Polecane
Życie na poważnie
Ataki, do jakich doszło w ostatnim czasie w kilku polskich szkołach, budzą przerażenie. Odrzucając żenujące polityczne oskarżenia i wzajemne obwinianie się, zastanówmy się: co za tym wszystkim stoi?
Według mnie są to przede wszystkim zmiany cywilizacyjne. Degeneracja życia publicznego w Polsce jest faktem. W dużej mierze przyczynili się do tego sami politycy. Ale fundamentem tej degrengolady są, jak to ujął nieżyjący już filozof, „jady kulturowe, które niszczą Zachód”. Tak ostrzegał ćwierć wieku temu „stary marksista” i „katolik rzymski niewierzący” Bogusław Wolniewicz w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność”. Dziś widać, że trafił w sedno. Cywilizacja śmierci, przed którą ostrzegał Jan Paweł II, zaczyna się wtedy, gdy człowiek uzna, że Boga nie ma, a on sam jest panem i władcą życia i śmierci. Swojej i innych.
Nasze babcie mawiały, że ktoś „Boga w sercu nie ma”. To jest właśnie to zjawisko. Zachód Boga zaczął odrzucać dawno temu. Od kilku dekad ten proces trwa także i u nas. Zaczyna się od braku tolerancji wobec „nie naszych” poglądów i ludzi, wykpiwania ich aż do nakręcenia spirali nienawiści. To świat, w którym nie ma już żadnej hierarchii wartości. Nie ma Boga, rodziny, współpracy, wspólnoty. Jest tylko ja, mnie, moje. Tak niszczona jest tkanka społeczna.
A co słyszymy od lat? Religia w szkołach zła. Etyka niepotrzebna. Jest za to promocja „róbta, co chceta” i wychowywanie bez wymagań, wartości i odpowiedzialności. Atencję, miłość, rozmowę zastąpiła obojętność i akceptacja wszystkiego. Do tego doszedł wszechobecny internet, co powoduje, że młodzi ludzie są w zasadzie nie do przeniknięcia przez starsze pokolenie. Rodzice tracą nad nimi dobrze rozumianą kontrolę. A oni znajdują dla siebie nowy wspaniały świat wirtualny. Tam można każdego nie tylko bezkarnie obrazić, ale i uśmiercić.
Wiele problemów, z którymi muszą się dziś mierzyć młodzi, wynika z braku poważnego traktowania życia przez starszych. Ludzie dziś traktują życie zbyt lekko. Nie ma kary, jest co najwyżej pouczenie. Nie ma nierozerwalności małżeństwa, jest kryzys, który można „rozwiązać” przez zamianę na „lepszy model”. Nie ma poczucia odpowiedzialności za ojczyznę, bo „to nie jest mój kraj”, itd., itp.
Politycy, zostawcie te swoje przepychanki, usiądźcie i dogadajcie się w sprawach naprawdę ważnych. Rodzice, posłuchajcie głosu swoich zagubionych dzieci, a nie mentorów od balansu życia. Wszyscy zaś wróćmy do Boga. Tu nie tylko o dzieci chodzi, tu chodzi o przyszłość naszej cywilizacji.
Krzysztof Ziemiec
za:idziemy.pl