Polecane
Manifestacja "Nie dla SAFE" przed Pałacem Prezydenckim. "Germanizacja zysków, polonizacja strat"
Przed Pałacem Prezydenckim odbyła się liczna manifestacja "Nie dla SAFE" organizowana przez Kluby "Gazety Polskiej". - Dziś nie jesteśmy w żaden sposób przekonani, że SAFE to wsparcie, a jesteśmy przekonani, że to próba odebrania nam suwerenności - mówi Beata Dróżdż, szefowa piotrkowskiego Klubu "GP". Protestujący zwrócili się z apelem do prezydenta Karola Nawrockiego o weto wobec ustawy wdrażającej mechanizm SAFE.
Przed Pałac Prezydencki już od wczesnego przedpołudnia zmierzali patrioci z różnych stron Polski. Na Krakowskim Przedmieściu zebrała się liczna grupa manifestujących, na czele z Klubami "GP". Obecni przed pałacem trzymają transparenty "SAFE is not safe", "SAFE to niewola niemiecka", "Nie dla SAFE, tak dla Polski", "SAFE to germanizacja zysków i polonizacja strat".
- Dziś nie jesteśmy w żaden sposób przekonani, że SAFE to wsparcie, a jesteśmy przekonani, że to próba odebrania nam suwerenności. Polska chce być w UE, ale chce być suwerennym i niepodległym krajem, sprzeciwiamy się warunkowości, niepewności, która wynika z SAFE. Musimy myśleć o przyszłych pokoleniach, by żyły w bezpiecznym kraju i nie spłacały niewiadomych wierzytelności tak naprawdę wobec Niemiec - mówiła w rozmowie z TV Republika Beata Dróżdż, przewodnicząca Klubu "GP" w Piotrkowie Trybunalskim.
Liczba grupa protestujących przybyła z biało-czerwonymi flagami, głośno wznosząc hasła sprzeciwu wobec unijnego instrumentu finansowego.
Podczas protestu, Adam Borowski, organizator wydarzenia, odczytał apel skierowany do prezydenta RP Karola Nawrockiego, domagający się weta wobec ustawy wdrażającej mechanizm SAFE.
- Wszyscy Polacy mający Polskę w sercu, musimy wysłać jasny sygnał do polityków w Brukseli i Berlinie, że już nigdy nie oddamy nawet skrawka polskiej suwerenności. Nie oddamy za żadne pieniądze, nawet stukrotnie większe niż te, którymi nas Polaków dziś Unia Europejska kusi. Nasza niepodległość nie ma ceny… bo zrodziła się z ofiary krwi przelanej przez miliony naszych rodaków by ją odzyskać podczas 123 lat zaborów, podczas niemieckiej i sowieckiej okupacji, oraz w latach komunistycznego zniewolenia. Polscy patrioci nie oddadzą suwerenności swojej Ojczyzny niezależnie od tego jak silne są i jak silne będą ataki ze strony obecnie rządzących, którzy zaprzedali się interesom Niemiec - brzmiał fragment apelu.
W ubiegłym tygodniu polski Sejm przyjął ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE, przedłożoną przez ministra obrony narodowej. Projekt ten ma umożliwić Polsce wykorzystanie pieniędzy z unijnego programu SAFE. Nie w ramach „prezentu”, lecz długoletniej pożyczki ze zmiennym oprocentowaniem. Polska wnioskowała o pożyczkę w wysokości ponad 43,7 mld euro, czyli prawie o około 200 mld zł.
Rząd przepycha ustawę przez parlament w rekordowym tempie. Wczoraj zajmował się nią Senat, który jednak zgłosił cztery poprawki. Ostatecznie jednak senatorowie PiS byli przeciwko przyjęciu ustawy o pożyczce, uważając, że nie do przyjęcia jest zasada warunkowości przy jednoczesnym zmuszaniu naszej armii do kupowania jedynie na rynku europejskim.
Wypłaty z SAFE w zamian za przyjmowanie migrantów? Błaszczak o szantażu, który szykuje Bruksela
- Ten mechanizm pożyczkowy, niczym na łańcuchu, trzymać będzie państwa, które odważą się prowadzić samodzielną politykę zagraniczną, które odważą się odrzucić ideologie panujące w Unii Europejskiej - stwierdził były szef MON Mariusz Błaszczak, odnosząc się do unijnej pożyczki SAFE. Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Stalowej Woli mówił o trzech powodach, które wystawiają bezpieczeństwo Polski na próbę.
