Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Bocheński: SAFE to łańcuch na polską niepodległoś

„To, co zostało nam przełożone, jest absolutnie niekorzystne dla Polski” – stwierdził europoseł Tobiasz Bocheński, mówiąc o programie SAFE. 
Rządząca koalicja przegłosowała w piątek w Sejmie ustawę, na mocy który wdrożony ma zostać program SAFE.

W jego ramach do Polski ma trafić około 44 mld euro z unijnej pożyczki. Środki te zostaną przeznaczone na zbrojenia. Wątpliwości podnosi jednak prezydent i opozycja. Dotyczą one nie tylko niejasnych warunków pożyczki oraz sposobu ich wydatkowania. Problemem jest możliwość powoływania się przez Komisję Europejską na mechanizm warunkowości, czyli możliwość blokowania pieniędzy, które będziemy musieli spłacać.

- „Program SAFE jest łańcuchem na polską niepodległość” - twierdzi europoseł PiS Tobiasz Bocheński.

Goszcząc w programie „Graffiti” na antenie Polsat News polityk porównał program do kredytu konsumpcyjnego, z tym że to Komisja Europejska będzie w tym wypadku decydować, jakie produkty można kupić, choć na rynku są dostępne korzystniejsze oferty.

- „Komisja mówi, że jeśli pan będzie się źle zachowywał, ale nie w kwestii kredytowej, tylko jakiejkolwiek innej, i Komisja uzna, że pańskie zachowanie jest niewłaściwe, to zawiesza panu dostawę tego sprzętu, ale i tak pan musi płacić kredyt” - wskazał.

Podkreślił, że jest to „absolutnie niekorzystne dla Polski”, dlatego „będzie namawiał pana prezydenta do zawetowania tego projektu”.

Kaczyński ostro o SAFE. Przypomniał, jak koalicja 13 grudnia rozdawała kasę z KPO 

"Fundusz SAFE, oprócz tego, że stanowi zagrożenie z powodu zasady warunkowości i ograniczeń dotyczących miejsca zakupów (co z punktu widzenia Polski jest bardzo szkodliwe), może być także kolejną okazją do nadużyć przez rządzących" - ocenia na platformie X Jarosław Kaczyński, prezes PiS. 

W ubiegłym tygodniu polski Sejm przyjął ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE, przedłożony przez Ministra Obrony Narodowej. Projekt ten umożliwić Polsce wykorzystanie pieniędzy z unijnego programu SAFE. Nie w ramach "prezentu" a długoletniej pożyczki. Polska wnioskowała o pożyczkę w wysokości ponad 43,7 mld euro, czyli prawie 200 mld zł. 

Przed tym rozwiązaniem ostrzegała opozycja, która w Sejmie głosowała jednogłośnie: przeciwko. Przede wszystkim z obawy, że pieniądze trafią przede wszystkim do przemysłu zbrojeniowego we Francji i Niemczech. Kolejny powód to brak przejrzystości projektów finansowanych z SAFE. A tym samym - niewiedza opinii publicznej, na co dokładnie zostaną wydane środki. 

Przed tym rozwiązaniem ostrzegała opozycja, która w Sejmie głosowała jednogłośnie: przeciwko. Przede wszystkim z obawy, że pieniądze trafią przede wszystkim do przemysłu zbrojeniowego we Francji i Niemczech. Kolejny powód to brak przejrzystości projektów finansowanych z SAFE. A tym samym - niewiedza opinii publicznej, na co dokładnie zostaną wydane środki. 

Dziś - państwa członkowskie Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdziły plan inwestycyjny Polski w ramach ww. projektu. Na polskiej liście znalazło się 139 projektów. Jednak nie jest jasne, jakie są to projekty. 

Dzisiejsza decyzja kończy proces zatwierdzania polskiego planu przez UE.

Kaczyński dosadnie o SAFE. Zadał pytanie

Do kwestii SAFE odniósł się dziś w mediach społecznościowych prezes Prawa i Sprawiedliwości - Jarosław Kaczyński. Przypomniał w tym kontekście kwestię "rozdawania swoim" pieniędzy z KPO. O skandalu informowaliśmy kilka miesięcy temu.

