Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Przejęcie przez Tuska TK to nie koniec. Czarnek przedstawia kolejne kroki dyktatury

Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek ocenił na X, że dotychczasowe działania rządu Donalda Tuska w celu przejęcia Trybunału Konstytucyjnego to nie koniec, gdyż będzie on dążyć do przejęcia pełni władzy w kraju. 

Przemysław Czarnek, komentując zapowiedzi Waldemara Żurka ścigania przez prokuraturę najbliższych współpracowników prezydenta Karola Nawrockiego, podkreślił na X, że "celem nie jest TK, który mało kogo obchodzi w Polsce" i wymienił szereg kolejnych przyszłych działań ludzi Tuska

    1. Zawieszenie Prezydenta bądź zdjęcie go z urzędu, m. in. poprzez stwierdzenie niekonstytucyjności ustawy o SN.
    2. Uczynienie Czarzastego p.o. Prezydenta.
    3. Odsunięcie wyborów poprzez wprowadzenie stanu wyjątkowego.
    4. Orzeczenie o bezwzględnym prymacie prawa UE nad całym prawodawstwem polskim, z Konstytucją włącznie.
    5. Przejęcie NBP i jego rezerw.
    6. Wepchnięcie Polski do strefy euro.
    7. Ostateczna zatem likwidacja NIEPODLEGŁOŚCI, SUWERENNOŚCI i demokracji.

    Wiadomo to od dawna. Teraz to się realizuje - napisał we wpisie na X.

Najpierw Donald Tusk zapowiadał, że „nasi sędziowie wejdą do tego gmachu”, i brał za to „stuprocentową odpowiedzialność”, 30 października policja otoczyła siedzibę TK, a do środka weszli w jej asyście wybrani przez Sejm kandydaci, którzy nie złożyli ślubowania przed prezydentem, tylko przed kolumną, obok której stał marszałek Czarzasty, podczas gdy dotychczasowemu kierownictwu - prezesowi TK Bogdanowi Święczkowskiemu i Bartłomiejowi Sochańskiemu uniemożliwiono dostęp. Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła się - całkowicie bezprawnie - osobą zastępującą prezesa, zawiesiła jego i wiceprezesa w czynnościach oraz zaczęła wydawać polecenia, choć było to całkowicie nielegalne. Gdy Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Warszawy, przed wejściem do TK Korwin-Piotrowska starała się go siłą zatrzymać przed wejściem do TK. Dziś obóz Tuska stara się opakować ten bezprecedensowy przewrót w hasła o przywracaniu praworządności, jakby polityczne slogany mogły zastąpić legalną procedurę - co spotyka się ze zdecydowanym oporem patriotów, którzy wciąż gromadzą się pod TK.

Nie będzie już wolnych wyborów!”. Jacek Kurski kreśli przerażający scenariusz dla Polski

Wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz kluczowych instytucji państwowych dochodzi do wydarzeń, które były europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Kurski określa mianem „pełzającego zamachu stanu”. W mocnym wystąpieniu prosto zza oceanu polityk ostrzega przed trwałym zniszczeniem reguł demokratycznych i wzywa obóz patriotyczny do zdecydowanej odpowiedzi podczas nadchodzącego Święta Niepodległości. Jacek Kurski w rozmowie z redaktorem na antenie wPolsce24 odniósł się do działań obozu rządzącego pod przewodnictwem Donalda Tuska. Zdaniem Kurskiego obecna władza dąży do trwałego zablokowania mechanizmów demokratycznych.

Jacek Kurski w rozmowie z redaktorem na antenie wPolsce24 odniósł się do działań obozu rządzącego pod przewodnictwem Donalda Tuska. Zdaniem Kurskiego obecna władza dąży do trwałego zablokowania mechanizmów demokratycznych.

- Na mój nos to się skończy próbą kopnięcia stolika i wprowadzenia takiej sytuacji, w której nie będzie już demokratycznego wyboru Polaków, nie będzie już wolnych wyborów – ocenił Kurski.

Polityk stwierdził, że Donald Tusk „bardzo żałuje, że nie kopnął tego stolika w czasie wyborów prezydenckich”, gdy sądził, że wysoka przewaga sondażowa pozwoli mu na zwycięstwo.

- Mamy do czynienia naprawdę z pełzającym zamachem stanu, który będzie trwał, dopóki nie napotka oporu społecznego – dodał.

