Polecane
Mocne słowa prezydenta Nawrockiego do Tuska. "Tak nie działają demokraci, panie premierze"
Praworządności nie można przywracać metodami, które same rażąco naruszają prawo - powiedział we wtorek prezydent Karol Nawrocki, rozpoczynając posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Prezydent w mocnych słowach zwrócił się do premiera Donalda Tuska.
Spotykamy się w sytuacji poważnego kryzysu konstytucyjnego, wobec czego nie możemy przejść obojętnie – powiedział prezydent Karol Nawrocki, rozpoczynając posiedzenie RBN. Ocenił, że mamy do czynienia z sytuacją, w której uzasadnione są najpoważniejsze zarzuty dotyczące nielegalności działań podejmowanych przez rząd wobec TK. Prezydent powiedział, że zwołał posiedzenie RBN, ponieważ Polska stoi dzisiaj przed decyzjami o fundamentalnym znaczeniu dla naszego bezpieczeństwa. – Przedmiotem naszego spotkania miały być w założeniu przede wszystkim stan i przyszłość polskiego bezpieczeństwa, w tym także strategiczne znaczenie całej obecności wojsk Stanów Zjednoczonych na terytorium Rzeczpospolitej. To sprawy najwyższej wagi państwowej – powiedział Prezydent RP. Zaznaczył, że te sprawy wymagają odpowiedzialności i współdziałania wszystkich najważniejszych instytucji państwa.
– Jednak działania rządu, na czele z premierem Donaldem Tuskiem, z ostatniego piątku sprawiły, że spotykamy się dziś w okolicznościach dotąd niespotykanych, w sytuacji poważnego kryzysu konstytucyjnego, wobec czego nie możemy przejść dzisiaj obojętnie – powiedział Prezydent. Jak dodał, mamy do czynienia z sytuacją, „w której uzasadnione są najpoważniejsze zarzuty dotyczące nielegalności działań podejmowanych przez rząd wobec TK”. Praworządności nie można przywracać metodami, które same rażąco naruszają prawo – powiedział prezydent Karol Nawrocki, rozpoczynając posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Prezydent ocenił, że ci, którzy dali sobie prawo do zawieszania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i przejęcia ich obowiązków, działają bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, co – jak zauważył – potwierdzają I prezes SN oraz prezesi NSA i Naczelnej Rady Adwokackiej. Ocenił, że zrobiono to wszystko przedmiotowo, wykorzystując funkcjonariuszy Policji i SOP. Przekazał, że widział się z przedstawicielami związków zawodowych policjantów i po tym spotkaniu może stwierdzić, iż policjanci wiedzą, że „zostali przedmiotowo wykorzystani do realizacji politycznego scenariusza”. Prezydent Karol Nawrocki zaznaczył, że w Polsce obowiązuje fundamentalna zasada, że żadna władza nie może być nieograniczona. – Praworządności nie można przywracać metodami, które same rażąco naruszają prawo – oświadczył Prezydent RP.
– Pełną odpowiedzialność za całą tę sytuację, każdego policjanta pod Trybunałem, za wszystkie nielegalne działania, takie jak zawieszenie sędziów, nielegalne zarządzenia, wejście do Trybunału od strony kancelarii premiera, ponosi jeden człowiek, człowiek, który jest obecny na tej sali, do którego się uśmiecham, choć którego działań nie rozumiem, nie akceptuję i przeciwko nim występuję, a więc premier Donald Tusk – oświadczył prezydent Karol Nawrocki. Dodał, że działania te to nie tylko „zbrodnia na Konstytucji RP, to coś więcej, to błąd”. – Pan premier już wie, że popełnił błąd, i obaj też wiemy, że dziś zabrakło obok pana wcześniejszych sojuszników i została już panu wyłącznie przemoc, co jest równie niepokojące – zwrócił się Prezydent do szefa rządu. Powiedział też, że premier niszczy wizerunek Polski za granicą, co odstrasza inwestorów, podkopuje fundamenty więzi społecznych i społecznego zaufania. Zarzucił mu, że „w przeddzień w święta zdecydował się siłowo przejąć niezawisłą instytucję państwa polskiego”. – Tak nie działają demokraci, szanowny panie premierze – zwrócił się do szefa rządu.
– Chcę powiedzieć panu premierowi i wszystkim obecnym na RBN, że oczywiście nie przejdę nad tym do porządku dziennego; wykorzystam wszystkie dostępne mi prerogatywy, a także legitymację i mandat dany mi przez społeczeństwo do powstrzymania tej próby wywrócenia porządku konstytucyjnego RP – zapowiedział prezydent RP. – Przed nami Święto Niepodległości. Oczekuję, że przed nim, przed rozpoczęciem tygodnia, w którym będziemy jako Naród wspólnie świętować, będzie pan premier gotowy do ograniczenia zapędów swojej władzy i zaprzestania nielegalnych działań pana przedstawicieli w budynku Trybunału Konstytucyjnego – powiedział prezydent, zwracając się do premiera Tuska. Dodał, że nie można dopuścić do sytuacji, w której „brak stabilności wewnętrznej państwa wpływa na nasze najważniejsze zadania, a więc na ochronę bezpieczeństwa obywateli”. – Nie ma bezpieczeństwa zewnętrznego, to rzecz oczywista, bez bezpieczeństwa wewnętrznego. To są warunki nierozłączne – zaznaczył Prezydent RP.
Pierwszy prezes SN o uchwale Kolegium SN
Na stronie Sądu Najwyższego zamieszczono uchwałę Kolegium SN wyrażającą „stanowczy sprzeciw wobec działań podważających konstytucyjne zasady funkcjonowania władzy sądowniczej”. W szczególności wskazano na odsunięcie prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego; zdaniem Kolegium, próba odsunięcia go od pracy podważa Konstytucję. Uchwała została opublikowana na stronie SN w tym samym czasie, gdy we wtorek po południu rozpoczęło się zwołane przez Pierwszego Prezesa SN Zbigniewa Kapińskiego Zgromadzenie Ogólne sędziów SN ws. sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego.
„Kolegium Sądu Najwyższego wyraża stanowczy sprzeciw wobec działań podważających konstytucyjne zasady funkcjonowania władzy sądowniczej, polegających w szczególności na odsuwaniu osób sprawujących funkcje w jej organach od wykonywania przysługujących im kompetencji, co nastąpiło bez wymaganej podstawy prawnej i z pominięciem ustawowych procedur” – czytamy w uchwale Kolegium SN.
Jak oceniono, próba odsunięcia prezesa Trybunału Konstytucyjnego od pracy narusza art. 7 Konstytucji; ponadto, jak czytamy, wskazanie sędziego o najdłuższym stażu pracy jako kierującego pracami TK możliwe jest tylko wtedy, gdy na stanowisku prezesa i wiceprezesa TK jest wakat, a taka przesłanka – jak czytamy – nie wystąpiła. Obecnie zatem, jak podano, faktycznie wykonywanie czynności należących do kompetencji prezesa TK powierzone zostało osobie nieuprawnionej.
