Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Dlaczego minister edukacji reaguje agresją na tekst księży biskupów w sprawie tzw. edukacji zdrowotnej?

Minister edukacji reaguje agresją na oświadczenie księży biskupów opublikowane przed zbliżającym się rokiem szkolnym. Sprzeciw w sprawie tzw. edukacji zdrowotnej „pachnie” Barbarze Nowackiej – Grzegorzem Braunem. 

Oświadczenie księży biskupów, w tym przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, pt. „Młody człowiek zasługuje na więcej”, to głos w obronie nauczania religii w szkole, ale i głos sprzeciwu, bo od 1 września przedmiotem obowiązkowym staje się tzw. edukacja zdrowotna.

    „Zwracamy uwagę, że problemu nie rozwiązuje pozostawienie modułu dotyczącego seksualności jako nieobowiązkowego” – zaznaczają ks. biskupi.

Wśród treści uznanych przez resort edukacji za obowiązkowy znajdują się te, które odrywają seksualność od relacji małżeńskich i rodzinnych. Księża biskupi wskazują, że brakuje jednoznacznego stanowiska, iż małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. W odpowiedzi minister Barbara Nowacka w TVN 24 powiedziała: „Te uderzenia biskupów w edukację zdrowotną pachną Braunem”. Polityk oskarża księży biskupów o awanturę. 

    – Ona zawsze reagowała agresją, podobnie jest i tym razem – zauważył red. Sławomir Jagodziński z „Naszego Dziennika”.

    – Kiedy, jak nie przed początkiem roku szkolnego, o tym mówić – dodał.

Agresja słowna minister Nowackiej była już wymierzona w tych rodziców, którzy protestując przeciwko tzw. edukacji zdrowotnej, wychodzili na ulice, by stawać w obronie swoich dzieci. Szefowa resortu uznała ich za „szurów”. Teraz, upierając się przy redukcji religii w szkole, posługuje się nową argumentacją. 

    „Młodzi ludzie uciekają z lekcji religii i ten odpływ widać z roku na rok coraz wyraźniejszy. Jaka jest propozycja biskupów? Zróbmy obowiązkową religię lub etykę – powiedziała w TVN 24 Barbara Nowacka. 

Frekwencja na lekcjach religii była wyższa niż na tzw. edukacji zdrowotnej, choć minister zrobiła wszystko, by do religii zniechęcić, łącząc klasy, spychając ją na początek lub koniec planu, a także nie licząc oceny z tego przedmiotu do średniej. Reakcją na frekwencyjną klapę tzw. edukacji zdrowotnej było zrobienie jej przedmiotem obowiązkowym, ale red. Sławomir Jagodziński nie liczy na uczciwą argumentację ze strony resortu edukacji.

    – (Tzw. edukacja zdrowotna – przyp. red.) jest nośnikiem ideologii, która jest antychrześcijańska, antyantropologiczna, jeśli chodzi o chrześcijańską wizję człowieka – ocenił.  

Dlatego poseł Michał Nieznański z Konfederacji tłumaczył, że do najbliższych wyborów nie będzie zwrotu w działaniach ministerstwa.

    – Teraz tam nie ma z kim rozmawiać – zaznaczył.

    – Łamią prawo, łamią także umowę konkordatową – dodał Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.

W sprawie obowiązkowych lekcji religii lub etyki rząd konsekwentnie blokował inicjatywę obywatelską, pod którą podpisało się ponad pół miliona Polaków. 

Katecheci odpowiadają minister Nowackiej: "Nie domagamy się przymusowej katechezy"
 
Katecheci domagają się gwarancji wyboru między religią a etyką w szkole. Roman Koszowski /Foto Gość

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich sprzeciwia się przedstawianiu przez minister edukacji Barbarę Nowacką stanowiska Prezydium Konferencji Episkopatu Polski jako postulatu „przymusowej katechezy”. W liście otwartym do szefowej MEN środowisko katechetów podkreśla, że chodzi o zagwarantowanie uczniom wyboru między religią a etyką, a także o poszanowanie głosu ponad pół miliona obywateli popierających projekt ustawy „TAK dla religii i etyki w szkole”.

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich w liście otwartym do minister edukacji Barbary Nowackiej sprzeciwia się jej interpretacji oświadczenia Prezydium KEP „Młody człowiek zasługuje na więcej”. Jak podkreślają katecheci, nie można przedstawiać stanowiska biskupów jako postulatu wprowadzenia „przymusowej katechezy”.