Analizując metody obecnej większości rządzącej, Kurski porównał zachodzące procesy do wydarzeń rewolucyjnych w Rosji z 1917 i 1918 roku. Zaznaczył przy tym, że porównania z totalitaryzmem hitlerowskim byłyby przesadą, jednak analogia bolszewicka oddaje istotę problemu.

- Mamy sytuację może nie hitlerowską, to jest za dużo powiedziane, ale sytuację bolszewicką. W 1917 roku do władzy w Rosji doszli bolszewicy, obalając rząd Kiereńskiego, który uważał po rewolucji lutowej, że da się demokratyzować Rosję i że bolszewicy nie posuną się do czegoś, co będzie zerwaniem reguł i używaniem siły. Było dokładnie odwrotnie. W styczniu 1918 roku bolszewicy rozpędzili konstytuantę, nie uznali wyników wyborów – stwierdził Kurski.

Według byłego prezesa TVP obecny rząd kieruje się zasadą, że w imię monopolu politycznego dopuszczalne są wszelkie środki, na czele z pacyfikacją opozycji i niezależnych instytucji.

- On stosuje bolszewizm, to znaczy w imię monopolu politycznego uważa, że wszystkie środki są dozwolone, a przede wszystkim zniszczenie i anihilacja opozycji politycznej oraz likwidacja wszelkich niezależnych instytucji – ocenił.

Komentując napięcia wokół Trybunału Konstytucyjnego, Kurski zwrócił uwagę na próby utrudniania wejścia prezydentowi oraz omijanie procedur prawnych. Wskazał m.in. na sytuację sędziego Bogdana Święczkowskiego oraz wchodzenie do gmachu od strony Kancelarii Premiera.

Odniósł się także do funkcjonowania Sądu Najwyższego, w którym – z braku kworum do orzekania w pełnym składzie trzech izb – wydano komunikat Kolegium SN.

- Mamy do czynienia z ludźmi, którzy tak jak bolszewicy korzystają z tego, że my uważamy, że pewnych rzeczy nie można robić. (...) Sąd Najwyższy nie miał kworum, w związku z czym nie zrobił rozpoznania w składzie trzech połączonych izb, tylko wydał komunikat na poziomie Kolegium Sądu Najwyższego – powiedział.

W ocenie Kurskiego rząd nie zamierza poprzestać na sądownictwie. Wśród kolejnych kroków wymienił próby uderzenia w urzędników prezydenckich, delegalizację opozycji oraz przejęcie kontroli nad Narodowym Bankiem Polskim. Jak stwierdził, w tle mają stać plany „przejęcia złota, wyprowadzenia tego złota do Niemiec i wprowadzenia euro”.

Polityk odniósł się również do wstrzymania finansowania Prawa i Sprawiedliwości, nazywając to jawnym przestępstwem.

- Cofnięcie finansowania jedynej realnej opozycji demokratycznej w Polsce, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość, to jest przecież absolutnie delikt ustawowy karny na 20 lat więzienia, podobnie jak ci wszyscy, którzy uczestniczą w tym zamachu stanu – dodał.

Zdaniem Jacka Kurskiego jedynym sposobem na powstrzymanie kryzysu jest jednoznaczny opór społeczny i skoordynowana odpowiedź instytucji pozostających poza kontrolą rządu. Za punkt zwrotny uznaje Marsz Niepodległości 11 listopada w Warszawie.

- Uważam, że 11 listopada – to znaczy sytuacja, w której 200 000 Polaków spotyka się w środku Warszawy w imię obrony polskiej niepodległości – nie może abstrahować od realnego boju o polską wolność, polską demokrację i polską niepodległość – stwierdził.

Kurski zaapelował o wspólną postawę liderów opozycji, w tym Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącego NSZZ „Solidarność” oraz prezydenta Karola Nawrockiego:

- Nie wyobrażam sobie, żeby 200 000 Polaków po takiej zbrodni stanu, po takim zamachu, nie umiało się zorganizować w sposób, który jednoznacznie przywróci demokratyczny porządek (...). Krótko mówiąc, 11 listopada to jest bardzo ważna rzecz i wydarzenie, które zadecyduje o losie tego kryzysu i tego zamachu – podsumował Kurski.

