Polecane
Redakcje wPolsce.pl i Telewizji Republika pod presją służb Tuska – senatorowie PiS domagają się wyjaśnień
Stanisław Karczewski, senator PiS i były marszałek Senatu, w imieniu klubu senatorów Prawa i Sprawiedliwości domaga się pilnej informacji od ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie interwencji policji i służb w redakcjach niezależnych mediów.
Chodzi o serię działań, prowokacji, które dotknęły m.in. Telewizję Republika, w tym mieszkanie jej prezesa Tomasza Sakiewicza, oraz siedzibę wPolsce.pl.
Interwencje były wywołane fałszywymi zgłoszeniami o zagrożeniach, co w ocenie senatorów jest bezprecedensowym atakiem na wolność prasy i niezależność dziennikarzy.
Dziennikarze niezależni od lat pełnią rolę strażników prawdy i demokracji. Tymczasem działania służb, które wchodzą do redakcji lub mieszkań dziennikarzy bez realnych podstaw, zagrażają wolności mediów i zaufaniu społecznemu. Senatorowie PiS w swoim wniosku podkreślają, że sytuacja ta wymaga pilnej interwencji i wyjaśnień od ministra MSWiA. W piśmie skierowanym do Marszałek Senatu proszą o dodanie punktu do porządku obrad 59. posiedzenia Senatu czytamy:
W imieniu senatorów Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wnoszę o wprowadzenie do porządku obrad 59. Posiedzenia Senatu RP punktu: Informacja Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji na temat działań policji oraz podległych mu służb w zakresie interwencji ww. służb w redakcjach mediów niezależnych, mieszkaniach dziennikarzy oraz interwencji w biurach i miejscach zamieszkania parlamentarzystów"
Fałszywe zgłoszenia jako pretekst do ingerencji
Z informacji wynika, że wszystkie interwencje były wynikiem fałszywych zgłoszeń o zagrożeniach. W ocenie parlamentarzystów jest to próba zastraszenia dziennikarzy i ograniczenia ich niezależności, co jest sprzeczne z konstytucyjnym prawem do wolności słowa i wolnych mediów. Senatorowie PiS wskazują, że konieczne jest wyjaśnienie okoliczności interwencji, ustalenie odpowiedzialności służb oraz zagwarantowanie, że media niezależne będą mogły funkcjonować bez nacisków i represji.
Celem jest zapewnienie, aby służby publiczne działały w granicach prawa, a wolność mediów i prawo do pracy dziennikarzy były chronione. W ocenie senatorów, brak transparentności w działaniach służb może prowadzić do dalszych naruszeń i podważać zaufanie społeczne.
Tłumy przed Prokuraturą Krajową w obronie Sakiewicza, wolności słowa i suwerenności
Przed siedzibą Prokuratury Krajowej przy ulicy Postępu w Warszawie zebrały się tysiące uczestników manifestacji organizowanej w obronie wolności słowa oraz wsparcia dla prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. W demonstracji uczestniczą przedstawiciele Klubów „Gazety Polskiej”, NSZZ Solidarność, Ruch Obrony Granic, parlamentarzyści oraz działacze społeczni.
Powodem zgromadzenia było wezwanie Tomasza Sakiewicza do prokuratury w charakterze świadka w sprawie związanej między innymi ze Zbigniewem Ziobrą. Według medialnych informacji śledczy nie wykluczają również przedstawienia dziennikarzowi zarzutów.
Ulica Postępu wypełniła się biało-czerwonymi flagami i transparentami. Uczestnicy podkreślali, że protest ma wymiar szerszy niż sama sprawa Sakiewicza.
„Jesteśmy tu w obronie suwerenności, niepodległości, wolności słowa oraz mediów” – mówili manifestanci cytowani przez Telewizja Republika.
Do zgromadzonych przemawiali między innymi Michał Wójcik, Przemysław Czarnek, Antoni Macierewicz, Janusz Kowalski oraz działacze społeczni, w tym Robert Bąkiewicz.
„Tu być może rozpoczyna się wielki marsz po zwycięstwo. Trzeba pokazać Tuskowi, że naród mówi ‘nie’” – powiedział Michał Wójcik.
Z kolei Antoni Macierewicz mówił o konieczności mobilizacji środowisk patriotycznych.
„Wasza tysięczna prezentacja w obronie ważnego przedstawiciela mediów ma początek działania na rzecz wielkiej niepodległości” – stwierdził były minister obrony.
