Polecane
Prof. Mieczysław Ryba bije na alarm ws. TK: „To jest zamach stanu, czysta siła”
„Siłowe zajęcie przez władzę wykonawczą Trybunału Konstytucyjnego (TK) to będzie zamach stanu” – ostrzega przed rozmowie z Radiem Wnet prof. Mieczysław Ryba. Politolog i historyk z KUL ocenia, że obóz Donalda Tuska przekracza kolejne ustrojowe granice, a ewentualne użycie policji wywoła natychmiastową reakcję Waszyngtonu.
Spór o Trybunał Konstytucyjny wkracza w fazę otwartej konfrontacji. Zapowiedzi polityków koalicji rządzącej dotyczące ewentualnej interwencji policyjnej budzą gwałtowne sprzeciwy ekspertów prawnych i politologów.
Na antenie Radia Wnet do tych planów odniósł się prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz przewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego. Naukowiec nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z bezprecedensowym naruszeniem porządku ustrojowego.
„Zamach stanu i goła siła”
Profesor porównał planowane siłowe wprowadzenie sędziów do Trybunału Konstytucyjnego do ataku na najważniejsze instytucje państwa. Jego zdaniem władza wykonawcza nie posiada żadnych legalnych instrumentów do podejmowania takich kroków.
– Pamiętajmy, że wchodzimy już w materię konstytucyjną i siłowe zajęcie przez władzę wykonawczą Trybunału to jest zamach stanu. No to mniej więcej można by sobie wyobrazić, że jakiś sędzia albo sam pan Święczkowski na czele zgrai ochroniarzy albo policjantów wchodzi do gabinetu Rady Ministrów. To są rzeczy o materii niesamowicie grubej, ale widzimy, że ta władza przekroczyła już wszelkie możliwe granice – ocenił prof. Mieczysław Ryba.
Naukowiec przypomniał, że europejskie standardy prawne wykluczają tego typu działania. – Nie przypominam sobie w zachodnim systemie, ażeby władza weszła na przykład do uniwersytetu po to, żeby wymienić jego władze. To są granice coraz bardziej przekraczane, tak jak z telewizją publiczną – dodał ekspert.
W centrum kontrowersji znajduje się marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który deklaruje gotowość do odebrania ślubowania od nowo powołanych sędziów. Prof. Ryba przypomina o fundamentalnej zasadzie legalizmu, która ściśle ogranicza samowolę urzędników państwowych.
– Każdy urząd, również urząd marszałka, działa na podstawie prawa i w granicach prawa. Może zrobić tylko tyle, ile mu prawo pozwala. Każdy obywatel może robić wszystko, oprócz tego, co mu prawo zabrania. Władza natomiast nie może robić niczego, na co nie ma podstawy prawnej – wytłumaczył politolog.
Ekspert zauważył, że marszałek Sejmu bezprawnie przypisuje sobie kompetencje głowy państwa. – Nie ma w żadnym zapisie konstytucyjnym, że marszałek Sejmu ma prawo odbierać przysięgę od sędziów. W związku z czym on działa tak, jakby był zwykłym obywatelem. Wszystko wywrócono do góry nogami. Tam nie ma żadnej racjonalności, to jest czysta, goła siła – podkreślił prof. Ryba.
Ewentualna policyjna akcja przed gmachem TK wywoła natychmiastowe echa na arenie międzynarodowej. Prof. Ryba wskazuje, że premier Donald Tusk kalkuluje ryzyko polityczne, zwłaszcza w kontekście relacji ze Stanami Zjednoczonymi.
– Tusk bardzo intensywnie to rozważa, bo pamiętajmy, że zdjęcia pójdą w świat. Coraz więcej racjonalnych ludzi ze świata prawa, którzy popierali tę koalicję, ma coraz mniej argumentów, ażeby to poparcie deklarować, bo po prostu wstyd. Tusk musi się liczyć z reakcją świata, szczególnie Ameryki. Stany Zjednoczone z pewnością mają coś do powiedzenia w takich kwestiach jak poszanowanie zasad demokracji – zaznaczył gość Radia Wnet.
Politolog postawił również bezpośrednie pytanie o długofalowy cel polityczny premiera: – Można sobie zadać pytanie: po co to robić? Taki Trybunał i tak nie będzie uznawany przez opozycję, a po przegranych wyborach zostanie natychmiast wymieniony. Chyba że rzeczywiście Tusk chce utrzymywać władzę za pomocą siły, odbierania kompetencji prezydentowi czy fałszerstw wyborczych. Wtedy mamy do czynienia z zamachem stanu nie metaforycznie, lecz dosłownie.
