Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Dawid Wildstein: Środowisko WSI czyli GRU i Putina wciąż rozdaje karty przy obecnej władzy

„Połączenie najgorszego ześwinienia, prymitywizmu i absolutnego, szczerego zachwytu Rosją i tym, że się tej potędze sprzedali” – pisze Dawid Wildstein komentując spotkanie WSI-oków gdzieś w prowincjonalnej restauracji, do której przypadkiem wszedł przed laty z kolegami.

Kolejny mocny wpis Dawida Wildsteina wywołał

szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. Łączy w sobie krytykę języka debaty publicznej z ostrymi zarzutami wobec środowiska dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych. Publicysta nie tylko komentuje bieżące wydarzenia, ale sięga także do własnych przemyśleń, które – jak podkreśla – mają pokazywać mechanizmy funkcjonowania tych środowisk.

Wildstein zaczyna od mocnego, retorycznego pytania, które ma unaocznić skalę problemu: „Zacznijmy więc od pytania – czy powinniśmy dawać w mordę dziennikarzom Wyborczej i TVNu a może ich m#rdować? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista i brzmi ona ‘nie’”. 

Następnie wskazuje, że mimo oczywistości tej odpowiedzi, podobne wezwania padły publicznie: „Otóż pewien funkcjonariusz Przeglądu oświadczył, że należy bić po mordach i m#rdować tak dziennikarzy, jak i czytelników Gazety Polskiej. Nie, to nie przesada, to nie interpretacja, napisał to wprost”.

Publicysta podkreśla, że jego zdaniem reakcja instytucji i środowisk opiniotwórczych jest niewystarczająca. „Mam wrażenie, że opozycja ma na takie sprawy, wybaczcie określenie, wywalone” – pisze, dodając, że brak zdecydowanej odpowiedzi może prowadzić do dalszej eskalacji. Jednocześnie wskazuje na podwójne standardy w ocenie podobnych sytuacji: „Pomyślmy, co by się stało, jakby to ktoś z prawej strony wyskoczył z takim tekstem. Wjazd policji, ABW, miesiąc awantury, histerii”. I zaznacza: „Bo to byłoby przekroczenie wszelkich granic. Niezależnie, czy robi to ktoś z lewej, czy prawej strony”.

W dalszej części Wildstein przechodzi do wątku, który uznaje za kluczowy – wpływów środowiska WSI. Opisuje zdarzenie sprzed lat: „Było to spotkanie stowarzyszenia SOWA, zrzeszającego byłych członków i sympatyków WSI”. Jak relacjonuje, wydarzenie miało miejsce „na jakimś zad#piu, w kantynie na terenie koszarów”, a uczestnicy – jego zdaniem – reprezentowali specyficzny styl i mentalność: „W sali koło setki ludzi, poza jedną damą same chłopy, większość o aparycji wąsatych woźnych z czasów PRL, acz w garniakach”.

Opis sytuacji szybko przechodzi w relację z atmosfery spotkania. „Nasze wejście spowodowało szok, ale też błyskawicznie zostaliśmy przez Dukaczewskiego rozpoznani” – pisze, dodając, że mimo to „nie wyrzucono nas, co skądinąd pokazuje bezczelność i pewność tych typów”.

Wildstein przytacza również sytuacje, które odebrał jako formę zastraszania: „Durne żarciki, jak to nas załatwią czy sugestie, że źle skończymy” oraz ostrzeżenia w stylu: „Uważajcie panowie, jest bardzo ślisko, łatwo o wypadek”. Podkreśla przy tym, że nie były to – jego zdaniem – bezpośrednie groźby, lecz „chamskie, prymitywne droczenie się tępego, agresywnego dresiarza z kimś, kogo uważa za słabszego”.

Najmocniejszy fragment dotyczy jednak stosunku do Rosji. „Ale najbardziej uderzające było to, jak mówili o Rosji. Z jaką miłością i podziwem” – pisze Wildstein. Dalej dodaje: „Jak się chwalili tym, że są na telefon z oficerami GRU, że się u nich szkolili, że GRU uważa ich za swoich i będzie bronić”. W jego relacji pojawiają się także deklaracje, które uznał za szczególnie niepokojące: „Że oni są po stronie właściwej, silniejszej, Putina, że Ameryka może im podskoczyć”.

Publicysta podsumowuje swoje doświadczenie bardzo ostro: „Połączenie najgorszego ześwinienia, prymitywizmu i absolutnego, szczerego zachwytu Rosją i tym, że się tej potędze sprzedali”.