Dodano, że „w ocenie Kolegium Sądu Najwyższego ewentualne wydawanie rozstrzygnięć z udziałem osób wybranych przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego, które nie złożyły ślubowania wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przyjmującego to ślubowanie, a których status prawny nie został dostatecznie wyjaśniony, rodzi poważne ryzyko uznania, że działania takie nie stanowią orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego”. „Kolegium Sądu Najwyższego wzywa wszystkie organy władzy publicznej do poszanowania Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i ustaw, przestrzegania granic przyznanych im kompetencji oraz powstrzymania się od działań mogących pogłębiać kryzys konstytucyjny i zakłócać funkcjonowanie organów władzy sądowniczej” – czytamy w uchwale.
Pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński poinformował, że we wtorek zabrakło kworum do podjęcia uchwały przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Uchwałę w związku z sytuacją TK podjęło Kolegium SN. Poparło ją 55 zebranych we wtorek sędziów – podał pierwszy prezes Zbigniew Kapiński. Pierwszy prezes SN zwołał na wtorek na godz. 14.00 nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN by – jak zapowiadał – zająć stanowisko wobec sytuacji dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej przed godz. 14.00 grupa niemal 30 sędziów SN oświadczyła, że nie weźmie udziału w tym Zgromadzeniu. Pierwszy prezes Zbigniew Kapiński poinformował na popołudniowym briefingu, że stanowisko związane z sytuacją TK zostało zajęte przez Kolegium SN i planował, że „również w tym zakresie wypowie się Zgromadzenie Ogólne”. – Niestety z uwagi na postawę części sędziów – tzw., jak niektórzy mówią, starych sędziów, powołanych przed 2017 r. – nie było kworum wymaganego do tego, żeby Zgromadzenie Ogólne mogło podjąć uchwałę – powiedział pierwszy prezes Zbigniew Kapiński. Dodał, że kworum nie było w Izbie Cywilnej i w Izbie Karnej SN. Pierwszy prezes SN poinformował, że w związku z tym zebrani sędziowie SN – 55 osób – poparli uchwałę Kolegium SN.
"Sytuacja katastrofalna dla bezpieczeństwa państwa". Bosak ostro o groźnej grze rządu Tuska
Uważamy, że rząd, który w ten sposób gra bezpieczeństwem państwa, jest to rząd, który powinien ustąpić. Opowiadamy się za jak najszybszym odsunięciem układu Donalda Tuska od władzy - powiedział na konferencji prasowej przed Radą Bezpieczeństwa Narodowego poseł Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji.
Krzysztof Bosak mówił o sytuacjach związanych z polskim bezpieczeństwem. Szczególnie zwrócił uwagę na ostatnie działania rządu. Podkreślił, że rząd dokonuje zamachu na konstytucyjny organ państwa w sytuacji, kiedy są ostrzeżenia o prowokacjach na granicy.
Jest to sytuacja katastrofalna z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Uważamy, że rząd, który w ten sposób gra bezpieczeństwem państwa, jest to rząd, który powinien ustąpić. Opowiadamy się za jak najszybszym odsunięciem układu Donalda Tuska od władzy. Uważamy także za haniebny ten cyniczny wybór dnia rozpoczęcia zamachu na Trybunał akurat w święto wszystkich świętych i dzień zaduszny. To dni uświęcone polską tradycją
– powiedział poseł.
Zwrócił uwagę na dzisiejsze doniesienia o przejściu na pracę zdalną pracowników MSZ.
Tak jakby trzeba było walczyć z obywatelami, jakby ktoś szykował jakieś wielkie prowokacje. To są wszystko rzeczy, które wprowadzają niepokój – stwierdził Bosak.
Skrytykował też działania Anny Korwin-Piotrowskiej, która chciała usunąć protestujących sprzed TK. Podkreślił, że wolność zgromadzeń jest jednym z najważniejszych praw.
Myślę, że obywatele zasługują na pochwałę, że stają w obronie konstytucyjnego porządku – powiedział poseł.
„Maski opadły”. Zajączkowska-Hernik o poparciu Brukseli dla bandyckich działań rządu
„Widać jak na dłoni, że mamy do czynienia z antypolskim porozumieniem Ursuli von der Leyen i Donalda Tuska, którzy ponad głowami polskich obywateli chcą przejąć kontrolę nad fundamentalnym dla naszego porządku prawnego organem konstytucyjnym” - oceniła europoseł Konfederacji, Ewa Zajączkowska-Hernik.
Polityk w swoim wpisie na X wydarzenia z 30 października określiła mianem „bandyckich działań Tuska” i „siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego”. Następnie zwróciła uwagę na skandaliczne oświadczenie Komisji Europejskiej, w którym zasugerowano, że władza sądownicza w Polsce powinna realizować postanowienia trybunałów europejskich.
„Mimo, że Komisja Europejska nie ma ŻADNEGO prawa do decydowania w sprawach wymiaru sprawiedliwości, bo nikomu Polska nie przekazała takich kompetencji, to wystosowała stanowisko, które mówi wszystko: "Trybunał Konstytucyjny powinien funkcjonować zgodnie z polską konstytucją ORAZ orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej" - przypomniała.
W ocenie Zajączkowskiej-Hernik, poparcie UE dla bezprawnych działań Donalda Tuska ma na celu ustanowienie takiej władzy konstytucyjnej, od której oczekuje się zrzeczenia suwerenności na rzecz unijnych traktatów. „Do tej pory Trybunał Konstytucyjny orzekał, że polska Konstytucja stoi ponad prawem unijnym, a celem Brukseli jest, żebyśmy byli pod butem UE i jej trybunałów! Polska ustawa zasadnicza ma być na drugim miejscu” - podkreśla deputowana Konfederacji.
„Chcą całkowicie podporządkować sobie Polskę, a do tego niezbędne jest uznanie przez polski TK wyroku TSUE o nadrzędności prawa unijnego nad Konstytucją RP. Oni już nawet nie zamierzają udawać, że cokolwiek ich obchodzi fakt, iż wymiar sprawiedliwości i organy konstytucyjne to kompetencje państw członkowskich. Idą na rympał w imię niemiecko-brukselskich interesów, a Tusk to ich narzędzie do osiągnięcia celu” - dodała.
Stawką jest wolność Polaków. Mec. Kwaśniewski ostrzega przed planami rządu Tuska
Trybunał Konstytucyjny to tylko pierwszy elementu układanki. Rząd potrzebuje jeszcze pełnej kontroli nad Sądem Najwyższym, by móc de facto zawiesić funkcjonowanie demokracji w Polsce, ostrzega Instytut Ordo Iuris.
Według Instytutu Ordo Iuris, na Trybunale Konstytucyjnym się nie skończy. W ocenie mec. Jerzego Kwaśniewskiego najprawdopodobniej kolejnym celem rządu Donalda Tuska stanie się Sąd Najwyższy. Adwokat zacytował wpis Romana Giertycha z 31 października, w którym ten stwierdził: «Przemoc i bezsilna nieudolność, które zaprezentował Karol Nawrocki go skompromitowały. Z mitu wielkiego twardziela został #DamskiBokser Teraz czas na SN».
"Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński ocenił to jednoznacznie i w poniedziałkowej rozmowie w Radiu Zet stwierdził, że obecna władza planuje „kolejne, siłowe przejęcie, tym razem Sądu Najwyższego". Sędzia dodał, że od wprowadzenia stanu wojennego taka sytuacja się w Polsce nie zdarzyła. Pytał w emocjach: „To ma być trybunał pałkowy? Policyjny? Wojenny?" Na wtorek 3 listopada zwołał nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego" - czytamy w relacji Instytutu Ordo Iuris.
Stawką, uważa mec. Jerzy Kwaśniewski, jest funkcjonowanie w Polsce demokracji. Dlaczego? Bo według "art. 131 o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny na wniosek Marszałka Sejmu. Jeśli Trybunał uzna, że Prezydent nie może sprawować urzędu, jego obowiązki przejmuje Marszałek. Dziś jest nim Włodzimierz Czarzasty. Ten sam, który zorganizował w Sejmie zastępcze „ślubowania" dla osób, które w piątek zajęły Trybunał". "A od przejęcia obowiązków prezydenta przez marszałka Czarzastego już tylko krok do realnego zawieszenia w Polsce demokracji" - przekonuje prezes Instytutu Ordo Iuris.
Jak dodaje, rządowy Trybunał może też "zdelegalizować partię opozycyjną", korzystając z art. 188 Konstytucji, który mówi o orzekaniu przez Trybunał "zgodności z Konstytucją celów i działalności partii politycznych".
Koniecznym elementem jest jednak również Sąd Najwyższy, bo to właśnie ta jednostka bada ważność wyborów do Sejmu i Senatu oraz ważność wyboru prezydenta.
"Kto ma w ręku Trybunał i Sąd Najwyższy, ten decyduje, czy Prezydent może sprawować urząd, które partie mogą działać i czy przyszłoroczne wybory parlamentarne się odbędą, a jeśli tak to czy będą ważne. To jest stawka zamachu stanu" - napisał Jerzy Kwaśniewski.
Stan wyjątkowy już o północy? Jacek Karnowski ujawnia alarmujące doniesienia
Czy rząd Donalda Tuska rozważa wprowadzenie w Polsce stanu wyjątkowego? Jacek Karnowski, redaktor naczelny telewizji wPolsce24, twierdzi, że otrzymał od zaufanych informatorów wiadomości o przygotowaniach do takiego scenariusza.
Publicysta wskazuje nawet godzinę północy jako możliwy termin podjęcia działań. Jego ostrzeżenia pojawiają się w czasie ostrego konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz wzmożonej aktywności służb bezpieczeństwa. Dotychczas nie przedstawiono jednak dokumentów ani oficjalnych decyzji potwierdzających zapowiedź Karnowskiego.
Redaktor naczelny wPolsce24 Jacek Karnowski poinformował na antenie swojej stacji o doniesieniach, które – jak zaznaczył – pochodzą od osób cieszących się jego szczególnym zaufaniem.
– Nie jestem w stanie określić ścieżki prawnej tego, bo teoretycznie powinien brać w tym udział prezydent, ale ta władza jest zdolna do wszystkiego – powiedział.
Karnowski przypomniał, że już wcześniej rozważał możliwość ogłoszenia w Polsce jednego ze stanów nadzwyczajnych. Według niego scenariusz ten nadal pozostaje aktualny.
– I niestety, według moich informacji, ten scenariusz jest nadal aktualny. Pada nawet data. Dziś o północy miałby być wprowadzony jakiś rodzaj stanu wyjątkowego w Polsce – przekazał.
Publicysta przyznał, że przed ujawnieniem tych informacji zastanawiał się nad konsekwencjami swojej wypowiedzi.
– To są informatorzy, którym bardzo ufam. Oczywiście jest ryzyko, że zostaniemy oskarżeni o sianie paniki, ale jest to jednak informacja tej wagi, że trzeba ją ujawnić – podkreślił.
W najbardziej alarmującej części wystąpienia Karnowski przedstawił przypuszczenia dotyczące możliwego celu działań władz.
– Dziś o północy ma zostać wprowadzony jakiś rodzaj stanu wojennego – pacyfikacja tego miejsca i społeczeństwa – stwierdził.
Wypowiedź dotyczyła sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego, gdzie od 30 października trwa spór o kierownictwo instytucji oraz legalność działań podejmowanych z udziałem policji.
Karnowski odniósł się również do informacji o wzmożonej aktywności służb na północy kraju.
– Donald Tusk podkreśla zagrożenie rosyjskie, chociaż specjaliści mówią, że akurat z Kaliningradu żadne istotne zagrożenie nie nadejdzie – przekonywał, kwestionując przedstawiane przez rząd uzasadnienie nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa.
Na antenie wPolsce24 redaktor naczelny oceniał również wcześniejsze wydarzenia przy Trybunale.
– To, co zrobił Tusk w Trybunale Konstytucyjnym, to jest proszę państwa punktowy stan wojenny – mówił Karnowski.
Czy stan wyjątkowy można wprowadzić bez prezydenta?
Poważne zastrzeżenia wobec działań podjętych przy Trybunale Konstytucyjnym zgłosił również konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego.
W rozmowie z Wirtualną Polską 30 października profesor ocenił, że doszło do „oczywistego naruszenia konstytucji” oraz „zamachu na konstytucyjny organ państwa”.
Piotrowski odnosił się do sposobu działania policji oraz odsunięcia dotychczasowego kierownictwa Trybunału. Nie potwierdził jednak doniesień o przygotowaniach do wprowadzenia stanu wyjątkowego lub wojennego.
Obawy o konsekwencje kryzysu wokół TK wyraża również Kancelaria Prezydenta. We wtorek 3 listopada rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zarzucił rządowi ingerencję w funkcjonowanie niezależnego organu konstytucyjnego.
– Mimo tego kryzysu wokół Trybunału, wywołanego przez premiera Donalda Tuska, państwo musi działać – podkreślił minister na antenie RMF FM.
Także w jego publicznej wypowiedzi nie znalazło się potwierdzenie informacji o planowanym wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego o północy.
Istotne znaczenie mają obowiązujące przepisy Konstytucji RP.
Zgodnie z art. 230 stan wyjątkowy może zostać wprowadzony w razie zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego. Decyzję podejmuje prezydent na wniosek Rady Ministrów.
Podobna procedura obowiązuje w przypadku stanu wojennego. Artykuł 229 przewiduje jednak inne przesłanki jego ogłoszenia, dotyczące przede wszystkim zewnętrznego zagrożenia państwa lub zbrojnej napaści.
Premier nie posiada więc samodzielnej kompetencji do wprowadzenia ani stanu wyjątkowego, ani wojennego.
Ponadto rozporządzenie prezydenta musi zostać przedstawione Sejmowi w ciągu 48 godzin od podpisania. Parlament może je uchylić bezwzględną większością głosów.
