Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Odnowienie Ślubów Jasnogórskich w 70. rocznicę ich powstania

Polska Karta Praw Człowieka. Prymas Polski o obronie życia i rodziny w rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu 

„Mamy stawać po stronie świętości życia i jego godności. Przyjmować dar życia, strzec go, rozwijać na każdym etapie, troszczyć się o życie. Dziś także o to, które dobiega swego kresu” – mówił w 70. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu prymas Polski abp Wojciech Polak. Przewodniczył on Mszy św. na Jasnej Górze.

W wygłoszonej w uroczystość NMP Częstochowskiej homilii prymas Polski podkreślał, że w 70. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu chcemy widzieć w nich – jak podpowiadał św. Jan Paweł II – Polską Kartę Praw Człowieka.

„Polska Karta Praw Człowieka z Jasnej Góry. Wpisuje się w nią najpierw to, podstawowe dla każdego człowieka, prawo do życia od poczęcia, wzywające do obrony życia nienarodzonych” – mówił abp Wojciech Polak.

    „Mamy stawać po stronie świętości życia i jego godności. Przyjmować dar życia, strzec go, rozwijać, na każdym etapie troszczyć się o życie. Dziś także o to, które dobiega swego kresu” – apelował.

Wskazywał także na potrzebę głoszenia prawdy o małżeństwie i rodzinie oraz ukazywania niepowtarzalnej wartości miłości opartej na wiernym i wyłącznym związku mężczyzny i kobiety.

„Wszędzie i zawsze, powiada papież Leon, jesteśmy wezwani, by wspierać, bronić, promować rodzinę. Przede wszystkim poprzez styl życia zgodny z Ewangelią. Tak bronimy naszych rodzin, żyjąc Chrystusową Ewangelią” – zaznaczył abp Polak.

    „Ochrona, wsparcie i umacnianie rodziny to wartość uniwersalna i bezwarunkowa” – dodał.

Fundamentem tej ochrony staje się, tłumaczył prymas, „styl życia zakorzeniony w wartościach ewangelicznych, przeniknięty szacunkiem, otwartością, wzajemnym zrozumieniem, ale też zdolnością do przebaczenia, do proszenia o przebaczenie”.

„Tak ukształtowane środowisko domowe to nie tylko gwarant właściwej formacji młodego pokolenia, ale to przestrzeń kształtowania dojrzałej wolności i sprawiedliwości społecznej. W tak pojętej wspólnocie nie będzie miejsca na obojętność, na uprzedzenia, na agresję czy jakąkolwiek formę wyzysku i przemocy” – tłumaczył.

„Czyż nie z tej właśnie głoszonej i powtarzanej nam co roku z tego wzgórza Polskiej Karty Praw Człowieka zrodziły się otwarte serca i drzwi naszych domów dla tych ludzi, którzy, uciekając przed bombami i śmiercią z Ukrainy, są i zostali pośród nas” – mówił abp Polak.

    „Wszelkie podsycane przejawy wrogości i nienawiści, związane także z bolesnymi ranami naszej wspólnej historii, są nie tylko gorszące, raniące i niegodne, ale zasługują na kategoryczne potępienie. Niech zwycięża wzajemny szacunek, życzliwość, pragnienie pojednania. W domu jesteśmy razem” – podkreślił.

Papież o Jasnogórskich Ślubach Narodu: niech będą inspiracją do budowania sprawiedliwości i braterstwa 

Leon XIV w pozdrowieniach do Polaków podczas środowej audiencji generalnej łączył się z wiernymi i hierarchami zgromadzonymi na Jasnej Górze. Po 70 latach odnawiane są tam dzisiaj Jasnogórskie Śluby Narodu. Papież zachęcił, aby zawarty w nich program odnowy moralnej ciągle był „inspiracją do budowania sprawiedliwości i braterstwa”.

Pełna treść pozdrowienia Leona XIV do Polaków:

„Serdecznie pozdrawiam Polaków. Łączę się duchowo ze zgromadzonymi w Częstochowie, gdzie po 70 latach odnawiane są dzisiaj Jasnogórskie Śluby Narodu, opracowane przez uwięzionego kard. Stefana Wyszyńskiego. Niech zawarty w nich program odnowy moralnej społeczeństwa przez ochronę życia ludzkiego, troskę o małżeństwo i rodzinę oraz o wychowanie dzieci i młodzieży będzie ciągle inspiracją do budowania sprawiedliwości i braterstwa. Wszystkim wam błogosławię!”.

W środowej audiencji generalnej w Bazylice św. Piotra uczestniczyły liczne grupy z Polski. Przybyła grupa ministrantów i lektorów z rodzicami z parafii pw. św. Jana Gwalberta i św. Tekli w Stanach (diecezja sandomierska). Byli obecni również pielgrzymi z parafii pw. św. Marii Magdaleny w Strzelcu (diecezja pelplińskiej), z parafii pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Żuławkach (diecezja elbląska), Służba Liturgiczna z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Bolesławcu (diecezja legnicka), ministranci posługujący przy parafii pw. św. Anny w Gliwicach Łabędach, wraz z opiekunem, przedstawiciele Duszpasterstwa Akademickiego „Gaudeamus" w Siedlcach, a także pielgrzymi indywidualni z kraju i zagranicy.

