Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Katecheci z niepokojem przyjęli decyzję minister edukacji o obowiązkowej edukacji zdrowotnej

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich z niepokojem przyjęło decyzję minister Barbary Nowackiej o obowiązkowej edukacji zdrowotnej. Swoje zastrzeżenia wyraziło w wystosowanym przez siebie stanowisku.

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich przypomina, że

szkoła ma obowiązek wspierać wszechstronny rozwój ucznia. Obejmuje on nie tylko sferę intelektualną i fizyczną, ale także moralną, społeczną i duchową. W ocenie katechetów resort edukacji nie spełnia tego obowiązku, co jasno dał do zrozumienia, wprowadzając jako obowiązkową edukację zdrowotną.

    „Decyzja o uczynieniu edukacji zdrowotnej przedmiotem obowiązkowym jasno pokazuje, jakie treści kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej uznaje dziś za priorytetowe, marginalizując jednocześnie wychowanie do wartości. Nie sposób zaakceptować sytuacji, w której przedmioty odnoszące się do wychowania aksjologicznego – religia i etyka – są konsekwentnie ograniczane, a w praktyce wypychane poza obszar obowiązkowych zajęć szkolnych” – zaznacza Stowarzyszenie Katechetów Świeckich w swoim stanowisku.

Katecheci przypominają, że resort edukacji zlekceważył przygotowany przez nich projekt ustawy „Tak dla religii i etyki w szkole”, pod którym podpisało się ponad 500 tys. osób. Oczekują oni wznowienia procesu legislacyjnego i apelują o podjęcie uczciwej debaty nad proponowanymi przez siebie regulacjami.

Przymus edukacyjny Nowackiej

MEN przepycha „edukację zdrowotną”, której rodzice sobie nie życzą. Cóż – taka władza.

Minister edukacji Barbara Nowacka ogłosiła decyzję o wprowadzeniu obowiązkowej edukacji zdrowotnej. „W społeczeństwie jest zgoda społeczna wokół edukacji zdrowotnej” – oznajmiła na antenie TVN24.

To prawda, zgoda jest – aż 70 proc. rodziców wypisało swoje dzieci z tego przedmiotu. Trudno o wyraźniejszy komunikat, że społeczeństwo w ogromnej większości powiedziało temu projektowi „nie”. Pani „ministra” rozumie to jednak na opak. „Ludzie wiedzą, że to jest przedmiot potrzebny” – stwierdziła. Na jakiej podstawie tak uważa? „Kiedy pytam nauczycielki i nauczycieli, a oni są dla mnie najważniejsi, czy uważają, że to jest przedmiot dzieciom potrzebny, tak, mówią o tym” – powiedziała.

Czyli że co? Spytała paru nauczycieli i to przeważa nad rozmiarami czerwonej kartki, jaką dostała od rodziców? A właśnie, pani minister – to rodzice mają być dla pani, jako szefowej MEN, najważniejsi. A nie nauczyciele, bo i oni, i pani nie zastępujecie rodziców w procesie wychowania dzieci, tylko im w tym pomagacie.

Niestety dla obecnych władz MEN nie jest to chyba jasne. Nowacka wie swoje. „Jest to wyjątkowo ważne i potrzebne, więc odpuśćmy sobie polityczne awantury” – zaapelowała, dodając, że „Błaszczaki tego świata zaczną zaraz krzyczeć, jak to strasznie Ministerstwo Edukacji działa na szkodę dzieci”.

Oto dorodny przykład arogancji władzy – z rodziców robi się „Błaszczaków”, czyli ich troskę o dzieci przenosi się na poziom „politycznej awantury”. Trzeba mieć bardzo niskie mniemanie o społeczeństwie, jeśli się traktuje ludzi tak prymitywnymi sztuczkami. Należy do nich także mydlenie oczu zapowiedzią, że moduł „o zdrowiu seksualnym” nie będzie obowiązkowy dla wszystkich uczniów. Po pierwsze przemycanie ideologii gender i propaganda LGBT w podstawie programowej tego przedmiotu nie są prezentowane jako „wychowanie seksualne”, ale jako prawa człowieka i walka z dyskryminacją, więc tym i tak będzie się dzieci faszerować. Po drugie gdy już przedmiot będzie obowiązkowy, nie będzie żadnym problemem zmienić zasady i podkręcić program na potrzeby ideologicznego zamówienia.

Kolejny kwiatek w wypowiedzi „ministry”: zapewnienie, że o treściach wchodzących w skład „komponentu seksualnego” będzie decydować „zespół ekspercki, który powołujemy w ministerstwie, złożony z lekarzy, specjalistów, nauczycieli, którzy pomogą nam to dobrze ułożyć, tak żeby było bezpiecznie”.

I to ma ludzi uspokoić? Dziś na przepchnięcie każdej rzeczy znajdzie się odpowiedni ekspert z odpowiednią ekspertyzą. Skoro władza nie liczy się z ogromną większością społeczeństwa, to niby dlaczego miałaby zatrudniać obiektywnych ekspertów? Przeciwko sobie? Po to, żeby im wszystko zepsuli?

Sprawa jest prosta: każda ideologia chce wychowywać młode pokolenie tak, żeby dzisiejsi uczniowie stali się przyszłymi janczarami na rozkazach ideologów. Władze MEN są dziś wyjątkowo zideologizowane, ale nie mają poparcia w społeczeństwie, więc ich wysiłki nie mają wielkich widoków. Bo, pani minister, nie w tym rzecz, czy w szkole jest potrzebna edukacja zdrowotna, ale w tym, kto i dlaczego ją oferuje. Od pani Polacy tej edukacji nie chcą, bo pani nie ufają. Po prostu.

Franciszek Kucharczak

za:www.gosc.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.