Tymczasem Donald Tusk poinformował 3 listopada o mobilizacji dodatkowych sił policji, Straży Granicznej i funkcjonariuszy kontrterrorystycznych na pograniczu polsko-rosyjskim. Premier powiązał te działania z ostrzeżeniami służb dotyczącymi możliwych aktów dywersji i prowokacji.
Nie przedstawił przy tym zapowiedzi wprowadzenia stanu wojennego lub wyjątkowego.
Na wtorek 3 listopada, na godz. 15, prezydent Karol Nawrocki zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Kancelaria Prezydenta potwierdziła, że jednym z tematów będą bieżące zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa oraz sprawa stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
Do chwili sprawdzenia informacji nie odnaleziono oficjalnego wniosku Rady Ministrów o wprowadzenie stanu wyjątkowego ani komunikatu Kancelarii Prezydenta potwierdzającego przygotowanie odpowiedniego rozporządzenia.
Broń akustyczna przy TK. To jeden z najdroższych głośników w Polsce
Za bramą Trybunału Konstytucyjnego został zaparkowany policyjny pickup z nietypową konstrukcją na pace. To system LRAD, czyli broń akustyczna, której używanie zgodnie z przeznaczeniem jest w Polsce nielegalna i która od lat pełni funkcję bardzo drogiego głośnika.
System LRAD (ang. Long Range Acoustic Device) to urządzenie akustyczne produkowane przez firmę Genasys z USA, która jest bronią soniczną do kontrolowania tłumu. Emituje bardzo głośny dźwięk o natężeniu do 160 dB słyszalny nawet z 5 km. Choć takie urządzenia zostały kupione przez polską policję, nie można ich używać zgodnie z przeznaczeniem.
W grudniu 2010 r. Komenda Główna Policji kupiła sześć systemów LRAD-500X za łączną kwotę 780 tys. zł, która nie obejmuje zakupu samochodów do ich przewożenia. Trafiły do jednostek w Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu.
Zakup trudno zaliczyć do udanych, bo w momencie realizacji transakcji nie było w Polsce przepisów pozwalających na używanie broni akustycznej. Podjęto próbę wprowadzenia ich, ale ostatecznie w ustawie z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej nie umożliwiono korzystania z urządzeń obezwładniających za pomocą dźwięku.
Konkretnie chodzi o art. 12. ust. 1 pkt 20 ustawy, który wskazuje środki pirotechniczne o właściwościach ogłuszających lub olśniewających. Art. 33 ustawy opisuje w tej kategorii m.in. granaty hukowo-błyskowe i petardy, nie ma w nim emiterów akustycznych.
Zakupowi systemu LRAD przyglądał się NIK, który w 2012 r. jednoznacznie zakwestionował zakup urządzeń, ale ujawnił ciekawą informację. W urządzeniach została fabrycznie zablokowana główna funkcja służąca do obezwładniania. Za stosowną blokadę trzeba było dopłacić 24 tys. zł. Sprawa trafiła do prokuratury i została umorzona w 2013 r. ze względu na brak znamion czynu zabronionego.
NIK kwestionował nie tylko zakup, ale też sposób obioru urządzeń. Wskazał, że komisje policyjne nie miały sprzętu ani wiedzy do odpowiedniego sprawdzenia parametrów zakupionego sprzętu.
W 2020 r. do Sejmu wpłynęła petycja autorstwa Kamila Kubiaka, który postulował o rozszerzenie środków przymusu o urządzenie obezwładniające za pomocą dźwięku z opcją użycia przeciwko ludziom i zwierzętom. Autor petycji powoływał się m.in. European Union Police Services Training, który przedstawiał LRAD jako szczególnie bezpieczny i mało dotkliwy środek obezwładniający.
Komisja sejmowa zdecydowała się nie uwzględniać prośby zawartej w petycji.Systemy LRAD używane przez policję w Polsce są niczym innym jak mobilnymi, głośnymi głośnikami i dokładnie tak są używane. Niektórzy mogę je kojarzyć z ulic miast sprzed sześciu lat, bo były używane w trakcie pandemii do odtwarzania komunikatów głosowych.
Dokładnie taki sam jest powód umieszczenia ich przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego. To duży głośnik do odtwarzania komunikatów. Bardzo drogi i umieszczony na samochodzie, ale niemający żadnego innego zastosowania.
Będą ścigać prezydenta? Prokuratura Żurka wszczęła śledztwo i robi ofiarę z Korwin-Piotrowskiej
Prok. Anna Adamiak, rzecznik Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, poinformowała, że we wtorek wszczęto śledztwo "w sprawie czynnej napaści na sędziów Trybunału Konstytucyjnego Annę Korwin-Piotrowską i Krystiana Markiewicza", którzy siłowo blokowali wejście do budynku prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Postępowanie dotyczy zdarzenia, do którego doszło w nocy z 30 na 31 października 2026 r. na terenie siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Jak dodano, chodzi o usiłowanie "wywarcia przemocą i groźbą bezprawną wpływu na czynności urzędowe Trybunału Konstytucyjnego".
Według wstępnych ustaleń kilka osób, działając wspólnie i w porozumieniu, naparło z impetem na sędziów Annę Korwin-Piotrowską i Krystiana Markiewicza, a następnie siłą odepchnęło ich od wejścia do budynku Trybunału, naruszając ich nietykalność cielesną. Osoby te wdarły się do wnętrza budynku z zamiarem wywarcia przemocą i groźbą bezprawną wpływu na czynności urzędowe Trybunału Konstytucyjnego. Zamierzonego celu nie osiągnęły wobec stanowczej postawy sędziów Trybunału: Anny Korwin-Piotrowskiej, Magdaleny Bentkowskiej, Sławomira Patyry, Krystiana Markiewicza, Macieja Berka, Marcina Dziurdy i Macieja Taborowskiego. Ostatecznie osoby te opuściły budynek Trybunału Konstytucyjnego – czytamy w komunikacie prok. Anny Adamiak.
W rzeczywistości to sędziowie uzurpatorzy siłowo weszli do TK i uniemożliwiali wejście głowie państwa. W efekcie marynarka prezydenta została rozcięta.
Jak czytamy, śledztwo zostało wszczęte z urzędu, po analizie przekazów medialnych, w tym nagrań dokumentujących zdarzenie, oraz notatek urzędowych sporządzonych przez funkcjonariuszy publicznych.
Postępowanie dotyczy czynu z art. 223 § 1 k.k. w zb. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 128 § 3 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.Śledztwo wszczął prokurator z działającego w Prokuraturze Krajowej Zespołu Prokuratorów ds. zapobiegania negatywnym skutkom udziału w postępowaniach karnych, cywilnych i sądowoadministracyjnych sędziów powołanych na stanowisko w procedurze nominacyjnej prowadzonej przez Krajową Radę Sądownictwa ukształtowaną po 2017 r.
Szefowie związków zawodowych Policji u prezydenta Nawrockiego. Ważne rozmowy o sytuacji w TK
Działania policji w Trybunale Konstytucyjnym były tematem spotkania Karola Nawrockiego z przedstawicielami związków zawodowych tej służby. Jak poinformował Rafał Leśkiewicz, prezydent wskazał szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego oraz komendanta głównego policji Marka Boronia jako osoby odpowiedzialne za użycie sił policyjnych.