Szef Policyjnej Solidarności z zarzutami. Pytał o rozkazy pod TK, teraz grozi mu kara

– Gdy odezwałem się w imieniu policjantów na dole, zostałem natychmiast skarcony. Nie powiem jednak ludziom: „przepraszam, idę układać się z przełożonymi” – mówi w rozmowie z Radiem Wnet szef Policyjnej Solidarności mł. asp. Jacek Łukasik. Związkowiec usłyszał zarzuty dyscyplinarne za krytykę dowództwa po głośnych wydarzeniach pod Trybunałem Konstytucyjnym. Do jego obrony wkraczają czołowi prawnicy z instytutu Ordo Iuris oraz mec. Bartosz Lewandowski.

Do eskalacji konfliktu doszło tuż po powrocie związkowca ze stolicy. Policjant został w trybie pilnym wezwany do Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, gdzie bezpośredni przełożony przedstawił mu decyzję o wszczęciu procedury dyscyplinarnej.

Sprawa wywołała ogromne poruszenie wśród szeregowych funkcjonariuszy. Policyjna Solidarność w ciągu zaledwie dwóch lat zrzeszyła ponad 5 tysięcy mundurowych, rozbijając dotychczasowy monopol związkowy w policji.

Formalne zarzuty dotyczą naruszenia zasad etyki zawodowej. Kierownictwo zarzuca Łukasikowi m.in. budowanie negatywnego wizerunku policji w przestrzeni publicznej.

Bezpośrednim powodem wszczęcia postępowania był list otwarty skierowany do Komendanta Głównego Policji gen. Marka Boronia oraz seria bezkompromisowych wypowiedzi medialnych, w tym na antenie Radia Wnet i Kanału Zero.

– Potwierdzam, z dniem 3 listopada otrzymałem dwa zarzuty dotyczące naruszenia zasad etyki zawodowej. W związku z pełnioną funkcją przewodniczącego dopuściłem się rzekomo budowania negatywnego wizerunku naszej formacji oraz nieuprawnionego dokonywania ocen działań policji pod Trybunałem Konstytucyjnym – oświadczył w rozmowie z Radiem Wnet mł. asp. Jacek Łukasik.

– Potwierdziłem przełożonym, że podpisałem ten list i brałem udział w programach. Natomiast tam nie było gotowych tez, padły wyłącznie pytania. Jako związkowiec mam pełne prawo zadawać publicznie trudne pytania w imieniu ludzi, którzy pełnią służbę na dole – podkreślił szef związku.

Okoliczności samego doręczenia zarzutów budzą poważne wątpliwości związkowca. Łukasik zwraca uwagę na zaskakującą zbieżność czasową między jego wizytą u przełożonych a reakcją mediów.

Informacja o uderzeniu dyscyplinarnym w szefa „Solidarności” przedostała się do opinii publicznej w ekspresowym tempie, zanim zainteresowany zdążył opuścić gmach komendy.

– To jest bardzo ciekawe. Wchodząc na spotkanie z panem generałem u siebie w komendzie, zaledwie 10–15 minut po wejściu do gabinetu, już dzwoniły media z pytaniami o postawione mi zarzuty. Mniej więcej wiem, skąd mogła wyjść ta informacja. To dla mnie dość dziwne, że przełożeni decydują się na takie rozgrywki – ujawnił Jacek Łukasik.

Funkcjonariusz nie kryje zdziwienia faktem, że decyzję podpisał komendant wojewódzki, a nie szef całej formacji. – Zastanawia mnie, dlaczego komendant główny nie wszczął wobec mnie postępowania bezpośrednio, skoro zarzuty dotyczą wystąpień ogólnokrajowych. Przepisy dają mu taką możliwość – dodał policjant.

Sprawa natychmiast zyskała wymiar ogólnopolski. W obronę przewodniczącego związku zaangażowali się znani mecenasi, którzy poprowadzą jego sprawę bezpłatnie.

Interesy Łukasika przed organami dyscyplinarnymi będą reprezentować mec. Bartosz Lewandowski, mec. Filip Wołoszczak oraz zespół prawny instytutu Ordo Iuris.

– Wiem, że dla niektórych osób ten skład może być kontrowersyjny, ale to prawnicy, którzy zadeklarowali pomoc pro bono. Nie zgadzają się na sytuację, w której przedstawiciel władz związku zawodowego jest ścigany dyscyplinarnie wyłącznie za zadawanie pytań w interesie policjantów – wyjaśnił mł. asp. Jacek Łukasik.

Związkowiec przypomina, że obecnie jest formalnie oddelegowany do pełnienia obowiązków związkowych, co ogranicza możliwości wywierania na niego bezpośrednich nacisków służbowych.