Bezkompromisowa obrona życia i rodziny. Jasnogórskie Śluby Narodu to program na dziś 

„Radykalizm Jasnogórskich Ślubów Narodu jest wciąż aktualny” – mówi paulin o. dr Mariusz Tabulski, sekretarz Komisji Maryjnej Episkopatu Polski. Paulini podkreślają, że napisane przez Prymasa Śluby to nie dokument napisany po to, by zostać w archiwum, ale aby na stałe wszedł w krwioobieg duchowy i społeczny każdego wierzącego oraz narodu.

O. dr Mariusz Tabulski przypomniał w rozmowie że Jasnogórskie Śluby należy odczytywać przede wszystkim jako konkretne rozwinięcie chrześcijańskiego powołania, wynikającego z chrztu i przynależności do Kościoła, ale i w kontekście istotnych spraw życia osobistego i społecznego. Powstałe w roku 300-lecia ślubowań króla Jana Kazimierza, wpisują się jak i one, właśnie w społeczny wymiar człowieka. I choć przez 70 lat od ich powstania zmieniły się realia życia Polaków, to nie zniknęła potrzeba moralnego fundamentu.W Ślubach ujawniła się bezkompromisowość kard. Wyszyńskiego w sprawie obrony życia nienarodzonych. Do 1956 roku aborcja była możliwa w określonych, dość restrykcyjnie traktowanych okolicznościach, które z czasem jednak były nieco liberalizowane aż do ustawy z 26 kwietnia 1956 roku, która dawała do niej dość szeroki dostęp. Kiedy Prymas Wyszyński pisał tekst ślubowania, rozpoczynał się okres jej obowiązywania.

Podobnie jasne i dobitne było stanowisko kard. Wyszyńskiego w kwestii życia małżeńskiego i rodzinnego. Według nauki społecznej Kościoła, którą się kierował i w którą wnosił swój wkład, to rodzina stanowi mikrospołeczeństwo. To na tym mikrospołeczeństwie zasadzają się szersze wspólnoty aż do tej największej, narodowej. Chodzi przecież o ład moralny, zarówno państwa jaki i narodu, u którego fundamentów jest rodzina, która musi być traktowana podmiotowo, a państwo ma jej służyć.

Ideał nie tylko katolicki

Te kwestie o. Tabulski naświetlił, przywołując również nauczanie św. Jana Pawła II, zwłaszcza jego homilię wygłoszoną podczas Mszy św. sprawowanej w Castel Gandolfo, 26 sierpnia 1990 r. Wówczas to papież Jasnogórskie Śluby określił warunkiem dojrzałości społecznej i naszego miejsca w Europie.Jak przypomniał o. Tabulski, papież apelował wówczas, aby „stale na nowo ponawiać rachunek sumienia z tych wszystkich zobowiązań, które w nich się zawierają” uzasadniając, że „są one podstawowe, dotyczą życia Narodu, budują się na prawie Bożym, które jest zarazem prawem wpisanym w ludzkie sumienie. Prawo to odczytują zarówno wierzący, jak też i niewierzący. Nie co innego też, tylko to moralne prawo, winno stanowić rzetelną podstawę ustroju państwa i życia społeczeństwa. Poszanowanie wolności ludzkich sumień to nie co innego jak poszanowanie tego prawa, bez którego sumienia są chore i społeczeństwo nie może być zdrowe”.

O. Tabulski zaznaczył, że treść Ślubów to nie jedynie ideał katolicki, ale ich wypełnianie wynika z samego człowieczeństwa. Paulin zwrócił uwagę, że i dziś „w naszej mocno rozchwianej aksjologicznie rzeczywistości, nie możemy zapominać, że obowiązuje nas moralność, ona jest warunkiem ładu lub chaosu moralnego! Dlatego potrzebujemy głosu proroczego, aby przypominał nam o duchowych powinnościach człowieka. Dlatego przyrzeczenia  jasnogórskie są takim «głosem», nawet jeżeli ich w pełni nie dotrzymujemy, podtrzymują w człowieku wolę mobilizacji do zmiany, do chrześcijańskiego nawrócenia”.

Kluczem do przyjęcia Ślubów, jak to się potocznie mówi przyjęcia ich sercem – zdaniem zakonnika – nie są same przyrzeczenia, ale strzeżenie we własnej duszy daru łaski jako źródła Bożego Życia – „Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga”!

