Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Idioci rządzą Unią Europejską. CAŁE PRZEMÓWIENIE DONALDA TRUMPA Z DAVOS.

Prezydent USA Donald Trump, Davos, 21 stycznia 2026. Całe przemówienie po polsku.

Dziękuję bardzo, Larry. Wspaniale jest znów być w pięknym Davos w Szwajcarii i przemawiać do tak wielu szanowanych liderów biznesu, do tak wielu przyjaciół, kilku wrogów oraz wszystkich dostojnych gości. To prawdziwa śmietanka światowa.

Przyjechałem na tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne z naprawdę fenomenalnymi wiadomościami z Ameryki. Wczoraj minęła pierwsza rocznica mojej inauguracji. A dziś, po dwunastu miesiącach ponownie spędzonych w Białym Domu, nasza gospodarka kwitnie, wzrost gospodarczy eksploduje, produktywność gwałtownie rośnie, inwestycje szybują w górę, a dochody Amerykanów się zwiększają.

Inflacja została pokonana. Nasza wcześniej otwarta i niebezpieczna granica jest zamknięta i w praktyce nie do sforsowania. Stany Zjednoczone znajdują się w trakcie najszybszego i najbardziej spektakularnego zwrotu gospodarczego w całej swojej historii.

Za rządów administracji Bidena Amerykę dręczył koszmar stagflacji, czyli połączenie niskiego wzrostu i wysokiej inflacji – recepta na nędzę, porażkę i upadek. Dziś, po zaledwie jednym roku realizacji mojej polityki, obserwujemy dokładne przeciwieństwo tego stanu: praktycznie zerową inflację oraz nadzwyczajnie wysoki wzrost gospodarczy. Wzrost, jakiego – wierzę – wkrótce doświadczycie, jakiego nasz kraj nigdy wcześniej nie widział, a być może jakiego nie widział nigdy żaden kraj na świecie.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy inflacja bazowa wyniosła zaledwie 1,6 procent. Tymczasem wzrost gospodarczy w czwartym kwartale prognozowany jest na poziomie 5,4 procent – znacznie wyższym, niż przewidywał ktokolwiek poza mną i kilkoma innymi osobami. Od czasu wyborów giełda ustanowiła 52 rekordy wszech czasów. W ciągu jednego roku – 52 rekordy, które dodały 9 bilionów dolarów wartości do kont emerytalnych, planów emerytalnych i oszczędności obywateli. Ludzie mają się bardzo dobrze. Są ze mnie bardzo zadowoleni.

Od momentu mojej inauguracji ponad 1,2 miliona osób przestało korzystać z bonów żywnościowych. Po czterech latach, w których Joe Biden zapewnił naszej gospodarce mniej niż 1 bilion dolarów nowych inwestycji – proszę o tym pomyśleć, mniej niż 1 bilion dolarów w ciągu czterech lat – my w ciągu jednego roku zabezpieczyliśmy zobowiązania inwestycyjne o rekordowej wartości 18 bilionów dolarów. A sądzimy, że gdy ostateczne dane zostaną opublikowane, kwota ta będzie bliższa 20 bilionom dolarów inwestycji.

Żaden kraj, w żadnym momencie historii, nigdy czegoś takiego nie dokonał. Nawet się do tego nie zbliżył.

Zaledwie nieco ponad rok temu, pod rządami radykalnej lewicy Demokratów, byliśmy krajem martwym. Dziś jesteśmy najgorętszą gospodarką na całym świecie.

W istocie gospodarka Stanów Zjednoczonych zmierza ku wzrostowi w tempie dwukrotnie wyższym, niż prognozował Międzynarodowy Fundusz Walutowy jeszcze w kwietniu ubiegłego roku. A dzięki mojej polityce wzrostu i ceł tempo to powinno być jeszcze wyższe. Naprawdę wierzę, że możemy osiągnąć znacznie więcej.

To wszystko są wspaniałe wiadomości – i dobre dla wszystkich narodów.                                                  Stany Zjednoczone są gospodarczym silnikiem tej planety. 
Kiedy Ameryka przeżywa boom, cały świat również przeżywa boom. 
Tak było zawsze w historii. 
Gdy Ameryka upada, wszyscy idą w dół razem z nami. 
Gdy się podnosi, wszyscy idą w górę razem z nami. 
A dziś jesteśmy w punkcie, w którym – nie sądzę, byśmy kiedykolwiek wcześniej byli. Nigdy nie myślałem, że da się to osiągnąć tak szybko. 
Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że sądziłem, iż zajmie to więcej niż rok – może rok i jeden miesiąc – a stało się to niezwykle szybko.

Tego popołudnia chcę opowiedzieć o tym, jak osiągnęliśmy ten gospodarczy cud, jak zamierzamy podnieść standard życia naszych obywateli do poziomów nigdy wcześniej niewidzianych oraz – być może – jak wy również, w krajach, z których pochodzicie, możecie osiągnąć znacznie lepsze rezultaty, idąc tą samą drogą, co my. Ponieważ niektóre miejsca w Europie, szczerze mówiąc, nie są już nawet rozpoznawalne. Po prostu nie są. Można się o to spierać, ale tu nie ma żadnego sporu. Przyjaciele wracają z różnych miejsc i mówią mi: nie chcę nikogo obrażać, ale tego już się nie da rozpoznać – i nie w sensie pozytywnym, lecz bardzo negatywnym. A ja kocham Europę i chcę, by Europa miała się dobrze. Ale Europa nie zmierza we właściwym kierunku.

W ostatnich dekadach w Waszyngtonie i europejskich stolicach za oczywistą prawdę uznano przekonanie, że jedynym sposobem rozwoju nowoczesnej zachodniej gospodarki jest nieustannie rosnące wydatki rządowe, niekontrolowana masowa migracja oraz niekończący się napływ importu z zagranicy. Panowało przekonanie, że tak zwane „brudne zawody” i ciężki przemysł powinny zostać przeniesione gdzie indziej, że tania energia powinna zostać zastąpiona przez zielone nowe oszustwo, oraz że państwa można podtrzymywać przy życiu poprzez sprowadzanie zupełnie nowych, całkowicie odmiennych populacji z odległych krajów.

Tą drogą bardzo nierozsądnie podążyła administracja śpiącego Joe Bidena oraz wiele innych rządów Zachodu, odwracając się plecami do wszystkiego, co czyni narody bogatymi, potężnymi i silnymi. A tak wiele narodów ma ogromny potencjał.

Rezultatem były rekordowe deficyty budżetowe i handlowe oraz narastający deficyt suwerenności, napędzany przez największą falę masowej migracji w historii ludzkości. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy niczego podobnego. Szczerze mówiąc, ogromne obszary naszego świata są niszczone na naszych oczach. A przywódcy nawet nie rozumieją, co się dzieje. A ci, którzy to rozumieją, nie robią nic, by temu zapobiec.

Praktycznie wszyscy tak zwani eksperci przewidywali, że moje plany zakończenia tego nieudanego modelu doprowadzą do globalnej recesji i galopującej inflacji. Udowodniliśmy im, że się mylili. Jest dokładnie odwrotnie.

W ciągu jednego roku nasz program przyniósł transformację, jakiej Ameryka nie widziała od ponad stu lat. Zamiast zamykać elektrownie, otwieramy je. Zamiast budować nieskuteczne, przynoszące straty wiatraki, demontujemy je i nie zatwierdzamy żadnych nowych. Zamiast wzmacniać władzę biurokratów, zwalniamy ich. A oni idą do sektora prywatnego i zarabiają dwa lub trzy razy więcej, niż zarabiali w administracji państwowej. Zaczynali od nienawiści do mnie, gdy ich zwalnialiśmy, a teraz mnie kochają.

Zamiast podnosić podatki krajowym producentom, obniżamy je i podnosimy cła wobec obcych państw, aby pokryć szkody, które wyrządziły. W ciągu dwunastu miesięcy usunęliśmy z federalnych list płac ponad 270 tysięcy biurokratów.

Największa w skali jednego roku redukcja zatrudnienia w administracji rządowej od zakończenia II wojny światowej.
Nikt się tego nie spodziewał, ale nie mieliśmy wyboru, jeśli chcieliśmy uczynić nasz kraj wielkim. Nie da się utrzymywać wszystkich miejsc pracy w administracji federalnej.

Obcięliśmy wydatki federalne o 100 miliardów dolarów i w ciągu jednego roku zmniejszyliśmy federalny deficyt budżetowy o 27 procent. A to dopiero początek – spadnie on jeszcze znacznie bardziej. Dzięki temu gwałtownie obniżyliśmy inflację z rekordowych poziomów osiąganych za rządów administracji Bidena. Wtedy rosła ona z miesiąca na miesiąc, bez przerwy, w górę i w górę.

Obiecałem, że za każde nowe rozporządzenie usuniemy dziesięć starych regulacji. Tymczasem do tej pory faktycznie zlikwidowaliśmy sto dwadzieścia dziewięć regulacji na każdą jedną nową, którą zatwierdziliśmy. Za każdym razem, gdy pojawia się nowa regulacja, usuwamy co najmniej dziesięć starych, ale jak dotąd średnia wynosi właśnie sto dwadzieścia dziewięć – jeśli w ogóle można w to uwierzyć.

W lipcu przyjęliśmy największe obniżki podatków w historii Stanów Zjednoczonych, w tym zniesienie podatku od napiwków, zniesienie podatku od nadgodzin oraz zniesienie podatku od świadczeń z ubezpieczenia społecznego dla naszych wspaniałych seniorów.

Wprowadziliśmy również stuprocentowe jednorazowe odpisy inwestycyjne – to rozwiązanie, które przedsiębiorcy uwielbiają – oraz dodatkową amortyzację dla całego nowego sprzętu i inwestycji kapitałowych, aby pomóc firmom rozwijać się i przenosić produkcję do Ameryki. Są tym absolutnie zachwyceni. Budują fabrykę i mogą odliczyć jej koszt natychmiast, w całości, zamiast czekać – jak dawniej – trzydzieści osiem czy czterdzieści jeden lat.