– Na razie u mnie nic się nie zmienia. Wykonuję swoje obowiązki i dalej będę bronił ludzi. Nie wiem, jak można byłoby zawiesić osobę oddelegowaną do pracy związkowej, choć myślę, że radcy prawni w Komendzie Głównej już nad tym pracują – zaznaczył funkcjonariusz.

U podłoża konfliktu leżą wydarzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym, gdzie policyjny kordon zablokował wejście na teren posesji, odcinając drogę m.in. prezydentowi Karolowi Nawrockiemu i funkcjonariuszom Służby Ochrony Państwa.

Do Warszawy ściągnięto wówczas młodych adeptów prewencji, m.in. z Lublina i Gdańska. W szeregach formacji wybuchła panika dotycząca potencjalnej odpowiedzialności karnej z art. 231 Kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień).

– Zapytałem publicznie, czy policjanci, którzy tam stali, nie są narażeni na odpowiedzialność karną. Pojawiły się analizy ekspertów od prawa konstytucyjnego, które wywołały olbrzymie wątpliwości. Otrzymaliśmy co prawda suchą odpowiedź od komendanta głównego, że wszystko odbyło się w granicach prawa, ale te wątpliwości na dole nadal istnieją – relacjonował na antenie Jacek Łukasik.

Według relacji mundurowego, kierownictwo policji zdaje sobie sprawę z napiętej sytuacji w szeregach. W jednostkach w całej Polsce rozpoczęły się specjalne spotkania z podwładnymi.

– Z tego co wiem, na terenie całego kraju trwają teraz odprawy przełożonych z policjantami w poszczególnych jednostkach. Przekonuje się ich, że wszystko jest w porządku i formacja działa zgodnie z prawem. Chodzi o przeciwdziałanie nastrojom buntowniczym i utrzymanie dyscypliny. To akurat dobra rzecz, że zaczęto wreszcie rozmawiać z dołami – ocenił związkowiec.

Pomimo wszczętego postępowania, które w skrajnym wypadku może zakończyć się nawet wydaleniem ze służby, lider Policyjnej Solidarności wyklucza kompromisy z dowództwem kosztem reprezentowanych mundurowych.

Młodszy aspirant podkreśla, że złożenie broni w tym momencie byłoby jawną zdradą tysięcy funkcjonariuszy, którzy wstąpili do nowego związku zawodowego.

– Gdybym czuł się winny, natychmiast złożyłbym rezygnację z kierowania związkiem. Musiałbym wyjść do tych kilku tysięcy ludzi, którzy mi zaufali, i powiedzieć: „sorry, nie będę stał w waszej obronie, bo idę układać się z przełożonymi”. Nigdy tego nie zrobię – zadeklarował stanowczo mł. asp. Jacek Łukasik.

– Dzisiaj, mając pełną świadomość toczącego się postępowania dyscyplinarnego, podpisałbym ten list dokładnie tak samo. Widziałem, w jakim stanie psychicznym byli ci funkcjonariusze pod Trybunałem. Wiem, że zrobiłem dobrze i nie mam sobie absolutnie nic do zarzucenia – podsumował szef Policyjnej Solidarności.

Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Oświadczenie Prezesa i Wiceprezesa TK

W obliczu bezprecedensowych wydarzeń, do których doszło w ostatnich dniach przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, prezes Bogdan Święczkowski oraz wiceprezes Bartłomiej Sochański skierowali do polskiej i międzynarodowej opinii publicznej specjalny dokument. Sędziowie wyrażają w nim stanowczy sprzeciw wobec działań uderzających w niezależność sądownictwa i fundamenty ustrojowe państwa.

Wydarzenia z końca października, kiedy to funkcjonariusze policji zablokowali gmach Trybunału Konstytucyjnego, wywołały głębokie zaniepokojenie. Interwencja służb uniemożliwiła legalnie wybranym sędziom wejście do budynku i wykonywanie ich konstytucyjnych obowiązków.

Stanowczy sprzeciw wobec siłowych rozwiązań

W skierowanym do opinii publicznej dokumencie sędziowie Bogdan Święczkowski i Bartłomiej Sochański potępiają działania władzy wykonawczej. Mamy do czynienia z bezprawnym i niespotykanym w historii Europy atakiem na niezależny organ władzy sądowniczej. Zwracają uwagę, że skala zaangażowanych sił oraz sam sposób zabarykadowania dostępu do budynku świadczą o tym, iż była to operacja przygotowywana od dawna.

