Strategia zemsty
Materializuje się plan Donalda Tuska dopadnięcia Zbigniewa Ziobry.
Sejm w każdym z 26 głosowań wyraził zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Każde z głosowań dotyczyło pojedynczych zarzutów, jakie politykowi zamierza postawić prokuratura kierowana przez Waldemara Żurka.Po tym większość sejmowa wyraziła zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Ziobro.
Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, przebywa obecnie w Budapeszcie. Tymczasem w Polsce prokuratura kierowana przez Waldemara Żurka (minister sprawiedliwości jest jednocześnie prokuratorem generalnym) chce postawić mu 26 zarzutów. Wcześniej zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Ziobro rekomendowała sejmowa komisja regulaminowa.
Za wnioskiem o zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Ziobry głosowało 244 posłów, przeciw 198.
Co ciekawe, przeciwko aresztowaniu Ziobry byli nie tylko posłowie PiS i Republikanie Marka Jakubiaka. Wbrew woli Tuska i Żurka głosowali także wszyscy obecni na sali parlamentarzyści Konfederacji (głosów nie oddali Karina i Krzysztof Bosakowie oraz Przemysław Wipler) i Konfederacji Korony Polskiej. Nie głosowali, a więc nie wsparli rządu w tej sprawie, także posłowie Partii Razem.
Istotą zarzutów wobec Ziobry jest „ustawianie” konkursów na wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Według prokuratury, Ziobro miał działać w celu uzyskania korzyści majątkowych dla innych osób oraz korzyści osobistych i politycznych dla siebie, oraz że robił to wspólnie m.in. z jego zastępcami Marcinem Romanowskim i Michałem Wosiem oraz posłem PiS Dariuszem Mateckim. W ten sposób miał działać na szkodę państwa i interesu publicznego, ograniczając dostęp do funduszu podmiotom uprawnionym.
Prezes PiS: Ziobro ma do czynienia z ludźmi, którzy są gotowi doprowadzić do jego śmierci
Głos w sprawie zabrał prezes Prawa i Sprawiedliwości.
„Nie mam zamiaru tego wysłuchiwać, bo to bzdury. To nieustanne obrażanie ludzkiego rozumu i bezczelne kłamanie, zupełne odejście od prawdy” – powiedział wczoraj dziennikarzom Jarosław Kaczyński
Prezes PiS wyszedł z Sejmu, nie chcąc słuchać sprawozdania komisji po głosowaniu. Dodał, że to co się dzieje jest charakterystyczne dla systemów totalitarnych.
Dalej dodał, że w Polsce nie mieliśmy jeszcze z tym do czynienia, ale obecnie „droga do tego została otwarta”. Wskazał, że opowieść władzy „nie ma nic wspólnego z faktami”, a Zbigniew Ziobro to człowiek bardzo ciężko chory, który ma do czynienia z ludźmi „którzy są gotowi doprowadzić do jego śmierci, bo taki jest ich poziom moralny”.
Prezes PiS powiedział, że wobec tego Ziobro nie ma powodu, by miał się narażać. Podsumował, że w Polsce przestało obowiązywać prawo i „wchodzimy w sferę dzikości”.
Pos. prof. M. Warchoł o działaniach rządzących wobec Z. Ziobry: Mamy do czynienia z bandyckim atakiem na śmiertelnie chorego niewinnego człowieka
– To jest już naruszenie podstawowych zasad humanitarnych, to jest podeptanie godności człowieka. To nie są gołosłowne tezy. Odwołam się do wniosku o uchylenie immunitetu pana ministra Zbigniewa Ziobro, gdzie biegła – powołana przez prokuraturę Waldemara Żurka – sama przyznała, że leczenie nie będzie możliwe do prowadzenia w warunkach pozbawienia wolności. To jest cytat. Dalej, gdyby wymagał kontynuacji leczenia, nie pozwala to na dalsze leczenie w warunkach pozbawienia wolności. To są dokładne cytaty z tego wniosku. Skoro nawet ich biegła przyznaje, że pozbawienie wolności jest niedopuszczalne, a oni taki wniosek w trybie ekspresowym chcą już dziś głosować bez badania stanu zdrowia pana ministra, z pogwałceniem fundamentalnych zasad humanitaryzmu, to (…) mamy absolutnie do czynienia z bandyckim atakiem na śmiertelnie chorego niewinnego człowieka – zwracał uwagę prof. Marcin Warchoł.
