Polecane
Polityczny atak na konserwatywnych dziennikarzy
To systemowe działanie – tak o prowokacjach wobec dziennikarzy i pracowników Telewizji Republika, a także wPolsce24, mówią posłowie zarówno koalicji rządowej, jak i opozycji.
Policja – jak dotąd – nie wskazała autorów tych prowokacji.
Ktoś zawiadamia policję, że w mieszkaniach dziennikarzy i pracowników Telewizji Republika mogą być materiały wybuchowe lub ktoś jest w zagrożeniu życia. W piątek policja na podstawie takiego zgłoszenia weszła między innymi do mieszkań prezesa stacji, Tomasza Sakiewicza, w Warszawie i w Krakowie.
Nieznani sprawcy zastosowali jeszcze inną metodę. Na adres byłego szefa BBN, prof. Sławomira Cenckiewicza, ktoś zamówił bardzo duże ilości jedzenia. Prokuratura wszczęła śledztwo między innymi z artykułu mówiącego o fałszywym zawiadomieniu służb.
Kilka osób ma status pokrzywdzonego, ale jak podaje portal niezależna.pl – nikt z Republiki.
Prokuratura zapewnia, że współpracuje z Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości, ale efektów nadal nie ma. Nie wykryto sprawców tych fałszywych zawiadomień.
Posłowie koalicji rządzącej przyznają, że akcja jest skoordynowana.
Poseł Łukasz Osmalak z Polski 2050 wskazał, że sprawcy mogą pochodzić ze Wschodu.
– Natomiast nie mam żadnych wątpliwości, że jest to robione tylko i wyłącznie po to, żeby nas jeszcze bardziej skłócić, jeszcze bardziej spolaryzować i doprowadzić, krótko mówiąc, do większego nieporządku w Polsce – zaznaczył polityk.
Poseł Andrzej Szejna z Lewicy przyznał, że sprawa jest poważna, ale odniósł się do skuteczności organów ścigania.
– Uważam, że policja powinna udzielić i panu Sakiewiczowi, i wszystkim innym, i panu Cenckiewiczowi, odpowiedniej ochrony, żeby to nie miało więcej miejsca, bo są osobami publicznymi – podkreślił parlamentarzysta.
Państwo nie radzi sobie z takimi prowokacjami. W poniedziałek do służb wpłynęło zawiadomienie o podłożeniu materiału wybuchowego w okolicach siedziby telewizji wPolsce24. Poseł Andrzej Śliwka z Prawa i Sprawiedliwości wiąże prowokacje wobec niezależnych mediów z rządowymi próbami ograniczania wolności słowa.
– Dzisiaj to dotyka Telewizji Republika, wcześniej dotykało to Telewizji Trwam, Radia Maryja – i cały czas dotyka, a jutro, pojutrze, może Państwa dotknąć, bo na tym zależy tej władzy, żeby przestraszyć, żeby pokazać: „Nie mieszaj się, nie angażuj się” – wskazał polityk opozycji.
W listopadzie służby podległe rządowi Donalda Tuska weszły do siedziby Fundacji „Lux Vetitatis”. Także inne instytucje rządowe stale kontrolują Fundację, której podlega m.in. Telewizja Trwam.
Rząd blokuje dokończenie powstania wystawy stałej w Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II i w ogóle dąży do likwidacji tej ważnej placówki muzealnej.
"Liczy się okazja do zastraszenia opozycyjnej telewizji". Wildstein mocno o ataku na Republikę
Wygląda to tak, jakby nie miało znaczenia, kto stoi za prowokacją - liczy się jedynie okazja do przeprowadzenia przeszukań, wywarcia presji i zastraszenia opozycyjnej telewizji. Towarzyszą temu również media opiniotwórcze sprzyjające rządowi, które aktywnie uczestniczą w budowaniu odpowiedniej narracji - powiedział Bronisław Wildstein, pisarz, publicysta w programie "Michał #Rachoń" na antenie TV Republika odnosząc się do skoordynowanej akcji wymierzonej w stację Strefy Wolnego Słowa.
Atak na TV Republika
Od kilku dni trwa proceder nękania dziennikarzy TV Republika w związku z fałszywymi zgłoszeniami. Największy skandal wywołała interwencja policji w mieszkaniu prezesa stacji Tomasza Sakiewicza. Funkcjonariusze odmawiali wylegitymowania się oraz skuli kajdankami asystentkę prezesa.
