Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Smoleńsko-katyńskie błoto o podobieństwach między tragediami z 1940 i 2010 roku

Po szesnastu latach od czasu tragedii smoleńskiej ciągle jeszcze wszyscy czujemy, że to, co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku, jest niezabliźnioną raną. A spojrzenie na Smoleńsk dokonuje się i musi się dokonywać przez pryzmat celu owej państwowej delegacji, której przewodziła prezydencka para Lech i Maria Kaczyńscy, a także prezydent Ryszard Kaczorowski. Katyń 1940 trwa więc i trwać będzie nad Smoleńskiem 2010, jakby coś potwornie smutnego, przewrotnego w złośliwym losie, połączyło obie tragiczne historie:

oto ci, co lecieli, by złożyć hołd pomordowanym, sami zginęli okrutną śmiercią. Za śmiercią pierwszych stała Moskwa i NKWD, za śmiercią drugich także widnieje cień sprawczej, złowieszczej Moskwy.

Pamiętam, jak kiedyś, w osobistych rozmowach z Ewą Błasik, odkrywałem przebieg ostatnich dni jej męża, generała Andrzeja Błasika. Pamiętam, jak wyglądał jego mundur – poszarpany, porozrywany i ubrudzony smoleńskim błotem. Gdy się na niego patrzyło, natychmiast oczyma wyobraźni widziało się mundury żołnierzy wyciąganych z masowych mogił w roku 1943, po ujawnieniu światu przez Niemców zbrodni katyńskiej. To było to samo smoleńsko-katyńskie błoto. 

Ale są też w obu historiach – tej z 1940 i tej z 2010 – inne elementy, które je spajają. To przede wszystkim kłamstwo: kłamstwo, które staje się immanentną cechą samej zbrodni. W obu wypadkach było i jest to kłamstwo w zaparte, na „rympał”, wbrew logice i oczywistym faktom. 

W obu też przypadkach mamy do czynienia z „milczeniem Zachodu”. W czasie II wojny światowej sprawa katyńska stała się niewygodna dla obu wielkich alianckich, zachodnich mocarstw, gdyż potrzebowały one Stalina jako sojusznika, dzięki któremu uda się pokonać Niemcy. Próby Polaków walki o prawdę i sprawiedliwość po 13 kwietnia 1943 roku były więc skazane na porażkę, Sowieci zerwali stosunki z naszym londyńskim rządem i w Teheranie, i Jałcie, doszło do oddania Polski w łapy Stalina. 

W wypadku Smoleńska Zachód także milczał i milczy – gdyż w 2010 roku budowano przecież (także za sprawą polskiego premiera Donalda Tuska) dobre relacje z Władimirem Putinem, stawiano na „reset” dobrych stosunków z Moskwą. Lepiej więc było milczeć i pozwolić kłamstwom moskiewskim zawładnąć narracją dotyczącą przyczyn. 

Wreszcie elementem łączącym Katyń i Smoleńsk jest pogarda wobec ludzkiego życia oraz godności człowieka: z taką samą barbarzyńską nieczułością i okrucieństwem podchodzono do oficerów polskich i ich ciał po śmierci w roku 1940, jak do ciał polityków, oficerów i wybitnych postaci polskiej elity intelektualnej w roku 2010. Koszmar, jakiego doświadczyły Rodziny Smoleńskie, jest ważną częścią tego horroru, jaki wówczas się rozegrał. 

W smoleńsko-katyńskim błocie tyle widać, niestety, podobieństw, pomimo siedemdziesięciu lat, które dzielą te dwie, porażające tragedie… 

Tomasz Łysiak 

za:niezalezna.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.