Polecane
Prof. P. Grochmalski dla „Naszego Dziennika”: Coraz trudniej zrozumieć, co dzieje się w państwie.
Obecne wydarzenia odbieram jako kolejną fazę zamachu stanu. Do ostatniego piątku żyliśmy jeszcze w państwie demokratycznym. Dziś chaos informacyjny utrudnia obywatelom ocenę podejmowanych działań
Coraz trudniej zrozumieć, co dzieje się w państwie. Obecne wydarzenia odbieram jako kolejną fazę zamachu stanu. Do ostatniego piątku żyliśmy jeszcze w państwie demokratycznym. Dziś chaos informacyjny utrudnia obywatelom ocenę podejmowanych działań. Przykładem jest operacja policji zaplanowana na 2-8 listopada, związana z rzekomym rosyjskim zagrożeniem dywersyjnym i terrorystycznym, choć oficjalnie mówi się o ćwiczeniach. Policja miała wcześniej otrzymywać sygnały o przygotowywanym przewrocie w Trybunale, dlatego zaangażowano liczne jednostki. Są też doniesienia o obecności żołnierzy GROM przy granicy polsko-rosyjskiej – mówił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ekspert ds. bezpieczeństwa, prof. Piotr Grochmalski.
Nasz Dziennik: Sztab Generalny Wojska Polskiego opublikował, a następnie usunął wpis, w którym stwierdzono, że manifestacje „mogą być” inspirowane przez obce służby w celu destabilizacji państwa. Stało się to podczas próby zawłaszczenia Trybunału Konstytucyjnego przez ludzi koalicji rządzącej. Jak Pan ocenia tę sytuację?
prof. Piotr Grochmalski: Coraz trudniej zrozumieć, co dzieje się w państwie. Obecne wydarzenia odbieram jako kolejną fazę zamachu stanu. Do ostatniego piątku żyliśmy jeszcze w państwie demokratycznym. Dziś chaos informacyjny utrudnia obywatelom ocenę podejmowanych działań. Przykładem jest operacja policji zaplanowana na 2-8 listopada, związana z rzekomym rosyjskim zagrożeniem dywersyjnym i terrorystycznym, choć oficjalnie mówi się o ćwiczeniach. Policja miała wcześniej otrzymywać sygnały o przygotowywanym przewrocie w Trybunale, dlatego zaangażowano liczne jednostki. Są też doniesienia o obecności żołnierzy GROM przy granicy polsko-rosyjskiej. Zwraca uwagę skala przygotowań, w tym wyposażenie policji w broń maszynową. Komenda Główna Policji ma być centrum dowodzenia i zbrojnym ramieniem przewrotu. Trudno mi pogodzić te działania z tym, co dzieje się wokół Trybunału, i zapowiedziami jego „uzdrowienia”. Rząd przedstawia zagrożenie ze strony Rosji jako powód do szeroko zakrojonej operacji, a jednocześnie podważa podstawy demokracji, próbując siłą przejąć kontrolę nad jednym z organów państwa. Publikacja tego wpisu też była niezręczna i może świadczyć o tym, że były próby wmanewrowania Wojska Polskiego w przewrót. To zasadnicza sprzeczność: państwo powinno chronić swoje instytucje i porządek prawny, nie je osłabiać. Stąd mój niepokój.
Ale Wojska Polskiego nie wyprowadzono…
Bo może jest tworzone – jeszcze – przez ludzi dużo bardziej odpornych na naciski polityczne niż policja. Może był plan użycia wojska – stąd ten wpis – ale ktoś stwierdził, że wojsko tego nie poprze lub nie będzie podkładać głowy w imię obrony premiera Donalda Tuska. Czy tak było? Nie wiem. To jest hipoteza. Ale jestem pewny tego, że pomimo skali destrukcji państwa w Wojsku Polskim wciąż są osoby, które rozumieją, czym jest zamach stanu i że władza Tuska się kiedyś skończy.
Słyszymy ostrzeżenia przed wojną i zagrożeniem ze strony Rosji. Jednocześnie obserwujemy działania wewnętrzne osłabiające państwo.
Panuje ogromny chaos informacyjny. Wielokrotnie ostrzegano, że Polsce grozi wojna, choć Sztab Generalny Wojska Polskiego nie potwierdzał takich zagrożeń. Premier gorliwie głosił te teorie, ale podobne sygnały nie docierały z innych źródeł. Twierdził też, że dysponuje specjalnym raportem CIA, którego istnienia nikt poza nim nie potwierdzał. Próbowano więc odwrócić uwagę obywateli od przejmowania państwa i skupić na zagrożeniu rosyjskim. Działania wokół Trybunału oceniam jako siłowe przejęcie instytucji, przypominające polityczny napad.
Wspomniał Pan o sowieckim modelu przejmowania władzy. Czy obawia się Pan, że po zawłaszczeniu Trybunału Konstytucyjnego czeka nas kolejna napaść na konstytucyjny urząd?
