Skandal w Auschwitz. Prezydent RP bez głosu podczas rocznicy wyzwolenia obozu
Podczas obchodów 81. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau prezydent RP nie został oficjalnie powitany ani dopuszczony do zabrania głosu.
Zdaniem prof. Mieczysława Ryby to nie przypadek, lecz przejaw głębokiego kryzysu polskiej polityki historycznej oraz ideologicznego sporu o narrację dotyczącą II wojny światowej.
Prezydent bez wystąpienia
Prof. Ryba ostro krytyjuje decyzję dyrekcji Muzeum Auschwitz-Birkenau, która podczas uroczystości państwowych nie przewidziała wystąpienia głowy państwa polskiego, mimo jego obecności na miejscu.
„To nie jest byle jaki polityk, tylko głowa państwa. Trudno wyobrazić sobie taką sytuację w jakimkolwiek innym kraju”
Według historyka tłumaczenia o „niezapraszaniu polityków” tracą wiarygodność, gdy głos zabierają przedstawiciele globalnych korporacji.
Ideologia i polityka historyczna
Jak stwierdza rozmówca Łukasza Jankowskiego, mamy do czynienia z działaniem celowym, wpisującym się w określoną linię ideologiczną części środowisk liberalno-lewicowych, które marginalizują polską perspektywę historyczną.
To nie tylko małostkowość, ale niewyobrażalne zacietrzewienie ideologiczne. Mówimy przecież o polityce historycznej państwa”
Spór o odpowiedzialność Niemiec
W rozmowie pojawia się również wątek niemieckiej narracji historycznej, w której – jak zauważa profesor – odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej wobec Polaków bywa marginalizowana.
Niemcy wzięli na siebie odpowiedzialność za Holokaust, ale nie za ogrom zbrodni popełnionych na narodzie polskim
Dyrektor Auschwitz obraził prezydenta. Do kogo należy miejsce pamięci?
Prezydent nie został powitany podczas uroczystości w Auschwitz. Wojciech Kolarski w Radiu Wnet mówi o skandalu i ostrzega przed pogłębianiem konfliktu wokół głowy państwa.
Wojciech Kolarski, minister w Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego, mówi o „sytuacji bez precedensu” podczas obchodów rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Jak podkreśla, głowa państwa nie została wymieniona w trakcie oficjalnego powitania.
Chyba powinienem powiedzieć, co się nie wydarzyło, bo sama uroczystość była godna. Natomiast to, co było niegodne, to fakt, iż prezydent Rzeczypospolitej, głowa państwa, nie został zauważony przez prowadzącego
– mówi Wojciech Kolarski.
Minister podkreśla, że w swojej wieloletniej pracy w Kancelarii Prezydenta nigdy wcześniej nie spotkał się z podobną sytuacją.
W każdej uroczystości, w której brał udział prezydent, organizator zawsze to podkreślał, bo to wielki honor. Po raz pierwszy spotkałem się z sytuacją, w której prezydent nie jest wymieniony – zaznacza.
Jak dodaje, Karol Nawrocki przyjechał do Auschwitz, by oddać hołd ofiarom Holokaustu, a sposób jego potraktowania był – jego zdaniem – niezrozumiały.
Prezydent jechał na teren byłego obozu, żeby oddać hołd ofiarom Holokaustu. I zupełnie niezrozumiałe, zaskakujące i skandaliczne jest to, że nie został powitany – podkreśla Kolarski.
Spór o wystąpienie
Kolarski wyjaśnia, że zgodnie z decyzją Rady Muzeum nie przewidziano przemówień podczas oficjalnej ceremonii. Jego zdaniem nie zmienia to jednak faktu, że głowa państwa powinna móc zabrać głos.
Sam fakt, że prezydent Rzeczypospolitej na terenie państwowej instytucji nie może zabrać głosu, budzi moje wielkie zdziwienie – mówi.
Przypomina też, że w przeszłości prezydenci RP przemawiali podczas podobnych uroczystości.
To jest nowy obyczaj. Czy on jest dobry? Mam wątpliwości, bo to państwo polskie stoi na straży pamięci – dodaje.
Bojkot Pałacu Prezydenckiego
Minister odniósł się także do nieobecności Koalicji Obywatelskiej i Lewicy na spotkaniu z prezydentem.
Drzwi do Pałacu Prezydenckiego są zawsze otwarte. Uważam jednak, że to bardzo zły sygnał – mówi Kolarski.
Jak ocenia, brak dialogu oznacza brak woli współpracy.
Są środowiska, które nie chcą rozmawiać o tworzeniu dobrego prawa. Odbieram to jako kontestację wyboru Polaków
– podkreśla.
Ambasadorowie i MSZ
Kolarski odniósł się również do rozmów z ministrem spraw zagranicznych.
Spotkanie było konstruktywne i przebiegało w dobrej atmosferze. Mam nadzieję, że problem nieobsadzonych placówek przejdzie do historii – mówi.