W sobotę w Stalowej Woli Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało konwencję pod hasłem "Czas na bezpieczną Polskę". To kolejne z serii wydarzenie, w ramach którego partia przygotowuje program na wybory parlamentarne. Sobotnie spotkanie dotyczyło obronności, a otworzył je były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.
Wiceprezes PiS oznajmił, że w czasach poprzedniego rządu nie brakowało środków na modernizację Wojska Polskiego. - Były pieniądze na to, żeby powstawały nowe garnizony, odbudowywane w miejscu tych, które zostały zlikwidowane przez pierwszy rząd Donalda Tuska. Były pieniądze na to, żeby przezbroić Wojsko Polskie, czego z sukcesem dokonaliśmy, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość. A teraz okazuje się, że deficyt budżetu państwa jest najwyższy w historii. Okazuje się, że drożyzna panuje w naszych domach - widzimy to płacąc rachunki za energię, gdyż rząd koalicji 13 grudnia nie ma kompetencji, ale też nie ma programu - oznajmił.
Zdaniem Błaszczaka bezpieczeństwo Polski wystawione jest na próbę z trzech powodów. Jednym z nich - jak stwierdził - jest to, iż "rządzi nami fatalny rząd, który oddaje swoje kompetencje do naszych współpracowników na zachód od Odry". Kolejnym są ideologie panujące w Unii Europejskie: burząca porządek moralny, "religia klimatyczna" oraz nastawienie do migrantów - w kontekście ostatniej przypomniał o pomysłach naborów cudzoziemców do armii państw członkowskich w zamian za obywatelstwo. Mówił też o planach Niemiec, aby objąć przywództwo w UE, tworząc koncepcję pomijającą udział Stanów Zjednoczonych.
"Jednym z elementów tworzenia, czy też wprowadzania tej koncepcji w życie jest mechanizm pożyczkowy SAFE. On temu służy. Ten mechanizm pożyczkowy, niczym na łańcuchu, trzymać będzie państwa, które odważą się prowadzić samodzielną politykę zagraniczną, które odważą się odrzucić ideologie, o których wspomniałem na wstępie. Nie wolno pozwolić na to, żeby Polska do tego mechanizmu weszła. [...] Z łatwością możemy sobie wyobrazić taką oto reakcję Brukseli, Berlina [...] "Nie chcecie paktu migracyjnego, czyli nie chcecie przyjmować migrantów - nie ma pieniędzy. Nie chcecie odrzucić religii klimatycznej czyli doprowadzić do tego, żeby cen energii były niższe - nie ma pieniędzy. Nie chcecie ulegać tym szaleństwom związanym z 240 płciami [...] - nie ma pieniędzy". To jest szantaż, na który nie wolno nam się zgodzić" – mówił.
Polski generał alarmuje: SAFE to chytry plan. Niemcy biorą co najlepsze z USA, Polsce zostaje „wystarczalność”
Czy unijny program SAFE to realne wsparcie dla modernizacji armii, czy sprytnie skonstruowany mechanizm, który utrwala podział Europy na centrum i peryferie? Gen. bryg. pil. rez. Dariusz Wroński w mocnym wpisie na X przekonuje, że Niemcy zabezpieczają się sprzętem najwyższej klasy z USA, a państwom takim jak Polska oferują „bezpieczeństwo dozwolone” – finansowane, ale warunkowane. To diagnoza, która może wywołać polityczną burzę.
Wpis gen. bryg. pil. rez. Dariusz Wroński na platformie X to rozbudowana, krytyczna analiza unijnego programu SAFE, przedstawiona jako element szerszej gry geopolitycznej i przemysłowej w ramach UE. Generał kreśli obraz systemu, w którym – jego zdaniem – Niemcy budują własne bezpieczeństwo w oparciu o najlepsze dostępne technologie amerykańskie, jednocześnie promując wobec reszty Europy rozwiązania „wystarczające”, powiązane z interesem przemysłowym rdzenia Unii.
Dwa poziomy bezpieczeństwa
Wroński zaczyna od tezy, że Berlin prowadzi politykę dwutorową. Z jednej strony modernizuje Bundeswehrę, sięgając po topowe systemy z USA – takie jak samoloty F-35 czy systemy obrony powietrznej Patriot – ponieważ są sprawdzone bojowo, szybko dostępne i zapewniają realną przewagę jakościową. W tej logice Niemcy nie eksperymentują na własnym bezpieczeństwie i nie uzależniają kluczowych zdolności od długofalowych projektów przemysłowych.