Służby po kilku dniach od zgłoszeń odtrąbiły sukces, gdy zatrzymano podejrzanego 53-latka. Niedługo później okazało się jednak, że mężczyzna jest w tej sprawie poszkodowanym.
Do skoordynowanej akcji wymierzonej w TV Republika odniósł się w programie "Michał #Rachoń" Bronisław Wildstein, pisarz, publicysta, Kawaler Orderu Orła Białego oraz jeden z założycieli stacji.
Nie wiemy, kto zorganizował tę prowokację przeciwko Republice. Spójrzmy jednak na fakty. W tej chwili władze i policja mówią nam, że była to duża, dobrze przygotowana, zorganizowana akcja, a tropy prowadzące na Wschód mają jednoznacznie wskazywać na Rosję. Zwracam jednak uwagę, że jeszcze dzień wcześniej słyszeliśmy od ministra Kierwińskiego, iż są to rutynowe działania policji i właściwie nic poważnego się nie wydarzyło. Podobny przekaz płynął z mediów wspierających obecny rząd - mówiono o "obsesji spiskowej", wyśmiewano całą sprawę. Nagle jednak te rzekomo nieistotne wydarzenia stały się elementem poważnej, międzynarodowej operacji – przypomniał.
"Co najmniej dwuznaczne zachowanie władzy"
Wskazał też, że "to pokazuje co najmniej dwuznaczne zachowanie władzy, i nie chodzi tu wyłącznie o działania policji - chodzi również o ministra Kierwińskiego oraz towarzyszącego mu wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, który stwierdził, że powinniśmy być wdzięczni policji za troskę o bezpieczeństwo".
Najpierw więc mamy bagatelizowanie sprawy, a chwilę później odkrycie, że jest ona niezwykle poważna i prawdopodobnie związana z Rosją. Załóżmy na potrzeby tej rozmowy, że rzeczywiście była to rosyjska prowokacja. W takim razie zachowanie władz budzi jeszcze większe zdziwienie, ponieważ wygląda na to, że wykorzystano tę sytuację do przeprowadzenia bezprawnych przeszukań w mieszkaniach dziennikarzy. Jak inaczej interpretować działania policjantów, którzy bez identyfikatorów, bez przedstawienia się, prowadzili przeszukanie mieszkania i biura Tomasza Sakiewicza? Jak ocenić fakt, że jego asystentka została skuta kajdankami i potraktowana w sposób arogancki, a wręcz agresywny? – pytał.
Alarm wokół domu Jarosława Kaczyńskiego. „Trwa seria prowokacji wobec opozycji”
Kolejny fałszywy alarm dotyczący osób związanych z prawicą i mediami wywołał polityczną burzę. Tym razem policja interweniowała na posesji Jarosława Kaczyńskiego po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych. Sprawę szeroko komentował rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek, który mówi o „serii prowokacji” wymierzonych w opozycję i niezależne media.
W sprawę włączyło się również Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Rzeczniczka resortu Karolina Gałecka przypomniała, że podobne fale fałszywych alarmów zdarzały się już wcześniej. „To nie pierwszy raz, kiedy w Polsce mamy do czynienia z kaskadowymi informacjami ws. fałszywych alarmów dot. podłożenia ładunków wybuchowych” – zaznaczyła.
Gałecka odpowiedziała też bezpośrednio na polityczne oskarżenia kierowane pod adresem rządu. „Pozwólcie pracować służbom i odłóżcie politykę w tym czasie na bok. Wyjdzie to na dobre wszystkim Polakom” – stwierdziła. Jednocześnie przypomniała o niewykrytych sprawcach alarmów bombowych podczas matur w 2019 roku.
Cała sytuacja wpisuje się w serię podobnych zdarzeń z ostatnich dni. W centrum uwagi znalazła się wcześniej interwencja w domu prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Policja tłumaczyła później, że działania były skutkiem fałszywego zgłoszenia o zagrożeniu życia i zdrowia. Zatrzymany w sprawie 53-latek został następnie uznany za osobę pokrzywdzoną po ustaleniu, że wykorzystano jego dane osobowe oraz skrzynkę mailową.