    „Prymas jest naprawdę bezkompromisowy, podkreślając, że chrześcijanin musi zrobić wszystko, aby żyć bez grzechu ciężkiego! To łaska Boża w duszy sprawia, że człowiek może spełnić zobowiązania – również te, które go przerastają. Dlaczego? Bo ona jest darem i obietnicą Boga, która się spełnia w życiu człowieka. Oczywiście to może brzmieć dziś nawet szokująco – bo dziś wszyscy jesteśmy kuszeni, by siebie postawić w centrum, a nie Boga!” – wyjaśniał o. Tabulski.

Zaznaczył, że aktualizacja Jasnogórskich Ślubów Narodu potrzebuje wciąż nowych impulsów, iskier, uświadamiania sobie, że to punkt odniesienia i nadziei dla ludzkiego serca.

„Dlatego Prymasowi tak bardzo na nich zależało. Tuż po ich złożeniu, jeszcze z Komańczy pisał, że zapaliliśmy ogień, ale aby On płoną i oświetlał – wszyscy: pasterze, osoby odpowiedzialne w Kościele, rodziny – każdy musi podjąć je osobiście i nad nimi pracować. Prymas na Jasnej Górze podkreślał, że to wielki pogram, ale on wymaga pracy” – przypomina i zachęca zakonnik.

 „…jeśli gdzie nie miejsce na małość, to na Jasnej Górze”

O. Tabulski przypomniał, że dzieło realizacji Ślubów od początku zostało powiązane z duszpasterską misją Jasnej Góry. W tym kontekście przywołał też list Prymasa Wyszyńskiego do Generała Zakonu Paulinów o. Alojzego Wrzalika napisany w Komańczy, 8 listopada 1955 roku, a więc pół roku przed powstaniem programu Jasnogórskich Ślubów Narodu. W liście tym kard. Wyszyński przedłożył zakonnikom rolę Jasnej Góry jako miejsca jednoczenia narodu polskiego, odnawiania go i krzepienia. Wskazał na wielką i szczególną odpowiedzialność, która spada na paulińską wspólnotę „wobec Boga i jego Kościoła, wobec Maryi i jej dzieci, wobec ochrzczonego narodu”. Jest to odpowiedzialność szczególna, inna niż odpowiedzialność hierarchii kościelnej. To do was należy Ojcze najlepszych w pierwszej mierze. Tutaj zaznaczył potrzebę powstania ośrodka studiów maryjnych, by „myśl, wola i serce wytężały się, aby zrozumieć dobrze te zadania”.

„Paulińska rodzina zakonna (…) ma stać się najlepszym wyrazicielem spraw interesów Maryi w ojczyźnie naszej i wobec hierarchii i wobec narodu” pisał Prymas Tysiąclecia, zaznaczając, że „i dziś musi być przeprowadzona w Polsce obrona Jasnej Góry już nie z pomocą armat i pocisków, ale przez ten potężny ładunek miłości”.

Diagnozował, że tak jak kiedyś fale wojsk najeźdźczych, szturmowały Jasną Górę, tak „dziś są istne potopu świata fale wżerające się w mury duszy narodu nienawiścią do imienia Bożego, pasją grzechu i potwornych nałogów. Polska Jasna Góra jest podminowana przez ducha nienawiści społecznej, przez programową apostazję moralną, przez zadawane wady narodowe, które rzucają cienie na świetlany naród ochrzczony”.

Kard. Wyszyński rolę współczesnego Kordeckiego wyznaczył całemu Zakonowi Paulinów. Uzasadniał m.in.: Wszak Jasna Góra jest tronem Królowej Polski. Z tego tronu muszą paść programowe wskazania. Jak trzeba leczyć duszę narodu by mogła być córą królewską”.

„Nie wystarczy więc wyspowiadać pielgrzymów. Należy wyspowiadać naród, by dokonać w nim nowej obrony Jasnej Góry. Trzeba mu odważnie powiedzieć, co nie da się pogodzić z królestwem Maryi w duszy narodu. Poznanie nie tylko detalicznych grzechów, ale ujarzmienie wielkich ran i nałogów, które wrosły w obyczaj narodu i zniekształciły jego psychikę, duchowość i charakter. To pilne zadanie roku ślubów narodowych” – pisał dalej mając na uwadze przypadające w roku następnym 300-lecie Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza. Podkreślił już wtedy, że niezrealizowane dotąd w pełni ślubowanie królewskie jest pilnym zadaniem na dziś.

„Nie będzie to praca na jeden rok, gdyż odrodzenia narodu nie zdołamy dokonać ani w rok, ani w dziesiątek lat, ale program ten stanie się odtąd przedmiotem uwagi całej Jasnej Góry i stałego jej wysiłku, powtarzanego z roku na rok wobec wszystkich, którzy tam przybywają, na powitaniu w konfesjonale z ambon, na wałach przy pożegnaniu pielgrzymek” – kreślił zadania Prymas Wyszyński. I podkreślał, że choć wymaga to męstwa, to na Jasnej Górze nie ma miejsca na małość.