Z drugiej strony – argumentuje generał – w wymiarze europejskim Berlin promuje rozwiązania określane jako „wspólnotowe”, budowane wokół niemieckiego i francuskiego przemysłu zbrojeniowego. Towarzyszy temu narracja o interoperacyjności, suwerenności europejskiej i wspólnej architekturze bezpieczeństwa.
W ocenie Wrońskiego prowadzi to do nieformalnej hierarchii: centrum zapewnia sobie sprzęt najwyższej klasy, a państwom peryferyjnym oferuje systemy „wystarczające”, kompatybilne i finansowo powiązane z mechanizmami unijnymi.
SAFE jako instrument finansowy
Kluczowym elementem tej układanki ma być program SAFE. Generał interpretuje go nie tylko jako narzędzie wsparcia inwestycji obronnych, lecz także jako mechanizm warunkowania decyzji zakupowych. W jego ujęciu dostęp do tańszego finansowania jest powiązany z wyborem określonych – europejskich – rozwiązań, co w praktyce może ograniczać swobodę sięgania po sprzęt spoza UE, zwłaszcza z USA.
Wroński używa pojęcia „compliance by debt”, sugerując, że mechanizm finansowy może prowadzić do sytuacji, w której państwo korzystające z preferencyjnych środków musi dostosować się do reguł ustalanych przez silniejszych partnerów. To – w jego ocenie – oznaczałoby nie tyle formalny zakaz innych zakupów, ile finansową presję i strukturalne uzależnienie.
Hierarchia zamiast partnerstwa?
Najmocniejsza teza generała dotyczy architektury bezpieczeństwa w Europie. Nie mówi on o „zdradzie”, lecz o hierarchii. Według tej logiki Niemcy i Francja utrzymują pełną kontrolę nad kluczowymi zdolnościami oraz przemysłem obronnym, natomiast Europa Środkowa – w tym Polska – może zostać włączona w system jako warstwa buforowa, wyposażona w sprzęt spełniający minimalne kryteria, ale niekoniecznie zapewniający przewagę jakościową.
Wroński ostrzega, że jeśli modernizacja polskiej armii byłaby w dominującym stopniu oparta na SAFE i akceptacji kryteriów „wystarczalności” definiowanych poza Warszawą, mogłoby to oznaczać ograniczenie suwerenności decyzyjnej oraz mniejszą elastyczność w doborze technologii.
Spór o kierunek modernizacji
Wpis generała wpisuje się w szerszą debatę o tym, czy Europa powinna budować autonomię strategiczną w oparciu o własny przemysł, czy też utrzymywać silne oparcie na technologiach amerykańskich w ramach NATO. Zwolennicy integracji europejskiej podkreślają konieczność wzmacniania wspólnego potencjału i uniezależniania się od zewnętrznych dostawców. Krytycy – jak Wroński – ostrzegają przed asymetrią wpływów i ryzykiem podporządkowania decyzji wojskowych logice finansowo-politycznej.
Diagnoza polskiego generała jest jednoznaczna: SAFE nie jest – w tej interpretacji – narzędziem równoważenia potencjałów, lecz elementem systemu, który może utrwalać różnice między rdzeniem a peryferiami UE. To mocny głos w dyskusji o przyszłości polskiej strategii obronnej – i sygnał, że spór o kierunek modernizacji armii dopiero się zaostrzy.
Bezpieczeństwo Polski tematem konferencji PiS w Stalowej Woli.Wydarzenie rozpoczęło się w południe w Muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego.
Cel PiS to zbudowanie podmiotowego, suwerennego i silnego Wojska Polskiego w silnym sojuszu z NATO i silną relacją z USA – powiedział Mariusz Błaszczak.
Na konwencji PiS w Stalowej Woli "Czas na bezpieczną Polskę" Mariusz Błaszczak mówił o propozycjach PiS w zakresie obronności.
Wiceprzewodniczący partii rozpoczął od postulatu Bezpieczny budżet obronny. – Nie można pozwolić na to, żeby inne zadania – dotyczące innych ministerstw były finansowane z budżetu MON. Zadłużenie państwa też nie może być finansowane z tego budżetu. Zagwarantujemy to ustawowo – zapowiedział. Dodał, że budżet obronny należy zasilić podatkiem bankowym. Kolejny postulat dotyczy dobrowolne przeznaczanie 1,5 proc. podatku dochodowego na wojsko.
