Polecane
Ulicami Polski przeszły marsze aborcjonistów. Na transparentach kłamliwe i bluźniercze hasła
Ulicami polskich miast przeszły barbarzyńskie marsze pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję”. Wściekli zwolennicy bezkarnego zabijania dzieci nienarodzonych domagali się jeszcze większej liberalizacji tego przestępczego procederu, sukcesywnie dekryminalizowanego przez rząd Tuska wbrew polskiemu prawu. Uczestnicy mają pretensje do Donalda Tuska, że jego rząd nie dość skutecznie walczy o to, by w Polsce zabijano jak najwięcej dzieci.
W czwartek w kilkudziesięciu polskich miastach odbyły się demonstracje aborcjonistów. Uczestnikom nie podoba się fakt, że polska Konstytucja chroni życie polskich obywateli przed gehenną mordów prenatalnych, co zostało stwierdzone przez wyrok Trybunału Konstytucyjnego sprzed sześciu lat.
Demonstracje organizowały szemrane organizacje takie jak Fundacja Widzialne, Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz Akcja Demokracja.
W Warszawie manifestacja rozpoczęła się o godz. 18 przed Sejmem. Uczestnicy przynieśli ze sobą transparenty z hasłami powtarzającymi znane kłamstwa aborcyjne na temat rzekomego związku zabijania nienarodzonych z... ochroną życia kobiet: „martwa dziecka nie urodzę”, „nie będę umierać za cudze poglądy”, „pamiętajcie w 2027, przez kogo znów tu stoimy” czy „piekło kobiet trwa”. Mieli również symboliczne „czerwone kartki za aborcję”.
W tym samym czasie odbywała się kontrmanifestacja obrońców ludzkiego życia. Obie grupy oddzielał kordon policji.
Trasa aborcjonistów Krakowie wiodła sprzed budynku urzędu miasta przy placu Wszystkich Świętych, przez ulicę Franciszkańską, gdzie mieści się Pałac Biskupów Krakowskich, by na końcu dotrzeć do biura PSL przy ul. Batorego i biura KO przy ul. Karmelickiej. Na placu Wszystkich Świętych odbyła się kontrmanifestacja obrońców życia.
Uczestniczki proaborcyjnego marszu niosły tablice z obrzydliwymi napisami: „My body, my choice”, „Nie jestem inkubatorem”, „Prawo do legalnej aborcji TERAZ”, „Pro choice”. Według szacunków policji tylko przy siedzibie kurii liczba demonstrantek wyniosła co najmniej 200.
W Szczecinie demonstracja rozpoczęła się o godz. 17. na placu im. Pawła Adamowicza. Uczestnicy przynieśli transparenty z hasłami m.in.: „Umiemy gotować, zgotujemy wam rewolucję!”; „Moja macica to nie kaplica” oraz „Nigdy nie będziesz szła sama”. Pokazali rządzącym symboliczną czerwoną kartkę oraz skandowali m.in., że „chcą praw, nie obietnic”.
Na Placu Obrońców Katowic na skraju rynku zgromadziło się ok. trzystu osób, które skandowały m.in. „Chcę wyboru, nie terroru” czy „Nigdy nie będziesz szła sama”, w pewnym momencie pokazując „czerwone kartki dla rządu”. W centralnej części rynku odbywała się niewielka kontrdemonstracja obrońców życia i porządku prawnego.
W demonstracji w Łodzi wzięło udział około 100 osób. Demonstracji kobiet w Pasażu Rubinsteina towarzyszyły kontr-pikiety Młodzieży Wszechpolskiej i Konfederacji Korony Polskiej.
Na bielskim placu Chrobrego manifestowało ponad sto osób. Na tekturowych tablicach widniały hasła: „Nie ucz matki dzieci rodzić” i „Prawo do aborcji!”. Część uczestników miała ze sobą czerwone kartki, które unosili w kierunku kontrmanifestantów – kilkudziesięciu przedstawicieli środowisk pro-life i partii konserwatywnych.
W Trójmieście demonstracja odbyła się m.in. w Gdańsku przed centrum handlowym Manhattan – w miejscu, gdzie do niedawna mieściła się siedziba pomorskiej Platformy Obywatelskiej. Przed budynkiem zgromadziło się kilkaset osób. Po drugiej stronie ulicy odbyła się kontrmanifestacja z udziałem kilkudziesięciu osób.
Około 400 osób – według szacunków policji – zgromadziła demonstracja na Placu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pikietujący mieli ze sobą transparenty z takimi hasłami jak: „Oszukaliście Polskę”, „Każda aborterka to moja bohaterka”, „Mamy obalić kolejny rząd?”, „Wybory wygrali, wyboru nie dali”, czy „Wasze stołki, nasze ciała”. Skandowali też m.in. „Myślę, czuję, decyduję”, „Nigdy, przenigdy nie będziesz szła sama” oraz „Roman Giertych – składaj mandat”.