To, co się dzieje, jest prawdziwym cudem. Nikt nie sądził, że kiedykolwiek uda się to zrobić jakiemukolwiek krajowi, a jednak nam się udało. To właśnie uczyniło moją pierwszą kadencję najbardziej udanym czteroletnim okresem w historii z punktu widzenia finansów. A teraz poszliśmy jeszcze dalej. To jest program dziesięcioletni, a nie jednoroczny, ale odliczeń można dokonać w jednym roku. Kiedyś trwało to trzydzieści osiem do czterdziestu jeden lat.

Dzięki cłom radykalnie zmniejszyliśmy nasz nabrzmiały deficyt handlowy, który był największy w historii świata. Traciliśmy ponad jeden bilion dolarów rocznie – pieniądze po prostu szły na marne. Tymczasem w ciągu jednego roku zmniejszyłem miesięczny deficyt handlowy o oszałamiające 77 procent.

A wszystko to bez inflacji – czego, jak twierdzili wszyscy, nie dało się osiągnąć. Było kilku naprawdę błyskotliwych ludzi, którzy uważali, że robię to, co należy. Ja sam wiedziałem, że robię to, co należy. Dziś wszyscy są o tym przekonani, bo nie mogą uwierzyć w te liczby.

Amerykański eksport wzrósł o ponad 150 miliardów dolarów. Krajowa produkcja stali zwiększyła się o 300 tysięcy ton miesięcznie i w ciągu najbliższych czterech miesięcy się podwoi. Podwaja się i potraja, a w całym kraju powstają nowe huty. Nikt nie sądził, że kiedykolwiek to zobaczy. Budowa fabryk wzrosła o 41 procent. A ta liczba wkrótce gwałtownie poszybuje w górę, ponieważ wiele projektów znajduje się obecnie w procesie uzyskiwania pozwoleń. A my wydajemy je bardzo szybko, sprawnie i bez zwłoki.

W tym samym czasie zawarliśmy historyczne umowy handlowe z partnerami odpowiadającymi za 40 procent całego handlu Stanów Zjednoczonych – z jednymi z największych firm i krajów świata. Mamy wśród partnerów również państwa: kraje europejskie, Japonię, Koreę Południową. Zawierają z nami ogromne umowy, zwłaszcza w sektorze ropy i gazu. Te porozumienia napędzają wzrost gospodarczy i powodują boom giełdowy nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz praktycznie w każdym kraju, który zdecydował się na współpracę. Jak już się przekonaliście, gdy Stany Zjednoczone idą w górę, reszta świata podąża za nami. To stało się czymś trwałym.

Zatrzymałem niszczącą naród politykę energetyczną, która podnosiła ceny, a jednocześnie wysyłała miejsca pracy i fabryki do największych trucicieli na świecie. To właśnie oni byli prawdziwymi trucicielami za rządów śpiącego Joe Bidena. Liczba nowych krajowych dzierżaw na wydobycie ropy i gazu spadła wówczas o 95 procent. Proszę sobie to wyobrazić. A potem dziwili się, dlaczego ceny benzyny rosły tak gwałtownie.

Cena benzyny przekraczała 5 dolarów za galon, a w niektórych miejscach sięgała nawet 7 dolarów. Ponad sto dużych elektrowni zostało brutalnie zamkniętych przez niekompetentnych ludzi, którzy nie mieli pojęcia, co robią.

Pod moim przywództwem produkcja gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych osiągnęła najwyższy poziom w historii – zdecydowanie najwyższy. Produkcja ropy naftowej wzrosła o 730 tysięcy baryłek dziennie. A w zeszłym tygodniu pozyskaliśmy dodatkowo 50 milionów baryłek tylko z Wenezueli.

Wenezuela przez wiele lat była niezwykłym krajem, lecz później, w wyniku błędnej polityki, znalazła się w trudnej sytuacji. Dwadzieścia lat temu był to kraj wspaniały, dziś ma poważne problemy, ale my im pomagamy. Te 50 milionów baryłek będziemy z nimi dzielić, a oni zarobią więcej pieniędzy, niż zarabiali od bardzo dawna. Wenezuela poradzi sobie znakomicie. Doceniamy ogromną współpracę, jaką otrzymaliśmy. Gdy atak się zakończył, oni powiedzieli: „Zawrzyjmy umowę. Więcej ludzi powinno tak robić”.

Wenezuela zarobi w ciągu najbliższych sześciu miesięcy więcej pieniędzy, niż zarobiła przez ostatnie dwadzieścia lat. Wszystkie największe koncerny naftowe wchodzą we współpracę z nami. To naprawdę niesamowite, piękny widok. Przywództwo tego kraju było bardzo dobre, bardzo rozsądne.

Cena benzyny spadła obecnie poniżej 2 dolarów i 50 centów za galon w wielu stanach, do około 2 dolarów i 30 centów w większości stanów, a wkrótce średnia spadnie poniżej 2 dolarów za galon. W wielu miejscach jest już jeszcze niższa – 1 dolar i 95 centów za galon. W licznych stanach wynosi 1,99 dolara. To poziomy, których nikt nie widział od lat. Właściwie ostatni raz podczas mojej poprzedniej administracji udało nam się zejść do podobnych cen.

Podpisałem rozporządzenie nakazujące zatwierdzenie wielu nowych reaktorów jądrowych. Stawiamy zdecydowanie na energetykę jądrową. Kiedyś nie byłem jej wielkim zwolennikiem, bo obawiałem się ryzyka i zagrożeń, ale postęp, jaki dokonał się w tej dziedzinie, jest niewiarygodny. Postęp w zakresie bezpieczeństwa jest wręcz imponujący. Wchodzimy bardzo mocno w świat energii jądrowej. Dziś możemy ją mieć w dobrych cenach, bardzo bezpieczną.

Jednocześnie zdecydowanie prowadzimy świat w dziedzinie sztucznej inteligencji. Wyprzedzamy Chiny o ogromny dystans. Myślę, że prezydent Xi szanuje to, co zrobiliśmy, między innymi dlatego, że pozwoliłem wielkim firmom budującym ogromne kompleksy przemysłowe tworzyć własne moce energetyczne. Budują własne elektrownie, a w sumie oznacza to więcej nowej energii niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie.

Niedawno czytałem artykuł w „Wall Street Journal”, w którym pisano, że Chiny produkują ogromne ilości energii – i to prawda, trzeba im to oddać. Ale my produkujemy tyle samo albo więcej i pozwalamy na to. Jestem z tego bardzo dumny. 
To był mój pomysł.

Mówiono mi: „Nie da się wytworzyć aż tyle energii. Potrzebujemy ponad dwukrotnie więcej mocy niż obecnie tylko po to, by obsłużyć centra sztucznej inteligencji”. A ja odpowiedziałem: „Nie, to wy jesteście genialni. Macie ogromne pieniądze. Zobaczmy, co potraficie zrobić. Możecie budować własne elektrownie”.

Patrzyli na mnie i nie wierzyli. Wszyscy ci, których nazwiska – jeśli mam być szczery – są dziś na tej sali, nie wierzyli. Powiedziałem im: „Nie, nie żartuję”. Po dwóch tygodniach wrócili i powiedzieli: „Myśleliśmy, że pan żartuje”. Odpowiedziałem: „Nie tylko nie żartuję, ale wasze pozwolenia będziecie mieli w ciągu dwóch tygodni”.

Zawsze mówię, że energetyka jądrowa zajmie trzy tygodnie, choć większość nie idzie tą drogą. Wybierają ropę i gaz, a w niektórych przypadkach nawet węgiel.

Ponieważ odniosłem miażdżące zwycięstwo wyborcze, Stany Zjednoczone uniknęły katastrofalnego załamania energetycznego, które dotknęło każde europejskie państwo realizujące Zielone Nowe Oszustwo. Być może największe oszustwo w historii – Zielone Nowe Oszustwo. Wiatraki wszędzie. Niszczą waszą ziemię. Niszczą waszą ziemię. Za każdym razem, gdy taki wiatrak się obraca, tracicie tysiąc dolarów.
Energia ma przynosić zyski, a nie straty.

Tutaj, w Europie, widzieliśmy los, jaki radykalna lewica próbowała narzucić Ameryce. Bardzo się starali. Niemcy produkują dziś o 22 procent mniej energii elektrycznej niż w 2017 roku. I to nie jest wina obecnego kanclerza. On rozwiązuje ten problem. Wykona świetną pracę. Ale to, co zrobiono zanim objął urząd, jest – jak sądzę – powodem, dla którego w ogóle się tam znalazł. A ceny energii elektrycznej są wyższe o 64 procent.

Wielka Brytania produkuje dziś zaledwie jedną trzecią całkowitej energii ze wszystkich źródeł w porównaniu z rokiem 1999. Proszę się nad tym zastanowić – jedną trzecią. A przecież leży nad Morzem Północnym, jednym z największych złóż na świecie. A mimo to z niego nie korzysta. I to jest jeden z powodów, dla których poziom energii spadł tam do katastrofalnie niskiego poziomu, przy równie katastrofalnie wysokich cenach. Wysokie ceny, bardzo niska produkcja. Jedna trzecia – i siedzicie nad Morzem Północnym.

Lubią mówić: „wiecie, to już się wyczerpało”. To nie jest wyczerpane. Tego jest na pięćset lat. Oni nawet jeszcze nie znaleźli tej ropy. Morze Północne jest niesamowite. Nie pozwalają nikomu wiercić. Z powodów środowiskowych nie pozwalają na wiercenia. Uniemożliwiają firmom naftowym jakiekolwiek działania. Zabierają 92 procent dochodów. Więc firmy naftowe mówią: nie da się tego zrobić. Przychodzili do mnie i pytali: czy można coś z tym zrobić? Ja chcę, żeby Europa radziła sobie świetnie. Chcę, żeby Wielka Brytania radziła sobie świetnie. A siedzą na jednym z największych źródeł energii na świecie i z niego nie korzystają.

W rzeczywistości ceny energii elektrycznej wzrosły tam o 139 procent.

Wiatraki są wszędzie w Europie. Są wszędzie i są kompletną porażką.