Fundusz SAFE, oprócz tego, że stanowi zagrożenie z powodu zasady warunkowości i ograniczeń dotyczących miejsca zakupów (co z punktu widzenia Polski jest bardzo szkodliwe), może być także kolejną okazją do nadużyć przez rządzących. Wszyscy pamiętamy jachty, granty dla „swoich” i sposób rozdzielania pieniędzy z KPO.

Powołał się również na ustalenia, do których dotarł portal Niezalezna.pl.

    Obecnie media donoszą, że znacząca część środków z SAFE ma trafić do sprywatyzowanej firmy, która nie ma żadnego doświadczenia ani zdolności produkcyjnych, a może pełnić jedynie rolę pośrednika, zgarniającego „śmietanę”.

I zadał pytanie: "dla kogo?".

 "Odbieracie Polsce suwerenność". Mocne słowa senatora PiS na temat SAFE

- Koalicja 13 grudnia odbiera Polsce suwerenność w kwestiach finansowych dotyczących bezpieczeństwa i obronności. Chcą nas związać z kredytem z Unii Europejskiej na 45 lat. Oprocentowanie tego kredytu nie jest stałe - powiedział senator Wojciech Skurkiewicz w trakcie obrad Senatu poświęconych ustawie o pożyczce SAFE.

Dyskusja w Senacie o pożyczce SAFE 

Dziś Senat zajął się ustawą o pożyczce SAFE. Senator PiS Wojciech Skurkiewicz podczas swojego wystąpienia szczegółowo wyjaśnił, dlaczego ustawa w takim kształcie stanowi znaczne zagrożenie dla suwerenności Polski. 

    W polskim prawodawstwie są mechanizmy, które dają możliwość korzystania z różnych rozwiązań, również dłużnych, aby wspierać bezpieczeństwo, obronę narodową, modernizację techniczną.  Fundusz Wsparcia sił Zbrojnych, który zresztą jest w tej ustawie także przywołany, daje nam taką możliwość, aby zaciągać pożyczki oraz emitować obligacje. Wczoraj na posiedzeniu połączonych komisji przedstawiciel Ministerstwa Finansów powiedział, że ostatnie obligacje, które były sprzedawane, m.in. w euro, były na poziomie rentowności 2,5 proc., a maksymalnie może to być 4,5 proc. Proszę mi wytłumaczyć, o co tak naprawdę chodzi?

Senator PiS o ustawie o SAFE: "Jest wiele kontrowersji" 

Senator przypomniał, że "mamy możliwość korzystania ze środków finansowych, zaciągania pożyczek i kredytów - możemy w stu procentach decydowania o tym, na co te środki będą wydawane, gdzie będziemy lokować zamówienia".

    Państwo tego nie przyjmujecie do wiadomości, odbieracie suwerenność w kwestiach finansowych dotyczących bezpieczeństwa i obronności. Chodzi o to, że chcecie nas związać z kredytem z Unii Europejskiej na 45 lat. Oprocentowanie tego kredytu nie jest stałe – będzie ono każdego roku ustalane. Oprócz tego, że stopa kredytowa będzie zmienna, to kluczowe znaczenie będzie miał rating państwa, któremu udzielono tego kredytu. Polska ma przecież możliwość korzystania z instrumentu, który ustawa o obronie ojczyzny nam daje. Możemy emitować obligacje, decydować na jaki czas i w jakiej wysokości te środki finansowe pozyskiwać

– oznajmił.

Przypomniał też o ujawnionej przez portal Niezależna.pl informacji, iż "firma, którą zarządza były poseł KO Paweł Poncyliusz, ma ponoć otrzymać 20 mld zł".

    W tym dokumencie nie ma żadnych szczegółów, które wskazywałyby, że ten dokument może mieć klauzulę zastrzeżoną. Są wymienione tylko dwie firmy – a gdzie reszta? Naprawdę nie chcecie poinformować opinii publicznej o firmach, które będą z tych środków korzystać?  Nie otrzymaliśmy przed posiedzeniem komisji informacji niejawnych, które są kluczową kwestią projektu SAFE – powiedział Skurkiewicz.

W jego opinii "jest wiele kontrowersji, chociażby zasada warunkowości, która może służyć do tego, żeby konserwatywny rząd przywoływać do porządku".