Prof. Ryba zwrócił uwagę na postawę formacji mundurowych, które mogą znaleźć się pod ogromną presją polityczną. Funkcjonariusze policji mogą sprzeciwić się jawnemu łamaniu standardów konstytucyjnych.
– Pytanie brzmi, czy ktoś z dowódców zdecyduje się wydawać tego typu rozkazy. Czy aresztujemy sędziego Święczkowskiego? Czy będziemy bić pałkami ludzi, którzy tam protestują? To nie są proste sprawy dla konkretnych ludzi w mundurach, którzy doskonale wiedzą, że za rok są wybory prezydenckie – wskazał prof. Mieczysław Ryba.
W ocenie politologa koalicja rządząca prowadzi obecnie operację rozpoznawczą. – Rządzący zapowiadając pewne kwestie, testują społeczeństwo, testują opozycję i testują reakcję zagranicy. Jeśli tych reakcji nie będzie albo okażą się zbyt słabe, to wejdą do Trybunału. Jeśli napotkają twardy opór, cofną się – podsumował ekspert.
Plan koalicji 13 grudnia wobec prezydenta nabiera kształtów. Czarzasty: niech Nawrocki abdykuje
Przedstawiany przez media i część polityków plan wykorzystania Trybunału Konstytucyjnego do walki z prezydentem RP Karolem Nawrockim zaczyna nabierać kształtów. Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu, publicznie podważał dziś możliwości prezydenta. - Jest sytuacja taka, że jest wojna w Ukrainie i prezydent po pierwsze blokuje pieniądze dla polskiego wojska, po drugie nie powołuje ambasadora polskiego na Ukrainie, po trzecie zrywa kontakty tak naprawdę z prezydentem Ukrainy na skutek głupiej wypowiedzi prezydenta Ukrainy. Mądrość powinna być w Polsce. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to niech abdykuje z funkcji prezydenta - stwierdził.
Coraz poważniej wybrzmiewają plany siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez obecną większość rządzącą.
- „Grupa wejście” do TK aktywizuje się najprawdopodobniej z użyciem rozwiązań siłowych po 18 września, gdy według reżimu rozpocznie się kadencja pana Berka, bo zakończy się kadencja sędziego Piskorskiego - wskazywał niedawno sędzia Sądu Najwyższego, dr hab. Kamil Zaradkiewicz.
Doniesienia o możliwości rozwiązania siłowego pojawiły się już przed weekendem, jednak ostatecznie do takich działań nie doszło. Jak wskazuje część komentatorów, z uwagi na odbywającą się w TK międzynarodową konferencję z udziałem zagranicznych prawników i przedstawicieli dyplomatycznych.
Przed siedzibą TK powstało miasteczko namiotowe, którego inicjatorzy wskazują wprost: będzie bronić organu konstytucyjnego państwa.
Plan, jaki ma mieć koalicja rządząca, zdaniem części polityków i publicystów - zakłada wprowadzenia do TK czterech osób, które nie złożyły ślubowania przed prezydentem oraz Macieja Berka, co do którego kandydatury Kancelaria Prezydenta wyraża wątpliwości formalne.
- Przejęcie Trybunału może w przyszłości służyć także do podważania decyzji o fundamentalnym znaczeniu dla państwa. Obawiam się, że w skrajnym scenariuszu mogłyby pojawić się próby kwestionowania wyniku wyborów prezydenckich, statusu prezydenta, a w dalszej perspektywie nawet ingerowania w proces wyborów parlamentarnych. Dla mnie byłoby to już przejęcie pełni władzy - wskazał w rozmowie z niezalezna.pl poseł PiS, Dariusz Stefaniuk.
W tym kontekście przywoływany jest art. 131 ust. 1 Konstytucji RP.
"Jeżeli Prezydent Rzeczypospolitej nie może przejściowo sprawować urzędu, zawiadamia o tym Marszałka Sejmu, który tymczasowo przejmuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej. Gdy Prezydent Rzeczypospolitej nie jest w stanie zawiadomić Marszałka Sejmu o niemożności sprawowania urzędu, wówczas o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny na wniosek Marszałka Sejmu. W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Trybunał Konstytucyjny powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej".