    „Oczywiście, wezwanie błogosławionego Księdza Prymasa, w czasie uwarunkowań lat 50.-60. XX wieku, było bardzo odważne i trudne do spełnienia. Wobec aktualnych «ataków» na Jasną Górę i paulinów – dalej wydaje się trudne, dalej wymaga od nas męstwa i zawierzenia! Ufam, że i dziś dzięki Matce Bożej, Królowej Polski, której służymy na Jasnej Górze i w innych Jej sanktuariach, nam się to uda” – powiedział o. Tabulski.

Dziś uroczystość NMP Częstochowskiej

W środę w Kościele przypada uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Obraz Matki Bożej na Jasnej Górze otaczany jest przez Polaków czcią od XIV w. Co roku do jasnogórskiego sanktuarium pielgrzymuje ok. 2 mln wiernych.

W ciągu roku na Jasnej Górze są dwa szczyty pielgrzymkowe - 15 sierpnia w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz 26 sierpnia w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Najwięcej pątników dociera do Częstochowy w pielgrzymkach pieszych, jednak część przyjeżdża na rowerach i na rolkach, a część w pielgrzymkach biegowych.

Legenda głosi, że Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej został namalowany przez św. Łukasza Ewangelistę na desce stołu z domu Maryi. Rzeczywista data powstania ikony i jej autor nie są znane. Historycy sztuki wykazują na duże podobieństwo do ikon bizantyjskich określanych nazwą Hodegetria, co oznacza: "Ta, która prowadzi". Zdaniem ekspertów obraz może pochodzić z X w.

Wiadomo, że ikonę sprowadził do Częstochowy na przełomie lat 1382-1384 książę Władysław Opolczyk. Obraz uznany został za cudowny i otoczony kultem, a na Jasną Górę zaczęli przybywać pielgrzymi przynoszący z sobą liczne wota. Przyciągnęły one też złodziei, którzy w 1430 r. dokonali napaści na klasztor.

Napad opisał kronikarz Jan Długosz. Według jego relacji napastnicy ukradli naczynia i sprzęty liturgiczne, kielichy, krzyże i ozdoby, a także złoto i klejnoty, którymi przyozdobiony był obraz. Następnie, w czasie ucieczki, uszkodzili twarz Maryi cięciem szabli. Choć z rozkazu króla Władysława Jagiełły ikona poddana została renowacji, ślady napaści z 1430 r. pozostały widoczne - są nimi dwa równoległe ślady cięcia miecza na policzku Maryi, przecięte trzecim na linii nosa oraz kilka podobnych, choć znacznie mniejszych cięć na szyi.

Przed ikoną wielokrotnie modlili się polscy królowie i książęta, m.in. Kazimierz Jagiellończyk, Stefan Batory, Zygmunt III Waza, Jan Kazimierz i Jan III Sobieski.

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej został dwukrotnie ozdobiony papieskimi koronami. Pierwsza papieska koronacja obrazu jasnogórskiego - decyzją Klemensa XI - odbyła się w 1717 r. To on sam ufundował korony dla Matki Bożej. Korony te skradziono w nocy z 22 na 23 października 1909 r. wraz z perłową suknią i innymi kosztownościami. Po kradzieży nowe korony ofiarował Maryi papież Pius X. Powtórna koronacja odbyła się 22 maja 1910 r.

Po wieloletnich staraniach uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w 1904 r. ustanowił dla Jasnej Góry i diecezji włocławskiej papież Pius X. Ogłoszenie święta wyjednał u papieża bł. Honorat Koźmiński. W 1931 r. Pius XI rozciągnął obchody na całą Polskę.

Z Matką Bożą na Jasnej Górze od młodości byli mocno związani zarówno św. Jan Paweł II, jak i bł. kard. Stefan Wyszyński. Papież Jan Paweł II podczas mszy św. na Jasnej Górze 4 czerwca 1979 r. wskazał, że "jeśli chcemy dowiedzieć się, jak płyną te dzieje w sercach Polaków, trzeba przyjść tutaj. Trzeba przyłożyć ucho do tego miejsca. Trzeba usłyszeć echo życia całego narodu w Sercu jego Matki i Królowej".

Prymas Tysiąclecia napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, które nawiązywały do lwowskich ślubów Jana Kazimierza z 1656 r., oddających naród w opiekę Maryi. Tekst ten w czasie uroczystości odpustowych w 1956 r. odczytał bp Michał Klepacz.

W ramach przygotowanego przez kard. Wyszyńskiego programu odnowy moralno-duchowej, przygotowującego do obchodów tysiąclecia chrztu Polski, stworzono kopię obrazu jasnogórskiego, która od 26 sierpnia 1957 r. odwiedza kolejne diecezje w kraju.