    Chcecie mieć narzędzie, by strofować i dyscyplinować przyszły rząd, który w 2027 roku będzie decydował o kluczowych kwestiach naszej ojczyzny. Jeśli tak nie jest, to wytłumaczcie obywatelom, dlaczego Węgry wykluczono obecnie z programu SAFE. A to dlatego, że na Węgrzech za kilka tygodni będą wybory. [...] Zasada warunkowości jest nieakceptowalna. Będziemy zgłaszać preambułę do ustawy, aby chociaż w ten sposób zminimalizować zagrożenia – podsumował.

Niemcy są już gotowi na miliardy euro, które Polska pożyczy w ramach SAFE

Niemiecki przemysł zbrojeniowy przeprowadził w ciągu ostatnich 12 miesięcy błyskawiczną operację, której finał obserwujemy właśnie teraz. Berlin perfekcyjnie przygotował się do przejęcia lwiej części z unijnego mechanizmu SAFE (Security Action for Europe), w ramach którego Polska zadłuży się na 43,7 mld euro. Kluczem jest zasada „Europejskiego Wkładu”, która de facto eliminuje konkurencję z USA i Korei Południowej. Gigant z Düsseldorfu już w październiku 2025 r. podpisał memorandum z PGZ, by pod pozorem „współpracy” czerpać zyski z polskich zamówień przez kolejne dekady. Niemcy zawarli też w ostatnim czasie kilkanaście porozumień i umów z zakładami w Bułgarii, Rumunii, Litwie, Łotwie, Węgrzech i Włoszech, które zarabiać będą na gigantycznych zamówieniach finansowanych z SAFE.

Mechanizm SAFE, uruchomiony formalnie w 2025 roku w ramach unijnej agendy „Readiness 2030”, jest w Brukseli przedstawiany jako ratunek dla europejskiej obronności. W rzeczywistości przypomina misternie skonstruowaną pułapkę finansową, w której Polska odgrywa rolę głównego płatnika (a ściślej – pożyczkobiorcy), a Niemcy – głównego beneficjenta. Choć fundusz pożyczkowy opiewa na 150 mld euro, to właśnie Warszawa złożyła wniosek na kwotę aż 43,7 mld euro. 

Aby projekt mógł zostać sfinansowany z preferencyjnych środków unijnych, produkt musi składać się w minimum 65 proc. z komponentów pochodzenia unijnego (wymóg tzw. European Content).

"Lukratywny rynek polski"

Niemcy nie czekali na rozwój wypadków. Kluczowym elementem tej strategii jest memorandum o współpracy (MoU) podpisane w październiku 2025 roku między Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ) a koncernem Rheinmetall. Dokument, dotyczący utworzenia „Europejskiego Centrum Wozów Wsparcia”, zakłada produkcję wozów zabezpieczenia technicznego, mostów oraz wozów inżynieryjnych (m.in. Keiler NG). Choć produkcja ma być ulokowana w Polsce – mowa o Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych i zakładach H. Cegielski w Poznaniu – model biznesowy jest jasny. Rheinmetall zarobi – jak można przypuszczać - na opłatach licencyjnych, dostawach kluczowych podzespołów (silniki, elektronika) oraz długoterminowym serwisie, który generuje przychody przez dekady.

Warto odnotować, że wiceszef PGZ Arkadiusz Bąk, cytowany przez niemieckie media, entuzjastycznie stwierdził, iż współpraca z Rheinmetall „wzmocni obronność Europy”. Niemiecki „Die Welt” był bardziej szczery, pisząc wprost o „prawdziwym wejściu [Rheinmetall] na lukratywny rynek polski”.

"Die Welt" pisze, że Rheinmetall pomijał dotychczas "najbardziej zaludniony i istotny pod względem bezpieczeństwa politycznego kraj w regionie: Polskę. Ale to może się teraz zmienić".

