Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Ujawniła plany skandalicznego seminarium. Teraz szef Instytutu Pileckiego ją zwolnił

Podczas konferencji prof. Krzysztof Ruchniewicz, dyrektor Instytutu Pileckiego, ogłosił odwołanie Hanny Radziejowskiej ze stanowiska szefowej berlińskiej filii Instytutu. Radziejowska miała wcześniej poinformować Ministerstwo Kultury o planach zorganizowania seminarium dotyczącego zwrotu dóbr kultury przez Polskę m.in. Niemcom, Ukrainie, Białorusi, Litwie oraz restytucji mienia prywatnego osób pochodzenia żydowskiego. 


Jak przekazał Ruchniewicz, „ostatnie działania Radziejowskiej poważnie podważyły zaufanie u pracodawcy”.

Poinformował, że nowa osoba pełniąca obowiązki kierownika oddziału w Berlinie zostanie przedstawiona w przyszłym tygodniu, podczas spotkania z zespołem i w osobnym komunikacie dla mediów. 

Na początku sierpnia „Rzeczpospolita” napisała, że Ruchniewicz chciał zorganizować seminarium badawcze poświęcone zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz m.in. Niemiec.

Według „Rz” pod koniec lipca Radziejowska wysłała pismo do nowej szefowej resortu kultury Marty Cienkowskiej oraz do wiadomości chargé d’affaires ambasady w Berlinie Jana Tombińskiego, w którym wskazała, że dyrektor Instytutu Pileckiego Krzysztof Ruchniewicz „oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. organizację seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Litwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego”.

Radziejowska to absolwentka Instytutu Historii UW. Jest kuratorką, producentką i scenarzystką projektów kulturalnych i muzealniczych. Pracowała m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego, Domu Spotkań z Historią, Centrum Nauki Kopernik, Muzeum Warszawy (jako kierowniczka Muzeum Woli). Od czerwca 2017 r. do lutego 2018 r. była dyrektorem Instytutu Polskiego w Berlinie. Związana ze Stowarzyszeniem Wola Mieszkańców oraz Stowarzyszeniem Mieszkańców i Przyjaciół Kolonii Wawelberga, a także, jako wolontariusz, z Hospicjum św. Krzyża. Od 2019 r. kierowała berlińskim oddziałem Instytutu Pileckiego.

Komentarz Hanny Radziejowskiej po odwołaniu jej z funkcji kierowniczki Instytutu Pileckiego w Berlinie

„Będę egzekwować swoje prawa przed sądem niemieckim, sądem pracy. Jestem bardzo wzruszona wieloma ciepłymi słowami, które doceniają pracę nie tylko moją, ale całego naszego zespołu.”

Z Ukrainy, gdzie obecnie przebywa, Hanna Radziejowska udzieliła krótkiego komentarza:

    „Dowiedziałam się o odwołaniu z mediów społecznościowych, że dzieje się konferencja i że właśnie jestem odwoływana. Zajrzałam na maila i odkryłam, że pół godziny wcześniej dostałam list z tą informacją. Jestem na Ukrainie, jeszcze na urlopie. Moja sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana prawnie, bo jestem zatrudniona na prawie niemieckim i domyślam się, że jest prowadzona procedura zwolnienia mnie.”

Była dyrektorka zaznaczyła, że zamierza bronić swoich praw:

    „Będę egzekwować swoje prawa przed sądem niemieckim, sądem pracy. Jestem bardzo wzruszona wieloma ciepłymi słowami, które doceniają pracę nie tylko moją, ale całego naszego zespołu. Zawsze kierowaliśmy się dewizą: ‘nie dla lewicy, nie dla prawicy, ale dla całości’.”

Radziejowska przyznała, że nie spodziewała się takiego obrotu spraw:

    „Nie byłam poinformowana. Oczywiście było jasne, że nie jest to wielka przyjaźń, ale jest to sytuacja zaskakująca – tym bardziej w czasie wakacji i przy ograniczonym dostępie do internetu.”

W audycji przypomniano, że kilka dni wcześniej w Rzeczpospolitej ukazał się tekst, dotyczący kontrowersyjnego cyklu seminariów pod tytułem Problemy restytucji mienia niepolskiego w Polsce po 1945 roku, zaproponowanego przez obecnego dyrektora Instytutu, prof. Krzysztofa Ruchniewicza. W sprawie tej wysłano także list do minister kultury.

W oświadczeniu Instytutu Pileckiego podano, że powodem odwołania była m.in. „utrata zaufania” wobec Hanny Radziejowskiej. 

Prof. Gliński: Odwołanie Radziejowskiej jest realizacją niemieckiej polityki. To są represje, bo w Polsce mamy dyktaturę

„Hanna Radziejowska od lat bardzo dobrze wypełniała swoją misję w zakresie promocji polskiej polityki historycznej i edukowania Niemców” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Piotr Gliński z PiS. Były minister kultury i dziedzictwa narodowego nie ma wątpliwości, że odwołanie Radziejowskiej przez prof. Krzysztofa Ruchniewicza nie ma żadnych postaw merytorycznych. „Instytut Pileckiego w Berlinie zawsze był solą w oku Niemców. Odwołanie pani dyrektor Hanny Radziejowskiej jest realizacją niemieckiej polityki, to także element represji, ponieważ mamy w Polsce dyktaturę” - podkreśla poseł Prawa Sprawiedliwości. 