Wśród uczestników obecni byli również członkowie Klubów „Gazety Polskiej” z różnych regionów kraju. Poseł Maciej Małecki podkreślał skalę mobilizacji środowisk patriotycznych.
„Dziś jest tu wielka wspólnota biało-czerwonych serc w obronie wolności” – mówił polityk.
Manifestacja przed Prokuraturą Krajową zbiegła się z organizowanym przez Solidarność marszem „Razem dla Polski i Polaków”, który rozpocznie się w południe na placu Zamkowym w Warszawie.
Sprawa wezwania Tomasza Sakiewicza oraz napięcia wokół Telewizji Republika wywołują coraz ostrzejszy spór polityczny. Zwolennicy stacji mówią o presji wobec mediów krytycznych wobec rządu, natomiast przedstawiciele władz próbują argumentować, że działania prokuratury wynikają z prowadzonych postępowań i obowiązujących procedur.
Prokuratura Żurka i Korneluka nie daje za wygraną. Myślą o zarzutach dla Sakiewicza, ale... nie ma podstaw
Po dzisiejszym przesłuchaniu Tomasza Sakiewicza, prokuratura nie daje za wygraną. Rzecznik Prokuratury Krajowej przypomniał podczas dzisiejszej konferencji prasowej, że "pomoc podejrzanemu ściganemu w Polsce listem gończym w uniknięciu odpowiedzialności karnej, w tym ucieczce, jest przestępstwem". - Absolutnie nie można wykluczyć zarzutów dla Sakiewicza, ale nie ma na to w tej chwili podstaw - dodał Przemysław Nowak.
Około godziny 11.00 Sakiewicz wyszedł z trwającego ponad godzinę przesłuchania.
Zadeklarowałem pełną gotowość do złożenia zeznań, jeśli zostanę wezwany przez legalnie powołanego prokuratura i zakres wezwania będzie zgodny z tym, na jaką okolicznością mam być przesłuchany. Chciano mnie przesłuchać w tej sprawie, o której mówiło kierownictwo prokuratury, ale nie tej, która była celem przesłuchania – powiedział prezes Republiki.
- Wbrew zapowiedziom nie dostałem zarzutów. Być może mnie ukarzą, bo takie zapowiedzi były, ale nie dzisiaj - dodał.
Nowak sugestywnie "przypomina"
Jak widać, prokuratura Żurka i Korneluka nie daje za wygraną.
Dzisiaj podczas konferencji prasowej rzecznik PK, prok. Przemysław Nowak, przekazał, że Tomasz Sakiewicz przesłuchany został "w ramach śledztwa dot. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości w wątku związanym z utrudnianiem postępowania w celu ułatwienia podejrzanemu, umożliwienia podejrzanemu uniknięcia odpowiedzialności karnej, w tym przede wszystkim poprzez pomoc w ucieczce".
Tomasz Sakiewicz złożył zeznania, tutaj ta czynność została formalnie prawidłowo zakończona, natomiast na większość pytań nie odpowiedział, w tym zasłaniając się tajemnicą dziennikarską, złożył również oświadczenia do protokołu o charakterze pozamerytorycznym, zupełnie niezwiązane z przedmiotem tego postępowania, de facto oświadczenia o charakterze politycznym - ocenił Nowak.
Stwierdził, że z tego co wie prokuratura, Ziobro wylatując do USA "posłużył się wizą członka zagranicznych mediów".
Sugestywnie przypomniał, że "pomoc podejrzanemu ściganemu w Polsce listem gończym w uniknięciu odpowiedzialności karnej, w tym ucieczce, jest przestępstwem".
Nowak został zapytany wprost, czy Tomasz Sakiewicz "mógłby liczyć na zarzuty w najbliższym czasie".
Fakt, że prokurator go dzisiaj wezwał w charakterze świadka, oznacza, że nie ma materiału na przedstawienie mu na dzisiaj zarzutu. (…) Absolutnie nie można tego wykluczyć, ale nie ma na to w tej chwili podstaw - powiedział rzecznik PK.
Mocne komentarze po przesłuchaniu Tomasza Sakiewicza
- Mam wrażenie, że dzisiaj reżim Tuska nie ma ludzi, którzy będą wykonywać ich zadania. A jeśli już to robią, to czynią to ze wstydem, czując, że jest to jakaś hańba, że są zmuszani do poniżenia się - powiedział Jarosław Olechowski, szef wydawców TV Republika, odnosząc się do dzisiejszego przesłuchania Tomasza Sakiewicza w Prokuraturze Krajowej.