Ostra reakcja prezydenta na działania Kierwińskiego i Boronia
W spotkaniu z głową państwa uczestniczyli Rafał Jankowski, przewodniczący Zarządu Głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów, oraz Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
Z relacji rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza wynika, że Nawrocki przedstawił związkowcom jednoznaczną ocenę odpowiedzialności za działania funkcjonariuszy w Trybunale Konstytucyjnym. Według prezydenta spoczywa ona wyłącznie na kierownictwie policji i resortu spraw wewnętrznych. Współpracownik Nawrockiego napisał, że odpowiedzialność ponoszą Marek Boroń i Marcin Kierwiński, „którzy dopuścili do użycia sił policyjnych”.
Skandal! Korwin-Piotrowska chciała rozpędzić ludzi "pałami"?
W internecie pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że policja szykuje się do pacyfikacji legalnego zgromadzenia przed Trybunałem Konstytucyjnym. Ma to mieć związek z zaplanowanym na 15:30 posiedzeniem grupy sędziów zaproszonych przez uzurpującą sobie prawa prezesa TK Anny Korwin-Piotrowskiej.
To zgromadzenie budzi ogromne emocje z powodu kłótni o to, ilu sędziów stanowi kworum. Prezes Trybunału Bogdan Święczkowski, strona prezydencka i wielu prawników uważa, że skoro TK liczy 15 sędziów, to kworum wynosi 10. Strona rządowa uważa, że skoro zawiesiła Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego w obowiązkach i uznaje Jarosława Wyrembiaka za wadliwie wybranego, to do zebrania kworum wystarczy im ośmiu.
RMF 24 informuje nieoficjalnie, że to Korwin-Piotrowska domaga się usunięcia siłą demonstrujących. Skierowała w tej sprawie pismo do Komendy Głównej Policji. Argumentowała, że jest to konieczne ze względu na bezpieczeństwo sędziów, którzy wezmą dziś udział w zgromadzeniu ogólnym TK.
Dziennikarze ustalili jednak, że Komendant Główny Policji pozostawił na razie to pismo bez rozpoznania. Jako, że to zgromadzenie jest w pełni legalne, szefostwo policji nie widzi żadnych podstaw, by usuwać demonstrantów sprzed siedziby TK. Decyzję o jego rozwiązaniu może podjąć prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, gdyby zaszły do tego jakieś przesłanki, ale na razie tak się nie stało.
Czystki i panika. Niepokojące doniesienia z KPRM: urzędnicy odesłani do domów!
W gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dochodzi do bezprecedensowych i wysoce niepokojących zdarzeń.Jak informuje portal wPolityce.pl, powołując się na ustalenia dziennikarza Radia Wnet Łukasza Jankowskiego, w KPRM zarządzono natychmiastowe odesłanie urzędników na pracę zdalną.
Według relacji przekazanych przez dziennikarza, w siedzibie premiera Donalda Tuska panuje atmosfera pośpiechu i ewakuacji. Z doniesień wynika, że wszyscy pracownicy kancelarii otrzymali polecenie natychmiastowego przejścia na tryb pracy z domu. Wyjątek stanowią jedynie osoby, które muszą dopełnić absolutnie niezbędnych formalności.
Wszyscy urzędnicy wysłani na pracę zdalną, chyba że ma coś bardzo ważnego do podpisania, to szybko wykonać niezbędne czynności i również opuścić gmach kancelarii” – relacjonował Jankowski w mediach społecznościowych, co cytuje wPolityce.pl.
Dziennikarz wskazuje wprost na skrajnie alarmujący kontekst tych działań:
Wielkie przygotowania w KPRM w ramach prowadzonego zamachu na organ konstytucyjny. Rząd ewakuuje pracowników” – czytamy we wpisie.
Nagłe opustoszenie kluczowego urzędu państwowego rodzi pytania o rzeczywiste intencje i plany obozu rządzącego. Krok ten wpisuje się w serię siłowych posunięć koalicji rządzącej wobec instytucji publicznych i organów konstytucyjnych, które od miesięcy budzą sprzeciw środowisk patriotycznych i prawniczych. Czego boi się władza i przed czym tak pośpiesznie zabezpiecza się kierownictwo KPRM, opróżniając gabinety z urzędników?
PiS bada okoliczności działań policji w związku z nielegalnym zajęciem Trybunału Konstytucyjnego
Politycy Prawa i Sprawiedliwości przeprowadzili przed południem kontrolę poselską w siedzibie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Chcą wyjaśnić okoliczności działań policji związanych z przejęciem siedziby Trybunału Konstytucyjnego.
Posłowie Radosław Fogiel i Andrzej Śliwka zamierzają ustalić, w jaki sposób planowano i koordynowano policyjną operację. Jak podkreślają, władza wykonawcza, wykorzystując uzbrojone oddziały policji, przejęła i okupuje niezależną instytucję, jaką jest Trybunał Konstytucyjny.
Poseł Radosław Fogiel zaznaczył, że za wszystkie działania policji polityczną odpowiedzialność ponosi szef MSWiA Marcin Kierwiński.
– Jeżeli mogliśmy kiedykolwiek mówić o zamachu stanu, to właśnie teraz. Dokładnie tak to definiuje Kodeks karny: siłowe przejęcie albo zmuszenie do określonych czynności konstytucyjnego organu państwa, a takim jest Trybunał Konstytucyjny. To nie może pozostać bez odpowiedzi, a żeby ustalić wszystkich winnych i wszystkich odpowiedzialnych musimy szczegółowo znać proces przygotowania do tej akcji. Musimy wiedzieć, kto wydawał polecenia, musimy wiedzieć, kto za to odpowiada – mówił poseł PiS.
Poseł Andrzej Śliwka stwierdził, że z postawy Marcina Kierwińskiego mógłby być dumny Czesław Kiszczak.
– To, w jaki sposób politycznie wykorzystywana jest policja przez obecną ekipę rządzącą, jest bez precedensu po 1989 roku. My byliśmy wspólnie z protestującymi pod Trybunałem Konstytucyjnym, kiedy właśnie na pałkach i na tarczach ci uzurpatorzy, przebierańcy byli wnoszeni decyzją polityczną do Trybunału Konstytucyjnego, a uniemożliwiono wejście legalnym sędziom Trybunału Konstytucyjnego. Zostały złamane przepisy prawa – powiedział Andrzej Śliwka.
Politycy PiS przypominają również, że funkcjonariusze policji mają prawo odmówić wykonania rozkazów, które uznają za nielegalne i sprzeczne z obowiązującym prawem.
Dziennikarka ujawnia: politycy KO są w panice. Tylko Donald i Radek mają gdzie uciekać
Arcyciekawą wypowiedź dziennikarki Joanny Miziołek przytoczył w sieci internauta o nicku Pan Komentator. Obrazować ma ona obecne nastroje w Koalicji Obywatelskiej. Są one fatalne. Politycy od Tuska boją się, że przyjdzie im odpowiadać za to co wyprawia ich pryncypał. "Tusk i Sikorski mają gdzie uciekać, ale co z nami", biadają.