– Zemsta, nienawiść, ale też strach przed rozliczeniami biorą górę nad prawem, które powinno tutaj górować, ponieważ przedstawione wczoraj argumenty merytoryczne trafiały jak grochem o ścianę. Przepis, który się zarzuca panu ministrowi, artykuł 184 Kodeksu karnego – przywłaszczenie – wymaga, żeby to dla siebie przywłaszczyć. Tymczasem tutaj nie doszło do przywłaszczenia ani złotówki. Wszystkie środki zostały, zgodnie z celem ustawowym, celem niezbędnym, przekazane, czy to np. na remont prokuratury, czy to na wyposażenie służb w nowoczesny sprzęt wykrywający przestępców. Dlatego ta zemsta, ponieważ środki z Funduszu Sprawiedliwości trafiały do tych najbardziej potrzebujących, do tych, którzy byli często ignorowani przez lata rządów Platformy Obywatelskiej, jak np. sprawne polskie służby, CBA. Wszystkim nam zależy, żeby chroniły nas sprawne służby przed przestępstwami terrorystycznymi, przed mafiami VAT-owskimi (…). Próba wsadzenia do więzienia pana ministra to zapewnienie bezkarności mafiom VAT-owskim, różnego rodzaju grupom przestępczym, które przez lata Polskę niszczyły, a którym Zbigniew Ziobro wypowiedział twardą wojnę i wsadzał do więzień – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości.
"Ziobro nie ma widoków na przyzwoity proces". Znany ekspert zabrał głos
Znany konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski ocenił, że Zbigniew Ziobro "nie ma widoków na przyzwoity proces". – W jego sprawie już się – że tak powiem – rozstrzygnięcie ukształtowało. Wydał je prezes Rady Ministrów – dodał.
Pytany o to, dlaczego, odpowiedział, że „dlatego nie ma, że w jego sprawie już się – że tak powiem – rozstrzygnięcie ukształtowało, wydał je prezes Rady Ministrów”. „Dlatego, że mamy do czynienia z tymi działaniami w obrębie sądownictwa, które podporządkowują je rządowi” – mówił.
W tym kontekście wyjaśnił, że chodzi o „w szczególności dotyczącymi sprawy losowego przydziału spraw”. – Dlatego, że mamy rozmaite przykłady świadczące o tym, że sędziowie mogą wyprawiać najdziksze swawole – powiedział.
„Sprawa się rypła”. Ziobro: Prowokator Giertycha został złapany na gorącym uczynku
„Dziś z uwagą przeczytałem te zeznania i nie są one dla mnie zaskoczeniem. One pokazują, że kłamstwo ma krótkie nogi i agent, prowokator Giertycha, który realizuje jego cele w tej sprawie, został złapany na gorącym uczynku kłamstw” – powiedział o zeznaniach Tomasza Mraza poseł Zbigniew Ziobro.
Chcąc postawić zarzuty byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze ws. Funduszu Sprawiedliwości, prokuratura powołuje się na zeznania byłego dyrektora z Funduszu Sprawiedliwości Tomasza Mraza, który otrzymał status małego świadka koronnego. Na jego zeznania uwagę zwrócił dziś na łamach portalu wPolityce.pl red. Wojciech Biedroń wskazując, że są one pełne fundamentalnych nieścisłości. Nie zgadzać się mają nawet daty i nazwiska, a Mraz ma mieć problem z przypomnieniem sobie podstawowych informacji. Do sprawy odniósł się w rozmowie z Telewizją wPolsce24 sam poseł Ziobro.
