Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Kapela antykultury

Kiedy pojawiła się informacja, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało Jasiowi Kapeli roczne stypendium na pisanie piosenek do musicalu o historii zakazania aborcji w Polsce, wielu komentatorów zareagowało z niedowierzaniem. Sprawdzano, czy to żart. To nie był żart. 

Jaś Kapela to lewicowy aktywista, celebryta-skandalista. Internet obficie dostarcza informacji o różnych jego „wyczynach”. 
Pożar katedry Notre-Dame w Paryżu skomentował wezwaniem: „Nie gaście g…a, cud, że się pali”. 
Zrobił sobie tatuaż JP2GMD i sam wyjaśnił, że ów skrót oznacza: „Jan Paweł II gwałcił małe dzieci”. 
W filmiku „Mazurek Kapeli – Polacy witają uchodźców!” wyśpiewał przerobiony hymn Polski: „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy, nasza bieda już minęła, migrantów przyjmiemy. Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski, za naszym przewodem łączcie się z narodem”. Itp., itd. 
Czy ktoś taki zasługuje na wsparcie ze strony obecnej władzy? 

Okazało się, że zasługuje! 
Jaś Kapela otrzymał od Ministerstwa Kultury 5 tys. zł brutto miesięcznie. Przez rok. Łącznie 60 tys. zł z publicznych pieniędzy. 
Stypendium oceniono wysoko – na 90 punktów w skali stuprocentowej. Doceniony przez władzę „twórca” napisał ponad 30 piosenek. 
Oto próbka tegoż „dzieła”: „Jako matka boska jestem radosna / Lecz gdy się wkurzę, to bójcie się chu… / Spadacie do zsypu, nie przyjdzie wiosna, / Najpierw was opluje, potem abortuje”. 
Jak to coś nazwać? 
Żenada, głupota, bluźnierstwo, chamstwo? 
W każdym razie to coś zostało sfinansowane przez Ministerstwo Kultury. 

Pytany o całą sprawę resort nie widział żadnego problemu. 
Stwierdzono, że to „kwestia gustu”. Jedni słuchają muzyki Beethovena, a innych bawią piosenki Jasia Kapeli. 
Wydaje się jednak, że Ministerstwo Kultury powinno mieć bardziej ambitne kryteria wydawania publicznych pieniędzy niż hasło: „To rzecz gustu”. 
Wszak w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z kimś, kto publicznie kpi z Jasnogórskich Ślubów Narodu, profanuje wizerunek Matki Bożej Bolesnej, a swoje „poetyckie” produkty – bo trudno je nazwać poezją – upycha między wulgaryzmami i bluźnierstwami. 
To jest po prostu słabe i prymitywne. 
Niestety, miliony Polaków zagłosowały, jak zagłosowały, i mamy u władzy ludzi, którzy w dotowaniu tego rodzaju działalności nie widzą nic niewłaściwego. Wobec tego rodzaju sytuacji nasuwa mi się ironiczny komentarz: pogratulować pobożnym paniom i postępowym księżom, którzy wsparli koalicję 13 grudnia. 

Mechanizm jest prosty, choć odrażający. Ministerstwo dysponuje budżetem na stypendia twórcze, przyznawane w konkursach. Procedura formalna zostaje zachowana. Można więc wzruszyć ramionami i powiedzieć: „Wygrał konkurs, dostał środki, sprawa zamknięta”. Ale za tym wzruszeniem ramion kryje się coś głębszego, a mianowicie pewna filozofia kultury, a właściwie jej negacja. To w gruncie rzeczy filozofia antykultury. 

Krzysztof Karoń w swej książce „Historia antykultury” zauważa, że w historii sztuki nie brakowało przełomów, ale zawsze sztuka była „wyrazem kultu żmudnej, planowej i twórczej pracy, dążenia do doskonałości”. Natomiast sztuka współczesna jest „wyrazem chaosu, przypadku, bylejakości, destrukcji, brzydoty i w ostatecznej konsekwencji – patologii”. 
Można by powiedzieć, że piękno sztuki inspirują Boży aniołowie. 
Brzydotę antysztuki wspiera diabeł, który nie bez powodu nazywany jest małpą Pana Boga (simia Dei), czyli kimś, kto przedrzeźnia Stwórcę i wynaturza Jego dzieła. 
Przykro, że temu przedrzeźnianiu sprzyja obecne Ministerstwo Kultury
Wygląda na to, że siedzą w nim ludzie o specyficznych gustach. 
Tym bardziej trzeba nam dbać, poczynając od rodzin i parafii, o polską, chrześcijańską kulturę. 
Tak jak dbaliśmy w czasach zaborów i komuny. 

Dariusz Kowalczyk SJ

za:idziemy.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.