"Polityk, który bardzo dobrze zna Donalda Tuska, mówi że ludzie z Platformy od dwóch dni dzwonią i są po prostu w panice. Twierdzą, że jest katastrofa i że Donald ma gdzie uciekać, bo ma na tyle wysoką emeryturę, że może pojechać do Brukseli i tam poprosić o immunitet. Pójdzie do von der Leyen, czy kogoś innego i poprosi "dajcie mi immunitet" i będzie sobie spokojnie żył", dziennikarka cytuje swojego informatora z KO.
Według polityka z partii Tuska, poza "kierownikiem" szansę na ratunek ma jedynie Radek Sikorski. "Aż mi się nie chciało w to wierzyć, że tam są takie nastroje. Ale rzeczywiście są. [politycy KO] mówią: a my wszyscy będziemy odpowiadać. Nas tu będą zamykać, a nie ich [Tuska i Sikorskiego]", relacjonuje dziennikarka.
Szwadrony policji ciągną pod Trybunał. Szykuje się atak?
Wszystko wskazuje na to, że Tusk chce rozwiązać konflikt o Trybunał Konstytucyjny przemocą. Z Warszawy napływają kolejne niepokojące doniesienia. Wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Kurzejewski zaalarmował o kolumnie policyjnych furgonetek zmierzających w kierunku Trybunału Konstytucyjnego.
Napływają kolejne niepokojące doniesienia. Wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Kurzejewski zaalarmował o kolumnie policyjnych furgonetek zmierzających w kierunku Trybunału.
Około 15 policyjnych furgonetek - prawdopodobnie w drodze pod TK” - napisał Kurzejewski w serwisie X.
Obecność policji pod samym gmachem potwierdził użytkownik . Informacja o ruchach funkcjonariuszy wywołała pytania użytkowników mediów społecznościowych o to, czy formacja planuje siłową likwidację protestu. Portal wPolityce.pl informuje, że sytuacja przed budynkiem może wkrótce ulec gwałtownemu zaostrzeniu.
Informacje te potwierdził prezes PiS, Jarosław Kaczyński:
Kolejne oddziały służb ściągane pod Trybunał Konstytucyjny… Obywatele mają być spacyfikowani, a nominaci Tuska ze zorganizowanej grupy przestępczej ochraniani? Polska Tuska w pełnej krasie.
Legalny protest solą w oku koalicji rządzącej
Zgromadzone przed siedzibą sądu konstytucyjnego miasteczko protestujących funkcjonuje już od ponad 50 dni. Protestujący modlą się i codziennie odmawiają różaniec.
O determinacji obozu władzy świadczy pismo sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej do Komendanta Głównego Policji. Domagała się usunięcia demonstrantów, argumentując to względami bezpieczeństwa przed wtorkowym Zgromadzeniem Ogólnym sędziów TK.
Marek Boroń nie chce pacyfikacji?
Komendant Główny Policji Marek Boroń pozostawił jej wniosek bez rozpoznania. Wskazał, że zgromadzenie zostało zgłoszone w stołecznym ratuszu i odbywa się legalnie. Mimo tej decyzji dzisiejsza koncentracja sił policji budzi obawy, że rządzący mogą sięgnąć po rozwiązania siłowe po zakończeniu sędziowskiego zgromadzenia.
Uzurpatorka Korwin-Piotrowska chce usunąć siłą obrońców TK! Policja i ratusz wkraczają do gry
Anna Korwin-Piotrowska domaga się interwencji policji i „udrożnienia wejść” do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o miasteczko wolności, w którym od ponad 50 dni protestują obrońcy TK. Na tym jednak nie koniec. Do organizatora manifestacji, Adama Borowskiego, zwrócił się również warszawski ratusz, żądając zapewnienia drożności wejść i wjazdów do siedziby Trybunału - choć tak naprawdę jedynymi blokującymi wejście do budynku są policjanci wysłani tam przez ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińska. Czy protestujący obywatele mają zostać usunięci siłowo sprzed TK? W obliczu tych działań organizatorzy apelują o mobilizację i obecność przed Trybunałem przy al. Szucha 12A.
Telewizja Republika poinformowała we wtorek, że Anna Korwin-Piotrowska wysłała pismo do Komendy Głównej Policji z żądaniem "udrożnienia wejść" do Trybunału Konstytucyjnego. Czyli wprost: żąda interwencji policji i usunięcia miasteczka wolności sprzed TK.
Co więcej, teraz do organizatora zgromadzenia, Adama Borowskiego, napisał warszawski ratusz. Urzędnicy domagają się zapewnienia "drożności" wejść i wjazdów do siedziby TK.
To jednak bezprawną decyzją Korwin-Piotrowskiej bramy są zabarykadowane, a biuro podawcze TK zamknięte. Policja w piątek została na teren Trybunału wprowadzona od strony Kancelarii Premiera, co potwierdzał szef kancelarii Tuska Jan Grabiec.
Dokument datowany na 2 listopada 2026 r. wystosowało Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa Urzędu m.st. Warszawy. Adresatem jest Adam Borowski, organizator zgromadzenia odbywającego się przed siedzibą Trybunału przy al. Jana Chrystiana Szucha 12A.
W związku z prowadzonym przez Pana zgromadzeniem zwołanym od godz. 00.00 w dniu 20 października 2026 r. do 23.59 w dniu 7 listopada 2026 r. przy Al. J. Ch. Szucha 12A w Warszawie przed Trybunałem Konstytucyjnym zwracam się o zapewnienie przebiegu zgromadzenia zgodnego z przepisami Ustawy z dnia 25 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z 2022 r. poz. 1384) oraz treścią zawiadomienia z dnia 13 października 2026 r., w szczególności o zapewnienie drożności wejść i wjazdów do siedziby Trybunału Konstytucyjnego– czytamy w dokumencie.
Prof. Czarnek: Wszyscy ci przestępcy będą musieli siedzieć!
Rządząca koalicja posuwa się do metod jawnie siłowych, dewastując fundamenty porządku prawnego w Polsce. Próba bezprawnego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego, napaść na Głowę Państwa oraz kuriozalna ekwilibrystyka prawna ministra Waldemara Żurka to – zdaniem prof. Przemysława Czarnka – desperacka próba utrzymania władzy za wszelką cenę. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera na antenie telewizji wPolsce24 bez ogródek obnażył kulisy operacji koalicji 13 grudnia, zapowiadając twarde rozliczenie uzurpatorów.
Szpalery policji, głodzeni funkcjonariusze i napaść na Głowę Państwa
Wydarzenia pod gmachem Trybunału Konstytucyjnego przy alei Szucha odsłoniły bezwzględność reżimu Tuska, a zarazem całkowity chaos organizacyjny w podległych mu służbach. Prof. Przemysław Czarnek, który osobiście był na miejscu, z bliska obserwował dramatyczną sytuację ściągniętych z całego kraju policjantów.