Zauważyłem jedną rzecz: im więcej wiatraków ma dany kraj, tym więcej pieniędzy traci i tym gorzej sobie radzi. Chiny produkują niemal wszystkie wiatraki. A mimo to nie byłem w stanie znaleźć w Chinach farm wiatrowych. Czy kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście? To dobry sposób, by na to spojrzeć. Oni są sprytni. Chiny są bardzo sprytne. Produkują wiatraki. Sprzedają je za fortunę. Sprzedają je głupim ludziom, którzy je kupują, ale sami z nich nie korzystają. Stawiają kilka dużych farm wiatrowych, ale ich nie używają. Stawiają je tylko po to, by pokazać ludziom, jak mogłyby wyglądać. One się nie kręcą. Nic nie robią. Chiny w większości używają węgla. Korzystają z węgla, ropy i gazu. Zaczynają też trochę interesować się energetyką jądrową i radzą sobie bardzo dobrze. Ogromne pieniądze zarabiają jednak na sprzedaży wiatraków. I naprawdę myślę, że byliby zdziwieni, gdyby ten proceder się skończył. Są wręcz zszokowani, że on nadal trwa. Są ze mną bardzo przyjaźni. Są zaskoczeni, że ludzie wciąż kupują te cholerne urządzenia. Zabijają ptaki. Niszczą krajobrazy. Poza tym są, moim zdaniem, wspaniałe. Nawiasem mówiąc – kupują je idioci.

Konsekwencje tak destrukcyjnej polityki są oczywiste: niższy wzrost gospodarczy, niższy poziom życia, niższe wskaźniki urodzeń, bardziej destrukcyjna społecznie migracja, większa podatność na wrogich przeciwników zewnętrznych oraz znacznie mniejsze armie.

Stany Zjednoczone bardzo troszczą się o ludzi w Europie. Naprawdę. Proszę spojrzeć – moje korzenie pochodzą z Europy. Szkocja i Niemcy. Sto procent. Szkocja – moja matka. Sto procent Niemcy – mój ojciec. I głęboko wierzymy w więzi, które łączą nas z Europą jako cywilizacją. Chcę, aby Europa radziła sobie świetnie. Dlatego kwestie energii, handlu, imigracji i wzrostu gospodarczego muszą być sprawą zasadniczą dla każdego, kto chce widzieć silny i zjednoczony Zachód. Bo Europa i poszczególne kraje muszą robić swoje. Muszą wyjść z kultury, którą stworzyły przez ostatnie dziesięć lat. To, co robią same sobie, jest straszne. One się niszczą. A to są piękne, piękne miejsca. My chcemy silnych sojuszników, a nie poważnie osłabionych. Chcemy, aby Europa była silna.

Ostatecznie są to kwestie bezpieczeństwa narodowego. I być może żaden obecny problem nie pokazuje tego wyraźniej niż to, co dzieje się obecnie z Grenlandią. Czy chcielibyście, żebym powiedział kilka słów o Grenlandii? Miałem zamiar pominąć ten temat w przemówieniu, ale pomyślałem, że wtedy zostałbym bardzo negatywnie oceniony.

Mam ogromny szacunek zarówno dla mieszkańców Grenlandii, jak i dla mieszkańców Danii. Ogromny szacunek. Ale każdy sojusznik w NATO ma obowiązek być w stanie bronić własnego terytorium. A faktem jest, że żadne państwo ani żadna grupa państw nie jest w stanie zabezpieczyć Grenlandii – poza Stanami Zjednoczonymi. 

Jesteśmy wielką potęgą, znacznie większą, niż wielu ludzi w ogóle zdaje sobie sprawę. Myślę, że przekonano się o tym dwa tygodnie temu w Wenezueli.

Widzieliśmy to już podczas II wojny światowej, kiedy Dania upadła pod naporem Niemiec po zaledwie sześciu godzinach walki i była całkowicie niezdolna do obrony ani siebie, ani Grenlandii. Wówczas Stany Zjednoczone zostały zmuszone – zrobiliśmy to, czuliśmy się do tego zobowiązani – wysłać własne siły, aby zabezpieczyć terytorium Grenlandii. I zabezpieczyliśmy je, ponosząc ogromne koszty i wydatki. Nasi wrogowie nie mieli żadnych szans, choć próbowali.

Dania o tym wie. Dosłownie zbudowaliśmy bazy na Grenlandii dla Danii. Walczyliśmy dla Danii. Nie walczyliśmy dla nikogo innego. Walczyliśmy, aby ją ocalić – dla Danii. Wielki, piękny kawał lodu. Trudno nawet nazwać to lądem. To nasz wielki kawał lodu. Ale ocaliliśmy Grenlandię i skutecznie zapobiegliśmy temu, by nasi wrogowie zdobyli przyczółek na naszej półkuli. Zrobiliśmy to także dla siebie.

A potem, po wojnie – którą wygraliśmy, i to zdecydowanie – oddaliśmy Grenlandię z powrotem Danii. Gdyby nie my, wszyscy mówilibyście dziś po niemiecku, a być może także trochę po japońsku. Po wojnie oddaliśmy Grenlandię Danii. Jak bardzo głupi byliśmy, że to zrobiliśmy. Ale zrobiliśmy to. Oddaliśmy ją. A jak niewdzięczni są dziś?

Dziś nasz kraj i cały świat stoją wobec znacznie większych zagrożeń niż kiedykolwiek wcześniej – z powodu rakiet, broni jądrowej oraz systemów walki, o których nawet nie mogę mówić.

Dwa tygodnie temu zobaczyli broń, o jakiej nikt wcześniej nie słyszał. Nie byli w stanie oddać w naszym kierunku ani jednego strzału. Mówili: „Co się stało?”. Wszystko było kompletnie zdezorganizowane.
Powiedzieli: „Mamy ich na celowniku. Naciśnij spust”. I nic się nie wydarzyło.
Nie wystartował ani jeden pocisk przeciwlotniczy. Jeden jedyny poderwał się na jakieś dziewięć metrów, po czym spadł prosto obok ludzi, którzy go wystrzelili. Mówili: „Co do diabła się dzieje?”.
Te systemy obronne zostały wyprodukowane przez Rosję i przez Chiny.

Będą więc musieli wrócić do deski kreślarskiej. Grenlandia jest ogromnym, niemal całkowicie niezamieszkanym i niezagospodarowanym terytorium, które leży niezabezpieczone w kluczowym strategicznie miejscu – dokładnie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Chinami. Dokładnie tam się znajduje, w samym środku. Nie miało to takiego znaczenia wtedy, gdy ją oddaliśmy. Kiedy ją oddawaliśmy, sytuacja nie była taka jak dziś. Nie jest ona istotna z innych powodów, o których się mówi – wszyscy mówią o surowcach. Nie ma czegoś takiego jak „metale ziem rzadkich”. Jest rzadkie przetwarzanie, ale samych surowców jest bardzo dużo. A żeby się do nich dostać, trzeba przebić się przez setki metrów lodu. To nie jest powód, dla którego jej potrzebujemy.

Potrzebujemy Grenlandii ze względów strategicznego bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego. Ta ogromna, niezabezpieczona wyspa jest w rzeczywistości częścią Ameryki Północnej, na północnej granicy półkuli zachodniej. To jest nasze terytorium.

Jest to zatem fundamentalny interes bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych Ameryki. W istocie od setek lat naszą polityką było zapobieganie przenikaniu zewnętrznych zagrożeń na naszą półkulę. I robiliśmy to z ogromnym powodzeniem. Nigdy nie byliśmy silniejsi, niż jesteśmy teraz.

Dlatego właśnie prezydenci Stanów Zjednoczonych od blisko dwóch stuleci próbowali kupić Grenlandię. Od dwustu lat podejmowano takie próby. Powinni byli ją zatrzymać po II wojnie światowej, ale wtedy był inny prezydent. To w porządku – ludzie myślą inaczej. Dziś jest to jednak znacznie bardziej konieczne, niż było w tamtym czasie.

W 2019 roku Dania oświadczyła, że przeznaczy ponad 200 milionów dolarów na wzmocnienie obrony Grenlandii. Jak jednak wiecie, wydano mniej niż 1 procent tej kwoty. Jeden procent. Nie ma tam żadnych realnych śladów obecności Danii. Mówię to z wielkim szacunkiem dla Danii, której mieszkańców kocham, a przywódcy są bardzo dobrzy.

To wyłącznie Stany Zjednoczone są w stanie chronić tę ogromną masę lądu, ten wielki kawał lodu, rozwijać go, ulepszać i uczynić tak, aby był korzystny dla Europy, bezpieczny dla Europy i dobry dla nas. I dlatego dążę do natychmiastowych negocjacji, by ponownie omówić przejęcie Grenlandii przez Stany Zjednoczone – tak jak nabywaliśmy wiele innych terytoriów w trakcie naszej historii, podobnie jak czyniło to wiele narodów europejskich. Oni także nabywali terytoria – nie ma w tym nic złego. Niektórzy z nich mieli kiedyś ogromne bogactwa i rozległe ziemie na całym świecie, a potem się cofnęli. Utknęli tam, skąd wyszli. Tak też bywa. Ale niektórzy się rozwijają.

Nie stanowiłoby to zagrożenia dla NATO. Wręcz przeciwnie – znacząco wzmocniłoby bezpieczeństwo całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Stany Zjednoczone są bardzo niesprawiedliwie traktowane przez NATO – chcę to jasno powiedzieć. Kiedy się nad tym zastanowić, nikt nie jest w stanie temu zaprzeczyć. Dajemy tak wiele, a w zamian otrzymujemy tak niewiele.

Od wielu lat byłem krytykiem NATO, a mimo to zrobiłem dla NATO więcej niż jakikolwiek inny prezydent, więcej niż ktokolwiek inny. Gdybym nie zaangażował się w swojej pierwszej kadencji, NATO dziś by nie istniało. Wojna na Ukrainie jest tego przykładem. Jesteśmy tysiące kilometrów stąd, oddzieleni ogromnym oceanem.

To wojna, która nigdy nie powinna była się rozpocząć – i nie rozpoczęłaby się, gdyby wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w 2020 roku nie zostały sfałszowane. To były sfałszowane wybory. Dziś wszyscy już o tym wiedzą – wyszło to na jaw. Ludzie wkrótce zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za to, co zrobili. To prawdopodobnie informacja z ostatniej chwili, ale powinna nią być. To były sfałszowane wybory. Nie można mieć sfałszowanych wyborów.