Niemiecka gazeta jednoznacznie wskazuje, kto skorzysta na wypchnięciu przez rząd Tuska Amerykanów z polskiej polityki zbrojeniowej:

Polska zbroi się głównie przy pomocy przemysłu obronnego Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. Europejscy dostawcy są w większości pomijani. [...] W obliczu coraz bardziej nieprzewidywalnej polityki Stanów Zjednoczonych pod rządami Donalda Trumpa oraz świadomości, że partnerstwa w Europie muszą zostać wzmocnione, jeśli Europejczycy mają odpowiednio przeciwdziałać zagrożeniu ze strony agresywnej Rosji, w Warszawie pojawia się zmiana polityki. [...] 

Wydaje się, że Rheinmetall wykorzystuje tę sytuację. 

Dowodem na to, jak w praktyce działa mechanizm SAFE, jest Portugalia, rządzona przez premiera z partii wchodzącej (tak jak u nas Platforma Obywatelska) w skład Europejskiej Partii Ludowej, w której wiodącą rolę odgrywa niemiecka chadecja. W styczniu 2026 r. Lizbona ogłosiła zakup transporterów Boxer (produkowanych przez konsorcjum Rheinmetall i KNDS). Transakcja została oficjalnie sfinansowana z unijnych pożyczek SAFE. Mechanizm jest więc prosty: państwa członkowskie zadłużają się w Brukseli, by za te pieniądze kupować gotowe produkty z Niemiec, „odciążając budżety krajowe”, a dociążając je długiem, który spłacą przyszłe pokolenia. Polska, jako największy dłużnik programu 
SAFE, jest dla Berlina łupem najcenniejszym.

Rumunia - drugi największy "beneficjent" SAFE po Polsce - także ogłosiła już częściową listę zakupów. Już z tego początkowego wykazu wynika, że Bukareszt przeznaczy ok. 1,3 miliarda euro na zakup niemieckiego sprzętu wojskowego, głównie właśnie od Rheinmetall. Chodzi m.in. o 7 systemów obrony powietrznej SKYNEX za 476 milionów euro oraz 2 mobilne systemy obrony powietrznej Skyranger 35 mm za 330 milionów euro. To oczywiście dopiero początek.

Ofensywa totalna

Działania w Polsce to tylko element szerszej układanki. Przegląd transakcji z przełomu 2025 i 2026 roku - w sposób zadziwiający zbiegających się czasowo z ogłoszeniem i wdrożeniem SAFE - pokazuje, że mamy do czynienia z zaplanowaną ofensywą Berlina w całej Europie Środkowo-Wschodniej i Południowej. Niemcy systematycznie przejmują kontrolę nad łańcuchami dostaw i mocami produkcyjnymi w regionie, wykorzystując mechanizm SAFE jako lewar finansowy. To w zakładach kontrolowanych przez Niemców wydawana będzie większość pożyczonych przez państwa członkowskie - z Polską na czele - środków SAFE.

W poprzednim dzisiejszym tekście na ten temat wyliczaliśmy kraje, w których Rheinmetall i inne niemieckie koncerny podjęły szeroko zakrojone działania. Przypomnijmy krótko: w Rumunii w listopadzie 2025 r. Rheinmetall ogłosił budowę fabryki prochu w miejscowości Victoria (inwestycja za ponad 500 mln euro, gdzie Niemcy mają pakiet większościowy 51 proc.). W Bułgarii w październiku 2025 r. podpisano porozumienie z VMZ o budowie fabryki amunicji. W lutym 2026 r. (czyli w bieżącym miesiącu) niemiecki Hensoldt wszedł też w partnerstwo z bułgarskim Dronamics. Jesienią 2025 r. Litwa i Łotwa sfinalizowały umowy z Rheinmetall na budowę fabryk amunicji 155 mm. Na Łotwie powołano spółkę joint venture, w której Niemcy objęli, a jakże, 51 proc. udziałów. W grudniu 2025 r. otwarto hybrydową fabrykę Rheinmetall w węgierskim Szeged, a w styczniu 2025 r. niemiecki urząd antymonopolowy zgodził się na wspólną spółkę Rheinmetall z włoskim Leonardo. Celem jest opracowanie i produkcja nowego czołgu podstawowego (następcy Ariete) oraz wozu bojowego piechoty (A2CS) dla armii włoskiej. Zakupy tego sprzętu będą mogły być finansowane ze środków SAFE.