W mojej ocenie mamy do czynienia z logiką brutalnej siły: najpierw dochodzi do siłowego wejścia do konstytucyjnej instytucji, następnie umieszcza się tam osoby lojalne wobec premiera, a później uruchamia kolejne działania mające utrwalić tę sytuację. Niepokoi mnie również pojawiająca się publicznie sugestia, że Trybunał mógłby zająć się próbą usunięcia Prezydenta z urzędu. Jeśli sprawy pójdą w tym kierunku, znajdziemy się w punkcie krytycznym. Takie działania mogą doprowadzić do skrajnej eskalacji konfliktu, a nawet rozlewu krwi. Nie można też pomijać szerszego kontekstu bezpieczeństwa.
Polska mierzy się z realnym zagrożeniem ze strony Rosji i działaniami dywersyjnymi?
Tak. W takiej sytuacji wewnętrzny konflikt o kontrolę nad instytucjami państwa staje się dodatkowym źródłem niebezpieczeństwa. Obawiam się, że polityczna konfrontacja może się wymknąć, zwłaszcza jeśli odpowiedzialni za nią ludzie będą dalej przesuwać granice dopuszczalnych działań. Donald Tusk i jego ekipa wie jedno – dzisiaj są bez wyjścia.
Politycy mogą przecież zrobić krok wstecz i poszukać kompromisu.
Nie sądzę, by Donald Tusk na to się zdecydował. Premier zdaje sobie sprawę, że utrzymanie władzy i kontroli nad kluczowymi obszarami państwa, przede wszystkim nad Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i całą administracją oraz armią, daje mu możliwość uniknięcia odpowiedzialności za podejmowane działania od grudnia 2023 roku. Mówimy o jednym z najpoważniejszych zarzutów, jakie można postawić politykowi – zamachu stanu. W grę wchodzi nie tylko kara do 20 lat pozbawienia wolności, ale, biorąc pod uwagę skalę zagrożenia dla państwa i obywateli, to, co robiono, także możliwość orzeczenia dożywotniego więzienia. Niepokojące jest również to, że nakładają się na siebie dwa procesy: narastający konflikt wewnętrzny i napięta sytuacja międzynarodowa.
I to już jest wykorzystywane przez obce służby?
W pewnym momencie w rosyjskich mediach, a także w oficjalnych wypowiedziach z tego regionu zaczęła pojawiać się narracja, według której Polska rezygnuje z konfrontacji z Rosją, a przygotowuje się do wojny domowej. Nie można lekceważyć tego rodzaju przekazów, zwłaszcza gdy towarzyszą im wydarzenia, które budzą poważne obawy. Część obserwatorów dopuszcza możliwość przygotowywania scenariusza wprowadzenia w Polsce stanu nadzwyczajnego. Nie przesądzam, czy taki scenariusz rzeczywiście był przygotowywany, ale sam fakt, że pojawiają się tego rodzaju obawy, pokazuje, jak daleko zaszedł obecny kryzys. Obecność wojsk specjalnych w północno-wschodniej Polsce – dzisiaj nazywana ćwiczeniami – może właśnie temu posłużyć, a więc daniu podkładki pod wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, który może trwać długo, wiele miesięcy.
Gdyby tak było, to przygotowania już musiałyby trwać…
Może już trwają. Niepokoją mnie informacje, które zaczynają docierać z otoczenia premiera. Po jego ostatnich wypowiedziach, których wymowa była jednoznaczna – nie zamierza się cofnąć i będzie konsekwentnie dążył do konfrontacji – pojawiły się doniesienia o poleceniach przekształcenia pracy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w tryb zdalny. Oznaczałoby to wyprowadzenie z urzędu setek pracowników.
To może być przygotowanie zaplecza do dalszego rozwoju wydarzeń?
To jest jakby wyjęte z podręczników bezpieczeństwa. Zawsze w sytuacjach zagrożenia ogranicza się grono osób mających dostęp do premiera do tych, którym szef rządu bezwzględnie ufa. Trzeba na to spojrzeć w szerszym kontekście.
Co ma Pan na myśli?
Z otoczenia Donalda Tuska płyną coraz bardziej stanowcze wypowiedzi. Jednocześnie poważnie rozważa się wotum nieufności wobec premiera – taki wniosek już jest zapowiadany i bardzo szybko może się pojawić.
Taki wniosek i tak nie uzyska większości…
Nie jestem pewien, czy w sytuacji kryzysowej wszyscy koalicjanci poprą Donalda Tuska. Jego pozycja może być mniej stabilna, niż sugerują to usłużne mu media. Jedni mogą przestraszyć się rozwoju wydarzeń, inni – zmienić barwy polityczne przed wyborami. Kilka głosów może przesądzić o wyniku. Znaleźliśmy się w momencie, w którym trudno wykluczyć jakikolwiek scenariusz. Sądzę, że głównym celem premiera może być teraz utrzymanie stanowiska. Utrata władzy oznaczałaby konieczność zmierzenia się z zarzutami dotyczącymi zamachu stanu i perspektywą postępowania karnego. To moja ocena jego motywów i źródło obaw o dalszą eskalację.