Potrzeba silnych granic, silnych wyborów – wolnych i uczciwych – oraz, najlepiej, rzetelnych mediów. Zawsze to powtarzam: silne granice, silne wybory, wolne i uczciwe wybory oraz uczciwe media. Media są fatalne. Są bardzo skorumpowane, bardzo stronnicze – po prostu fatalne. Ale pewnego dnia się naprostują, bo tracą wszelką wiarygodność. Proszę się nad tym zastanowić: kiedy wygrywam miażdżąco, ogromną przewagą – wygrywam we wszystkich siedmiu stanach wahających się, wygrywam głosowanie powszechne, wygrywam wszystko – a oni przedstawiają to wyłącznie w negatywnym świetle, to znaczy, że nie mają żadnej wiarygodności. A jeśli chcą ją odzyskać, muszą być uczciwi.

Potrzebne są więc uczciwe media, ale potrzebne są też te pozostałe elementy. Odziedziczyłem sytuację straszliwą, naprawdę straszliwą. Gdy spojrzeć na fakty: granica była otwarta, inflacja szalała, wszystko w Stanach Zjednoczonych było w złym stanie, gdy obejmowałem urząd. Odziedziczyłem też kompletny chaos w relacjach między Ukrainą a Rosją – coś, co nigdy nie powinno było się wydarzyć. Znam Władimira Putina bardzo dobrze. On i ja rozmawialiśmy o Ukrainie. Była dla niego oczkiem w głowie. Ale nie zamierzał nic robić. Powiedziałem mu: „Władimir, nie zrobisz tego”. I on by tego nie zrobił. To, co się stało, było straszne. Widziałem, jak to się zbliża. Po moim odejściu widziałem, jak to nadchodzi.

Biden przekazał Ukrainie i NATO 350 miliardów dolarów – oszałamiającą kwotę. Trzysta pięćdziesiąt miliardów dolarów. Gdy przyszedłem, tak jak w przypadku południowej granicy, tak jak w przypadku inflacji, tak jak w przypadku naszej gospodarki, powiedziałem: „Ojej, ten kraj jest w poważnych tarapatach”. Mówiąc o naszym kraju. Wszystko wymknęło się spod kontroli.

Ale granica była całkowicie nie do opanowania. Naprawiliśmy to, tworząc najsilniejszą granicę na świecie.

A teraz od roku zajmuję się tą wojną, w czasie którego udało mi się zakończyć osiem innych konfliktów. Indie, Pakistan. Rozwiązałem inne wojny. Dzwonił do mnie Władimir Putin – Armenia, Azerbejdżan. Powiedział: „Nie mogę uwierzyć, że to załatwiłeś. Ten konflikt trwał trzydzieści pięć lat, a ty zakończyłeś go w jeden dzień”. Potem prezydent Putin znów do mnie zadzwonił i powiedział: „Wiesz, nie mogę uwierzyć. Przez dziesięć lat pracowałem nad rozwiązaniem tej wojny i nie byłem w stanie tego zrobić”. Odpowiedziałem mu: „Zrób mi przysługę. Skup się na zakończeniu swojej wojny. Tą się nie przejmuj”.

Co Stany Zjednoczone mają z całej tej pracy, z tych wszystkich pieniędzy, poza śmiercią, zniszczeniem i ogromnymi sumami gotówki płynącymi do ludzi, którzy w ogóle nie doceniają tego, co robimy? Oni tego nie doceniają. Mówię o NATO. Mówię o Europie. To oni muszą zajmować się Ukrainą. My nie. Stany Zjednoczone są bardzo daleko. Oddziela nas wielki, piękny ocean. To nie jest nasza wojna.

Zanim się pojawiłem, NATO miało obowiązek przeznaczać tylko 2 procent PKB. Ale oni nie płacili. Większość krajów nie płaciła nic. Stany Zjednoczone finansowały praktycznie sto procent NATO. I ja to zatrzymałem. Powiedziałem: to nie jest sprawiedliwe.

Ale co ważniejsze, doprowadziłem do tego, że NATO zaczęło płacić 5 procent. I teraz płacą. Coś, o czym mówiono, że jest niemożliwe. Mówili: nigdy nie przekroczymy 2 procent. A jednak doszli do 5 procent i teraz płacą te 5 procent. Nie płacili dwóch, a teraz płacą pięć. I są dzięki temu silniejsi. A przy okazji NATO ma znakomitego sekretarza generalnego, który być może jest dziś na sali. Mark, jesteś tutaj? Tak, jest. Witaj, Mark.

Nigdy o nic nie prosiliśmy i nigdy nic nie dostaliśmy. I zapewne dalej nic nie dostaniemy, chyba że zdecydowałbym się użyć nadmiernej siły i przymusu, w którym bylibyśmy, szczerze mówiąc, nie do powstrzymania. Ale tego nie zrobię.

Dobrze, teraz wszyscy mówią: „Och, świetnie”. To być może najważniejsze zdanie, jakie dziś wypowiedziałem, bo ludzie myśleli, że użyję siły. Nie muszę używać siły. Nie chcę używać siły. Nie użyję siły.

Wszystko, o co proszą Stany Zjednoczone, to miejsce zwane Grenlandią, które już kiedyś posiadaliśmy jako terytorium powiernicze, lecz z szacunkiem oddaliśmy Danii niedługo po tym, jak pokonaliśmy Niemców, Japończyków, Włochów i innych w czasie II wojny światowej. Oddaliśmy im ją. Byliśmy wówczas potężnym państwem, ale dziś jesteśmy państwem znacznie potężniejszym.

Po tym, jak w mojej pierwszej kadencji odbudowałem wojsko i kontynuuję to do dziś, dysponujemy budżetem w wysokości 1,5 biliona dolarów. Przywracamy pancerniki. Dzisiejszy pancernik jest sto razy potężniejszy niż te wielkie pancerniki, które widzieliście podczas II wojny światowej. Te ogromne, wspaniałe okręty – „Missouri”, „Iowa”, „Alabama”. Myśleliśmy, że może da się je wyjąć z rezerwy. Powiedziano nam: „Nie, proszę pana. Te nowe jednostki są sto razy – proszę to sobie wyobrazić – sto razy potężniejsze od tamtych wielkich, majestatycznych dzieł sztuki, które wszyscy pamiętamy i które wciąż oglądamy w telewizji, mówiąc: ‘Wow, co za potęga’”. Każdy z tych okrętów jest sto razy potężniejszy niż dawne pancerniki. Na tym zakończyła się historia reaktywacji starych jednostek.

A więc co otrzymaliśmy od NATO? Nic – poza ochroną Europy przed Związkiem Sowieckim, a dziś przed Rosją. Pomagaliśmy im przez tak wiele lat. Nigdy nie dostaliśmy nic w zamian, poza tym, że płaciliśmy za NATO. Płaciliśmy przez wiele lat, aż pojawiłem się ja. Płaciliśmy, moim zdaniem, sto procent kosztów NATO, bo oni nie regulowali swoich zobowiązań.

A wszystko, o co teraz prosimy, to Grenlandia – wraz z pełnym tytułem własności i prawem posiadania, bo bez własności nie da się jej bronić. Nie można jej skutecznie bronić na podstawie dzierżawy. Po pierwsze, z punktu widzenia prawa nie jest to w pełni możliwe. Po drugie – psychologicznie – kto, do diabła, chce bronić umowy licencyjnej albo dzierżawy, gdy chodzi o ogromny kawał lodu pośrodku oceanu, na którym w razie wojny rozegra się znaczna część działań? Proszę to sobie wyobrazić. Rakiety będą przelatywać dokładnie nad środkiem tego kawałka lodu.

Wszystko, czego chcemy od Danii – dla bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego oraz aby trzymać na dystans naszych bardzo energicznych i niebezpiecznych potencjalnych wrogów – to ten obszar, na którym zbudujemy największą w historii złotą kopułę. Budujemy złotą kopułę, która już samą swoją naturą będzie chronić Kanadę. Kanada, nawiasem mówiąc, korzysta z wielu darmowych korzyści od nas. Powinni być nam wdzięczni, ale nie są. Widziałem wczoraj waszego premiera – nie był szczególnie wdzięczny. A powinni być. Kanada istnieje dzięki Stanom Zjednoczonym. Zapamiętaj to, Mark, następnym razem, gdy będziesz składał swoje oświadczenia.

To, co zrobiliśmy dla Izraela, było niesamowite. Ale to nic w porównaniu z tym, co mamy zaplanowane dla Stanów Zjednoczonych, Kanady i reszty świata. Zbudujemy kopułę, jakiej świat jeszcze nie widział. Zrobiliśmy to dla Izraela. I swoją drogą powiedziałem Bibiemu: „Przestań przypisywać sobie zasługi za kopułę. To jest nasza technologia. To nasze rozwiązania”. Oni jednak wykazali się wielką odwagą, byli dobrymi żołnierzami i wykonali świetną pracę.

Zlikwidowaliśmy irańskie zagrożenie nuklearne w sposób, jakiego nikt nie mógł sobie wyobrazić. Nikt nigdy nie widział czegoś takiego. Wenezuela, eliminacja Sulejmaniego, likwidacja Al-Bagdadiego, gdy próbował odbudować ISIS – zrobiliśmy bardzo wiele. Zrobiłem bardzo, bardzo wiele wielkich rzeczy. Wszystko zostało przeprowadzone perfekcyjnie. Absolutnie wszystko. Jeden z ekspertów wojskowych powiedział mi: „Panie prezydencie, wszystko, co pan zrobił, zostało wykonane perfekcyjnie”. Odpowiedziałem: „Wiem”.

Inni prezydenci wydali – być może nierozsądnie – biliony i biliony dolarów na NATO i nie dostali w zamian absolutnie nic. My nigdy o nic nie prosiliśmy. To zawsze była droga jednokierunkowa. Teraz chcą, żebyśmy pomogli im w sprawie Ukrainy. A my mówimy, że pomożemy – choć tak naprawdę nie im. Chcę zatrzymać to, co widzieliście w zeszłym tygodniu: dziesięć tysięcy żołnierzy. A w zeszłym miesiącu zginęło trzydzieści jeden tysięcy żołnierzy. Trzydzieści jeden tysięcy. To liczba odpowiadająca tej sali pomnożonej przez trzydzieści. Proszę to sobie uświadomić – trzydzieści tysięcy żołnierzy zginęło w jednym miesiącu.