Sprawę poruszał w "Gazecie Polskiej" Piotr Lisiewicz.
"W normalnych warunkach art. 131 ma zastosowanie w skrajnych sytuacjach, takich jak ciężka choroba czy śmierć. Jednak nie żyjemy w Polsce praworządnej, a w kryptodyktaturze, w której obowiązuje »prawo tak, jak my je rozumiemy«. Działacze tacy jak Ryszard Kalisz publicznie sugerują, że jeśli prezydent nie przyjmuje ślubowania od sędziego lub powstrzymuje się od działania, marszałek Sejmu może wystąpić do TK o stwierdzenie niemożności wykonywania przez niego obowiązków" - czytamy.
Dziś podglebie to takiego scenariusza przygotował sam Włodzimierz Czarzasty.
W Radiu Zet stwierdził, że w kontekście zagrożenia ze wschodu "działanie prezydenta w sprawie SAFE i blokowanie pieniędzy dla polskiego wojska w tym kontekście jest skandalem", jak również "skandalem jest niemianowanie ambasadora Polski w Kijowie".
- Jest sytuacja taka, że jest wojna w Ukrainie i prezydent po pierwsze blokuje pieniądze dla polskiego wojska, po drugie nie powołuje ambasadora polskiego na Ukrainie, po trzecie zrywa kontakty tak naprawdę z prezydentem Ukrainy na skutek głupiej wypowiedzi prezydenta Ukrainy. Mądrość powinna być w Polsce. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to niech abdykuje z funkcji prezydenta - zadeklarował Czarzasty, marszałek Sejmu.
Dodał, że "jeżeli prezydent nie rozumie" obecnej sytuacji, "nie jest w stanie intelektualnie tego objąć, to powinien pan, panie prezydencie, złożyć swoją funkcję".
Prezydent w trybie natychmiastowym powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego - stwierdził marszałek Sejmu.
Odniósł się także do kwestii ślubowania osób wybranych przez większość sejmową do Trybunału Konstytucyjnego.
- Pan prezydent nie jest od badania procesów, które są w Sejmie. I tyle - odparł Czarzasty, komentując, dlaczego nie przekazał KPRP żądanych dokumentów dotyczących Macieja Berka.
Tusk chce zawiesić prezydenta. "Gazeta Polska": Czy premier chce rozlewu krwi?
Marszałek Sejmu przejmujący obowiązki głowy państwa i odsunięcie od władzy prezydenta Karola Nawrockiego? Ten szokujący scenariusz przestał być abstrakcją w dniu, gdy Sejm wybrał na sędziego Trybunału Konstytucyjnego ministra Macieja Berka. Jak ostrzegają prawnicy, to pierwszy krok do zablokowania prezydenta. A to, jak zauważa była szefowa KRS, oznaczałoby, że „polałaby się krew na ulicach”.
Prezydent Karol Nawrocki cieszy się potężnym mandatem społecznym – popiera go aż 73 proc. młodych Polaków w wieku 18–29 lat. Mimo to premier Donald Tusk postanowił za wszelką cenę przeforsować wybór swojego ministra na sędziego TK. Wybór ten okazał się dla szefa rządu ważniejszy niż głośne protesty własnego zaplecza, w tym licznych fundacji, stowarzyszeń, a nawet sprzeciw części koalicjantów. Dlaczego Tusk z taką determinacją dopchnął tę kandydaturę? Jak ujawnia Piotr Lisiewicz, wielu prawników nie ma wątpliwości: to początek operacji usuwania prezydenta z urzędu.
W Polsce nie ma prawnej możliwości pozbawienia prezydenta stanowiska, ale istnieje przepis pozwalający na zawieszenie pełnienia jego funkcji. Chodzi o art. 131 Konstytucji. W normalnych warunkach ma on zastosowanie w skrajnych sytuacjach, takich jak ciężka choroba czy śmierć. Jednak, jak czytamy w tekście, „Nie żyjemy w Polsce praworządnej, a w kryptodyktaturze, w której obowiązuje »prawo tak, jak my je rozumiemy«”. Działacze tacy jak Ryszard Kalisz publicznie sugerują, że jeśli prezydent nie przyjmuje ślubowania od sędziego lub powstrzymuje się od działania, marszałek Sejmu może wystąpić do TK o stwierdzenie niemożności wykonywania przez niego obowiązków.