Następna propozycja to polska armia, polski sprzęt – gwarantowane ustawowo. PiS chce też powołać specjalną agencję wojskową zajmującej się badaniami i rozwojem w zakresie nowoczesnych technologii. Partia proponuje ponadto utworzenie Centrum Analiz i Doświadczeń. Ma to być formuła gromadzenia wiedzy z konfliktów zbrojnych i ich projekcji na przyszłość, aby w razie czego Polska była lepiej zabezpieczona.
W innym postulacie formacja wnosi o podstawowy standard wyposażenia żołnierza Wojska Polskiego. Następny punkt to Fundusz Rozwoju Przemysłu Obronnego. Jak tłumaczył, chodzi o to, żeby rząd wspierał finansowo przedsiębiorstwa, które mają możliwość i potencjał, żeby tworzyć nowe rozwiązania w zakresie militariów. Rozwiązania te byłyby weryfikowane w Wojsku Polskim w zakresie przydatności, co należałoby zapewnić ustawowo. PiS chce też na bazie żandarmerii wojskowej stworzyć służbę gotową do wspierania Policji, Straży Granicznej czy Straży Pożarnej, gdy zajdzie taka potrzeba. Miałoby to odciążyć od tych zadań Wojska Obrony Terytorialnej. Kolejny punt to stworzenie Kwatery Głównej RP, na wzór amerykańskiego Pentagonu.
– Zobowiązujemy się też do tego, że jeśli naród powierzy nam władzę, od razu przystąpimy do negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie udziału Polski w programie Nuclear Sharing – powiedział Błaszczak. – Takie rozmowy były prowadzone za pierwszej kadencji Donalda Trumpa, byliśmy blisko – twierdził szef klubu parlamentarnego PiS.
Polityk podkreślił, że rząd PiS nawiązał bardzo dobre relacje także z administracją prezydenta Bidena, choć różnice światopoglądowe są znane. – Robiliśmy to dla dobra Polski. Mówię o tym, żeby pokazać kontrast w postawie Donalda Tuska. Wysłanie Klicha do Waszyngtonu – oprócz tego, że Klich podpisał się na obronie Polski dopiero na linii Wisły, a nie na granicy – jest policzkiem wymierzonym w administrację Donalda Trumpa. Jaki to ma sens? Chyba tylko taki, że próbują stworzyć tą autonomię strategiczną pod przywództwem niemieckim, wymierzoną w USA – ocenił.
W pierwszej części swojego wystąpienia Mariusz Błaszczak Powiedział, że czasy są trudne i wymagające. – Postawię tezę, że jeśli nie przyjdzie otrzeźwienie, to Polska zostanie na peryferiach bezpieczeństwa. Nie wolno do tego dopuścić – powiedział, wskazując, że bezpieczeństwo zostało wystawione na próbę z trzech powodów: fatalny rząd koalicji 13 grudnia, który oddaje swoje kompetencje naszym sąsiadom z Niemiec, ideologie panujące w UE (rewolucja światopoglądowa, religia klimatyczna, masowa migracja – zastępowanie populacji ludźmi spoza UE), niemieckie cele realizowane w polityce europejskiej.
– Rząd Donalda Tuska kompetencji. Wbrew prawu, bo to polskie prawo stanowione w naszym kraju, Konstytucja RP stanowi najwyższy akt prawny. A nie rozporządzenia, dyrektywy, orzeczenia europejskich trybunałów – argumentował element pierwszy. Polityk powiedział, że administracja Trumpa pokazała, że lewicowe ideologie można odrzucić. – W jednym z pierwszych rozporządzeń wykonawczych prezydent USA przesądził, że są dwie płcie. Wydaje się, że sprawa normalna, naturalna. Gdybym powiedział państwu 30 lat temu, że prezydent USA musiał przesądzać o sprawach naturalnych, normalnych? – zwrócił uwagę.
W kontekście niemieckich celów odniósł się do wyrażonego zupełnie wprost przez kanclerza Friedricha Merza wezwania do przywództwa Niemiec w Europie. – Przypominam, że przywództwo Niemiec w Europie zawsze kończyło się tragedią. Wojny światowe są rezultatem tego przywództwa w XX wieku. Nie powinniśmy więc ulegać tym tendencjom – powiedział były szef MON.