Miłosz Kłeczek ocenił, że wydarzenia w Prokuraturze Krajowej to był "kabaret".
Byliśmy świadkami kabaretu. Ochrona, funkcjonariusze zamykali przed nami drzwi na klucz. Uniemożliwiano posłom przeprowadzenie kontroli poselskiej. Na miejscu zjawił się legalny zastępca Prokuratora Generalnego prok. Janeczek, a pani z biura przepustek odmówiła mu wstępu do budynku, gdzie wykonuje on swoje czynności zawodowe – powiedział dziennikarz Republiki.
Jarosław Olechowski, szef wydawców stacji, wskazał, iż w jego opinii funkcjonariusze policji i Służby Więziennej oraz prokuratorzy wyglądali na przerażonych.
Funkcjonariusze Służby Więziennej w pewnym momencie uwięzili nas w windzie, a prokuratorzy przemykali po korytarzach, chowali twarze. Mam wrażenie, że dzisiaj reżim Tuska nie ma ludzi, którzy będą wykonywać ich zadania. A jeśli już to robią, to czynią to ze wstydem, czując, że jest to jakaś hańba, że są zmuszani do poniżenia się. Apeluję do funkcjonariuszy: nie wykonujcie rozkazów, które są nielegalne. Nie wolno łamać prawa, nawet jeżeli przełożony minister lub premier wydaje takie polecenie. Tych ludzi na tych stanowiskach niedługo może nie być – oznajmił.
Na demonstracji w obronie prezesa Republiki pojawiła się m.in. dr Jolanta Hajdasz, szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP oraz prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Nie mam absolutnie wątpliwości, że wezwanie na przesłuchanie w tak absurdalnej sprawie redaktora naczelnego dużej stacji telewizyjnej to jest naruszanie, lekceważenie wolności słowa. Państwo demokratyczne musi zapewnić dziennikarzom warunki do normalnej pracy, a nie nękać ich procesami, przesłuchaniami. To jest jedna z szykan, które dzisiaj stosowane są przeciwko takim ludziom mediów jak Tomek Sakiewicz. Jesteśmy źli i jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym, co się tutaj dzieje – powiedziała w rozmowie z portalem Niezależna.pl.
W jej opinii działania wymierzone w Sakiewicza to "element szykanowania dziennikarzy niezależnych, konserwatywnych".
Tomek Sakiewicz ma 46 procesów. Do czego to podobne? Jakie to są standardy państwa prawa? Tak samo było w PRL-u. Przecież prasa, która była poddana cenzurze, udawała, że nikt nie widzi tego, co się dzieje. Obecnie ludzie są zastraszeni. Czekają, skąd będzie wiał wiatr i oni zmienią front, jak władza się zmieni. To jest bardzo przykre, bo my żyjemy w wolnym kraju. My mamy prawo nadawać. My nie łamiemy żadnych zasad. Nawet mówienie o tym, że Tomasz Sakiewicz nie jest dziennikarzem, bo się angażuje po jednej stronie sporu, jest absolutnie nadużyciem. Obieranie mu prawa bycia dziennikarza jest łamaniem standardów. Nie wolno temu się podporządkować i chcę tutaj wyraźnie powiedzieć, że dziennikarstwo zaangażowane to jest prawdziwe dziennikarstwo. Całe lata dziennikarze mówili, gdzie jest prawda, a gdzie jest kłamstwo. Całe lata dziennikarze mówili, co jest słuszne, a co jest mamieniem ludzi. Dlatego my dzisiaj mamy prawo też takich dziennikarzy wspierać, którzy mają odwagę mówić prawo – wskazała.
Zwróciła też uwagę na milczenie mediów sprzyjających koalicji 13 grudnia.
Ich metodą na dzisiaj jest przemilczanie. Dobrze wiedzą, że krytyka napędzi również oglądalność i przełamię tą bańkę informacyjną, w której trzymają swoich odbiorców. Lepiej udawać, że takiego Sakiewicza nie ma i takiej Republiki nie ma, niż po prostu z nim polemizować – oznajmiła.
. W tłumie pojawił się także prof. Sławomir Cenckiewicz, który w rozmowie z portalem Niezalezna.pl wyraził swoją solidarność z red. Sakiewiczem.