Miesiąc wcześniej było to dwadzieścia siedem tysięcy. Miesiąc wcześniej dwadzieścia osiem tysięcy. Jeszcze miesiąc wcześniej dwadzieścia pięć tysięcy. To jest rzeź. Tam trwa rzeź.

I to właśnie chcę zatrzymać. To nie pomaga Stanom Zjednoczonym. Ale to są ludzkie dusze. To są młodzi ludzie – młodzi, wyglądają tak jak wy, jak niektórzy z was w pierwszym rzędzie. Idą na wojnę. Ich rodzice są dumni. „Och, idzie”. A potem wraca… a dwa tygodnie później dzwoni telefon: głowa waszego syna została rozerwana. Chcę to zatrzymać. To jest straszliwa wojna. Najgorsza od czasów II wojny światowej.

A ona wciąż trwa. Jeśli to się nie zatrzyma, liczby przekroczą te z II wojny światowej. Skala strat jest oszałamiająca. Oni nie chcą o tym mówić. Ukraina i Rosja poniosły potworne, niewyobrażalne straty.

A teraz rozmawiam z prezydentem Putinem i on chce zawrzeć porozumienie. Wierzę, że rozmawiam także z prezydentem Zełenskim i sądzę, że on również chce zawrzeć porozumienie. Spotykam się z nim dziś. Być może jest teraz na sali. Ale ta wojna musi zostać zatrzymana, bo zbyt wielu ludzi ginie zupełnie niepotrzebnie. Zbyt wiele dusz jest traconych. To jedyny powód, dla którego się tym zajmuję. A przy okazji pomagam Europie. Pomagam NATO.

Do ostatnich dni, zanim powiedziałem im o Grenlandii, wszyscy mnie uwielbiali. Ostatnim razem nazywali mnie „tatusiem”. Bardzo inteligentny człowiek powiedział: „On jest naszym tatusiem. On tym wszystkim zarządza”. Rzeczywiście – zarządzałem. A potem, z dnia na dzień, stałem się strasznym człowiekiem.

A teraz proszę tylko o kawałek lodu – zimny i kiepsko położony – który może odegrać kluczową rolę w utrzymaniu pokoju na świecie i globalnego bezpieczeństwa. To naprawdę niewielka prośba w porównaniu z tym, co dawaliśmy im przez wiele, wiele dekad.

Problem z NATO polega na tym, że my bylibyśmy przy nich w stu procentach. Ale nie mam pewności, czy oni byliby przy nas, gdybyśmy to my zadzwonili. Panowie, jesteśmy atakowani. Jesteśmy pod atakiem ze strony takiego czy innego państwa. Znam ich wszystkich bardzo dobrze. Nie mam pewności, czy by się stawili. Wiem, że my byśmy się stawili dla nich. Nie wiem, czy oni byliby gotowi stanąć po naszej stronie. A więc przy całych tych pieniądzach, przy całej tej krwi, pocie i łzach, nie wiem, czy oni byliby przy nas.

Na Grenlandii nie są z nami – to mogę powiedzieć na pewno. 

Wczoraj nasz rynek akcji zanotował pierwszy spadek właśnie z powodu Grenlandii. Grenlandia już kosztowała nas sporo pieniędzy. Ale ten spadek to drobiazg w porównaniu z tym, jak bardzo rynek wzrósł. Przed nami niewiarygodna przyszłość na giełdzie. Ten rynek się podwoi. Osiągniemy poziom pięćdziesięciu tysięcy. I giełda podwoi się w stosunkowo krótkim czasie dzięki temu wszystkiemu, co się dzieje.

To jednak dobry przykład. Po przekazaniu NATO i państwom europejskim bilionów i bilionów dolarów na obronność, oni kupują nasze uzbrojenie. Produkujemy najlepszą broń na świecie, ale teraz będziemy ją produkować szybciej – znacznie szybciej. Widzieliście to. Nałożyłem limit na wynagrodzenia. Wprowadziłem zakaz skupu akcji własnych, zakaz wszelkich innych praktyk, które stosowali. Zarabiali po pięćdziesiąt milionów dolarów, a dostarczenie jednego pocisku Patriot zajmowało im trzy lata. Powiedziałem: „To jest niedopuszczalne. Mój szofer wykonałby to lepiej, a zarabia nieco mniej niż pięćdziesiąt milionów”. Jeśli chcą zarabiać takie pieniądze, muszą produkować znacznie szybciej.

Dobra wiadomość jest taka, że mamy najlepszy sprzęt na świecie. Teraz zaczniemy go wytwarzać znacznie szybciej. Powstaną dodatkowe zakłady produkcyjne, a wszystkie pieniądze, które szły dotąd na skup akcji, trafią na budowę fabryk. Nie pozwalamy już firmom zbrojeniowym na skup akcji własnych. Mają budować nowe zakłady produkujące Tomahawki, Patrioty. Mamy najlepszy sprzęt: F-35, F-47 – nowy, który właśnie wchodzi. Mówią, że to najbardziej niszczycielski myśliwiec w historii. Kto wie. Nazwali go „47”. Jeśli mi się nie spodoba, zdejmę z niego tę czterdziestkę siódemkę. Zastanawiam się, dlaczego w ogóle go tak nazwali. Będziemy musieli się nad tym zastanowić. Ale jeśli mi się nie spodoba, zdejmę tę „47”. To ma być tak zwana szósta generacja. Pierwszy samolot szóstej generacji. Niewykrywalny. Tak jak nasze bombowce B-2 były niewykrywalne. 

Przeleciały prosto nad Iranem. Były niewykrywalne, wykonały zadanie i natychmiast się stamtąd wyniosły.

Chcemy więc kawałka lodu dla ochrony świata – a oni nie chcą go dać. Nigdy nie prosiliśmy o nic innego. Mogliśmy zatrzymać ten kawałek ziemi, a nie zrobiliśmy tego. Teraz mają wybór: mogą powiedzieć „tak”, a my będziemy bardzo wdzięczni, albo mogą powiedzieć „nie” – a my to zapamiętamy.

Silna i bezpieczna Ameryka oznacza silne NATO. I to jest jeden z powodów, dla których każdego dnia pracuję nad tym, aby nasze wojsko było bardzo potężne, nasze granice bardzo silne, a przede wszystkim – aby nasza gospodarka była silna. Ponieważ bezpieczeństwo narodowe wymaga bezpieczeństwa gospodarczego i dobrobytu ekonomicznego. A my mamy dziś najlepszą sytuację gospodarczą w historii.

Biden i jego sojusznicy zniszczyli naszą gospodarkę i zafundowali nam być może najgorszą inflację w historii Ameryki. Mówią, że od czterdziestu ośmiu lat. Ja mówię, że w ogóle w historii, ale niech będzie – czterdzieści osiem lat to w praktyce wieczność. Czy to czterdzieści osiem lat, czy kiedykolwiek – to i tak straszne. Kosztowało to przeciętną rodzinę trzydzieści trzy tysiące dolarów.

To, co zrobili temu krajowi, nigdy nie powinno zostać zapomniane. Jest jeszcze wcześnie, ale musi zostać oceniony jako najgorszy prezydent, jakiego kiedykolwiek mieliśmy – zdecydowanie. Autopen wyrządził ogromne szkody. Autopen. On był prezydentem autopenów, bo nie wierzę, by przy zdrowych zmysłach jakikolwiek prezydent podpisał to, co on podpisywał.

Ale teraz ceny żywności, ceny energii, ceny biletów lotniczych, stopy kredytów hipotecznych, czynsze i raty samochodowe spadają – i spadają szybko. Odziedziczyliśmy chaos. Ale w ciągu dwunastu miesięcy wykonaliśmy piekielnie dobrą robotę.

Dzięki mojej polityce „najbardziej uprzywilejowanego narodu” w zakresie cen leków koszty leków na receptę spadają nawet o 90 procent – w zależności od sposobu liczenia. Można też powiedzieć: pięćset, sześćset, siedemset, osiemset procent. Są dwa sposoby liczenia. Ale mamy politykę najbardziej uprzywilejowanego narodu, o której marzył każdy prezydent, a której żaden nie potrafił wprowadzić. Ja ją wprowadziłem – i inne państwa ją zaakceptowały. Musiałem użyć ceł, żeby to wymusić, bo mówili: „Nie ma mowy”.

Innymi słowy, tabletka, która w Londynie kosztuje dziesięć dolarów, w Nowym Jorku czy Los Angeles kosztowała sto trzydzieści dolarów. Dziesięć dolarów w Londynie – sto trzydzieści dolarów w Ameryce. I mówiłem: „To jest chore”. Moi przyjaciele mówili: „Wiesz, jedziemy do Londynu, tam kupujemy to za grosze. Jeździmy po całym świecie i kupujemy to niemal za darmo”. Bo w istocie Ameryka subsydiowała wszystkie inne kraje świata, ponieważ prezydenci pozwalali im na to przez lata.

Stało się to bardzo trudne. Więc kiedy zadzwoniłem do Emmanuela Macrona – widziałem go wczoraj w tych pięknych okularach przeciwsłonecznych – pomyślałem: co do diabła się stało?

Ale obserwowałem go, jak próbował być twardy, a jednocześnie miał cenę dziesięciu dolarów za tabletkę. I powiedziałem: „Emmanuel” – a wszystkie wielkie koncerny farmaceutyczne były w pełni zgodne. To nie było łatwe, nawiasem mówiąc. Są twardzi, inteligentni. Przez długi czas uchodziło im to na sucho. Ale w końcu z tego zrezygnowali. Powiedzieli jednak: „Nigdy nie skłonisz państw, żeby to zatwierdziły”. Zapytałem: „Dlaczego?”. Bo nie zatwierdzą. Zawsze mówili: „My już więcej nie płacimy. Niech resztę płaczą Stany Zjednoczone”. Przez lata ich ceny pozostawały takie same, a my płaciliśmy coraz więcej, coraz więcej i coraz więcej. Płaciliśmy trzynaście, czternaście, piętnaście razy więcej niż niektóre kraje.