Nie ma żadnych wątpliwości, że Hanna Radziejowska, jako twórczyni oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie, jest autorką jego sukcesu. Mimo to, powołany z naruszeniem prawa na funkcję dyrektora Instytutu prof. Krzysztof Ruchniewicz zdecydował o jej odwołaniu po 6 latach wytężonej pracy.

    To jest kolejny skandal i w zasadzie ta decyzja Krzysztofa Ruchniewicza sama się komentuje. To człowiek, który nigdy nie powinien być dyrektorem Instytutu Pileckiego, bo całe jego życie - także kariera naukowa - jest związane z niemiecką polityką historyczną. Jego nominacja na dyrektora instytutu miała charakter prowokacyjny, ale przede wszystkim była niezgodna z polską racją stanu. Przypomnę, że on został powołany nielegalnie, ponieważ nielegalnie została wyrzucona z Instytutu Pileckiego dr Magdalena Gawin

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Piotr Gliński były minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Edukowanie Niemców

W ocenie byłego szefa MKiDN Hanna Radziejowska była ekspertem, jeśli chodzi o tematykę i zadania, które przed nią stawiano. Z jej odejścia bez wątpienia ucieszą się niemieccy decydenci.

    Berliński oddział Instytutu Pileckiego zawsze był solą w oku Niemców. To najszybciej zbudowany i zorganizowany przez nas oddział, z ogromnym udziałem Hanny Radziejowskiej. Ciekawą sprawą jest to, że nie jest to osoba, którą można politycznie przypisać do Prawa i Sprawiedliwości, ale która po prostu zna się na sprawach polsko-niemieckich. Od lat pracowała w tym obszarze i została niejako wynajęta do promocji polskiej polityki historycznej w oparciu o badania naukowe, do edukowania Niemców. Pokazywania im naszego punktu widzenia dotyczącego Witolda Pileckiego, jako symbolu polskiego oporu i bohaterstwa, wobec dwóch totalitaryzmów i dwóch imperialnych sąsiadów, w tym niemieckiego. To zadanie, tę misję bardzo dobrze wypełniała. Nie miałem żadnych większych zastrzeżeń do działań oddziału Instytutu Pilewskiego w Berlinie, który od wielu lat dobrze funkcjonował i przygotował m.in. świetną wystawę. Dbał o dobre kontakty na średnim niskim i średnim szczeblu z historykami niemieckimi i z niemieckimi szkołami. Te działania oceniam jako bardzo efektywne

— podkreśla prof. Gliński, który nie kryje, że kontakty z Niemcami dotyczące pamięci historycznej i odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej były zawsze bardzo trudne.

    Niestety, tak jak powiedziałem, Instytut Pileckiego w Berlinie zawsze był solą w oku Niemców. Od początku istnienia tego oddziału nie odwiedził go żaden wysokiej rangą niemiecki polityk, mimo moich bezpośrednich zaproszeń skierowanych do dwóch ministrów kultury Niemiec. Najwyższy rangą niemiecki polityk, który odwiedził Instytut Pileckiego, to był szef Senatu Berlina Zachodniego, który pojawił się na otwarciu

— podkreśla nasz rozmówca.

Mamy w Polsce dyktaturę

Podany przez Ruchniewicza powód odwołania Hanny Radziejowskiej brzmi kuriozalnie. Jak oświadczył na briefingu prasowym dyrektor Instytutu Pileckiego, „ostatnie działania Radziejowskiej poważnie podważyły zaufanie u pracodawcy”. Precyzując, stwierdził, że nie spodobało mu się publiczne krytykowanie jego działań. Nie zmienia to faktu, że decyzje i wypowiedzi Ruchniewicza są powszechnie krytykowane, ze względu na jego proniemieckie zachowania. Wszyscy spodziewali się raczej dymisji Ruchniewicza, a nie Radziejowskiej, której opinie zgadzały się z oceną opinii publicznej.

    Działania Krzysztofa Ruchniewicza doskonale wpisują się w niemiecką politykę, podobnie jak ten kamień w Berlinie, który jest przecież jego „dorobkiem”, trudno nie krytykować takich działań. To również odwoływanie ludzi odpowiedzialnych za polską kulturę, dyrektorów różnych instytucji, czy też kierowników poszczególnych placówek, ze względu na to, że mają inne poglądy. Tu nie chodzi o to, że ktoś nie realizuje wyznaczonego planu pracy, przedstawionego programu, co byłoby podstawą do ewentualnego odwołania z funkcji, ale dlatego, że ma inne poglądy niż obecna władza. Tak jest tylko i wyłącznie w dyktaturach

— oświadcza prof. Gliński.

    Odwołanie pani dyrektor Hanny Radziejowskiej jest realizacją niemieckiej polityki, to także element represji, ponieważ mamy w Polsce dyktaturę. Kto nie zgadza się z Tuskiem, czy z takim Ruchniewiczem, który został wynajęty przez Tuska i Sikorskiego, podlega represjom. Oni realizują na wielu płaszczyznach niemiecką politykę. Polskie instytucje kultury, które zostały powołane, by dbać o wizerunek naszego kraju, nie spełniają w tej chwili swojego zadania i spełniają oczekiwania Niemców. Potwierdzają to wszystkie decyzje Ruchniewicza, tak, jak odwoływanie konferencji dotyczącej zwrotu polskich dzieł sztuki. Mamy za to pomysł zorganizowania przez Ruchniewicza seminarium o zwrocie mienia na rzecz Niemców. Wszystkie te działania oczywiście nie są przypadkowe, tak, jak i wystawa w Augustowie

— podsumowuje polityk PiS prof. Piotr Gliński. 

za:wnet.fm

Copyright © 2017. All Rights Reserved.