4 września 1966 r. obraz został siłą zatrzymany przez władze komunistyczne w drodze do Katowic i odwieziony do Warszawy, gdzie przechowywano go w zakrystii. Jednak, kiedy przed oknem zakrystii zaczęli gromadzić się wierni, kopia ikony została przewieziona do kaplicy św. Antoniego na Jasnej Górze. Po zatrzymaniu obrazu, od 1966 do 1972 r., po polskich diecezjach pielgrzymowały tylko puste ramy i ewangeliarz. "Aresztowanie Matki Bożej" odczytane zostało przez wiernych jako symbol braku wolności religijnej w Polsce i wywołało w społeczeństwie wiele emocji. Ostatecznie obraz powrócił na trasę 18 czerwca 1972 r. po tym, jak potajemnie wykradł go z Jasnej Góry ks. Józef Wójcik z pomocą dwóch sióstr służek z Markówki: s. Heleny Trentowskiej i s. Marii Kordas.

Wizerunek do dziś wędruje po Polsce. 

Pół miliona głosów wołało: „Królowo Polski, przyrzekamy!”

Jasnogórskie Śluby Narodu nie były tylko aktem maryjnej pobożności. Kard. Stefan Wyszyński wpisał w nie program życia: od wierności Bogu, przez obronę życia i rodziny, po walkę z własnymi wadami, troskę o potrzebujących i Polskę bez nienawiści, przemocy i wyzysku. 70 lat temu jego słowa powtarzało na Jasnej Górze pół miliona ludzi. Dziś wracają z pytaniem, ile z tamtych przyrzeczeń udało się wypełnić.

Najpierw Maryja

„Wielka Boga-Człowieka Matko! Bogarodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo! Królowo świata i Polski Królowo!” - tak rozpoczynał się tekst napisany w maju 1956 r. przez internowanego w Komańczy Prymasa Polski.

26 sierpnia kard. Wyszyńskiego na Jasnej Górze nie było. Był za to jego tekst. Odczytywał go bp Michał Klepacz, a po kolejnych wezwaniach półmilionowy tłum odpowiadał: „Królowo Polski, przyrzekamy!”

Pierwsze przyrzeczenie dotyczyło wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi. Ale Prymas nie pozostawił polskiego ślubowania na poziomie religijnej deklaracji. W tekście widać, że były one programem na moralną odnowę narodu.

Od kołyski po rodzinny dom

Jedno z pierwszych zobowiązań dotyczyło życia. Polacy przyrzekali stanąć „na straży budzącego się życia” i bronić „każdego dziecięcia i każdej kołyski”. Padały słowa niezwykle mocne: „Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym”.

Z kołyski tekst prowadził do rodzinnego domu. Prymas Wyszyński pisał o nierozerwalności małżeństwa, godności kobiety, odpowiedzialności rodziców i wychowaniu młodego pokolenia. Rodzina nie była dla niego jednym z wielu tematów Ślubów. To właśnie w niej miała się rozstrzygać przyszłość wiary i przyszłość Polski.

Polska bez głodnych i płaczących

Śluby wychodziły jednak poza próg rodzinnego domu. Autor kreślił wizję społeczeństwa, w którym ludzie żyją „w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju”, bez „nienawiści, przemocy i wyzysku”.

I znów nie poprzestawał na ogólnych hasłach. Wzywał do dzielenia się „plonami ziemi i owocami pracy”, „aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących”.

To jeden z fragmentów, które po 70 latach brzmią szczególnie współcześnie. Wiara w ujęciu Prymasa miała być widoczna nie tylko w modlitwie, ale również w tym, czy obok nas ktoś pozostaje bez pomocy.

Najcięższa walka

Jest jednak w Ślubach fragment jeszcze bardziej wymagający. Kard. Wyszyński pisał go jako człowiek pozbawiony wolności przez komunistyczne państwo. Mógł więc wskazać zewnętrznego przeciwnika. Zamiast tego kazał narodowi spojrzeć na siebie.

    „Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi”.

Prymas wymieniał je po imieniu: lenistwo, lekkomyślność, marnotrawstwo, pijaństwo i rozwiązłość. Przeciwstawiał im wierność, sumienność, pracowitość, oszczędność, wyrzeczenie, wzajemny szacunek, miłość i sprawiedliwość społeczną.

W kraju rządzonym przez komunistów Wyszyński mówił więc Polakom, że nie każda niewola przychodzi z zewnątrz. Wolności trzeba bronić także we własnym sumieniu i własnym życiu.

Nie granit i brąz

Na końcu Ślubów znajduje się zdanie, które pozwala zrozumieć cały ich sens. Wyszyński pisał o „żywym Wotum Narodu, milszym Ci od granitów i brązów

Wotum nie miało być zatem pomnikiem. Miało nim być życie zgodne z tym, co zostało przyrzeczone: chronione życie, wierna rodzina, trzeźwość, uczciwa praca, pojednanie zamiast nienawiści, pomoc człowiekowi, który nie ma domu ani chleba.