Media w Niemczech nawet nie ukrywają planów Berlina. "Die Welt" pisze:

Niemiecka firma zbrojeniowa Rheinmetall ogłosiła, że jej przychody mają osiągnąć około 50 mld euro do 2030 r. Oznaczałoby to pięciokrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2024, a nowe lokalizacje powstają na całym świecie. Ekspansja Rheinmetall w Europie Południowo-Wschodniej i Środkowo-Wschodniej jest szczególnie szybka.

 Rząd kłamie w sprawie SAFE. Program oparty jest na mechanizmie, którym już raz szantażowano Polaków

Wbrew uspokajającym zapewnieniom rządu, wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz narracji mediów sprzyjających obecnej władzy, unijny program zbrojeniowy SAFE (Security Action for Europe) zawiera mechanizm, który pozwala Brukseli na uznaniowe blokowanie środków dla Polski. Jak łatwo sprawdzić - program opiera się na tym samym rozporządzeniu 2020/2092, które w 2022 roku posłużyło do polityczno-finansowego szantażu wobec naszego kraju i wymuszania zmian w polskim sądownictwie.

Rząd Donalda Tuska oraz wspierające go media, z TVN24 na czele, prowadzą zmasowaną akcję dezinformacyjną. Próbują przekonać Polaków, że tzw. warunkowość w nowym programie zbrojeniowym SAFE dotyczy wyłącznie kwestii finansowych, takich jak korupcja czy defraudacja. Dziś wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podczas debaty z senatorami także przekonywał, że warunkowość w programie SAFE dotyczy rzetelności wydatkowych środków. Dodał nawet, że ta zasada nigdy nie została użyta wobec Polski.

To nieprawda. Analiza dokumentów unijnych pokazuje czarno na białym, że Bruksela znów szykuje sobie furtkę do ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski – tym razem grając naszym bezpieczeństwem.

Co kryje się w punkcie 35

Aby zrozumieć zagrożenie, wystarczy zajrzeć do samego rozporządzenia ustanawiającego program SAFE. W punkcie 35 preambuły czytamy wprost, że przepisy te muszą być wdrażane w zgodzie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady UE.

Czym jest ów dokument z 2020 roku? To niesławne rozporządzenie „w sprawie ogólnego systemu warunkowości służącego ochronie budżetu Unii”. Choć teoretycznie ma chronić finanse, definicja „państwa prawnego” w jego art. 2 jest tak szeroka i nieostra, że pozwala urzędnikom Komisji Europejskiej na polityczną interpretację. Obejmuje ona m.in. „skuteczną ochronę sądową”, "niedyskryminację", „niezawisłe sądy” czy „zakaz arbitralności w działaniu władz wykonawczych”.

To właśnie ten mechanizm był w ostatnich latach „opcją atomową”, której użyciem straszono i szantażowano rząd Zjednoczonej Prawicy.

Bruksela już raz użyła tego szantażu

Gdy politycy Koalicji 13 Grudnia mówią dziś, że mechanizm jest bezpieczny, zapominają (lub celowo milczą) o tym, jak Europarlament wykorzystywał go do politycznych ataków. Wystarczy przypomnieć dwie rezolucje z 2022 roku, które były jawną próbą karcenia Polski.

W rezolucji z 10 marca 2022 r Parlament Europejski wzywał Komisję do „podjęcia pilnych działań i natychmiastowego zastosowania mechanizmu warunkowości w zakresie praworządności”  Europosłowie domagali się karania Polski w trybie natychmiastowym.

Jeszcze bardziej kuriozalna była sytuacja z 9 czerwca 2022 r..Wówczas Parlament Europejski wyraził „głębokie zaniepokojenie pozytywną oceną przez Komisję w dniu 1 czerwca 2022 r. polskiego planu odbudowy i zwiększania odporności”. Europarlamentarzyści wprost naciskali, by nie wypłacać Polsce pieniędzy, dopóki nasz kraj nie spełni wszystkich żądań dotyczących sądownictwa – w tym przywrócenia konkretnych sędziów czy zmian w systemie dyscyplinarnym. Sean Kelly, przedstawiciel Europejskiej Partii Ludowej (EPP) – tej samej frakcji, do której należy Platforma Obywatelska - mówił tamtego dnia w Parlamencie Europejskim:

„Głosowałem za tą rezolucją, która nakreśla obawy Parlamentu dotyczące niedawnej pozytywnej oceny przez Komisję Europejską polskiego planu odbudowy i zwiększania odporności. Nie ma wątpliwości, że w Polsce mnożą się poważne i trwałe naruszenia praworządności, a Komisja postąpiłaby słusznie, gdyby przy zatwierdzaniu planów Polski trzymała się jasnych warunków związanych z finansowaniem w ramach RRF. Fundusze europejskie nie mogą być przekazywane krajowi, którego rząd nadal lekceważy orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a także nadrzędność prawa UE”.

