.

To jest model działania, który Unia stosowała już wcześniej. Tak było z innymi umowami handlowymi, gdzie tymczasowe stosowanie stało się praktycznie permanentne, na przykład w przypadku umowy z Kanadą.

W całej tej historii szczególnie uderza hipokryzja unijno-niemieckiej narracji o solidarności. Gdy mowa o polityce klimatycznej, migracyjnej czy praworządności, słyszymy o wspólnych wartościach i odpowiedzialności. Ileż to było ataków na Zjednoczoną Prawicę?! Gdy jednak w grę wchodzą interesy wielkich koncernów, geopolityczne ambicje i rywalizacja z Chinami czy USA, solidarność z polskim rolnikiem i obywatelem znika.

A co na to polski premier Donald Tusk? Oczywiście, że nic. Premier pazurki pokazuje jedynie w mediach społecznościowych, zaś na europejskich salonach jest potulnym i grzecznym pieskiem, który się nie sprzeciwia swojemu panu.

To nie jest Europa narodów i obywateli. To Europa procedur, które można naginać, gdy stoją na drodze politycznym projektom Niemiec.

Mercosur wprowadzany tylnymi drzwiami nie jest tylko sporem o cła i kontyngenty. To spór o to, kto naprawdę rządzi w Unii Europejskiej: obywatele i ich parlamenty czy elity uzbrojone w proceduralne sztuczki. I rzecz jasna, to wszystko odbywa się kosztem Polski i Polaków.

za:www.radiomaryja.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.