Widziałem tych policjantów umęczonych, autentycznie umęczonych. (...) Ci ludzie przez naprawdę kilkanaście godzin, nie dość, że nie wiedzieli gdzie są i po co, nie dość, że był chaos w zarządzaniu, że nikt tym nie zarządzał, a ci, którzy mieli dowodzić, pozdejmowali sobie wszystkie naszywki, żeby nie ponosić za to odpowiedzialności, to jeszcze byli trzymani bez jedzenia i bez picia” — relacjonował prof. Czarnek.
Jak podkreślił były minister, zwykli funkcjonariusze stali się zakładnikami komendanta głównego policji Marka Boronia oraz szefa MSWiA:
Buzuje na tych forach policyjnych, na tych wszystkich kanałach informacyjnych. Oni są tam wściekli. Ci policjanci zostali tu podstępem zwabieni (...) Nie wypuszcza się ich do domu, bo Boroń wie, że jakby ich puścił, to natychmiast uciekliby na L4”.
Szczytem bezczelności była jednak bezpośrednia konfrontacja z wchodzącym do gmachu prezydentem RP. Ujawnione nagrania, rejestrowane zresztą przez samych ludzi obozu władzy, pokazują fizyczną próbę zablokowania Głowy Państwa przez nominatów koalicji:
To jest dowód nagrany przez nich samych i puszczony w świat – dowód czynnej napaści na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, za którą ci ludzie pójdą siedzieć. Skoro można było skazać człowieka, który ulotkami zaatakował Komorowskiego, to szanowni państwo, tu mieliśmy do czynienia z napaścią fizyczną” — przypomniał profesor.
Internauci nie zostawiają suchej nitki na SOP. "Okryliście służbę hańbą", komentują to co stało się w TK!
Skandaliczne postępowanie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, którzy nie reagowali, gdy uzurpatorzy okupujący Trybunał Konstytucyjny szarpali Prezydenta Karola Nawrockiego, który przybył do TK na zaproszenie legalnego prezesa Trybunału, spotkały się z oburzeniem internautów. "Okryliście służbę hańbą", to jeden z najłagodniejszych komentarzy w sieci.
"Dlaczego SOP kolejny raz zdradzil Prezydenta? Dopuściliście do fizycznego ataku. Dopuściliście, aby policjanci bezprawnie, uniemożliwili Prezydentowi wejście do budynku Trybunału Konstytucyjnego. Gdzie przybył, na zaproszenie jego Prezesa Okryliście slużbę hańbą"; "Dlaczego przed Prezydentem nie bylo funkcjonariuszy SOP i jakaś kobieta napadła z pięściami na niego? A gdyby była uzbrojona?"; "SOPowcy do zwolnienia i ukarania. Pozwolili by nietykalność osoby Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej została naruszona..."; "Gdzie była ochrona pod Trybunałem?! Anna Korwin-Piotrowska i Krystian Markiewicz naruszają nietykalność cielesną Prezydenta RP, a służby wykazują się kompletną nieudolnością. Żądamy natychmiastowych wyjaśnień i rozliczenia tego sabotażu!"; "W związku z ostatnimi wydarzeniami mam pytanie: wy jesteście tylko nieudolni i fatalnie wyszkoleni czy to celowe zaniedbania wynikające z poleceń obecnej władzy?" - to tylko niektóre z wpisów umieszczonych na x.com SOP.
Prok. M. Ostrowski: Złożyliśmy zawiadomienie o zbrodni zamachu stanu i napaści na prezydenta RP
Wraz z grupą prokuratorów złożyliśmy zawiadomienie o przestępstwie dotyczącym m.in. zbrodni zamachu stanu oraz napaści na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Czynna napaść na prezydenta to jest przestępstwo, które w Kodeksie karnym jest zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności, a zachowanie Korwin-Piotrowskiej, która z pięściami wyskoczyła do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, szarpiąc go za garnitur, to tego cywilizowany świat do tej pory nie widział – poinformował we wtorkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja zastępca Prokuratora Generalnego, prokurator Michał Ostrowski.
Prokurator Michał Ostrowski odniósł się do zawiadomienia do Prokuratury Krajowej o popełnieniu przestępstwa przez premiera Donalda Tuska, ministra sprawiedliwości – Waldemara Żurka, szefa MSWiA – Marcina Kierwińskiego, Macieja Berka oraz sędziów Anny Korwin-Piotrowskiej i Krystiana Markiewicza, a także dowódców akcji policyjnej, które zostało złożone przez grupę pięciu prokuratorów, w tym Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego. Gość Radia Maryja wskazał, dlaczego śledczy zdecydowali się na taki krok zamiast bezpośredniego wszczęcia postępowania we własnym zakresie.
– Jako prokuratorzy, żaden z nas nie jest wpuszczony do siedziby Prokuratury Krajowej i nie mamy możliwości prowadzenia śledztwa na poziomie Prokuratury Krajowej, dlatego nie mogliśmy sami wszcząć śledztwa, ale złożyliśmy zawiadomienie o przestępstwie na ręce zastępcy Prokuratora Generalnego, Beaty Marczak, która zajmuje się przestępczością zorganizowaną. W świetle wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego podejrzewamy, że w tym wypadku działa zorganizowana grupa przestępcza z udziałem ministra Waldemara Żurka, jak również innych ministrów oraz Komendanta Głównego Policji – podkreślił Michał Ostrowski.
Odnosząc się do kwestii zaangażowania służb mundurowych oraz skali działań władzy, prokurator zaznaczył, że jeden z zastępców Komendanta Głównego Policji wydał rozkaz o konieczności wyposażenia oddziałów prewencji w broń maszynową.
– W ubiegłym roku, gdy mogłem jeszcze prowadzić postępowania w siedzibie prokuratury, wszczynałem śledztwo w sprawie ustrojowego zamachu stanu, tam gdzie władza wykonawcza – w tym pan Maciej Berek – nie publikowała orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, ale w świetle tych wydarzeń, które są w tej chwili, to była igraszka, choć bardzo poważna, bo te orzeczenia rzutowały także na np. wysokość emerytur – mówił gość Radia Maryja.
Zastępca Prokuratora Generalnego zwrócił uwagę na zmianę metod stosowanych przez obóz rządzący – od dawniejszej przemocy instytucjonalnej do otwartej przemocy fizycznej wokół kluczowych instytucji państwowych oraz wobec głowy państwa.
– Teraz sytuacja się zmieniła, ponieważ to już nie jest przemoc instytucjonalna, tak jak to wtedy miało miejsce, że władza wykonawcza, czyli rząd, nie publikuje orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, tylko obecnie mamy do czynienia z przemocą fizyczną. Widzieliśmy nagrania z tego wydarzenia, gdzie nawet prezydent nie mógł swobodnie wejść do Trybunału Konstytucyjnego, bo rzuciła się na niego z rękoma pani Korwin-Piotrowska, która uważa się za sędziego i za prezesa Trybunału Konstytucyjnego, a wcześniej policjanci uniemożliwiali służbom ochrony państwa i prezydentowi Nawrockiemu wejście na teren Trybunału Konstytucyjnego – zaznaczył prok. Michał Ostrowski.