Obowiązkiem każdego, kto może, jest być tutaj dzisiaj po prokuraturą. Telewizja Republika jest naszym oknem na wolną myśl - trzeba jej bronić. Skoro prezes stacji jest prześladowany, indagowany przez prokuraturę, to trzeba być w takim dniu z nim. W jakimś sensie jest to mój obowiązek - podkreślił.
Poproszony o ocenę nastrojów społecznych wokół ostatnich wydarzeń związanych z fałszywymi alarmami, wejściami służb do domów dziennikarzy i pracowników TV Republika oraz do samej stacji odparł, że nie widzi eskalacji, która mogłaby doprowadzić do przełomu.
Władza, jeśli tym jakoś steruje, to rozciąga to w czasie. Pytanie, do czego to zmierza. Z punktu widzenia władzy piątkowe czynności w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza mogły być błędem, stąd późniejsza próba zohydzenia tego i ośmieszenia, a także nadanie temu tego obyczajowego charakteru - mówił w rozmowie.
Prof. Cenckiewicz podejrzewa, że poziom emocji na wysokim poziomie będzie podtrzymywany przez władzę tak długo, gdy z ich badań i analiz będzie wynikało, że jest to dla nich przydatne.
Sakiewicz: chcieli wciągnąć mnie w pułapkę
W Gościu Dzisiaj rozmawiano na temat wezwania Tomasza Sakiewicza przez Prokuraturę Krajową na przesłuchanie w charakterze świadka w sprawie dotyczącej m.in. Zbigniew Ziobro.
Jak zauważył w rozmowie z Danutą Holecką prezes Telewizji Republika "nawet z tych wypowiedzi publicznych wynikało, że próbowali mnie doprowadzić do samooskarżenia się, wykorzystując to, że jestem wezwany w roli świadka w innej sprawie. To nie jest tylko podstęp prawny, który jest zakazany ale wyjątkowo szkodliwe działania na moją niekorzyść".
Nie ma przestępstwa, nie ma ucieczki i jestem wezwany w zupełnie innej sprawie — czegoś, co się działo 3 lata temu i czegoś, co mnie nie dotyczy bo dotyczy przestępstwa urzędniczego, a ja nigdy nie byłem urzędnikiem państwowym. A próbuje się mnie przesłuchać w sprawie, w której niekoniecznie będę świadkiem, bo nawet dzisiaj oni próbowali mnie przesłuchać po to, żeby mnie oskarżyć. Nie zostałem uprzedzony o możliwości oskarżenia, czyli świadomie wciąga się mnie w pułapkę - powiedział Tomasz Sakiewicz.
Ziobro: „Atak na Sakiewicza i Republikę to zemsta władzy”
Do działań wymierzonych w prezesa Telewizji Republika odniósł się poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.
Byli pewni swego, napinali muskuły i doznali ciężkiego szoku, że jestem w Stanach Zjednoczonych, i to spowodowało napaść na Republikę, na redaktora Sakiewicza — ciąg dalszy zemsty. Tak należy traktować dzisiejszą historię o całkowicie bezprawnym przesłuchiwaniu redaktora Sakiewicza - zauważył poseł PiS-u, Zbigniew Ziobro.
Jak zauważył były minister sprawiedliwości tysiące osób, które pojawiły się przed Prokuraturą Krajową "jest wyrazem solidarności z prezesem Sakiewiczem i z całą redakcją konserwatywnego medium, które jest ewidentnie przedmiotem napaści i ataku przez władze".
Republika celem fałszywych alarmów
W "Gościu Dzisiaj" odniesiono się również do serii fałszywych alarmów wymierzonych w dziennikarzy Telewizji Republika.
Jak zauważył prezes Telewizji Republika szef MSWiA nie podszedł poważnie do tego rodzaju incydentów, ponieważ nie powołał centrum koordynacyjnego, które mogłoby wesprzeć walkę z tymi fałszywymi alarmami.
Według posła PiS-u "ta sprawa z fałszywymi alarmami i ta bezradność tego rządu pokazuje, jak on jest bardzo niekompetentny w każdej dziedzinie".
Ta niekompetencja może nie być wynikiem tylko przypadku i niechlujności tej ekipy, ale działaniem zamierzonym, wynikającym z tego, że oni wiedzą, kto stoi za tą operacją - mówił Ziobro.
za:www.fronda.pl