Kierownictwo Trybunału odniosło się również do prób wewnętrznego przejęcia kontroli nad instytucją. W oświadczeniu podkreślono, że działania polegające na samozwańczym przejęciu funkcji kierowniczych przez osoby do tego nieuprawnione nie mają jakiejkolwiek podstawy prawnej i stoją w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Tym samym, wszelkie próby zawieszenia legalnie urzędujących – i powołanych przez Prezydenta RP – prezesa oraz wiceprezesa TK, pozostają bezskuteczne z mocy prawa.

Apel o przyzwoitość i ład prawny

Dla obywateli, którym bliska jest troska o dobro wspólne ojczyzny, szczególne znaczenie ma końcowy apel zawarty w oświadczeniu. Prezes i wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego wyrazili głęboką wiarę, że zarówno polskie społeczeństwo, jak i społeczność międzynarodowa, opowiedzą się po stronie legalizmu, uczciwości oraz zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Zaznaczyli, że fundamenty państwa prawa wymagają stanowczego przeciwstawienia się brutalnej sile oraz wszelkim próbom uzurpacji władzy.

Sytuacja wokół polskiego sądu konstytucyjnego pozostaje napięta. Mając na uwadze dobro wspólne, warto pamiętać, że stabilność instytucji państwowych i szacunek dla Konstytucji to filary, na których opiera się bezpieczeństwo i suwerenność Rzeczypospolitej.

Kancelaria Prezydenta zawiadamia prokuraturę ws. TK 

Kancelaria Prezydenta RP złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku ze zwołaniem wtorkowego „wydarzenia” w Trybunale Konstytucyjnym – oświadczył w środę szef KPRP Zbigniew Bogucki. Zbigniew Bogucki powiedział dziennikarzom przed Pałacem Prezydenckim, że wtorkowe „zgromadzenie” w Trybunale Konstytucyjnym, zwołane przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską, nie było Zgromadzeniem Ogólnym sędziów TK. Zaznaczył, że właściwe zgromadzenie może zwołać jedynie prezes TK. Dodał, że w trakcie spotkania nie było też kworum, które – jak powiedział – ustawowo musi wynosić dziesięcioro sędziów. Zbigniew Bogucki zastrzegł przy tym, że tylko trzy osoby biorące udział w wydarzeniu to sędziowie dopuszczeni do orzekania. Szef KPRP podkreślił, że zawiadomienie dotyczy przestępstwa z art. 128 par. 1 Kodeksu karnego, czyli zamach na konstytucyjny organ RP. Szef KPRP Zbigniew Bogucki poinformował również w środę, że zostanie złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa czynnej napaści na Prezydenta RP. Jak dodał, ma to związek „z próbą uniemożliwienia wejścia pana prezydenta do siedziby Trybunału Konstytucyjnego”. Podczas środowej konferencji prasowej Zbigniew Bogucki przypomniał o sytuacji z piątkowego wieczoru. Prezydent Karol Nawrocki, który zawrócił wówczas z podróży do Senegalu pojawił się w gmachu Trybunału Konstytucyjnego. – W związku z tą sytuacją gorszącą, która miała miejsce, z próbą uniemożliwienia wejścia pana prezydenta do siedziby Trybunału Konstytucyjnego, także zostanie złożone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z artykułu 135, czyli czynnej napaści na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Nie można dotykać, nie można odpychać, nie można wypychać prezydenta. Tutaj kodeks karny jest jednoznaczny. Myślę, że te zapisy wskazują na to w sposób niebudzący wątpliwości – oświadczył szef KPRP. Jak dodał w związku z kolejnymi informacjami „które pojawiają się właściwie w kolejnych godzinach i w kolejnych dniach, te [kolejne – PAP] zawiadomienia są przygotowywane”. Zaznaczył, że zostaną złożone „możliwie najszybciej w najbliższych dniach”. Poinformował, że chodzi o osoby, „które uzurpują sobie różnego rodzaju prawa bez żadnej, podkreślam, bez żadnej podstawy prawnej”. Zbigniew Bogucki ocenił, że „mamy do czynienia także tutaj z kwestiami  przygotowania, pomocnictwa, także kwestie związane ze sprawstwem kierowniczym”.