Powiedziałem więc: „Nie, oni to zatwierdzą w stu procentach”. „Proszę pana, nigdy pan ich do tego nie skłoni”. Odpowiedziałem: „Gwarantuję panu”. A zacząłem właśnie od Emmanuela, który prawdopodobnie też jest na tej sali. I ja go lubię. Naprawdę go lubię. Trudno w to uwierzyć, prawda?

Powiedziałem: „Emmanuel, będziesz musiał podnieść cenę tej tabletki do dwudziestu, może trzydziestu dolarów”. Proszę to sobie wyobrazić. To oznacza podwojenie ceny leków na receptę. Może potrojenie, może poczwórne podniesienie. To nie jest łatwe. „Nie, nie, nie, Donald, nie zrobię tego”. Odpowiedziałem: „Zrobisz to. W stu procentach”.

On mówi: „Nie, nie, nie. Prosisz mnie, żebym podwoił ceny”. Odpowiedziałem: „Emmanuel, przez trzydzieści lat wykorzystywałeś Stany Zjednoczone w kwestii leków na receptę. Naprawdę powinieneś to zrobić. I zrobisz to. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Właściwie mam stuprocentową pewność”.

On na to: „Nie, nie, nie, nie zrobię tego”. Ale uczciwie rzecz biorąc, on musi te ceny podwoić albo potroić, bo świat jest większy niż Stany Zjednoczone. Tu nie chodzi o spotkanie się pośrodku. Oni muszą trochę podnieść ceny, a my bardzo je obniżymy. Oni pójdą w górę trochę, my pójdziemy w dół bardzo mocno. My jesteśmy na poziomie 130 dolarów, oni na poziomie 10. Więc mogą musieć podnieść do 20 albo 30. Nie więcej. Powiedziałem: „Emmanuel, podwoisz albo potroisz ceny”. „Nie, nie, nie”.

Wtedy powiedziałem: „Emmanuel, sprawa wygląda tak: zrobisz to. Zrobisz to szybko. A jeśli nie, nałożę 25-procentowe cło na wszystko, co sprzedajesz do Stanów Zjednoczonych, i 100-procentowe cło na wasze wina i szampany”. A to jest około dziesięć razy więcej, niż to, o co go proszę. „I zrobisz to. Nie chcę z tym wychodzić publicznie, ale możesz mnie do tego zmusić”. „Nie, nie, Donald. Zrobię to. Zrobię”.

Średnio zajmowało mi to trzy minuty na jedno państwo. Mówiłem to samo: zrobicie to. Każdy odpowiadał: „Nie, nie, nie, nie zrobię tego. Prosisz mnie o podwojenie cen leków”. A ja mówiłem: „Tak, bo przez trzydzieści lat nas oszukiwaliście”.

Oni odpowiadali: „Nie zrobimy tego”. A ja mówiłem: „W porządku. W poniedziałek rano wprowadzamy cła: 25, 30, 50 procent”. Podawałem różne liczby dla różnych krajów. Mówimy tu także o bezpieczeństwie narodowym. To nie jest uczciwe. Nie będziemy subsydiować całego świata.

I każde z tych państw zgodziło się na to rozwiązanie. Jedną z największych rzeczy, jakie zrobiłem, jest więc wprowadzenie zasady najbardziej uprzywilejowanego narodu. Będziemy płacić tyle, ile wynosi najniższa cena na świecie. W efekcie ceny leków w Stanach Zjednoczonych spadną w oszałamiającym tempie – o 90 procent. Znowu, można powiedzieć: o tysiąc procent, dwa tysiące procent. Zależy, jak to liczyć. Ale trzymajmy się tego, co fałszywe media lubią bardziej, bo brzmi gorzej. Wyobrażacie sobie 90-procentową obniżkę? Brzmi strasznie, prawda?

Ceny leków będą jednak gwałtownie spadać we wszystkich krajach. Doceniam to, że się na to zgodzili, ale faktem jest, że bez ceł nie byłbym w stanie tego osiągnąć.

Po spadku realnych dochodów o 3 000 dolarów za Bidena, realne dochody w Stanach Zjednoczonych rosną teraz o 2 000, 3 000, a nawet 5 000 dolarów i więcej. Własny dom zawsze był symbolem zdrowia i siły amerykańskiego społeczeństwa. Ale w czasach Bidena ten cel stał się nieosiągalny dla milionów ludzi, bo stopy procentowe wzrosły tak wysoko.

Dziś podejmuję działania, by przywrócić ten fundament amerykańskiego snu. W ostatnich latach giganci z Wall Street i instytucjonalne fundusze inwestycyjne – wielu z was jest tu obecnych, wielu z was to moi dobrzy przyjaciele, wielu z was to moi zwolennicy, przepraszam, że to robię, naprawdę mi przykro – podbili ceny nieruchomości, kupując setki tysięcy domów jednorodzinnych. To była dla nich świetna inwestycja. Często przejmowali nawet 10 procent domów dostępnych na rynku.

Najbardziej szalone jest to, że zwykły człowiek nie może dokonać amortyzacji domu, ale kiedy kupuje go korporacja, może. To jest coś, nad czym też będziemy musieli się zastanowić. Niewiele osób o tym myśli. Korporacja kupuje pięćset domów, setki tysięcy domów – i może je amortyzować. Człowiek haruje, poci się i kupuje jeden dom – i nie może. A domy są budowane dla ludzi, nie dla korporacji. Ameryka nie stanie się krajem najemców. Nie zrobimy tego.

Dlatego podpisałem rozporządzenie wykonawcze zakazujące dużym inwestorom instytucjonalnym kupowania domów jednorodzinnych. To po prostu nie jest fair wobec społeczeństwa. Ludzie nie są w stanie kupić domu. I wzywam Kongres, aby przekształcił ten zakaz w trwałe prawo. Myślę, że to zrobią.

Jedną z największych barier w odkładaniu pieniędzy na wkład własny był gwałtowny wzrost zadłużenia na kartach kredytowych. Marże firm obsługujących karty kredytowe przekraczają dziś 50 procent – jedne z najwyższych w ogóle. A Amerykanom naliczają odsetki w wysokości 28, 30, 31, 32 procent. Co się z nami stało?

Aby pomóc obywatelom wyjść z katastrofy Bidena – całkowicie spowodowanej przez tego okropnego, po prostu okropnego prezydenta – zwracam się do Kongresu z wnioskiem o wprowadzenie rocznego limitu oprocentowania kart kredytowych na poziomie 10 procent. To pomoże milionom Amerykanów odłożyć pieniądze na dom. Wielu z nich nawet nie wie, że płaci 28 procent. Spóźnią się trochę z płatnością i kończą, tracąc dom. To straszne.

Aby uwolnić innowacje, oszczędności i finansowanie, pracuję również nad tym, by Ameryka pozostała kryptowalutową stolicą świata. W tym celu w zeszłym roku podpisałem przełomową ustawę Genius Act. Teraz Kongres bardzo intensywnie pracuje nad regulacjami dotyczącymi rynku kryptowalut – Bitcoina i wszystkich pozostałych – które mam nadzieję wkrótce podpisać, otwierając nowe drogi do wolności finansowej dla Amerykanów.

Zrobiłem to z dwóch powodów. Po pierwsze, uznałem, że to politycznie korzystne – i było. Otrzymałem ogromne poparcie polityczne. Ale co ważniejsze, Chiny również chciały tego rynku, tak jak chcą rynku sztucznej inteligencji. A my ten rynek, moim zdaniem, w dużej mierze już zabezpieczyliśmy. Gdybym tego nie zrobił, Biden był całkowicie temu przeciwny aż do momentu tuż przed wyborami, kiedy zorientowali się, że miliony ludzi głosują przeciwko niemu właśnie z powodu kryptowalut. I nagle zaczęli je uwielbiać – ale było już za późno. Zawiedli.

To rozwiązanie jest politycznie popularne, ale znacznie ważniejsze jest to, by Chiny nie przejęły kontroli nad tym obszarem. Gdy już ją przejmą, nie będziemy w stanie jej odzyskać. Dlatego jestem zaszczycony, że mogłem to zrobić.

Na koniec poleciłem instytucjom wspieranym przez rząd zakup obligacji hipotecznych o wartości do 200 miliardów dolarów, aby obniżyć stopy procentowe.

W najbliższym czasie ogłoszę także nazwisko nowego przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Uważam, że wykona bardzo dobrą pracę. Właściwie już coś zdradziłem. On sam coś zdradził, więc coś już wiadomo. Będzie to osoba bardzo szanowana. Zresztą wszyscy są szanowani. Wszyscy są znakomici. Każdy, z kim rozmawiałem, jest świetny. Każdy z nich mógłby – moim zdaniem – wykonać fantastyczną pracę. Problem polega na tym, że ludzie zmieniają się, gdy już dostaną to stanowisko. Naprawdę się zmieniają. Mówią wszystko, co chcesz usłyszeć, a potem dostają pracę, są zabezpieczeni na sześć lat i nagle: „Podnieśmy trochę stopy procentowe”. Dzwonię do nich: „Panie przewodniczący…”, a oni: „Wolelibyśmy o tym nie rozmawiać”. Niesamowite, jak ludzie się zmieniają, gdy już mają posadę. To przykre. Trochę nielojalne, ale muszą robić to, co uważają za słuszne.

Obecnie mamy fatalnego przewodniczącego. Jerome „za późno” Powell – on zawsze jest spóźniony. Zawsze za późno reaguje ze stopami procentowymi. Z wyjątkiem okresu przed wyborami – wtedy nagle wszystko robił idealnie, ale dla drugiej strony. Teraz więc będziemy mieć kogoś znakomitego i mamy nadzieję, że wykona właściwą pracę. W zeszłym tygodniu średnie oprocentowanie kredytu hipotecznego na trzydzieści lat spadło poniżej 6 procent po raz pierwszy od wielu lat.

Innym ogromnym czynnikiem, który windował ceny nieruchomości, była masowa inwazja przez nasze granice. I muszę powiedzieć jedną rzecz o mieszkaniach, bo nikt nigdy o tym nie mówi. Jestem bardzo ochronny wobec ludzi, którzy już posiadają domy – a mamy ich miliony i miliony. Ponieważ mieliśmy tak dobrą passę, wartości domów wzrosły ogromnie. Ci ludzie stali się zamożni. Wcześniej nie byli. Stali się zamożni dzięki swoim domom.