W obu tych rezolucjach powoływano się właśnie na rozporządzenie 2020/2092 o warunkowości.

Opcja atomowa

Warto przypomnieć sekwencję zdarzeń z 2022 roku. 16 lutego Trybunał Sprawiedliwości UE oddalił skargę Polski na rozporządzenie 2020/2092, sankcjonując tym samym ten uznaniowy mechanizm. 10 marca 2022 r. miała miejsce wspomniana już rezolucja europarlamentu, odwołująca się do rozporządzenia 2020/2092. 18 marca 2022 roku Komisja Europejska opublikowała 'Wytycznedotyczące stosowania rozporządzenia 2020/2092 w sprawie ogólnego systemu warunkowości służącego ochronie budżetu Unii - wskazujące, że naruszenia zasad państwa prawnego, o którym mowa w rozporządzeniu, mogą dotyczyć tak szerokich kwestii jak „zagrożenie niezawisłości sądownictwa” czy „brak wdrożenia wyroków”. 

Tuż przed drugą, czerwcową rezolucją Parlamentu Europejskiego, w której straszono rozporządzeniem z 6 maja 2022 r. - polski Sejm uchwalił ustawę likwidującą Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Był to zatem bezpośredni skutek presji wywieranej za pomocą tego samego rozporządzenia, które teraz zostało wpisane do programu SAFE.

Bezpieczeństwo Polski na łasce eurokratów?

Dziś sytuacja jest o wiele poważniejsza. W przypadku KPO chodziło o fundusze na odbudowę gospodarczą po pandemii. W przypadku programu SAFE (Security Action for Europe) stawką jest bezpieczeństwo militarne Polski w obliczu zagrożenia ze Wschodu.

Zgoda rządu Tuska na powiązanie środków na zbrojenia z politycznym mechanizmem z rozporządzenia 2020/2092 to zatem skrajna nieodpowiedzialność. Jaką mamy gwarancję, że w przyszłości – gdy w Polsce władzę obejmie obóz niepodległościowy – Bruksela znów nie użyje tego narzędzia? Czy Sean Kelly lub inny polityk EPP znów nie wstanie i nie powie, że Polsce nie należą się pieniądze na czołgi i amunicję, bo polski rząd „lekceważy nadrzędność prawa UE”?

Obiecanki Tuska ws. SAFE a rzeczywistość. Pełnomocnik rządu wysypała premiera 

Donald Tusk niedawno przekonywał, że "ponad 80 proc. środków z programu SAFE wydane zostanie w polskim przemyśle zbrojeniowym". Tymczasem pełnomocnik rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zdradziła, że za "polską" zgodnie z założeniami programu będzie uznawana każda firma, która produkuje w Polsce oraz zatrudnia tu pracowników. - Nie musi być to firma ze stuprocentowym polskim kapitałem - oznajmiła.

Pożyczka SAFE 

Unijny mechanizm SAFE, wprowadzony w 2025 roku w ramach inicjatywy „Readiness 2030”, to fundusz pożyczkowy o łącznej wartości 150 mld euro, którego celem jest zwiększenie potencjału obronnego Unii Europejskiej. Do tej pory nie określono szczegółowych zasad dotyczących oprocentowania ani harmonogramu spłaty zobowiązań.

Aby uzyskać finansowanie, należy spełnić wymóg tzw. European Content - co najmniej 65% komponentów musi pochodzić z państw członkowskich UE. Rozwiązanie to ma wspierać strategiczną autonomię Wspólnoty, jednak w praktyce ogranicza dostęp podmiotów spoza UE (m.in. z Korei Południowej czy Stanów Zjednoczonych).