„To nieprawda” – zaznaczono w dokumencie, przypominając, że Prezydium KEP opowiada się za rozwiązaniem, w którym uczeń wybiera między religią a etyką. Zdaniem SKŚ, nie chodzi zatem o przymus uczestnictwa w katechezie, lecz o zagwarantowanie młodym ludziom możliwości udziału w zajęciach służących formacji aksjologicznej, zgodnie z wyborem ucznia i jego rodziców.

Stowarzyszenie zwraca uwagę, że postulat wyboru między religią a etyką nie jest wyłącznie stanowiskiem Kościoła. Jest on także elementem obywatelskiego projektu ustawy „TAK dla religii i etyki w szkole”, pod którym podpisało się ponad pół miliona obywateli. Projekt został wniesiony do Sejmu, przeszedł pierwsze czytanie i został skierowany do Komisji Edukacji i Nauki oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.

„To właśnie ten projekt - a nie samo oświadczenie biskupów – jest dziś konkretnym wyrazem obywatelskiego głosu w sprawie przyszłości edukacji aksjologicznej w Polsce” - zwraca uwagę SKŚ.

SKŚ zaznacza, że jest jednym ze środowisk stojących za tą inicjatywą. W związku z tym krytycznie ocenia fakt, że w publicznej debacie minister edukacji zwraca się przede wszystkim do biskupów, pomijając – zdaniem autorów listu – głos setek tysięcy obywateli, którzy poparli projekt w ramach konstytucyjnej inicjatywy ustawodawczej.

Autorzy listu odnoszą się też do argumentu, że biskupi nie mają prawa ingerować w podstawy programowe. Ich zdaniem przedstawiciele Kościoła i innych wspólnot religijnych są uczestnikami debaty publicznej, a kwestia religii i etyki w szkole dotyczy m.in. praw rodziców, wychowania oraz miejsca wartości w edukacji. „Mają więc pełne prawo zabierać głos w sprawach, które dotyczą tych kwestii” – napisali.

Stowarzyszenie zarzuca minister Nowackiej również sprowadzanie dyskusji do sporu między rządem a biskupami. W liście pyta m.in., dlaczego postulat wyboru między religią a etyką przedstawiany jest jako „przymusowa katecheza”, dlaczego pomijany jest fakt poparcia projektu przez ponad 500 tys. obywateli oraz dlaczego zamiast merytorycznej debaty nad znajdującą się w Sejmie inicjatywą ustawodawczą dyskusja ma być przedstawiana jako konflikt rządu z Kościołem.

„Projekt obywatelski nie jest własnością Kościoła ani żadnej partii politycznej. Jest własnością obywateli, którzy złożyli pod nim swoje podpisy” – podkreślają katecheci.

SKŚ odnosi się także do słów minister edukacji dotyczących przyczyn odchodzenia młodych ludzi od Kościoła. Stowarzyszenie przyznaje, że można i należy dyskutować o kondycji Kościoła, frekwencji na lekcjach religii czy jakości nauczania. Jednocześnie – jak zaznaczono – kwestie te nie uzasadniają marginalizowania głosu rodziców, uczniów, katechetów i obywateli.

„Wierzymy, że w demokratycznym państwie spór o szkołę powinien być sporem na argumenty, a nie na etykiety i sugestie o »awanturze« czy »pachnieniu Braunem«” – napisano.

Stowarzyszenie apeluje do minister Nowackiej o „merytoryczny dialog” oraz poważne potraktowanie obywatelskiego projektu „TAK dla religii i etyki w szkole”. „Ponad pół miliona podpisów zobowiązuje nie tylko jego autorów. Zobowiązuje przede wszystkim tych, którzy sprawują władzę w imieniu obywateli” – podkreślili katecheci.

„Nie domagamy się przywileju dla religii. Domagamy się szacunku dla obywateli, prawa do wychowania zgodnego z przekonaniami oraz uczciwej debaty o tym, czego potrzebuje młody człowiek” – podsumowało Stowarzyszenie Katechetów Świeckich.

Szokujące jest to, że przedmiot edukacja zdrowotna ma się kończyć oceną, która będzie wpisywana na świadectwo, a lekcja religii – nie 

Szokujące jest to, że wprowadzany w tej chwili przedmiot edukacja zdrowotna ma się kończyć oceną, która będzie wpisywana na świadectwo i z której będzie liczona również średnia, a (…) lekcja religii nie kończy się oceną i nie jest wpisywana na świadectwo. To pokazuje rangę tych przedmiotów i to jest dla mnie osobiście oburzające – mówiła we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Agnieszka Pawlik-Regulska, koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