W jego ocenie wpływy tego środowiska nie należą do przeszłości. „GRU na telefon, Putin jako patron. Tak wygląda prawdziwe oblicze środowiska WSI, które i dziś rozdaje karty przy obecnej władzy” – stwierdza. I dodaje: „Które ponownie ‘wróciło do łask’, dzięki Uśmiechniętemu Populizmowi”.

Wildstein wskazuje także na rolę mediów w utrwalaniu określonej narracji. „Ten niebezpieczny i zwyczajnie podły bełkot nie byłby zaś możliwy, gdyby nie zwarty front medialnych cyngli, od Wyborczej, przez TVN i rozmaite Polityki i inne Newsweeki” – pisze.

Cały wpis jest nie tylko komentarzem do bieżących wydarzeń, ale również próbą pokazania głębszych mechanizmów wpływu i napięć obecnych w polskim życiu publicznym.

 „Pełna akceptacja agresji Rosji na Polskę”. Macierewicz o działaniach Tuska i jego ludzi

– Najbardziej wstrząsająca jest pełna akceptacja ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej, by to tolerować i nie reagować na rosyjskie działania, a nawet nie informować społeczeństwa o skali i celu tych działań. Służby specjalne realizują decyzje ministra obrony, ministra spraw wewnętrznych, a de facto Donalda Tuska – i jest to pełna akceptacja agresji – powiedział Antoni Macierewicz, poseł PiS, podczas konferencji "Czas na Bezpieczną Polskę” w Stalowej Woli.

My jesteśmy na granicy bezpośredniego działania wojny ze strony rosyjskiej. Taka jest ta struktura pokazująca, że działania, jakie zostały rozpoczęte, zwłaszcza we wrześniu zeszłego roku. Ten atak na naszą wschodnią granicę następuje co najmniej raz na tydzień. Co najmniej raz na tydzień. Funkcja tego jest oczywista, banalna, nie pozostająca w żadnym wątpliwości, czyli identyfikacja struktury państwa polskiego, zwłaszcza granicznej części państwa polskiego, która będzie później atakowana, żeby uniemożliwić obronę ze strony Polski. To jest banalne, oczywiste, nie ulega żadnej wątpliwości – powiedział.

W jego opinii "rzeczą najbardziej wstrząsającą w tej materii, najbardziej wstrząsającą jest pełna akceptacja Ministerstwa Obrony Narodowej pana Kosiniaka-Kamysza, żeby to tolerować, żeby nie reagować na to, żeby nawet nie informować społeczeństwa, jak to rzeczywiście wygląda, jaki jest zakres tego działania, jaka jest funkcja tego działania". 

     A nie ma też żadnych prac, które by do nas docierały ze strony służb specjalnych, w tym ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego, która ma obowiązek właśnie identyfikować taką kwestię. To pokazuje, w jakiej jesteśmy rzeczywiście sytuacji i to pokazuje, jaka jest funkcja służb specjalnych. Służby specjalne realizują decydenty ze strony bezpośrednio czy ministra obrony narodowej, czy ministra spraw wewnętrznych, a de facto Donalda Tuska i jest to pełna akceptacja agresji – wskazał.

Konieczność przeprowadzenia reformy służb 

Przypomniał też, że "wszystkie służby specjalne de facto w większości zostały zaakceptowane po roku 1989 przez układ Okrągłego Stołu". 

    Za każdym razem, gdy formacja niepodległościowa obejmowała władzę, dokonywaliśmy działanie mające na celu eliminację służb rosyjskich i stworzenie służby polskiej. To się udawało, mniej więcej w ciągu roku udawało się to zrobić, ale zwykle po następnym roku traciliśmy władzę i w związku z tym wszyscy ci ludzie byli wyrzucani, a tamci ludzie z dawnej służby specjalnej wracali. I taki jest obecny stan rzeczy, w szczególności pogorszony. Ta szczególność związana jest z rokiem 2010 po zbrodni smoleńskiej. I wtedy została podpisana umowa, formalna umowa między Służbą Kontrwywiadu Wojskowego i Służbą Rosyjską o współdziałaniu, o współpracy, o działaniu na rzecz wspierania służby rosyjskiej – powiedział.

W jego opinii "jeżeli nie zmienimy struktury władzy i w związku z tym służb wojskowych, to zostaniemy jako państwo zlikwidowani". 

za:www.fronda.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.