Dlatego Jasnogórskie Śluby Narodu należą do historii, ale nie są jedynie historycznym dokumentem. Powstały w konkretnej rzeczywistości Polski 1956 r., pod rządami komunistycznymi i podczas uwięzienia Prymasa. Ich autor patrzył jednak dalej niż na ówczesny system polityczny. Pisał o człowieku, jego sumieniu, rodzinie i odpowiedzialności za innych.

 Ze wspomnień śp. Marii Okońskiej -Jak powstały Jasnogórskie Śluby Narodu

Był rok 1955. Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński przebywał w Komańczy, w czwartym miejscu swego uwięzienia. Po swoim uwolnieniu mówił, że gdy go przewożono z Prudnika na południowy wschód Polski - do Komańczy, miał świadomość, że jedzie tym samym szlakiem, którym przed 300 laty jechał do Lwowa król Jan Kazimierz z Prymasem Leszczyńskim, aby tam złożyć swe Królewskie Śluby (1 kwietnia 1656 r.) i ogłosić Maryję, Matkę Chrystusa, Królową Polski. Wszystko po to, aby Polska była Królestwem Maryi.

Przypominając sobie to wielkie historyczne wydarzenie, Ksiądz Prymas postanowił, że w następnym roku - 1956, a więc w 300-lecie Ślubów króla Jana Kazimierza, musi powstać tekst Ślubów odnowionych, już nie królewskich, ale narodowych. Z tą myślą jechał do Komańczy i rozpoczął trzeci rok swego uwięzienia.
Takie same myśli nurtowały biskupów Polski i ojców paulinów na Jasnej Górze. Wiedzieli, że musi powstać nowy tekst Ślubów Narodu, uwzględniający potrzeby czasów współczesnych. Wszyscy uważali, że śluby może napisać tylko uwięziony Prymas Polski. 

Przebywałam wtedy na Jasnej Górze. Miałam możność otrzymać przepustkę do Komańczy, o czym wiedzieli generał Zakonu Paulinów o. Alojzy Wrzalik i niektórzy biskupi. Wysłano więc mnie z prośbą do Księdza Prymasa o napisanie nowego tekstu Ślubów.

24 marca 1956 r. znalazłam się w Komańczy. Towarzyszyła mi członkini Instytutu Prymasowskiego Janka Michalska. Przedstawiłyśmy prośbę biskupów i ojców paulinów. W pierwszym momencie twarz Ojca rozpromieniła się radośnie. Widoczne było, że Ojciec nie tylko uradował się naszym przybyciem, ale także tą prośbą. Jednak byłyśmy zdumione, bo czas mijał, a Ojciec tych Ślubów nie pisał.

„Ojcze, dlaczego?” - pytałam codziennie. Dawał wymijające odpowiedzi. Wreszcie, a było to 15 maja, padła odpowiedź: „Gdyby Matka Boża chciała, abym Śluby napisał, byłbym wolny, a ja jestem więźniem i nie uczynię dobrowolnie niczego, co mogłoby się Jej nie podobać”.

Wtedy przyszła mi nagle olśniewająca myśl i powiedziałam: „Ojcze, przecież św. Paweł Apostoł najpiękniejsze swoje listy do wiernych pisał z więzienia!”. Ojciec popatrzył na mnie jakoś dziwnie, jakby mnie pierwszy raz zobaczył, i odpowiedział: „Masz rację, najpiękniejsze jego listy pochodziły z więzienia”.
Na drugi dzień rano Ojciec wszedł do domowej kaplicy, aby odprawić Mszę św. Był dziwnie radosny. Na moim klęczniku położył plik papieru maszynowego, zapisanego jego drobniutkim pismem. Tytuł widniał: „Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego”. Szczęście moje nie miało granic. A więc są Śluby! 

22 maja Ojciec wysłał Janeczkę Michalską na Jasną Górę z tekstem Ślubów i z listem do Ojca Generała. W liście tym prosił, aby 26 sierpnia 1956 r. tekst Ślubów został odczytany z wałów jasnogórskich wobec zebranych pielgrzymów przez bp. Michała Klepacza, który zastępował uwięzionego Prymasa. Jeżeli władze komunistyczne przeszkodzą, niech tekst Ślubów przeczyta generał Paulinów o. Alojzy Wrzalik. Jeżeli i ten będzie „przeszkodzony”, niech przeczyta przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński. A jeżeli i jemu zabronią, „niech to uczyni kuchcik jasnogórski, byleby tylko Śluby były złożone”. Widać, jak bardzo zależało na tym Księdzu Prymasowi, bo przecież w Ślubach zawarł cały program religijnej i moralnej odnowy Narodu, program, który uczyniłby Polskę rzeczywistym Królestwem Maryi.