Po przemówieniach przemaszerowali przed poznańską siedzibę KO, gdzie zostawili symboliczną czerwoną kartkę dla partii rządzącej. Poznańską demonstrację poprzedziła pikieta przeciwników bezkarnego zabijania dzieci. W tym zgromadzeniu, według policji, wzięło udział około 25 osób.
W Lublinie manifestanci zebrali się na staromiejskim Rynku, skąd w ulewnym deszczu przeszli obok Archikatedry Lubelskiej i ratusza na Plac Wolności. Uczestnicy skandowali m.in. hasła zbrodniczego ruchu dzieciobójczego:, „Rewolucja jest kobietą” i „Prawa kobiet – nie na potem”. Towarzyszyli im przeciwnicy aborcji z transparentami Fundacji Życie i Rodzina. Według informacji policji w Strajku Kobiet uczestniczyło ok. 200 osób, a po stronie przeciwników – ok. 30 osób.
W Białymstoku manifestacja rozpoczęła się na głównym rynku w centrum, a następnie przeszła ulicami miasta. Uczestnicy mieli ze sobą czerwone kartki i czerwone flagi, nieśli hasła: „Godność nie podlega kompromisom”, „Czerwona kartka za aborcję”, „Moje ciało, moje zdanie, moje wybory”, „Koalicji, rusz d...”. Według danych policji wzięło w nim udział ok. 500 osób.
W Częstochowie na głównej ulicy, Alei Najświętszej Maryi Panny, zgromadziło się ok. 60 osób, w większości młodych ludzi. Obok innych pojawiło się tam bluźniercze hasło „Zajmijcie się ciałem Chrystusa”, a uczestnicy trzymali kilka flag z symbolem Partii Razem. W pewnym dystansie, oddzielona funkcjonariuszami policji, zgromadziła się ok. 30-osobowa kontrmanifestacja.
Manifestacja zatrzymała się po drodze przy biurach parlamentarzystów najpierw Lewicy, potem KO, gdzie wygwizdała koalicjantów. W przemowach wskazywano na niespełnione obietnice. W niewielkiej odległości od tej grupy ksiądz odmawiał Różaniec.
We wtorek Sejm przegłosował dwie ustawy – o częściowej dekryminalizacji tzw. aborcji oraz przywracającą wyeliminowaną wyrokiem TK z 2020 roku przesłankę o upośledzeniu płodu. Ustawami zajmie się teraz Senat, a następnie trafią na biurko prezydenta.
Polska nie chce aborcji! Krajobraz po aborcyjnych strajkach i kontrach prolife
Jaki to paradoks, że właśnie te manifestacje, które zaplanowano jako miejsce promocji aborcji i nienawiści do życia, stały się... areną do zaprezentowania głosu w obronie poczętych dzieci!
Taka jest Polska – tu, jak w innych krajach, na siłę zaprowadza się wrogie ideologie, ale, inaczej niż gdzie indziej, u nas opór jest gigantyczny! Zatrzymaliśmy Islam pod Wiedniem, zatrzymaliśmy bolszewię na linii Wisły, teraz zatrzymujemy aborcję – i robimy to w pięknym stylu – jak pokolenia przed nami wobec zagrożeń swoich czasów.
Wczoraj na ulicach miast z jednej strony byli ludzie opętani żądzą zabijania, promowani przez media, podkręcani przez zagraniczne, nieprzyjazne życiu ośrodki. Z drugiej – oddolny ruch społeczny w obronie życia. Niedotowany przez rządy, organy międzynarodowe czy korporacje. Oddolny, ludzki, ale! – doskonale zorganizowany! Jeśli miałabym wskazać jedną dobrą rzecz, jaka zdarzyła się od czarnych protestów po wyroku TK do dziś, to właśnie ta: dobrzy ludzie przestali bać się złych. Nauczyli się, że warto wyjść złu naprzeciw, stanąć z nim twarzą w twarz i powiedzieć NIE.
I tak się dzieje od tamtego czasu, że aborcjoniści co chwilę odpalają jakąś kampanię, która ma ich ponieść i co? I zamiast ich nieść, niesie przesłanie prolife. Przykłady?
Wysłuchanie publiczne w sprawie ustaw o aborcji w maju 2024 – zarządzone przez Dorotę Łobodę, eks-działaczkę Marty Lempart, miało być sceną dla organizacji proaborcyjnych, stało się świętem obrońców życia. I do dziś niezwykle ważnym argumentem, że to, co w tej chwili robi parlament, JEST WBREW LUDZIOM!
