Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

„Jestem za życiem”. Marta Nawrocka zabrała głos w sprawie aborcji

Pierwsza dama Marta Nawrocka podkreśliła, że jej stanowisko wobec aborcji wynika także z osobistych doświadczeń. Jak przyznała, jako młoda dziewczyna stanęła przed trudnym wyborem, jednak dzięki wierze i wsparciu rodziny zdecydowała się urodzić dziecko – dziś 23-letniego syna – i nie żałuje tej decyzji.

„Ja przede wszystkim jestem za życiem” – stwierdziła pierwsza dama Marta Nawrocka w opublikowanym w sobotę wywiadzie dla TVN24, pytana o opinię na temat aborcji.

Podkreśliła, że jej historia życiowa też o tym opowiada, ponieważ zaszła w ciążę jako „młoda dziewczyna”.

„Stałam przed wyborem; różne rzeczy w głowie miałam, ale też ze względu na swoją wiarę, ze względu na wsparcie rodziny, które miałam, urodziłam. Teraz mam wspaniałego 23-letniego syna i nie żałuję ani przez minutę tej decyzji, więc (...) jestem za życiem, a przeciwko aborcji” – powiedziała Nawrocka.

Z rewolucyjnym zapałem. Aktywistka „Wysokich Obcasów” ucisza Pierwszą Damę 

„Jako feministka rzadko radzę kobietom, by zamilkły. Dziś robię wyjątek” – napisała Natalia Waloch, publicystka rewolucyjnego organu „Wysokie Obcasy” po wywiadzie Marty Nawrockiej dla TVN24.

W niezbyt długim tekście można znaleźć między innymi takie określenia użyte wobec pierwszej damy i jej wypowiedzi: „pytania, o których było wiadomo, że będą dla Nawrockiej trudne”; „uczucie zażenowania”, „katastrofalny występ”, „niezgrabna, niegramatyczna, chaotyczna”; „czuć było, że czyta z promptera w głowie; „prawdopodobnie byłaby w stanie wypaść dużo lepiej, gdyby pozwolono jej być sobą: dziewczyną z gdańskiego blokowiska, która zbiegiem okoliczności znalazła się na stanowisku, na które nie jest gotowa”; „zupełnie spanikowała”, „sztywno, bez pasji, jak uczennica, która wykuła mało interesujący ją temat na prezentację”; „klisza taka, jaką widzimy w sondach ulicznych”; „jej własny styl pozostawia wiele do życzenia”; „rozumiem już, dlaczego jej instagram składa się tylko ze zmontowanych rolek”; „Jakby była celebrytką u Kuby Wojewódzkiego”; „nie da rady wyciąć jednej sensownej rolki, która by Martę Nawrocką postawiła w dobrym świetle”; „Pałac Prezydencki to za wysokie progi dla ludzi takich jak państwo Nawroccy”.

Cóż za pasja, nagromadzenie emocji, bolszewicki zapał! Gdy „płoną lasy”, czas porzucić wszelkie konwenanse, a nawet pro-kobiecy paradygmat, nie mówiąc już o elementarnym szacunku dla najwyższego urzędu w państwie. 

Publicystka WO podsumowała swój utwór następująco: „„Jako feministka rzadko radzę kobietom, by zamilkły. Dziś robię wyjątek”.

Czytając ów tekst na internetowej stronie „Wyborczej” natrafia się na link do innego artykułu zamieszczonego kiedyś w tej gazecie. Pochodzi on z początku kadencji obecnego prezydenta i nosi tytuł: „Pierwsza dama Marta Nawrocka: lojalna żona i matka trojga dzieci. Obroni kobiety czy zamilknie?”. Oczywiście, fraza „obroni kobiety” padła tu w jednoznacznym kontekście. Widać, że środowisko „Wysokich Obcasów” tylko takie dwie opcje rezerwuje dla małżonki prezydenta Polski: ma ona agitować za zabijaniem dzieci nienarodzonych albo siedzieć cicho.

W tekście zadeklarowanej bojowniczki o „prawa kobiet” ujawnił się nawet lekki pokoleniowy konflikt na pokładzie GW. Swoje zdanie odrębne na temat kwestii, czy pani Nawrocka rzeczywiście ma prawo wygłaszać swoje opinie, czy też ma jednak zamknąć usta, opublikowała zaraz weteranka gazety, Agnieszka Kublik.