W czasie od maja do sierpnia 1956 r. tekst Ślubów był przepisywany przez siostry klauzurowe i nasz Instytut. Osoby przepisujące zostały zobowiązane do tajemnicy pod przysięgą. Rano 26 sierpnia tekst Ślubów - w tysiącach egzemplarzy - został rozdany pielgrzymom, których było ok. półtora miliona.
Zanim to jednak nastąpiło, wszyscy przeżywaliśmy narastające związane z tym napięcie. Będąc znowu na Jasnej Górze, dowiedziałam się, że Ojciec Generał będzie nieobecny w dniu złożenia Ślubów, bo - jak powiedział - „serce by mi pękło w czasie tej uroczystości bez Prymasa”. Mnie także serce by pękło. Pojechałam więc do Komańczy, do uwięzionego Ojca.

Przyjechałam do Komańczy 25 sierpnia wieczorem. Przywiozłam dokładny program uroczystości na Jasnej Górze i prośbę ojców paulinów, aby Ksiądz Prymas czynił to samo w Komańczy, z 10-minutowym wyprzedzeniem. Tak też się stało.

Bardzo przeżyłam moment składania Ślubów. Ojciec stanął przed ogromnym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej, wziął tekst Ślubów do ręki i powiedział do mnie: „Powtarzaj - «Królowo Polski - przyrzekamy!». Jesteśmy jakby symbolem ludu zebranego pod Szczytem Jasnej Góry”. Czytał dobitnie, wyraźnie, z ogromnym wzruszeniem. Ja drżącym głosem powtarzałam: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.

Po skończonej uroczystości Ojciec był radosny i szczęśliwy jak nigdy przedtem. Dokonało się to, czego tak bardzo pragnął: Naród złożył Śluby i Prymas złożył Śluby. W zadumie Ojciec powiedział: „Stała się wielka rzecz. Jakiś ogromny, wielki, ciężki kamień przetoczył mi się z ramion na ziemię. Czuję się wolny jak ptak. Ufam, że Królowa Niebios i Polski doznała dziś wielkiej chwały na Jasnej Górze!”.

Na drugi dzień, 27 sierpnia, musiałam wyjechać z Komańczy. Kończyła mi się przepustka. Przy pożegnaniu Ojciec powiedział mi: „Dostałem wiadomość, że Śluby zostały złożone. Było przeszło milion ludzi. To był prawdziwy cud”. I dodał: „Wiedziałem, że Matka Boża Jasnogórska jest najpopularniejszą Postacią w Narodzie, ale nie wiedziałem, że Jej potęga w tym Narodzie jest aż tak wielka. Miał rację Generalny Gubernator w okupowanej Polsce, Hans Frank, mówiąc: «Gdy wszystkie światła dla Polaków zgasną, zostaje jeszcze zawsze dla nich Święta z Częstochowy i Kościół». A inny Niemiec powiedział: «Polacy to najbardziej katolicki naród, bo swoją wiarę w Chrystusa zaczynają od Panienki z Nazaretu»”.

70. rocznica Jasnogórskich Ślubów Narodu. Dr R. Derewenda: Prymas Stefan Wyszyński postawił na Maryję i rzeczywiście Maryja ocaliła Polaków 

Bł. ks. kard. Stefan Wyszyński postawił na Maryję i w ten sposób dał Polakom możliwość gromadzenia się wokół polskiej kultury, wokół polskiej historii, wokół tradycji chrześcijaństwa, tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce i to milenium, które zostało zorganizowane, to dopiero – można powiedzieć – był pewien przedsmak tego, co komuniści zobaczyli, a Polacy poczuli w czasie pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Zanim były pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, był okres milenium i Polacy gromadzili się w poszczególnych miastach wokół polskiej historii, wokół polskiej tradycji. Wszystko to zostało zapoczątkowane właśnie 26 sierpnia 1956 r. w momencie de facto zagrożenia dla polskiej kultury. Prymas postawił na Maryję i rzeczywiście Maryja ocaliła Polaków, bo pokolenia Polaków nie pozwoliły się sowietyzować – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie.

26 sierpnia 2026 r. przypada 70. rocznica Jasnogórskich Ślubów Narodu. Było to wydarzenie niezwykłe, biorąc pod uwagę realia PRL. Inicjator ślubów, bł. ks. kard. Stefan Wyszyński, nie mógł być obecny, ponieważ był wówczas internowany przez komunistyczne władze. Jednak to właśnie on, będąc uwięzionym w Komańczy, przygotował tekst Ślubów – program religijnej, moralnej i społecznej odnowy narodu polskiego. Pojawiają się tezy, że było to niejako położenie fundamentów pod budowę ruchu solidarnościowego w latach 80.