Błaszczak: Niemcom nie podoba się NATO
– Jesteśmy świadkami prób zburzenia międzynarodowego sojuszu NATO, do którego weszliśmy 27 lat temu. Dlaczego NATO nie podoba się naszym sąsiadom zza Odry? Bo liderem Sojuszu są USA – powiedział. Polityk przywołał wypowiedź prezydenta Zełenskiego, który stwierdził na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, że żadne gwarancje bezpieczeństwa nie zadziałają bez udziału Stanów Zjednoczonych. W tym kontekście negatywnie ocenił politykę obecnej koalicji i zachowanie Donalda Tuska wobec Donalda Trumpa.
Sprzeciw wobec SAFE
Błaszczak przypomniał negatywne stanowisko PiS wobec kredytu z Unii Europejskiej w ramach SAFE. – Mechanizm pożyczkowy SAFE niczym na łańcuchu będzie trzymać państwa, które odważą się prowadzić samodzielną politykę zagraniczną. Nie wolno pozwolić na to, żeby Polska weszła do tego mechanizmu. Właściwa droga to najpierw oczekiwania Wojska Polskiego a potem szukanie mechanizmu, który je spełni – powiedział.
Macierewicz: Tylu żołnierzy USA Trump proponuje Polsce. Tusk milczy
Antoni Macierewicz zabrał głos na konwencji PiS w Stalowej Woli. Padły słowa dotyczące Donalda Tuska.
Następnie głos zabrał Antoni Macierewicz. Poseł PiS wyraził opinię, że Polska potrzebuje dokonać dużo bardziej intensywnej zmiany niż podczas poprzednich rządów. – Olbrzymie znaczenie mają utworzone wtedy Wojsk Obrony Terytorialnej, powołane w 2016 r. Było to istotną częścią odbudowy Wojska Polskiego, systematycznie niszczonego przez PO. Dzięki WOT umożliwiliśmy powszechne zaangażowanie w system obrony wojskowej – powiedział polityk.
– Szczególnie dramatycznym działaniem była decyzja Donalda Tuska dot. zawieszenia powszechnego obowiązku służby wojskowej – ocenił. – Służba wojskowa została przekształcona w pracę urzędniczą, a żołnierze szeregowi zostali zobligowani do zakończenia służby po 12 latach. Miejmy świadomość, jak wówczas kształtowano wojsko. Tego efektem była nieomal likwidacja polskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. Musimy zrozumieć, że zmiana służb wojskowych musi nastąpić tak, żeby WOT były chronione, a nie niszczone. Zmiana struktury politycznej musi zrealizować odbudowę siły WOT – kontynuował.
W swoim wystąpieniu szef MON w latach 2015-2018 mówił również o prowadzonej przez pierwszy rząd Donalda Tuska polityce – jak to określił – "resetu z Rosją". Politykowi nie podobały się szczególnie słowa lidera PO "Taka, jaka ona jest – z taką trzeba zawrzeć układ", co kształtowało nasze członkostwo w NATO, mówił. – Główne wojsko zostało wycofane z terenów wschodnich i skoncentrowane nad Odrą i nad Wisłą. W ten sposób Donald Tusk otworzył możliwość ataku rosyjskiego – twierdził Macierewicz.
Polityk powiedział, że za rządów PO i PSL kwestia bezpieczeństwa Polski zniknęła z debaty publicznej, a młodzież w szkołach przestała być edukowana w tych kwestiach. Nastąpiło chociażby odejście od edukacji w zakresie przysposobienia obronnego.
– [...] Pokolenie urodzone w III RP często nie miało świadomości, że bezpieczeństwo narodowe odnosi się nie tylko do ochrony obywateli, ale także niepodległości, integralności terytorialnej, stabilności politycznej oraz że niepodległość Polski zależy od posiadania silnego wojska, ale też powszechnego realizowania systemu bezpieczeństwa – powiedział. Dodał, że ta dramatyczna sytuacja była punktem wyjścia do reformy wojska kiedy władzę objął PiS.
"Trump proponuje następne 10 tysięcy żołnierzy, Tusk milczy"
– [...] Przede wszystkim skoncentrowaliśmy się na doprowadzeniu do sojuszu z USA, które w 2016 r. udostępniły Polsce 4,5 tys. żołnierzy. Od początku inwazji Rosji na Ukrainę liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce wzrosła do około 10 tysięcy. Warto mieć świadomość, że dzisiaj Donald Trump od pół roku proponuje Polsce następne 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Donald Tusk milczy, Kosiniak-Kamysz milczy. Milczą na temat fundamentalny dla polskiego bezpieczeństwa. Oni w istocie dążą do sytuacji alternatywnej – ocenił Macierewicz.
za:wpolsce24.tv