Kluczową rolę w tym planie ma odegrać Trybunał Konstytucyjny. – Na końcu tego procesu jest koncepcja pozbycia się prezydenta – ostrzega sędzia Łukasz Piebiak. Wskazuje on również, że minister Berek był zbrojnym ramieniem Tuska i można się spodziewać, że będzie przez niego zadaniowany. Problem w tym, że według ekspertów, takich jak sędzia Sądu Najwyższego prof. Paweł Czubik, Berek w ogóle nie spełnia formalnych kryteriów, by zasiadać w TK, bo nie pracował aktywnie jako radca prawny przez wymagane 10 lat. Prezydent najprawdopodobniej nie przyjmie od niego ślubowania.
Co zrobi władza w obliczu oporu głowy państwa? W grę wchodzi powołanie nielegalnego, alternatywnego TK lub szukanie odsieczy w europejskich trybunałach w Strasburgu. Sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka komentuje:
– Jeśli grupa sędziów postanowi stworzyć alternatywny Trybunał Konstytucyjny, to będzie to oczywiście nielegalne i skutkujące odpowiedzialnością karną.
Sędzia komentuje wzmożenie wokół Trybunału. "Grupa wejście aktywizuje się pewnie po 18 września"
- „Grupa wejście” do Trybunału Konstytucyjnego aktywizuje się najprawdopodobniej z użyciem rozwiązań siłowych po 18 września, gdy według reżimu rozpocznie się kadencja pana Berka, bo zakończy się kadencja sędziego Piskorskiego - zauważył sędzia Sądu Najwyższego, dr hab. Kamil Zaradkiewicz. Zwrócił uwagę, komentując wypowiedź przewodniczącego KRS, Dariusza Zawistowskiego, że w części środowisk prawniczych zapanowała "panika, że zostało mało czasu, a plan sypie się jak domek z kart".
W czwartek wieczorem i w piątek rano pojawiły się w mediach informacje o nadzwyczajnej mobilizacji policji i możliwej siłowej próbie w Trybunale Konstytucyjnym. Służby miały uniemożliwić wejście do siedziby TK prezesowi Bogdanowi Święczkowskiemu. Ostatecznie - do takiego rozstrzygnięcia w piątek nie doszło - a Święczkowski otworzył po godzinie 9.00 międzynarodową konferencję z okazji 40-lecia Trybunału.
O te doniesienia szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Bartosz Grodecki, pytał szefa MSWiA, Marcina Kierwińskiego. W odpowiedzi usłyszał, że "policja będzie zawsze reagować na wszelkie naruszenia prawa".
Następnie w wywiadzie dla Polsat News, minister spraw wewnętrznych niemal otwartym tekstem zapowiedział możliwość wejścia policji i zatrzymania prezesa TK.Takiego scenariusza nie wykluczyła też jedna z osób wybranych do TK, która nie złożyła ślubowania przed prezydentem - Anna Korwin-Piotrowska.
Dziś wybrzmiał kolejny głos z Koalicji Obywatelskiej wskazujący na to, że dojdzie do siłowego rozwiązania w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie na Kanale Zero, Grzegorz Sroczyński, dziennikarz "Gazety Wyborczej" podał w wątpliwość, czy Donald Tusk na rok przed wyborami zaryzykowałby taki scenariusz. Na jego wątpliwości w mediach społecznościowych odpowiedziała europoseł Koalicji Obywatelskiej, wieloletnia prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz.
- Człowieku, masz kiepska wyobraźnię - skomentowała słowa Sroczyńskiego Gronkiewicz-Waltz.
Zaradkiewicz: Grupa Wejście aktywizuje się po 18 września
Dr hab. Kamil Zaradkiewicz, wieloletni dyrektor zespołu orzecznictwa TK i sędzia Sądu Najwyższego, wskazał, że do siłowych rozwiązań dojdzie prawdopodobnie po 18 września.
- Docelowo chodzi o paraliż Sądu Najwyższego i Trybunału Stanu, które mają zostać „spacyfikowane” ustawami o „przywracaniu praworządności” i o „wykonywaniu orzeczeń ETPC” oraz „wyrokami” atrapy TK. „Grupa wejście” do TK aktywizuje się najprawdopodobniej z użyciem rozwiązań siłowych po 18 września, gdy według reżimu rozpocznie się kadencja pana Berka, bo zakończy się kadencja sędziego Piskorskiego - zauważył sędzia Zaradkiewicz.