Instrument SAFE funkcjonuje na podstawie prawa unijnego i objęty jest mechanizmem warunkowości. Donald Tusk przekonywał niedawno, że ponad 80 proc. środków z programu SAFE wydane zostanie w polskim przemyśle zbrojeniowym".

Pełnomocnik rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka została zapytana w Radiu Zet o wątpliwości dotyczące tego, jakie podmioty będą mogły otrzymać środki oraz czy zapowiadane wsparcie dla "polskiego przemysłu zbrojeniowego" oznacza wyłącznie firmy z polskim kapitałem. 

    Na dzień dobry mechanizm SAFE wymusza na nas kapitał europejski. To od tego zacznijmy. Czyli przede wszystkim to musi być firma europejska. To co my dokładamy, czyli mówimy ile chcemy wydać w polskim przemyśle zbrojeniowym. Dla nas jest to, i to o tym mówił pan premier Kosiniak, jeśli firma produkuje na terenie Polski, płaci podatki w Polsce, zatrudnia Polaków, my ją kwalifikujemy jako polską
– oznajmiła.

Pytana, czy oznacza to, iż firmy te nie będą musiały mieć polskiego kapitału, odparła: "Nie, znaczy ważne, że wpływa na naszą gospodarkę".

    I wypełniają założenia mechanizmu SAFE, czyli system zarządzania jest w rękach Europejczyków, czyli własność intelektualna co do produktów jest też europejska.  Bo tu mamy też tych szereg uwarunkowań. [...] Nie musi być to firma ze stuprocentowym polskim kapitałem – powiedziała.

Znany polski generał nie ma złudzeń i alarmuje: SAFE to „finansowa smycz”, nie wzmocnienie armii

Mocne słowa, jeszcze mocniejsza diagnoza. Gen. bryg. pil. rez. Dariusz Wroński w opublikowanej na portalu X analizie nie zostawia suchej nitki na unijnym programie SAFE. Jego zdaniem zaciąganie wielomiliardowej pożyczki w tym mechanizmie to decyzja „strategicznie głupia” – bo zadłuża Polskę, nie zwiększając realnie jej bezpieczeństwa.

W swoim wpisie generał zwraca się wprost do szefa MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, pytając: czy naprawdę warto brać kredyt w Brukseli na sprzęt, którego Wojsko Polskie nie potrzebuje, nie używa i którego nie ma z czym zintegrować?

Spójna koncepcja kontra europejski eksperyment

Od lat – przypomina gen. Wroński – Polska buduje armię w oparciu o spójną, amerykańsko-koreańską architekturę uzbrojenia. To nie kwestia sympatii politycznych, lecz twardej kalkulacji:


    interoperacyjność z NATO,

    kompatybilność systemów,

    wspólne łańcuchy logistyczne,

    jednolite szkolenie i serwis,

    ta sama filozofia walki i dowodzenia.

W tej logice modernizacja Wojska Polskiego ma sens tylko wtedy, gdy kolejne elementy układanki do siebie pasują. Tymczasem SAFE – w obecnym kształcie – miałby wymuszać zakupy „alternatywnych” systemów z państw Europy Zachodniej.

Jak podkreśla generał, w kluczowych obszarach – precyzyjnych uderzeniach dalekiego zasięgu, sieciocentryczności, pełnej integracji z amerykańskim polem walki – Europa nie oferuje odpowiedników systemów najwyższej klasy, które Polska już zakontraktowała. Zamiast tego proponuje się rozwiązania „wystarczające”, „pomostowe”, często technologicznie spóźnione, ale atrakcyjnie opakowane marketingowo.
Mit 80 procent dla polskiego przemysłu

Rządowa narracja mówi o 80 proc. zamówień, które miałyby trafić do polskich firm. Gen. Wroński studzi ten optymizm.

Zwraca uwagę, że:

    terminy kontraktacji są nierealne dla wielu krajowych podmiotów,

    realne zdolności wykonawcze ma dziś wąska grupa spółek,

    brak jest publicznej analizy, ile polski przemysł faktycznie „dowiezie” w ramach SAFE.