Rewolucja się nie zatrzymuje, tylko musi eskalować, to jasne. Chociaż – patrząc z boku – teoretycznie dla wojowniczego feminizmu osoba, która zatrzymuje się w pół drogi w kwestii obrony życia (np. połowiczne poparcie Marty Nawrockiej dla in vitro czy brak odpowiedzi na pytanie o aborcję w przypadku ciąży z gwałtu), nie powinna być tak bezwzględnie werbalnie poniewierana. Bądź co bądź, wcale nie gwarantuje klarownego opowiedzenia się za prawicowymi wartościami. A w przypadku żony prezydenta utożsamianego z ideami konserwatywnymi, to już jest coś.

Jednak tu przekaz „Wysokich Obcasów” brzmi bardzo wyraźnie: „Chcemy drugiej Jolanty Kwaśniewskiej albo Marii Kaczyńskiej. Maszerujesz z nami albo czeka cię medialny lincz”.

Tak może napisać kobiecie – choćby i pierwszej damie – tylko inna kobieta, ale też nie każda, a jedynie… feministka. 

Atak medialny na pierwszą damę. „Mają grubą skórę. To się nie powiedzie”

Ataki na Martę Nawrocką to kontynuacja kampanii uderzeń w rodzinę prezydenta. To się nie powiedzie – mówi Karol Rabenda w Radiu Wnet o reakcjach Pałacu.

Karol Rabenda, wiceminister w Kancelarii Prezydenta, ocenił, że obecna fala publikacji i komentarzy dotyczących Marty Nawrockiej wpisuje się w schemat znany jeszcze z kampanii. Jak mówił, w jego ocenie nie chodzi o realne zainteresowanie tym, kim jest pierwsza dama, tylko o „otoczkę” i „złośliwości”.

    „To, że będą ataki na rodzinę pana prezydenta, na pierwszą damę, to wywiedzieliśmy…”

„Gazeta Wyborcza w czystej postaci”

Minister wskazywał też na sposób formułowania krytyki w części komentarzy, zestawiając go z deklarowaną otwartością i tolerancją.

    „To jest właśnie Gazeta Wyborcza w czystej postaci, czyli jak z kimś się nie zgadzam, to jest zły, głupi, zaściankowy, w ogóle powinien zniknąć i się nie odzywać. To jest właśnie ta tolerancja, to jest ten feminizm i tu mamy najlepszy przykład, jak to funkcjonuje.”

W jego ocenie podobny mechanizm działał już wcześniej, w tym – jak mówił – w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

    „Znamy ten mechanizm jeszcze z poprzedniej prezydentury i to w bardzo przykrym wydaniu z prezydentury śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, gdzie w zasadzie ten system pogardy wtedy się stworzył.”

„Pani prezydentowa nie jest osobą płochliwą”

Rabenda przekonywał, że pierwsza dama nie obawia się trudnych pytań ani medialnej presji. Wskazywał też na jej doświadczenia zawodowe.

    „Pani prezydentowa nie boi się trudnych zadań (…) pani prezydentowa jest bardzo odważną kobietą i nie boi się nie tylko dziennikarzy TVN-u, ale też nie boi się przestępców, bo w pracy działała można powiedzieć na froncie i z bronią w ręku, więc nie jest osobą płochliwą.”

„Szkoda atramentu”. Pałac: „mamy grubą skórę”

Minister podkreślał, że tego typu narracje – w jego ocenie – nie przyniosą efektu politycznego.

    „Jeśli ktoś uważa, że pan prezydent czy pani prezydentowa to są osoby płochliwe, które się wystraszą, bo jakiś randomowy dziennikarz gazety wyborczej coś nieprzyjemnego napisał, no to szkoda atramentu (…) bo to się nie powiedzie.”

    „Pan prezydent i pani prezydentowa to są osoby od grubej skórze i w żaden sposób to nie wpływa na ich samopoczucie.”

„To kontynuacja tej polityki”

Rabenda przekonywał, że ataki – w jego ocenie – zaczęły się wcześniej i obejmowały także okres kampanii.

    „To jest coś, z czym mieliśmy do czynienia od początku kampanii wyborczej, najpierw w stosunku do pana prezydenta, później w stosunku do jego rodziny (…) to jest kontynuacja tej polityki, która była od początku kampanii wyborczej.”

za:pch24.pl

***

Żal. Żal "unych". Wszak wszyscy mamy dusze. Nieśmiertelne. A za wszystko przyjdzie-bez złudzeń- swoisty RACHUNEK. WIECZNY!
k

Copyright © 2017. All Rights Reserved.