Za każdym razem, gdy czynisz zakup domu coraz łatwiejszym i tańszym, w oczywisty sposób uderzasz w wartość już istniejących nieruchomości, bo jedno jest bezpośrednio powiązane z drugim. A ja nie chcę robić niczego, co zaszkodziłoby wartości domów ludzi, którzy po raz pierwszy w życiu chodzą dumni po ulicach swoich miast, wiedząc, że ich dom jest wart pięćset, sześćset, siedemset tysięcy dolarów.

Gdybym naprawdę chciał zmiażdżyć rynek nieruchomości, mógłbym to zrobić bardzo szybko. Ludzie mogliby wtedy tanio kupować domy, ale zniszczyłoby to wielu właścicieli, którzy już domy mają. W wielu przypadkach mają kredyty hipoteczne – przy niskiej racie – i nagle, bez żadnej zmiany, ich obciążenie staje się bardzo wysokie, a oni tracą dom. Ja nie zamierzam nikogo krzywdzić.

Rozmawiam z Scottem, który wykonuje fantastyczną pracę, z Howardem, który również wykonuje fantastyczną pracę, i z całym moim zespołem. Zawsze mówię: spójrzcie, mogę zdruzgotać rynek w mgnieniu oka. Możemy obniżyć stopy procentowe – i to jest coś, co chcemy zrobić, to naturalne i dobre dla wszystkich. Powinniśmy płacić znacznie niższe stopy procentowe, niż płacimy. Powinniśmy mieć najniższe stopy procentowe na świecie, bo bez Stanów Zjednoczonych nie ma żadnego kraju. Mówię to wprost.

Miałem kiedyś sprawę ze Szwajcarią. Akurat jesteśmy w Szwajcarii, więc opowiem krótką historię. Oni płacili praktycznie zero. Produkują piękne zegarki – świetne zegarki – Rolex, wszystkie te marki. Nie płacili nic Stanom Zjednoczonym, kiedy wysyłali do nas swoje produkty. A my mieliśmy z nimi deficyt handlowy w wysokości 41 miliardów dolarów. Czterdzieści jeden miliardów – z tym pięknym krajem. Leciałem nad nim, patrzyłem i myślałem: „Ależ tu ładnie”.

Powiedziałem więc: „Nałóżmy na nich 30-procentowe cło, żebyśmy odzyskali przynajmniej część tych pieniędzy”. Nie całość – i tak mielibyśmy deficyt. Duży deficyt. Czterdzieści, czterdzieści jeden miliardów dolarów. To ogromna kwota. Powiedziałem: „Nałóżmy cła – różne stawki dla różnych krajów”. W niektórych przypadkach byliśmy wobec nich naiwni, w innych – ofiarami. Ale ostatecznie to jest uczciwe i większość z was to rozumie.

Nałożyliśmy więc 30-procentowe cło na Szwajcarię i rozpętało się piekło. Telefony dzwoniły bez przerwy. Znam tak wielu ludzi ze Szwajcarii – niesamowite miejsce, genialny kraj. Ale wtedy zrozumiałem jedno: oni są tak dobrzy tylko dlatego, że istnieją Stany Zjednoczone. I takich przykładów jest znacznie więcej.

Większość pieniędzy, które zarabiają, pochodzi z naszego rynku, bo nigdy niczego im nie naliczaliśmy. Wchodzili, sprzedawali swoje zegarki – bez ceł, bez opłat – i wychodzili z 41 miliardami dolarów zarobionymi tylko na nas. Powiedziałem więc: „Nie, tak być nie może”.

Podniosłem stawkę do 30 procent. Nadal mielibyśmy spory deficyt, ale przynajmniej częściowo to wyrównaliśmy. Zadzwoniła do mnie – chyba premier, nie prezydent – kobieta, bardzo uporczywa. Wciąż powtarzała: „Nie, nie, nie, nie możecie tego zrobić. Trzydzieści procent? Nie możecie. Jesteśmy małym krajem”. Odpowiedziałem: „Tak, ale macie ogromny deficyt. Jesteście mali, ale macie większy deficyt niż duże państwa”. Ona wciąż powtarzała: „Nie, nie, nie, proszę, nie możecie tego zrobić”.

Powtarzała to w kółko: „Jesteśmy małym krajem”. A ja powiedziałem: „Ale jesteście dużym krajem, jeśli chodzi o…” I wtedy, szczerze mówiąc, zadziałała mi na nerwy. Powiem wam uczciwie. I powiedziałem: „Dobrze, dziękuję pani. Doceniam to. Proszę tego nie robić. Dziękuję bardzo”. I podniosłem cło do 39 procent.

Wtedy dopiero wybuchło prawdziwe piekło. Wszyscy zaczęli do mnie przyjeżdżać. Rolex przyszedł do mnie. Wszyscy przyszli. Ale zrozumiałem jedno – i dlatego potem je obniżyłem, bo nie chcę nikogo krzywdzić. Nie chcę nikogo niszczyć. Obniżyliśmy je do niższego poziomu. To nie znaczy, że nie wzrośnie znowu, ale na razie jest niższe. Jednak teraz płacą cło.

I wtedy dotarło do mnie, że mamy wiele takich miejsc, które zarabiają fortuny dzięki Stanom Zjednoczonym. Bez Stanów Zjednoczonych nie zarabialiby nic. Proszę się nad tym zastanowić. Szwajcaria zarobiła na nas 41 miliardów dolarów. A jak sama powiedziała – to przecież mały kraj.

I w tej rozmowie, w dużej mierze przez jej agresję, uświadomiłem sobie, że to Stany Zjednoczone utrzymują cały świat na powierzchni. Mógłbym wymienić sześć, siedem takich krajów – nawet wśród ludzi siedzących tutaj. Znam ich wszystkich. Teraz spuszczają wzrok, nie chcą na mnie patrzeć, nie chcą spojrzeć mi w oczy. Ale korzystali z nas. Wszyscy korzystali z Ameryki.

Byłem wobec nich bardzo uczciwy. Nałożyłem cło i to było w porządku. Ale zrozumiałem jedno: bez nas to nie jest już Szwajcaria. Bez nas nie są to żadne z państw, które są tutaj reprezentowane. A my chcemy z tymi krajami współpracować. Chcemy z nimi pracować. Nie chcemy ich niszczyć. Mógłbym powiedzieć: 39, 40 procent. Mógłbym powiedzieć: chcę 70-procentowe cło – wtedy zarabialibyśmy na Szwajcarii ogromne pieniądze. Ale Szwajcaria zostałaby prawdopodobnie zniszczona finansowo. Nie chcę tego robić.

Natomiast powinniśmy płacić najniższe stopy procentowe ze wszystkich. Mam nadzieję, że Scott tego słucha, bo powinniśmy płacić najniższe stopy procentowe na świecie. Bez nas, bez Stanów Zjednoczonych, większość tych krajów w ogóle by nie funkcjonowała. Do tego dochodzi kwestia ochrony. Bez naszego wojska – a jest ono bez porównania najsilniejsze na świecie – mielibyście zagrożenia, w które wręcz trudno byłoby uwierzyć. Nie macie tych zagrożeń właśnie dlatego, że my istniejemy. I to jest także zasługa NATO.

Jest jeszcze jedna rzecz, niezwykle ważna. Dawniej – a muszę przyznać, że kiedyś mówiłem, iż jestem najmłodszy na sali, dziś należę już raczej do starszych, choć nie czuję się stary – pamiętam czasy sprzed dwudziestu, dwudziestu pięciu lat, gdy pojawiały się dobre wiadomości o Stanach Zjednoczonych. Gdy USA miały świetny kwartał, świetny miesiąc – wszystkie giełdy rosły. Tak powinno być. Dziś, gdy mówią, że Stany Zjednoczone miały rekordowy kwartał i radzą sobie niewiarygodnie dobrze, wszystkie giełdy się załamują, bo słyszymy: „O nie, inflacja, inflacja. Podniosą stopy procentowe”. I podnoszą. Niektórzy z tych głupców, jak Powell, podnoszą stopy. A w ten sposób powstrzymują was przed sukcesem.

Kiedyś było tak, że gdy mieliśmy świetny kwartał, świetny miesiąc, świetne wyniki – jakiekolwiek dobre wiadomości – giełda rosła. I tak ma być. Do tego musimy wrócić, bo tak to powinno działać. Dziś, gdy mamy świetny miesiąc, chcą to zabić. A przecież mieliśmy wzrost powyżej 5 procent, co zaskoczyło ludzi. Powinniśmy mieć 20 procent, moglibyśmy mieć 25 procent.

Gdy ogłaszamy dobre dane, dzieje się tak dlatego, że są przerażeni inflacją. A wzrost gospodarczy nie oznacza inflacji. Mieliśmy ogromny wzrost przy bardzo niskiej inflacji. W istocie właściwy wzrost może zwalczać inflację.

Chcemy więc wrócić do czasów, gdy ogłaszamy świetne wyniki – a będziemy ogłaszać wyniki fenomenalne. Wszystkie te fabryki, które są dziś budowane – rekordowe liczby, tysiące przedsiębiorstw powstają w tej chwili. Przypomnę: 18 bilionów dolarów inwestycji. Druga najwyższa liczba to było około trzech bilionów, i to wiele lat temu w Chinach. Osiemnaście bilionów inwestycji z zagranicy w jednym kraju – czegoś takiego nikt nigdy nie widział. To są pieniądze, które napływają i budują realne rzeczy: fabryki. Powstają tysiące firm. Setki ogromnych zakładów, fabryk samochodów wracają do Stanów Zjednoczonych. Przenoszą się z Kanady, z Meksyku, z Japonii. Japonia buduje u nas zakłady, aby uniknąć ceł. Przenoszą się z Chin. Przychodzą z całego świata.

Mamy dziś więcej budowanych zakładów przemysłowych – fabryk samochodów – niż kiedykolwiek wcześniej, nawet w złotych czasach lat czterdziestych i pięćdziesiątych. I są one większe. Nie robi się już renowacji starych obiektów. Burzy się je i stawia zupełnie nowe, supernowoczesne zakłady. I dzieje się to na poziomie, jakiego nikt nigdy nie widział.