 Europoseł chciał debaty o zamachu na TK na forum komisji europarlamentu. To usłyszał w odpowiedzi

Drastyczne złamanie zasad praworządności, jakich dopuścił się rząd Tuska wymaga debaty na forum tej komisji. Ta komisja zajmuje się sprawami praworządności i pilna debata w związku z tym głębokim kryzysem konstytucyjnym w Polsce jest niezbędna, dlatego z poparciem koordynatora naszej grupy wnoszę o wprowadzenie dodatkowego punktu, by tę sytuację omówić, bo tego wymaga honor tej komisji - wniósł podczas posiedzenia komisji Parlamentu Europejskiego ds. Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych europoseł PiS, Mariusz Kamiński.

Dzisiaj podczas posiedzenia komisji Parlamentu Europejskiego ds. Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych [LIBE], europoseł PiS, Mariusz Kamiński, zgłosił wniosek formalny o rozszerzenie porządku obrad komisji o dodanie punktu dotyczącego omówienia "dramatycznego kryzysu konstytucyjnego, jaki ma obecnie miejsce w Polsce".

- Po raz pierwszy w historii UE rząd wprowadził na teren niezależnego sądu konstytucyjnego zwarte oddziały policji. Władza wykonawcza, stosując przemoc, usiłuje przejąć kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym. Działania rządu są jawnie sprzeczne z polską konstytucją, z polskimi ustawami i mają znamiona zamachu stanu. Zostały one jednoznacznie potępione przez prezydenta Polski, przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, a także przez Fundację Helsińską Praw Człowieka

 Drastyczne złamanie zasad praworządności, jakich dopuścił się rząd Tuska wymaga debaty na forum tej komisji. Ta komisja zajmuje się sprawami praworządności i pilna debata w związku z tym głębokim kryzysem konstytucyjnym w Polsce jest niezbędna, dlatego z poparciem koordynatora naszej grupy wnoszę o wprowadzenie dodatkowego punktu, by tę sytuację omówić, bo tego wymaga honor tej komisji. Jeśli poważnie traktujemy przestrzeganie praworządności w UE, to właśnie na waszych oczach, w centrum Europy, w sposób drastyczny łamane są podstawowe zasady praworządności. Oczekujemy i żądamy debaty na ten temat również na tej komisji i na Forum Parlamentu Europejskiego - dodał.

Przewodniczący komisji LIBE, Hiszpan Javier Zarzalejos z Europejskiej Partii Ludowej, odpowiedział, że "w ten sposób nie można zmieniać porządku obrad". Zasugerował, że możliwa jest inna ścieżka wprowadzenia punktu do porządku obrad.

- Skorzystamy z tej procedury i liczę na pana osobiste poparcie w ramach rzetelności prac tej komisji, poparciem dotyczącym wniosku o debatę na temat tych dramatycznych wydarzeń, jakie mają miejsce w tej chwili w Polsce. Liczę na pana poparcie osobiste, jako przewodniczącego komisji, który zajmuje się kwestiami praworządności - stwierdził Mariusz Kamiński.

 "Spotkanie zorganizowanej grupy przestępczej". PiS składa zawiadomienie na uzurpatorów

- Zamach stanu nie pozostanie bezkarny! Klub Parlamentarny PiS składa zawiadomienie do prokuratury przeciwko 8 osobom uczestniczącym we wczorajszym spotkaniu zorganizowanej grupy przestępczej w budynku TK - oświadczył Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS.

Mariusz Błaszczak powiadomił w środowym wpisie na X, że klub parlamentarny PiS składa zawiadomienie do prokuratury „przeciwko 8 osobom uczestniczącym we wczorajszym spotkaniu zorganizowanej grupy przestępczej w budynku TK”. 

    „Zawiadamiamy m.in. o podejrzeniu zamachu na konstytucyjny organ państwa (art. 128 k.k.) i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej (art. 258 k.k.). Nikt nie stoi ponad prawem. Będziemy domagać się pociągnięcia wszystkich odpowiedzialnych do odpowiedzialności karnej” – zapowiedział Błaszczak.

Dodał, że nawet jeśli szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek „zignoruje zawiadomienie, nie oznacza to, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan”. Błaszczak zaznaczył, że żadna władza nie trwa wiecznie.

    „Zmieniają się rządy, ministrowie i prokuratorzy, ale odpowiedzialność za złamanie prawa nie znika wraz z utratą stanowiska. Każdy, kto dziś świadomie dopuszcza się bezprawia, musi liczyć się z konsekwencjami karnymi”  – napisał szef klubu PiS.