    – To było coś niezwykłego, to było niezwykłe spotkanie. Tak naprawdę minęło 11 lat od zakończenia II wojny światowej, ale te 11 lat było straszliwe dla Polski, dlatego że nadal dokonywano prześladowań polskich elit. Warto przypomnieć o tym, że po II wojnie światowej wraz z nadchodzącą Armią Czerwoną nadal odchodziły pociągi, nadal odchodziły transporty na Wschód, czyli wywożono tych, którzy stanowili o Polskim Państwie Podziemnym w czasie II wojny światowej, a po II wojnie światowej mogli tworzyć Polskę wolną. Prymas znajdował się w internowaniu, był uwięziony przez komunistów, sam nie mógł również wziąć udziału w tych uroczystościach – zwrócił uwagę dr Robert Derewenda.

W Jasnogórskich Ślubach Narodu udział brało ok. miliona Polaków. Na Jasnej Górze szukali oni wolności, jaką nasza ojczyzna utraciła w 1939 r. i jakiej nie dane jej było odzyskać po II wojnie światowej.

    – Prymas Wyszyński rozumiał trudną sytuację dziejową, w jakiej znalazła się Polska, dlatego że z jednej strony mieliśmy oczywiście wojska sowieckie, które stacjonowały na terenach Polski powojennej, ale z drugiej strony mieliśmy również komunistów, którzy de facto służyli obcemu mocarstwu i ta władza komunistyczna zagrażała (…) polskiej kulturze, czyli właściwie egzystencja, może nie biologiczna, ale narodowa, była zagrożona, dlatego że komunistom zależało na tym, żeby oderwać kolejne pokolenia Polaków od kultury, od historii Polski. Chciano wychować pokolenia, które będą całkowicie zsowietyzowane, dla których najważniejsza kwestia to oczywiście walka rewolucyjna: chłopów i robotników z klasami posiadającymi, walka o wyzwolenie kobiet, walka młodych ze starszymi, czyli nieustanna walka,  która właściwie miała prowadzić donikąd, a sumienie tych młodych pokoleń miała określać de facto partia komunistyczna –tłumaczył historyk.

Wobec tego Prymas Tysiąclecia postanowił – jak zaznaczył gość „Aktualności dnia” – postawić wszystko na Maryję.

    – Patrzył jak człowiek wierzący, czyli oddał Polskę pod opiekę Matki Bożej, pod opiekę Maryi. Można powiedzieć więcej – że wszystko zaczęło się od Ślubów Jasnogórskich, czyli nie był to tylko akt, który nawiązywał do ślubów, jakie złożył Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej, ale był to początek Wielkiej Nowenny, która prowadziła Polaków do obchodów milenium chrztu Polski. Warto o tym pamiętać, że zarówno milion wiernych zgromadziło się 26 sierpnia 1956 r. podczas Ślubów Jasnogórskich (…), ale warto pamiętać również o milionach wiernych, którzy gromadzili się (…) wokół programu Milenium. Kiedy rozpoczęła się peregrynacja obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej czy kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej po Polsce, to rzeczywiście wierni masowo uczestniczyli w tych uroczystościach. Można powiedzieć, że (…) był to pewien znak – z jednej strony oczywiście znak religijności Polaków, ale z drugiej strony również przywiązania do polskiej tradycji, do polskiej kultury. Z programem Milenium władze sobie nie potrafiły poradzić. Przecież aresztowano obraz Matki Boskiej, przewożono go zupełnie inną trasą. Doszło do tego, że ostatecznie często peregrynowały same puste ramy, ale wierni masowo gromadzili się w poszczególnych miastach – zwrócił uwagę dyrektor lubelskiego oddziału IPN.

Dr Robert Derewenda przypomniał, że program Milenium był realizowany w czasach siermiężnej komuny za rządów Władysława Gomułki. Jednak bł. ks. kard. Stefan Wyszyński patrzył bardzo optymistycznie i perspektywicznie na rozwój narodu i możliwości, jakie drzemią w Polakach.

    – Nie zastanawia się nad tym, że oto komuniści przecież nie pozwolą na peregrynację Matki Boskiej po poszczególnych diecezjach, że komuniści będą organizować swoje obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego. Nie, to w ogóle nie krępowało Prymasa. Prymas postawił na Maryję i w ten sposób dał Polakom możliwość gromadzenia się wokół polskiej kultury, wokół polskiej historii, wokół tradycji chrześcijaństwa, tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce i to milenium, które zostało zorganizowane, to dopiero – można powiedzieć – był pewien przedsmak tego, co komuniści zobaczyli, a Polacy poczuli w czasie pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Zanim były pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, był okres milenium i Polacy gromadzili się w poszczególnych miastach wokół polskiej historii, wokół polskiej tradycji. Wszystko to zostało zapoczątkowane właśnie 26 sierpnia 1956 r. w momencie de facto zagrożenia dla polskiej kultury. Prymas postawił na Maryję i rzeczywiście Maryja ocaliła Polaków, bo pokolenia Polaków nie pozwoliły się sowietyzować i ostatecznie to Polacy utworzyli ruch „Solidarności” w roku 1980 – podkreślał historyk.

za:opoka.org.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.