- „Dziś z uwagą przeczytałem te zeznania i nie są one dla mnie zaskoczeniem. One pokazują, że kłamstwo ma krótkie nogi i agent, prowokator Giertycha, który realizuje jego cele w tej sprawie, został złapany na gorącym uczynku kłamstw. To jak widać nie przeszkadza prokuraturze, by niewiarygodnego człowieka traktować z całą powagą. Giertych nie ukrywał tego. To jest człowiek skrajnie cyniczny, o takich psychopatycznych rysach. W czasie swojego wystąpienia w Kielcach zaraz po przejęciu władzy przez PO powiedział, że oni pracują nad zeznaniami świadków. Właśnie widzimy efekt tej pracy” - powiedział były minister sprawiedliwości.
- „Rzeczywiście, jeśli te informacje, które pozyskał p. redaktor Biedroń odpowiadają rzeczywistości, to wynika z tych zeznań, że p. Mraz w sposób oczywisty kłamał, dlatego, że opowiadał, iż na spotkaniu u mnie w domu nieopodal Warszawy, podejmowaliśmy decyzje o przygotowaniu 7. konkursu w ramach FS, że zleciłem jemu i MS prace nad konkretnymi projektami, które miały być w tym konkursie rozstrzygnięte i wtedy, kiedy zostaną te projekty już przygotowane, konkurs ma być uruchomiony. Tylko, że właśnie to im się rypło, bo okazuje się, że sama prokuratura ustaliła, iż spotkanie w moim domu było 13 sierpnia 2020 r., a konkurs, o którym mówi Mraz został uruchomiony w czerwcu 2020 r., czyli prawie trzy miesiące wcześniej” - dodał.
Zauważył, że „nie mógł na tym jedynym spotkaniu, w którym wówczas uczestniczyłem, zlecać przygotowania do czegoś, co już dawno było przygotowane, zlecać rozpisanie konkursu, który już trwał i zmierzał do finału”.
Poseł KO uderza w ks. Olszewskiego. "Krzyżowaliście go na pluszowym krzyżu"
Poseł Koalicji Obywatelskiej Maciej Tomczykiewicz w skandaliczny sposób odniósł się do sprawy ks. Michała Olszewskiego, który przetrzymywany był w areszcie przez wiele miesięcy. Cała sytuacja miała miejsce podczas posiedzenia sejmowej komisji regulaminowej dot. Funduszu Sprawiedliwości, kiedy omawiana była sprawa uchylenia immunitetu byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze.
Poseł Tomczykiewicz w oburzający sposób zwrócił się do parlamentarzystów obecnych na sali:
Szanowni Państwo koledzy z PiS-u, na pluszowym krzyżu krzyżowaliście przed całą Polską, jako wielką ofiarę, to właśnie ten ksiądz był w areszcie, były w areszcie urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości - uderzył w duchownego polityk, pomijając fakt, że sprawa ks. Olszewskiego poruszyła opinię publiczną w całym kraju, a wielu ludzi protestowało pod aresztem, gdzie przetrzymywano kapłana.
Nie życzę temu panu jakichkolwiek cierpień… także „na pluszowym krzyżu” — odniósł się do powyższych słów na platformie X mec. Krzysztof Wąsowski, jeden z obrońców ks. Michała.
Obrzydliwe zachowanie posła Tomczykiewicza z KO. Porównał obronę księdza Olszewskiego do: „Ukrzyżowania na pluszowym krzyżu”- skomentował użytkownik portalu X Jan Molski.
Poseł Tomczykiewicz chyba zapomniał, że Europejski Trybunał Praw Człowieka przyjął skargi obrońców ks. Olszewskiego dot. m.in. tortur, jakich miał doznać podczas aresztowania i w samym areszcie oraz naruszenia prawa poprzez stosowanie przez rząd Donalda Tuska tzw. demokracji walczącej. Szydzenie dziś z kogoś, kto mocno przeżył represje stosowane przez funkcjonariuszy podległych kolegom pana posła, nie mieści się wśród zachowań ludzi cywilizowanych.
za:niezalezna.pl