W praktyce – ostrzega – znaczna część kontraktów może trafić do zachodnich koncernów, głównie z Niemiec i Francji. Najpierw więc pojawi się dług, a dopiero później okaże się, kto realnie na nim skorzysta.
Mechanizm kontroli, nie solidarności

W analizie pojawia się też wątek polityczny. SAFE – wbrew hasłom o europejskiej solidarności – ma według generała charakter mechanizmu warunkowego.

Na starcie do państwa członkowskiego trafia jedynie część środków. Reszta uzależniona jest od:

    spełnienia tzw. kamieni milowych,

    ocen Komisji,

    akceptacji określonych dostawców.

W praktyce może to oznaczać presję, by na liście zakupów znalazły się „właściwe” firmy z kluczowych państw UE. To – jak pisze Wroński – nie partnerstwo, lecz finansowa smycz.

Najważniejsze: pierwsze 72 godziny

Najmocniejszy argument generała dotyczy samej istoty obronności. Bezpieczeństwo państwa nie jest projektem księgowym ani elementem gry interesów – to zdolność przetrwania pierwszych 72 godzin wojny.

Polska – jak podkreśla – już dziś:

    ma zakontraktowany sprzęt najwyższej klasy,

    buduje zdolności pod kątem realnego zagrożenia ze strony Rosji,

    potrzebuje szybkości, masy i kompatybilności.

Wprowadzanie dodatkowych, niekompatybilnych systemów oznaczałoby:

    chaos logistyczny,

    komplikacje szkoleniowe,

    rozbicie ciągłości koncepcji obronnej,

    uzależnienie modernizacji od decyzji politycznych w Brukseli.

Efekt? Większy dług, większa zależność i brak gwarancji realnego wzrostu zdolności bojowych.
Modernizacja czy regres?

W ocenie gen. Wrońskiego SAFE w obecnym kształcie nie jest modernizacją, lecz regresem w białych rękawiczkach. Pożyczka na sprzęt, który „może będzie”, „może da się zintegrować” i „może spełni oczekiwania Komisji”, to – jak pisze – strategiczna nieodpowiedzialność.

Debata o SAFE dopiero się rozpędza. Jedno jest jednak pewne: głos doświadczonych wojskowych pokazuje, że sprawa nie dotyczy wyłącznie pieniędzy, choć i tu nie brakuje kontrowersji. Dotyczy fundamentów polskiej koncepcji obronnej – i pytania, czy ma ona być budowana w Warszawie pod realne zagrożenia, czy korygowana w Brukseli i Berlinie pod interesy gospodarek innych państw.

"Stop niemieckiej dominacji". W sobotę wielki protest w Warszawie 

"Nie dla kredytu, tak dla reparacji". "SAFE to niemiecka niewola i fałszywe bezpieczeństwo" oraz "Stop dla dla niemieckiej dominacji" - to będą podstawowe hasła akcji zorganizowanej przez Klub Gazety Polskiej w samo południe  /godz. 12:00/ 21 lutego 2026 roku - sobota, przed Pałacem Prezydenckim - poinformował Adam Borowski.

SAFE zagraża bezpieczeństwu Polski

Donald Tusk dąży za wszelką cenę do tego, by Polska przystąpiła do programu SAFE. Działacz opozycji antykomunistycznej Adam Borowski w TV Republika wskazał, że będzie to korzystne przede wszystkim dla Niemiec, a nie dla naszego kraju. 

Do tego jeszcze podstawowa sprawa, jak ten program jest taki znakomity, to dlaczego Niemcy nie biorą tego kredytu? My mamy finansować niemiecki przemysł zbrojeniowy, bo my dostaniemy kredyt i będziemy mieli obowiązek u nich kupować - wskazał Borowski.
 
Borowski wskazał, że Niemcy dążą do uniezależnienia od relacji z USA, a jest to niekorzystne dla bezpieczeństwa Polski.  
 
Nikt naszego przesmyku suwalskiego nie będzie bronił. Musimy to robić sami, we współpracy z NATO i najsilniejszymi armiami - amerykańską, brytyjską oraz turecką. Niemcy mają pomysł budowy armii poza strukturą NATO. Jest to zamach na nasze polskie bezpieczeństwo - zauważył Borowski.

za:www.fronda.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.