 Cień nad Trybunałem. Czy o akcji ze skokiem na TK dużo wcześniej wiedzieli Rosjanie?

W miarę upływu czasu od piątkowej operacji służb Tuska w Trybunale Konstytucyjnym na jaw wychodzą szczegóły dotyczące równoczesnej aktywności dywersyjnej Rosji przy granicy z Polską. To ostatnie jest szczególnie niepokojące, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że akcja wymierzona w TK miała być przygotowywana „przez wiele tygodni” i miały o niej wiedzieć „jedynie najważniejsze osoby w państwie”.  Jak się bowiem okazuje, wiele wskazuje na to, że nie tylko one.

O tym, co działo się w samym centrum wydarzeń, wiemy doskonale: najazd policji na siedzibę TK, wprowadzenie tam uzurpatorów, blokada dostępu dla legalnych władz TK, wreszcie nocne protesty i przybycie na Al. Szucha prezydenta Karola Nawrockiego. Ten po zawróceniu samolotu nad Andaluzją dotarł najpierw do Pałacu Prezydenckiego, a następnie w niemających precedensu okolicznościach przedarł się przez kordony policji i wkroczył do siedziby trybunału, obracając w perzynę misternie przygotowywany plan koalicji 13 grudnia. 

 Wraz z upływem czasu wiemy bowiem coraz więcej na temat nie tylko przygotowywanego zamachu stanu, ale zaangażowania w niego najważniejszych osób w państwie. Co więcej, przygotowania do ataku na TK miały trwać wiele tygodni i zarówno data – piątek poprzedzający weekend z Wszystkich Świętych oraz zapowiadaną wizytę prezydenta w dalekim Senegalu – jak i formuła operacji, czyli wkroczenie policji poprzez teren należący do Kancelarii Premiera – wszystko składa się w jedną całość. Późniejsze wydarzenia są jedynie konsekwencją. 

Nie jest przy tym tajemnicą, że całość tych działań była koordynowana na szczeblu rządowym z udziałem ministra sprawiedliwości – prokuratora generalnego Waldemara Żurka, a także komendanta głównego policji Marka Boronia oraz wysokich przedstawicieli policji z Warszawy. Musiał wiedzieć o niej też sam Tusk, zapowiadający od tygodni rozprawę ze Święczkowskim. 

Wszystko to prawda, jednak szalenie niepokojące informacje dotyczą dni poprzedzających nocną operację. Oto w ubiegłym tygodniu władze miały otrzymać informacje od Służby Wywiadu Wojskowego oraz służb sojuszniczych mówiące o „wysokim prawdopodobieństwie działań dywersyjnych ze strony Rosji”. Chodziło o obwód królewiecki, gdzie w reakcji na to miały się udać m.in. wzmocnione oddziały policji z kilku województw, a także wojsko, Straż Graniczna oraz służby specjalne. 

I teraz, jak donosi branżowy serwis Infosecurity24.pl, akcja trwa nadal, a „wśród potencjalnych zagrożeń wymieniono m.in. naruszenie granicy przez uzbrojone grupy”. „Działa tam duża grupa policjantów, część sił policyjnych została tam przerzucona, również w tej operacji działają kontrterroryści, współpracujemy z wojskiem, strażą graniczną i służbami specjalnymi” – przekazał szef KGP cytowany przez wzmiankowany serwis. W rejon udali się nawet żołnierze z jednostki GROM. 

Rzecz działa się równolegle z przygotowaniami do akcji w TK. Znamienne, że jak wynika z relacji samych funkcjonariuszy oddelegowanych przed trybunał, nie mieli oni pojęcia, gdzie jadą i jakie rozkazy zostaną im wydane.

Te informacje wywiadowcze mogą w pewien sposób tłumaczyć pochodzenie słynnego już pisma, które ujawniono po piątkowej akcji w TK, dotyczącego wyposażenia oddziałów prewencji w broń maszynową. Być może rzeczywiście chodziło o wzmocnienie jednostek w całym kraju na wypadek ewentualnych rosyjskich operacji. 

