Polecane
Wipler ujawnia skandal z SAFE. "Tylko kilku posłów miało szansę zapoznać się z dokumentem"
- Tylko kilku miało szansę się z nim zapoznać, bo jak ktoś usiadł, to czytał to kilka godzin. I w takim trybie tajny dokument przyjeżdża do Sejmu dwa dni przed dyskusją na temat tego, od kogo i co mamy. I to jest tajne, nie można o tym mówić, by pan, panie redaktorze, nasi słuchacze nie mogli się dowiedzieć, co dokładnie i od kogo mamy kupić - poinformował Przemysław Wipler z Konfederacji w rozmowie z radiem Wnet.
- I później wychodzi, że 10 miliardów ma dostać spółka kierowana przez polityka PO, w której rząd oddał właśnie połowę udziałów za 2 mln złotych - dodał.
Dostaliśmy jeden egzemplarz...
Przemysław Wipler zdementował słowa ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, jakoby 80 proc. środków z SAFE miało trafić do polskich firm. Zdaniem Wiplera chodzi o takie „polskie” podmioty, jak np. Rheinmetall spółka z.o.o. czy Rheinmetall S.A., czyli lokalne przybudówki niemieckiego giganta. Zwracał przy tym uwagę, że Polacy y nie mają szczegółowej wiedzy, na co pieniądze z SAFE miałyby być przekazane.
Posłowie Komisji Obrony Narodowej, w której ja pracuję, dostali możliwość zapoznania się z listą tych projektów wysyłanych do Brukseli dwa dni przed komisją sejmową, na której mieliśmy o tym dyskutować. Dostaliśmy jeden egzemplarz kilkuset stronnicowego dokumentu w języku angielskim. Minister odpowiedzialna za ten program przekazała nam, że w ogóle nie powstała wersja w języku polskim. To kilkaset stron w bardzo technicznym języku angielskim - zaznaczył.
Poseł dodaje, że ów pojedynczy dokument trafił do 52 dwóch posłów komisji obrony narodowej. Tylko kilku miało szansę się z nim zapoznać, bo jak ktoś usiadł, to czytał to kilka godzin. I w takim trybie tajny dokument przyjeżdża do Sejmu dwa dni przed dyskusją na temat tego, od kogo i co mamy. I to jest tajne, nie można o tym mówić, by pan, panie redaktorze, nasi słuchacze nie mogli się dowiedzieć, co dokładnie i od kogo mamy kupić. I później wychodzi, że 10 miliardów ma dostać spółka kierowana przez polityka PO, w której rząd oddał właśnie połowę udziałów za 2 mln złotych - podkreślił.
Jest pismo do MON ws. firmy-widmo Poncyliusza. "Polska zasługuje na pełną transparentność"
Posłowie PiS Bartosz Kownacki i Janusz Kowalski złożyli pismo do MON, w którym pytają m. in: dlaczego pieniądze z SAFE trafiły do firmy pana Poncyljusza? - Jaki ta firma ma potencjał, by do 2030 r. dostarczyć 300 tys. sztuk amunicji? - pytają posłowie.
Nie ma fabryki, a kasa ma płynąć
Podczas konferencji prasowej poseł Bartosz Kownacki zwracał uwagę, że "firma" Poncyliusza w żadnej sposób nie jest przygotowana do realizacji zaopatrzenia polskiej armii w amunicję.
Jeżeli nie ma fabryki, dokumentacji, certyfikacji ani koncesji na produkcję, to jak w trzy lata osiągnąć maksymalne moce i dostarczyć setki tysięcy sztuk amunicji? Coś tu się nie zgadza. Albo od początku nie było żadnych wątpliwości i mieliśmy do czynienia ze złodziejską prywatyzacją, albo obawy były realne. Jeśli były realne, dlaczego mimo to przyznano kontrakt za miliardy? Tak ogromny kontrakt musi zostać sprawdzony przez odpowiednie służby. Czy nie było zagrożeń korupcyjnych? Czy realnie istnieje potencjał produkcyjny? Polska zasługuje na pełną transparentność - oceniał Kownacki.
Z kolei Janusz Kowalski zaznaczył, że "mamy do czynienia z jedną z największych afer III RP."
Fundusz SAFE wygląda dziś jak fundusz emerytalny Koalicji Obywatelskiej. 10 mld zł ma trafić do prywatnej spółki, na której czele stoi były poseł KO Paweł Poncyljusz, czyli kumpel wiceministra Cezarego Tomczyka, kumpel Donalda Tuska. Na to nie ma naszej zgody - podkreślił Kowalski.
Chcieliśmy stanąć przed fabryką, w której ma być produkowana. Problem w tym, że nie znamy nawet jej adresu. To budzi poważne pytania. Jeżeli ta firma ma być tylko pośrednikiem, który zamówi amunicję za granicą i zgarnie miliardowe prowizje, to byłby to skandal na niewyobrażalną skalę. Te pieniądze powinny trafiać do polskiego przemysłu zbrojeniowego, a nie do politycznych znajomych
- ocenił Kowalski.
za:tvrepublika.pl