Prezydium Konferencji Episkopatu Polski opublikowało oświadczenie „Młody człowiek zasługuje na więcej”. Księża biskupi apelują w nim o przywrócenie właściwego miejsca lekcjom religii w szkołach. Episkopat krytycznie odnosi się m.in. do ograniczania religii do jednej godziny tygodniowo, możliwości łączenia klas podczas katechezy, przesuwania religii na pierwszą lub ostatnią godzinę lekcyjną oraz usunięciu szkolnej katechezy ze szkół średnich. Jednocześnie KEP wyraża zaniepokojenie w związku z wejściem w życie obowiązkowej edukacji zdrowotnej z dniem 1 września. Księża biskupi apelują również o szerszy udział rodziców i wychowawców w tworzeniu programów nauczania oraz popierają obywatelski projekt „TAK dla religii i etyki w szkole”.

Stanowisko episkopatu jest zbieżne z tym, jakie od miesięcy przedstawia Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, m.in. w kwestii edukacji zdrowotnej.

    – Szokujące jest to, że wprowadzany w tej chwili przedmiot edukacja zdrowotna ma się kończyć oceną, która będzie wpisywana na świadectwo i z której będzie liczona również średnia, a (…) lekcja religii nie kończy się oceną i nie jest wpisywana na świadectwo. To pokazuje rangę tych przedmiotów i to jest dla mnie osobiście oburzające. Trzeba pamiętać, że możemy wypisać dzieci z jednej do trzech godzin, bo to jest jedna, dwie lub trzy lekcje, dotyczących zdrowia seksualnego i nauczyciel ma obowiązek też przedstawić dokładnie, co na takich zajęciach dotyczących zdrowia seksualnego będzie. Natomiast my zwracamy na to uwagę, tak samo jak Komisja Episkopatu Polski, że w tym obowiązkowym przedmiocie również wizja człowieka, seksualności, płciowości nie jest taka, jaką my byśmy sobie życzyli jako rodzice podchodzący do tego z jednej strony w sposób tradycyjny, a z drugiej strony zgodny chociażby z konstytucją – mówiła Agnieszka Pawlik-Regulska.

Koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły wskazała, że sprawa edukacji zdrowotnej trafiła do Trybunału Konstytucyjnego.

    – W tej chwili w Trybunale Konstytucyjnym znalazł się wniosek posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy wnioskują o to, aby Trybunał Konstytucyjny sprawdził zgodność rozporządzeń wprowadzających edukację zdrowotną z konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej i my jako Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły wczoraj złożyliśmy też pismo w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego jako amicus curiae, czyli przyjaciel sądu, w którym również pokazujemy, że ta wizja przedstawiana w podstawie programowej edukacji zdrowotnej nie jest zgodna z zapisami artykułu 18 i 53 konstytucji, Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym oraz Prawem oświatowym – zwróciła uwagę rozmówczyni Radia Maryja.

Z pomocą prawników z Instytutu Ordo Iuris Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły przygotowała specjalne oświadczenia rodzicielskie.

    – Po pierwsze jest tam rezygnacja z zajęć dotyczących zdrowia seksualnego, ale po drugie my tam sprzeciwiamy się, aby te zagadnienia dotyczące małżeństwa, płciowości, rodziny, życia w fazie prenatalnej – wymienione również przez episkopat Polski – były przedstawiane niezgodnie z konstytucją, Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym oraz Prawem oświatowym. Jest to tam wszystko wyszczególnione, czyli dajemy jasny sygnał dyrekcji szkoły, że będziemy pilnować tego, żeby nikt nie namieszał naszym dzieciom w głowie, bo sytuacją niedopuszczalną jest, że w domu dziecko usłyszy jedno, a w szkole usłyszy zupełnie odwrotną interpretację. Proszę mi wierzyć, że wiele jest też świadomych osób w gronie nauczycieli czy dyrektorów, że jest to bardzo trudny przedmiot do prowadzenia. Jest to przedmiot interdyscyplinarny i trzeba go prowadzić w sposób wyważony, mądry, żeby (…) nie wkraczać w te kompetencje rodziców, a nie jest to łatwe – wskazywała Agnieszka Pawlik-Regulska.

Kolejnym z wielu problemów związanych z edukacją zdrowotną jest brak podręczników do tego przedmiotu dla szkół podstawowych. To powoduje, że rodzice nie mają żadnego wglądu w treści, jakie będą przekazywane dzieciom podczas zajęć.

    – Jeżeli nie ma podręcznika, nauczyciel powinien nam to pokazać. To jest nasze prawo, żebyśmy w tych kwestiach mieli jasność, jaki będzie przekaz w szkole. No i do tego też służy to nasze oświadczenie.

https://www.radiomaryja.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.