W oficjalnym komunikacie Komendy Stołecznej Policji podkreślono, że każdy alarm dotyczący materiałów wybuchowych musi być traktowany „z najwyższą powagą”. Policja zaznaczyła również, że analizowany jest możliwy „wątek wschodni”, a do działań zaangażowano ekspertów z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
TV Republika: Abp Galbas reaguje na wpis ks. Sowy o asystentce red. Sakiewicza
W piątek do mieszkania redaktora naczelnego Telewizji Republika wtargnęli policjanci, którzy mieli problem z wylegitymowaniem się, następnie skuli asystentkę szefa stacji, a na koniec bez stosownego nakazu przeszukali lokal. Kilka godzin później część polityków, dziennikarzy i osób znanych zaczęła w sposób wykraczający poza jakiekolwiek normy przyzwoitości komentować zdarzenia, o których niemal natychmiast zrobiło się głośno. Uczynił to także ks. Kazimierz Sowa, a do jego wpisu odniósł się już arcybiskup Adrian Galbas - informuje Telewizja Republika.
Wpis duchownego brzmiał następująco:…to mówicie, że asystentki redaktorów, zwłaszcza naczelnych, mają obowiązek świadczenia pracy w systemie 24/7 ze szczególnym uwzględnieniem przebywania w ich, tzn. owych redaktorów, mieszkaniach prywatnych? Ciekawe, byłem red.nacz. długie lata, ale nie wiedziałem P.S. dzięki za mema. Pasuje– napisał ks. Kazimierz Sowa na portalu Facebook (pisownia oryginalna).
Arcybiskup Galbas reaguje
Telewizja Republika poprosiła o skomentowanie sytuacji Archidiecezję Warszawską, do której inkardynowany (przypisany – red.) jest ks. Sowa. W odpowiedzi na pytania stacji telewizyjnej, Biuro Prasowe potwierdziło, że sprawa jest znana archidiecezji, a abp Adrian Galbas uważa wspomniany wpis, umieszczony na platformie Facebook, za niedopuszczalny. Nakazał też księdzu usunięcie posta z portalu. Faktycznie, na Facebook'u nie ma już śladu po wpisie księdza - informuje TV Republika.
Biuro prasowe archidiecezji poinformowało nas też, że kapłana czeka rozmowa z abp. Galbasem w siedzibie Arcybiskupów Warszawskich - podsumowują dziennikarze stacji.
Policja w redakcji wPolsce24. Wiadomo, czego dotyczyło zgłoszenie
Na kanwie procederu nękania dziennikarzy TV Republika, dziś po południu policja zjawiła się też przed siedzibą redakcji telewizji wPolsce24. - Po co sprawdzają ten garaż, że ktoś w tym garażu czeka, czy coś schowaliśmy tam? Czy to jest próba jakiegoś wrobienia nas? - pytał redaktor naczelny stacji Jacek Karnowski. Wiadomo, na jakiej podstawie funkcjonariusze pojawili się w redakcji.
Trwa seria fałszywych zgłoszeń o rzekomych patologiach i przestępstwach w domach dziennikarzy Telewizji Republika. Kulminacją tych działań było piątkowe wtargnięcie policji do mieszkania-biura prezesa TV Republika, Tomasza Sakiewicza. Policjanci, dokonujący interwencji dot. domniemanego dziecka w zagrożeniu, nie posiadali identyfikatorów, odmawiali wylegitymowania się i skuli asystentkę prezesa.
W poniedziałek po południu policja zjawiła się przy ul. Finlandzkiej w Warszawie, gdzie mieści się redakcja telewizji wPolsce24.
- Przed chwilą doszło do dziwnej sytuacji przed budynkiem redakcji Telewizji wPolsce24. Do budynku naszej telewizji przyjechał oddział policji, informując, że w garażu mogą znajdować się niebezpieczne materiały. Po szybkiej weryfikacji i pełnej współpracy ze strony naszego zespołu, okazała się to nieprawda – mówiła na antenie Anna Pawelec.
- Ze wstępnie ustalonych informacji wynika, że osoba zgłaszająca próbowała powiązać naszą redakcję, materiały wybuchowe i TVP w likwidacji na Woronicza. To już kolejna prowokacja wobec konserwatywnych mediów w ostatnich dniach - dodała.
Po przejrzeniu garażu pod budynkiem, policjanci opuścili redakcję.
za:www.radiomaryja.pl