W 2024 roku Stany Zjednoczone zbudowały mniej niż dwa miliony nowych domów. A Biden przyznał, że wpuścił ponad osiem milionów nowych migrantów. Te czasy się skończyły. W 2025 roku, po raz pierwszy od pięćdziesięciu lat, Stany Zjednoczone odnotowały migrację odwrotną. To było wspaniałe.

Byli to przestępcy wyprowadzani z naszego kraju – bo pozwolono ludziom przychodzić do Stanów Zjednoczonych prosto z więzień, z gangów: handlarze narkotyków, mordercy. Jedenaście tysięcy osiemset osiemdziesięciu ośmiu morderców. Większość z nich już usunęliśmy. A potem straż jest atakowana przez głupich ludzi z przywództwa w Minnesocie. W rzeczywistości bardzo pomagamy Minnesocie, ale oni tego nie doceniają. Większość miejsc jednak docenia.

Waszyngton jest dziś najbezpieczniejszym miejscem w Stanach Zjednoczonych. Kiedyś był bardzo niebezpieczny. Teraz można spacerować z żoną i dziećmi przez sam środek miasta. Dziś Waszyngton jest tak bezpieczny, jak to tylko możliwe. Był jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc. Przyznam: wysłaliśmy tam wojsko, Gwardię Narodową. W ciągu dwóch miesięcy było świetnie. Po trzech miesiącach stał się naprawdę wspaniałym, bezpiecznym i pięknym miejscem. Został nawet wysprzątany. Zniknęły graffiti. Zniknęły ogrodzenia. Nie musimy się już martwić o bariery. Tereny zielone są zadbane, trawniki skoszone, w wielu miejscach położono nową trawę. Wiosną będzie to jeszcze bardziej widoczne.

Waszyngton znów jest piękny i bezpieczny. Otwierają się nowe restauracje. Wcześniej wszystkie się zamykały, a teraz nie da się dostać stolika. Restauracje w Waszyngtonie się otwierają jedna po drugiej.

Memphis w stanie Tennessee, Nowy Orlean w Luizjanie – byliśmy tam przez trzy tygodnie. Przestępczość spadła o 64 procent, a w kolejnym miesiącu praktycznie zniknęła. Możemy zrobić to wszędzie. Pomożemy ludziom w Kalifornii. Chcemy, by nie było przestępczości. Wiem, że Gavin był tutaj. Kiedy byłem prezydentem, bardzo dobrze się z nim dogadywałem. Gavin to dobry facet. Gdyby potrzebował pomocy, zrobiłbym to natychmiast. Bardzo bym chciał.

Już wcześniej bardzo pomagaliśmy Los Angeles, na początku mojej kadencji, gdy mieli poważne problemy. I zrobilibyśmy to znowu. Powiem jedno: gdybym był demokratycznym gubernatorem czy kimkolwiek takim, zadzwoniłbym do Trumpa i powiedział: „Przyjedź. Spraw, żebyśmy dobrze wyglądali, bo obniżamy przestępczość do zera”. Usuwamy ludzi – recydywistów, zawodowych przestępców, którzy będą robić tylko złe rzeczy – i odsyłamy ich do ich krajów. Tam, gdzie to zrobiliśmy, efekty są niesamowite. A mamy możliwości, by robić to na znacznie większą skalę.

Odcinamy nielegalnych imigrantów od świadczeń socjalnych i innych rządowych benefitów. Poleciłem również, aby ze skutkiem natychmiastowym wstrzymać wszelkie płatności dla miast sanktuariów, bo są one w rzeczywistości sanktuariami dla przestępców. Chronią przestępców. A to właśnie tych ludzi musimy usunąć z kraju: morderców, handlarzy narkotyków, osoby chore psychicznie. Opróżnili swoje zakłady psychiatryczne i wysłali ich do Stanów Zjednoczonych.

A mimo to mamy dziś najniższy poziom przestępczości w historii kraju. Dane właśnie się ukazały. Ale równie ważne jest to, że rozprawiamy się z ponad dziewiętnastoma miliardami dolarów oszustw, które zostały skradzione przez somalijskich bandytów. Możecie w to uwierzyć? Somalia. Okazało się, że mają wyższe IQ, niż sądziliśmy. Zawsze mówię: to ludzie o niskim IQ. Jak to możliwe, że przyjeżdżają do Minnesoty i kradną tyle pieniędzy? To piraci. Dobrzy piraci, prawda? Ale strącamy ich z wody tak samo, jak strącamy łodzie z narkotykami. Zauważyliście, że ostatnio nie piratują już zbyt wielu statków? Gdy wypływają, chcą przejąć tankowiec o wartości półtora miliarda dolarów, załadowany ropą, i mówią: 
„Wysadzimy wasz statek…”.

Oni mają potężną broń. Wystarczy trafić w burtę łodzi – cały statek wylatuje w powietrze. Firmy ubezpieczeniowe są przerażone, więc mówią: „Po prostu oddajcie im statek, my zapłacimy pieniądze”. Ja tak nie robię. My wysadzamy ich prosto w diabły z wody. Widzimy, że wypływają – i usuwamy ich z powierzchni morza. Piratów praktycznie już nie ma. A jeśli się pojawią, nie zabawią długo.

Drastycznie ograniczyliśmy przemyt narkotyków drogą morską – niszcząc łodzie załadowane narkotykami, włącznie z okrętami podwodnymi. Możecie w to uwierzyć? Kupują małe łodzie podwodne. Nazywają je „mini-subami”. Są bardzo szybkie. Służą do przemytu narkotyków. Zniszczyliśmy już dwa takie. Demokraci mówili, że to były jednostki rybackie. Że „zrujnowaliśmy komuś weekend wędkarski”. Ja bym powiedział, że okręt podwodny to nie jest łódź rybacka. Tak się nie łowi ryb.

Ograniczyliśmy przemyt narkotyków drogą morską – przez oceany i morza – o 97,2 procent. Pomyślcie o tym. A ja zawsze mówię: „Kim do diabła są te pozostałe 3 procent?”, bo ja nie chciałbym być na miejscu kogoś, kto dziś steruje taką łodzią. Rozbijamy je jedna po drugiej. Teraz zaczniemy na lądzie. Zrobimy to do końca. Ląd to łatwa część. To, co zrobiliśmy na morzu, jest niewiarygodne. I to jest zasługa naszego wspaniałego wojska.

Sytuacja w Minnesocie przypomina nam, że Zachód nie może masowo importować obcych kultur, które nigdy nie potrafiły zbudować udanego społeczeństwa. Sprowadzamy ludzi z Somalii – a Somalia to państwo upadłe. To nawet nie jest kraj. Nie ma rządu, nie ma policji, nie ma wojska, nie ma niczego.

A potem mamy tę fałszywą kongresmenkę – właśnie doniesiono, że ma majątek wart 30 milionów dolarów. Możecie w to uwierzyć? Ilhan Omar, która poucza nas o Konstytucji. Pochodzi z kraju, który nie jest krajem, i mówi nam, jak rządzić Ameryką. To się długo nie utrzyma, zapewniam was.

Eksplozja dobrobytu, spójności i postępu, która zbudowała Zachód, nie wzięła się z naszych kodeksów podatkowych. Ona ostatecznie wyrasta z naszej wyjątkowej kultury. To jest bezcenne dziedzictwo, które Ameryka i Europa mają wspólne. I my je współdzielimy. Ale musimy je zachować silne.

Musimy stać się silniejsi, bardziej skuteczni i bardziej zamożni niż kiedykolwiek. Musimy bronić tej kultury i na nowo odkryć ducha, który wyniósł Zachód z mroków średniowiecza na szczyt ludzkich osiągnięć.

Żyjemy w niezwykłym czasie przemian. To niewiarygodny moment historii i musimy go wykorzystać. W naszych rękach są technologie, o których nasi przodkowie nie mogliby nawet marzyć. Oni nie potrafiliby sobie wyobrazić tego, co dziś widzimy. A wszystko to powstaje w zawrotnym tempie.

Jeszcze dwa lata temu nikt nie słyszał o sztucznej inteligencji. Dziś wszyscy o niej mówią. Może służyć bardzo dobrym celom, ale może też być niebezpieczna – dlatego musimy zachować czujność. A jednocześnie dzieją się dzięki niej rzeczy naprawdę niezwykłe. I my prowadzimy w tym wyścigu z ogromną przewagą. Radzimy sobie znakomicie.

Możliwości, większe i wspanialsze niż kiedykolwiek wcześniej w historii ludzkości, stoją dziś przed nami otworem. To pionierzy zgromadzeni w tej sali – wielu z was to prawdziwi pionierzy. Jesteście naprawdę wybitnymi ludźmi. Samo zdobycie miejsca tutaj jest wyczynem – na jedno miejsce przypada pięćdziesięciu chętnych. To niesamowite. Wszystko, czego dotknie Larry, zamienia się w złoto. Uczynił to wydarzenie ogromnym sukcesem.

Jesteście tu, a wielu z was to najwięksi liderzy na świecie. Najbystrzejsze umysły, jakie istnieją. Przyszłość nie ma granic – w dużej mierze dzięki wam. A my musimy was chronić i doceniać. Zawsze powtarzam: musimy pielęgnować naszych wybitnych ludzi, bo nie ma ich wielu.

Dlatego razem, z pewnością siebie, odwagą i wytrwałością, podnieśmy nasze narody, rozwijajmy nasze gospodarki, brońmy naszego wspólnego przeznaczenia i zbudujmy przyszłość dla naszych obywateli – bardziej ambitną, bardziej ekscytującą, bardziej inspirującą i większą, niż świat kiedykolwiek widział.

Jesteśmy w pozycji, by robić rzeczy, o których nikt wcześniej nawet nie myślał. A wielu ludzi w tej sali już to robi. Gratuluję wam ogromnego sukcesu. Jestem z wami do końca.

Możecie dokonać rzeczy, których inni nie potrafią sobie nawet wyobrazić. Gratuluję wam. Stany Zjednoczone wróciły – większe, silniejsze i lepsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Do zobaczenia. Dziękuję wam wszystkim. Dziękuję bardzo.

za:bialykruk.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.