Polecane
W trosce o rodzinę
Prezydent Karol Nawrocki zawetował w czwartek rządową nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która miała wprowadzić do polskiego prawa możliwość pozasądowego rozwiązania małżeństwa. – Są sprawy, których nie wolno sprowadzać do administracyjnej formalności – uzasadnił swoją decyzję.
Ustawa autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości zakładała możliwość rozwiązania małżeństwa w drodze czynności podejmowanych przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. To on weryfikowałby spełnienie ustawowych przesłanek rozwodu pozasądowego i dokonałby odpowiednich wpisów w rejestrze stanu cywilnego. Rozwiązanie to miało być stosowane wyłącznie w przypadku małżeństw, które nie mają wspólnych małoletnich dzieci, oraz pod warunkiem, że małżonka nie jest w ciąży. O zawetowaniu noweli prezydent Karol Nawrocki poinformował na swojej stronie internetowej i w serwisie X. – Są sprawy, których nie wolno sprowadzać do administracyjnej formalności. Małżeństwo nie jest zwykłym wpisem w rejestrze. Małżeństwo jest jednym z fundamentów życia społecznego. Jest fundamentem rodziny, fundamentem wychowania dzieci, fundamentem trwania wspólnoty narodowej – powiedział, uzasadniając swoją decyzję. Jego zdaniem rozwiązanie zaproponowane przez resort sprawiedliwości nie jest zmianą techniczną, lecz zmianą obniżającą rangę małżeństwa – instytucji, którą chroni Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.
– Małżeństwo znajduje się pod ochroną i opieką państwa. Ochrona nie polega na ułatwianiu rozstania, ochrona polega na wspieraniu trwałości pomimo różnych trudności – stwierdził Prezydent. Wyjaśnił, że rozwiązanie małżeństwa na drodze sądowej gwarantuje, że będzie to decyzja przemyślana, rzeczywista i niekrzywdząca żadnej ze stron. – W realnym życiu istnieją różne okoliczności: zależności ekonomiczne, presja psychiczna, nierównowaga sił. Sąd może te sytuacje dostrzec i reagować. Urzędowy formularz – nie – podkreślił. Prezydent zwrócił też uwagę na różne metody rozwiązywania małżeństw w zależności od tego, czy są w nich dzieci – pary bez dzieci po roku związku mogłyby rozstać się przed urzędnikiem, podczas gdy te z dziećmi musiałyby wykorzystać drogę sądową. Wyraził obawę, że świadomość takiej procedury – wymagającej wyłącznie kilku podpisów – byłaby zachętą do traktowania małżeństwa jako „związku na próbę”. – W takiej sytuacji decyzja o dziecku stawałaby się przeszkodą do jego łatwego rozwiązania. To jest społecznie szkodliwe. Szczególnie dziś, gdy Polska mierzy się z dramatycznym kryzysem demograficznym, państwo powinno wspierać trwałość rodzin i decyzję o posiadaniu dzieci, a nie tworzyć przepisy, które zniechęcają do rodzicielstwa – zaakcentował.
za:naszdziennik.pl