Jak jednak w tym kontekście zrozumieć, że władze, mając informacje o tego typu zagrożeniu, zdecydowały się na przeprowadzenie nieznanej w historii operacji wymierzonej w fundamenty państwa prawa? Już samo planowanie i przeprowadzenie ataku na trybunał jest podstawą do bardzo poważnych oskarżeń dla wszystkich jego inicjatorów. Jednak to, że wcielono go w życie mimo jednoczesnego i realnego zagrożenia z zewnątrz sprawia, że trudno mówić tu o czymś innym niż o uderzeniu w podstawy bezpieczeństwa narodowego. 

W tym kontekście wydarzenia piątkowej nocy oprócz zamachu stanu stawały się bowiem idealnym polem gry dla każdego możliwego aktu dywersji; wystarczy przypomnieć sobie atmosferę podczas pojawienia się prezydenta Karola Nawrockiego. Mimo to Tusk i jego ludzie nie zrezygnowali z planu, igrając z ogniem do końca, mimo ostrzeżeń SKW, że Polska może być celem ataku. Ale jest coś jeszcze. W serwisie X pojawiła się analiza dotycząca owego ostrzeżenia przekazanego władzom przez wywiad, a tyczącego się potencjalnej dywersji na granicy z Królewcem wobec której podjęto realne, szeroko zakrojone działania.

Ppłk rezerwy Maciej Korowaj sugeruje w tej analizie, że operacja Rosjan miałaby być jedynie prowokacją, obliczoną na pogłębienie kryzysu w Polsce. Korowaj dowodzi, że po stronie rosyjskiej działania miały być pozorowane, i wskazuje na „sterowanie refleksyjne”, czyli podsunięcie przeciwnikowi [Polsce] „takiego obrazu, by sam podjął decyzję, która mu zaszkodzi”. Choćby o postawieniu jednostek w stan gotowości, przerzuceniu GROM-u, wreszcie wydania decyzji o uzbrojeniu policji w karabiny – a takie zarządzenia podjęto. 

Jednocześnie Korowaj pisze, że „ostrzeżenie [władz przez wywiad – przyp. red.] dotarło w tygodniu, w którym zawieszono prezesa Trybunału Konstytucyjnego, prezydent zawrócił samolot i nocą wszedł do gmachu TK, a opozycja zapowiedziała wotum nieufności”. Problem polega na tym, że ostrzeżenie pojawiło się przed piątkową akcją, o której miały wiedzieć „jedynie najważniejsze osoby w państwie”. Czy oznacza to, że wiedzieli o niej także Rosjanie? 

Na tę niepokojącą koincydencję zwraca uwagę Stanisław Żaryn, ekspert od służb specjalnych, b. pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP. „Jeśli do służb RP sygnały o ostrzeżeniu dotarły przed atakiem na TK, a o planach rządu wiedziało tylko kilka osób, (…) to budzi to poważne pytania o stopień infiltracji rządu RP. Oznaczałoby to, że rosyjskie służby mają wgląd w działania i rozmowy rządzących i mogły mieć dokładne informacje o planowanych scenariuszach” – twierdzi Żaryn w serwisie X po lekturze ww. analizy. 

Powiedzmy wprost – oznaczałoby to, że najwyższe władze w Polsce są infiltrowane przez Rosjan, znających każdy ich ruch, w tym nawet plany „ściśle tajnej” operacji pod TK. Operacji, z której pomimo informacji o zagrożeniu władze się nie wycofały.

Te szalenie niepokojące poszlaki sprawiają, że tym bardziej kuriozalnie brzmi narracja Tuska i jego ludzi, którzy po ataku na trybunał w swojej propagandzie użyli komentarzy rosyjskich propagandystów (b. prezydent Dmitrij Miedwiediew czy ideolog Kremla Aleksandr Dugin), przedstawiając ich jako „sojuszników PiS i Nawrockiego”. Taką narrację podchwyciły także media bliskie władzy, w tym TVP info w likwidacji, wpisując się idealnie w kolejny dezinformacyjny scenariusz Kremla. 

Nie jest bowiem tajemnicą, że Rosjanom, jeśli już na czymś szczególnie zależy „na odcinku polskim”, to na jak największym chaosie i destabilizacji w naszym kraju. Gorzej, że zależy na tym – jak widać – również samemu rządowi z Tuskiem na czele. Jeszcze gorzej, jeśli okazałoby się, że Rosjanie mają oczy i uszy tam, gdzie na pewno ich mieć nie powinni – w sercu obozu władzy. 

PACYFIKACJA TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO JAK BEZPRAWNE PRZEJĘCIE MEDIÓW PUBLICZNYCH

za:naszdziennik.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.