Sędzia wskazał również, że "nominaci reżimu do TK będą tworzyć pseudoTK, czyli atrapę Trybunału, i zignorują wymagania zaprzysiężenia i inne ustawowe, powołując się na to, że ustawa ich nie wiąże, bo podlegają wyłącznie Konstytucji", co jest prawdą jedynie w zakresie kompetencji konstytucyjnych.
W jednym z wpisów w mediach społecznościowych, dr hab. Kamil Zaradkiewicz odniósł się też do niedawnej wypowiedzi sędziego Dariusza Zawistowskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa. Zawistowski stwierdził, że "jesteśmy w punkcie, który wymaga dość radykalnych działań, po to, żeby TK mógł realizować swoje zadania".
- Dedykuję pięknoduchom opowiadającym o rzekomo „wzajemnie się zwalczających sędziach”, ciągłych kompromisach polegających na ciągłym cofaniu się przed bezprawiem, „przywracaniu praworządności” polegającym na pluciu na fundamenty konstytucyjne i resetach: sędzia Sądu Najwyższego z pierwszą nominacją sędziowską od komunistycznej „Rady Państwa” mówi o wymaganych „radykalnych działaniach”. Panika, że zostało mało czasu, a plan sypie się jak domek z kart - wskazał Zaradkiewicz.
Nie brakuje głosów, wyrażanych chociażby politycznie przez Jarosława Kaczyńskiego, że próbą, prologiem przez siłowymi rozwiązaniami władzy wobec Trybunału Konstytucyjnego, jest bezprawne zajęcie Akademii Wymiaru Sprawiedliwości i próba umieszczenia w niej zaufanego człowieka. Prawowity rektor-komendant uczelni, dr Michał Sopiński, nie odebrał formalnie pisma o jego usunięciu ze stanowiska, a jednocześnie przy wsparciu funkcjonariuszy służb próbowano zainstalować na tym stanowisku dr hab. Sławomira Cudaka, nominata Waldemara Żurka.
Rektor Sopiński jest również zdania, ze przejęcie AWS to pierwszy etap próby siłowego przejęcia TK.
- Sytuacja wokół Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, ta siłowa próba jej przejęcia, to swoisty papierek lakmusowy, swoisty test albo próba generalna przed działaniami, które być może w najbliższym czasie odbędą się w związku z Trybunałem Konstytucyjnym. Niestety, obecna autorytarna władza testuje granice bezprawnych posunięć, których może się dopuścić. Oni testują pewne granice łamania prawa, ponieważ będzie to im potrzebne w przyszłości - ocenił Sopiński w mediach społecznościowych.
Zarówno pod AWS, jak i pod TK stanęły obywatelskie miasteczka namiotowe, mające być "linią obrony" tych instytucji. TV Republika na swojej antenie zwraca uwagę na niewielką mobilizację środowisk politycznych opozycji ws. AWS. Na miejscu pojawiło się niewielkie grono posłów, głównie Prawa i Sprawiedliwości. Obok Jarosława Kaczyńskiego - zabrakło też liderów innych partii opozycyjnych, w tym Mateusza Morawieckiego, Krzysztofa Bosaka czy Sławomira Mentzena.
Szykują atak na Trybunał? Przewodniczący KRS mówi wprost o radykalnych działaniach
Przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Dariusz Zawistowski stwierdził dziś, że "jesteśmy w punkcie, który wymaga dość radykalnych działań po to, żeby Trybunał Konstytucyjny mógł realizować swoje zadania". Czy to zapowiedź ataku na Trybunał?
W Krajowej Radzie Sądownictwa odbyła się konferencja z okazji 40-lecia Trybunału Konstytucyjnego. Wzięli w niej udział członkowie Krajowej Rady Sądownictwa oraz m.in. byli prezesi TK: Andrzej Zoll, Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki, a także sędziowie TK w stanie spoczynku - w tym Ewa Łętowska.
KRS była gospodarzem dzisiejszej konferencji, która była bardzo ważna, ale miała trochę inny wymiar. Mniej w niej chodziło o świętowanie, a raczej bardziej o refleksję i zastanowienie się nad tym, jak może i powinien funkcjonować Trybunał Konstytucyjny – powiedział sędzia Zawistowski podczas popołudniowego briefingu podsumowującego konferencję w KRS.
Jak ocenił „jesteśmy w punkcie takim, który wymaga dość radykalnych działań po to, żeby Trybunał Konstytucyjny mógł (...) realizować swoje zadania”.
za:wnet.fm