To sytuacja bez precedensu?
W ostatnich dniach doszło do zdarzeń, które trudno pogodzić ze standardami państwa prawa. Jednym z nich było wejście prokuratora do Trybunału Konstytucyjnego – na telefon. W budynku pojawili się zamaskowani funkcjonariusze, a prokurator miał w obecności Prezydenta i jego otoczenia grozić ministrowi Zbigniewowi Boguckiemu. To była próba zastraszenia współpracowników Prezydenta. Znaczne siły policji wokół budynku i zamaskowani ludzie w środku przywodziły mi na myśl zamachy stanu oraz kryzysy polityczne w Pakistanie czy niektórych państwach afrykańskich. Taki sposób działania trudno pogodzić z zasadami funkcjonowania polskich instytucji. Prezydent wcześniej publicznie wskazywał, że gdyby coś mu się stało, jego obowiązki przejąłby Włodzimierz Czarzasty. To człowiek, który popierał działania reżimu Wojciecha Jaruzelskiego po wprowadzeniu stanu wojennego, gdy władzę utrzymywano przemocą i zastraszaniem obywateli. Dostrzegam tu niebezpieczne podobieństwo: siła i strach znów miałyby służyć utrzymaniu władzy.
Prezydent rozmawia z partiami opozycyjnymi i szuka porozumienia. Pan uważa, że miejsca na rozmowy nie ma…
Obawiam się, że Donald Tusk zaszedł zbyt daleko, by uznać kompromis za realną opcję. Utrata władzy oznaczałaby konieczność zmierzenia się z konsekwencjami własnych decyzji, a zachowanie kontroli nad państwem mogłoby skłonić go do jej dalszego umacniania. Tak rozumiem mechanizm autorytarny: zagrożenie utratą władzy prowadzi do kolejnych działań mających ją utrzymać. Demokracja opiera się natomiast na kadencyjności i możliwości zmiany rządzących w wyborach. Premier już dawno przekroczył granice demokratycznego działania, a jego postępowanie nosi znamiona zamachu stanu. Dlatego wątpię, by łatwo zaakceptował utratę stanowiska. Ten konflikt nie zaczął się od ostatnich wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego. Trzeba uwzględnić całą sekwencję działań od 2023 roku: spór o przejęcie mediów publicznych, nadzór nad nimi i finansowanie instytucji pozostających formalnie w likwidacji. Przekazywanie im kolejnych miliardów złotych budzi, moim zdaniem, poważne wątpliwości prawne. Dochodzą do tego przejęcie prokuratury, ingerencje w wymiar sprawiedliwości i konflikt wokół Trybunału, a także działania wobec dziennikarzy i mediów komercyjnych krytycznych wobec rządu, ingerencje w pracę Akademii Wymiaru Sprawiedliwości itd. Osobną kwestią jest próba zablokowania prawidłowego funkcjonowania Narodowego Banku Polskiego, w tym kwestionowanie kadencyjności jego władz. Może to prowadzić do paraliżu instytucjonalnego i zagrozić stabilności gospodarczej. Postrzegam te wydarzenia jako części jednego procesu, nie odrębne incydenty. Tusk może być politycznie w sytuacji bez wyjścia, ale nadal ma wpływ na media i instytucje państwowe. Połączenie obawy przed utratą stanowiska z kontrolą nad aparatem państwa sprawia, że trudno przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń.
Czy narastający konflikt polityczny grozi użyciem wojska lub policji przeciwko obywatelom?
Nie można wykluczyć takiego zagrożenia. Wojsko i policja są dziś pod silną presją polityczną, a policję uwikłano już w działania, które w mojej ocenie noszą znamiona zamachu stanu. Docierają niepokojące relacje o funkcjonariuszach skierowanych do działań wokół Trybunału. Wielu ma obawiać się konsekwencji tych wydarzeń. Szczególnie poruszają mnie opisy warunków pracy młodych policjantów: według tych relacji dwudziestoletni funkcjonariusze przez wiele godzin nie mieli jedzenia, picia ani dostępu do toalety, a niektórzy mdleli. Mam poczucie, że niedoświadczonych ludzi wykorzystano do działań, które mogą ich psychicznie przerastać. Oni tego nie uniosą, wówczas możliwe jest wszystko. Bez znajomości kontekstu można by uznać te relacje za opis państwa upadłego, nie kraju o silnej gospodarce i rozbudowanych instytucjach.
Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk/„Nasz Dziennik”
za:www.radiomaryja.pl