Aborcja w 9. miesiącu życia dziecka w Oleśnicy – odpalona przez "Wyborczą" w marcu 2025 jako element normalizacji zabijania dzieci zastrzykami dopłodowymi i normalizacji późnych aborcji w ogóle. Efekt? Ogólnonarodowy szok, zmasowane akcje prolife w Oleśnicy, potem Lubaniu, a następnie na wrocławskim Brochowie – miało wyjść "proabo", wyszło prolife.
I tak się dzieje od tamtego czasu, że aborcjoniści co chwilę odpalają jakąś kampanię, która ma ich ponieść i co? I zamiast ich nieść, niesie przesłanie prolife. Przykłady?
Wysłuchanie publiczne w sprawie ustaw o aborcji w maju 2024 – zarządzone przez Dorotę Łobodę, eks-działaczkę Marty Lempart, miało być sceną dla organizacji proaborcyjnych, stało się świętem obrońców życia. I do dziś niezwykle ważnym argumentem, że to, co w tej chwili robi parlament, JEST WBREW LUDZIOM!
Aborcja w 9. miesiącu życia dziecka w Oleśnicy – odpalona przez "Wyborczą" w marcu 2025 jako element normalizacji zabijania dzieci zastrzykami dopłodowymi i normalizacji późnych aborcji w ogóle. Efekt? Ogólnonarodowy szok, zmasowane akcje prolife w Oleśnicy, potem Lubaniu, a następnie na wrocławskim Brochowie – miało wyjść "proabo", wyszło prolife.
Otwarcie Abotaku, paraprzychodni aborcyjnej tuż pod Sejmem – tak, żeby posłowie idąc na obrady widzieli, że aborcja już się dzieje i że legalizacja będzie już tylko potwierdzeniem stanu faktycznego. Co widzą posłowie? Intensywny protest prolife, bo wreszcie znalazło się fizyczne miejsce, gdzie można oprotestować działalność dealerów środków poronnych – do tej pory środowiska nieuchwytnego, operującego wyłącznie online. Posłowie nie tylko widzą protest, również go słyszą – i to nawet z hotelu poselskiego. Ważny argument, by być w swojej pracy politycznej raczej za życiem niż za zabijaniem. Chodnik pod Abotakiem stał się prawdziwym znakiem sprzeciwu wobec zabijania dzieci!
No i te nieszczęsne strajki proaborcyjne z wczoraj – z punktu widzenia feministek trochę odgrzewany kotlet. Akcje w mniej niż 30 miastach w Polsce, gdy jeszcze w 2020 na fali ogólnego poirytowania na rząd (niekoniecznie za aborcję, w znacznej mierze choćby za lockdown) było tych miast kilkaset. Liczebność nie powalała, za to w niemal każdej manifestacji za aborcją towarzyszyły kontrmanifestacje za życiem – były duże, głośne, a w kilku miejscach (Lublin, Bielsko-Biała, Rzeszów) zepchnęły w ogóle aborcjonistów z najbardziej reprezentacyjnych części placów i rynków.
W Warszawie kontra prolife została spacyfikowana przez Policję, która torowała w ten sposób drogę dla czarnego protestu. Jakie to znaczące! Mamy tu skutki długiego marszu przez instytucje – przejmowania struktur państwa przez lewicę, aby dusić zdrowy opór społeczny przeciw bezprawiu, które ma być zaprowadzone.
Bądźmy świadomi. Polska nie chce aborcji. Aborcja jest tu narzucana odgórnie, pompowana przez media, finansowana z grantów – europejskich, czasem światowych lub nawet lokalnych, jeśli jakiś organ samorządu jest wystarczająco zlobbowany.
Tylko trzeba pamiętać, że potem w wyborach nie głosują żadne międzynarodowe fundusze feministyczne. Głosują ludzie. A jeśli doszło już do tego, że strona prolife – nieustannie wychowywana do chorego pacyfizmu i regularnie obsztorcowywana, aby zachowywać się miło i fajnie wobec najgorszych zbrodniarzy, czyli morderców dzieci – jeśli ta strona podnosi głowę i mówi: dość pobłażania zbrodni – to wiedzmy, że w Polsce właśnie dzieje się coś bardzo dobrego...
Kaja Godek
za:dorzeczy.pl
***
Smutny to musiał być widok...
Demonstracje za wolnością....zabijania niewinnych, bezbronnych ludzi-dzieciątek.
Szatańska "wolność"...
Żal owładniętych.
Wszak i oni-jak my wszyscy-mają dusze.
Nieśmiertelne.
A za wszystko przyjdzie swoisty "rachunek"
kn