Prokurator zauważył, że czynna napaść na prezydenta to jest odrębne przestępstwo, które w Kodeksie karnym jest zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności, a zachowanie Anny Korwin-Piotrowskiej, która z pięściami wyskoczyła do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, szarpiąc go za garnitur, to coś, czego cywilizowany świat do tej pory nie widział.
– Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa jest pismem procesowym, więc musi być we właściwym trybie określonym w Kodeksie postępowania karnego rozpoznane. Liczymy, że w tej sprawie będzie wszczęte śledztwo oraz będzie gromadzony materiał dowodowy, a osoby, które dopuściły się tych przestępstw – w tym zbrodni zamachu stanu, bo tak się określa w Kodeksie karnym czyny, które są zagrożone karą nie mniejszą niż 3 lata pozbawienia wolności, aż do 20 lat pozbawienia wolności – zostaną pociągnięte do odpowiedzialności karnej i prokuratura może okaże się wreszcie obiektywna w tego typu postępowaniach, bo niestety pod kierownictwem pana Żurka, wcześniej pana Bodnara, w wielu przypadkach nie stała na wysokości zadania – zaakcentował Zastępca Prokuratora Generalnego.
„Jeżeli Trybunał padnie, to wezmą się za kolejne instytucje”. Łukasz Piebiak: Sąd Najwyższy może być następny
Prezes stowarzyszenia Prawnicy dla Polski sędzia Łukasz Piebiak nie wyklucza, że w najbliższym czasie może dojść do próby przejęcia Sądu Najwyższego tak, jak zrobiono to w przypadku Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z portalem Niezalezna.pl stwierdził, że osoby, które mogą chcieć tego dokonać, szykują właśnie "podkładkę" pod swoje działania. - Jeżeli Trybunał Konstytucyjny padnie - w taki czy inny sposób - no to wezmą się za kolejne instytucje - powiedział.
Pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński zwołał nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Sędziowie mają zebrać się we wtorek, by omówić zagrożenia dla porządku konstytucyjnego RP i podjąć uchwały w tej sprawie. Zgromadzenie ma zająć stanowisko wobec sytuacji wokół TK.
Sytuację skomentował w rozmowie z portalem Niezalezna.pl prezes Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski sędzia Łukasz Piebiak. Podkreślił, że takich rzeczy, jak wspomniane zgromadzenie nie zwołuj się bez przyczyny. - Pierwszy prezes był z panem prezydentem w Trybunale Konstytucyjnym, a potem zwołał to zgromadzenie, czyli na pewno wie więcej niż ktokolwiek inny i uznał, że sytuacja jest na tyle poważna, że należy zasięgnąć rady wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, a wiadomo że jest to najważniejszy organ sądowy w Polsce, poza oczywiście Trybunałem Konstytucyjnym - stwierdził.
Sędzia Piebiak nie wyklucza działań rządzących wobec Sądu Najwyższego. - Gdybym był takim bandytą jak ci, którzy robią to, co robią po Trybunałem Konstytucyjnym, to pewnie chciałbym mieć jakiś pretekst do ataku na Sąd Najwyższy. Więc być może to, że jeszcze dzisiaj w Sądzie Najwyższym nic widowiskowego się nie dzieje, jest spowodowane tym, że najpierw spróbują wytworzyć podkładkę, żenującą słabą, ale jakąś w postaci jakiejś decyzji tych osób, które uważają się za sędziów Trybunału Konstytucyjnego i wtedy dopiero, mając coś, co pewnie może być nazwane uchwałą, wyrokiem, zarządzeniem, czymkolwiek ale jakiś dokument, sprawiający pozór dokumentu poważnego, urzędowego, bo wydanego przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego, z tym dokumentem wejść do Sądu Najwyższego i go opanować - powiedział.
"Tutaj nie byłbym optymistą, że to się dzisiaj nie wydarzyło, bo ten zamach stanu ma swoją logikę. On trwa już trzeci rok i w piątek przyszedł czas na Trybunał Konstytucyjny, a być może za parę godzin, czy za parę dni, czy za kilkanaście dni przyjdzie czas na Sąd Najwyższy. Dlatego ważne, żeby bronić Trybunału Konstytucyjnego tutaj, bo jeżeli Trybunał Konstytucyjny padnie - w taki czy inny sposób - no to wezmą się za kolejne instytucje. Wezmą się za Sąd Najwyższy, wezmą się za Narodowy Bank Polski i na końcu - albo nie na końcu - ale wezmą się za prezydenta"
– ocenił.
Podkreślił, że TK to nie budynek, a legalni sędziowie. - Tych siedmiu legalnych sędziów wydało oświadczenie, że stoją za swoim prezesem i za swoim wiceprezesem murem, nie przyjmują do wiadomości poczynań pani Anny Korwin-Piotrowskiej nie uważają ją za sędziego, nie uważają tego, co się ma dzisiaj wydarzyć, za zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego i tak być powinno - stwierdził.
"No jest ta dwójka sędziów trybunalskich - Będkowska i Szostek - którzy współdziałają z uzurpatorami, ale nadal to jest tylko dwóch legalnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, zresztą od niedawna, no i takich, którzy być może nie zasługują na to, żeby być sędziami, ale to już ewentualnie postępowanie dyscyplinarne kiedyś może doprowadzić do tego, że zostaną usunięci z tego urzędu" – powiedział.
Sędzia Piebiak odniósł się także do doniesień o możliwej próbie działań wobec innego organu konstytucyjnego - Narodowego Banku Polskiego. Chodzi o próbę odsunięcia prezesa NBP Adama Glapińskiego. Nasz rozmówca podkreślił, że kadencja prezesa jest nienaruszalna.
"Z tego co pamiętam, były usunięcia pana prezesa pod hasłem Trybunału Stanu, który miałby się zająć poczynaniami pana prezesa. Tam jest zdaje się wniosek stosowny złożony, ale pewnie też pojawił się jakiś pomysł dotyczący wykorzystania Trybunału Konstytucyjnego do tego. Nie sądzę, żeby legalnie sędziowie Trybunału Konstytucyjnego przyłożyli rękę w jakimkolwiek zakresie do pozbawienia Polaków niezależnego Banku Centralnego"
– powiedział.
Zwrócił uwagę, że w najbliższych dniach kończą się kadencje członków zarządu NBP, a co za tym idzie ich liczba spadnie poniżej ustawowego minimum.
Odniósł się także do informacji z dziś, że premier Donald Tusk złożył kontrasygnatę pod propozycjami nowych członków zarządu NBP. - Na ile jest to wiarygodne? Dotychczas pan premier nie był znany jakoś specjalnie z dotrzymywania słowa i prawdomówności. Więc, jak ten niewierny Tomasz, jak zobaczę, to uwierzę. Na razie jakoś tak, jak wielu innych Polaków nie ufam deklaracją pana premiera Donalda Tuska. Gdyby to się stało, to dobrze. Jeden z frontów zostałby zażegnany, przynajmniej czasowo. Ale jak to będzie? Zobaczymy - powiedział.
za:naszdziennik.pl