Jak dodał, celem jest szybkie obsadzenie polskich ambasad w kluczowych stolicach.
Chcemy, aby prezydent mógł zaakceptować dobrych kandydatów i by wszystkie placówki były obsadzone – zaznacza.
Poniżej przedstawiamy wypowiedź Prezydenta RP podczas uroczystości 81. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz- -Birkenau
Szanowni Państwo, jesteśmy dziś w drodze, w drodze pamięci i prawdy historycznej. W tej drodze dzisiaj Prezydentowi Polski towarzyszą z jednej strony studenci Małopolskiej Uczelni Państwowej im. Rotmistrza Witolda Pileckiego, z drugiej strony uczniowie XV Liceum Ogólnokształcącego z Katowic także im. Rotmistrza Witolda Pileckiego.
Tego Rotmistrza Pileckiego, który był nie tylko uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej w roku 1920, ale w czasie II wojny światowej był jednym z najodważniejszych żołnierzy, jak mówią historycy.
Tego Rotmistrza Pileckiego, który był ochotnikiem do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, na terenie którego dzisiaj się znajdujemy.
I tego Rotmistrza Witolda Pileckiego, który z Auschwitz napisał raport. Raport, który jest jedną z najważniejszych książek literatury faktu odnoszącą się do zbrodni niemieckich w obozie koncentracyjnym Auschwitz.
To Rotmistrz Witold Pilecki swoim raportem wyznaczył także dzisiejsze obowiązki Rzeczypospolitej i obowiązki Polski, która jest w istocie kustoszem prawdy o niemieckich zbrodniach i kustoszem prawdy o ofiarach, które poniosły tutaj śmierć, a było ich ponad milion.
Ta droga, którą dziś podążamy, przypominając prawdę historyczną, nie rozpoczęła się w Auschwitz. Auschwitz pozostaje symbolem zupełnego odhumanizowania, pełnego barbarzyństwa, było fabryką śmierci zorganizowaną przez Niemców. Ale ta droga – i o tym powinniśmy pamiętać my, współcześni Polacy, ale także najważniejsze osoby na całym świecie – rozpoczęła się dużo wcześniej: w międzywojennych Niemczech, wcześniej niż w roku 1933, ale w roku 1933 w sposób wyraźny. To naród niemiecki poparł ideologię narodowego socjalizmu i pozwolił Adolfowi Hitlerowi dojść do władzy. To naród niemiecki i państwo niemieckie, a Trzecia Rzesza niemiecka była w istocie jedynym funkcjonującym wówczas państwem niemieckim, doprowadziło do tej zbrodni, którą znamy jako Holokaust. To naród niemiecki popierał Adolfa Hitlera – i w latach trzydziestych, i w czasie II wojny światowej – w sposób gremialny i entuzjastyczny. Tak, to zło niemieckich obozów koncentracyjnych i obozu koncentracyjnego w Auschwitz było złem państwowym. To w konkretnym państwie ideologia narodowego socjalizmu odnalazła swój dom. Do tej tragedii, do tej zbrodni doszło także za sprawą tego, co działo się w latach trzydziestych, gdy Adolf Hitler i Trzecia Rzesza niemiecka przekraczały kolejne granice, także granice życia i śmierci. To oderwanie od chrześcijańskiej wrażliwości i zgoda na to, aby o życiu i śmierci nie decydował Bóg, tylko decydował człowiek.
To praktyki eutanazyjne Trzeciej Rzeszy jeszcze przed rokiem 1939, w których przekraczała granice życia i śmierci, pozwalając na to, aby mordować tych, którzy według narodowych socjalistów na życie nie zasługiwali. Przekroczenie tej granicy to także rok 1939 i lata 1939-1941.
Adolf Hitler w Obersalzbergu w czasie swojej mowy do oficerów Wehrmachtu mówił: „Bądźcie bezlitośni, bądźcie brutalni. Zniszczenie Polski jest waszym pierwszym zadaniem”. Z jednej strony polityka appeasementu, z drugiej strony lata 1939-1941, kiedy Niemcy razem z Sowietami mordowali Polaków na Pomorzu, w Wielkopolsce w ramach akcji eksterminacyjnych AB, Intelligenzaktion.
To wszystko sprawiło, że jeden z amerykańskich autorów i historyków, Richard Lukas, mówił o latach 1939-1941 jako o zapomnianym Holokauście.
Świat się przyglądał temu, co dzieje się w III Rzeszy. Świat się przyglądał temu, co dzieje się w Polsce w latach 1939-1941 – ginęli Polacy i później rozpoczął się Holokaust, ludobójstwo wymierzone w kierunku narodu żydowskiego. A dzisiaj Auschwitz jest symbolem i dowodem z jednej strony bestialstwa, barbarzyństwa, narodowosocjalistycznej ideologii, która znalazła swój dom w konkretnym państwie, czyli w Niemczech. Ale jest także symbolem pewnej obojętności wobec śmierci niewinnych w ramach akcji eutanazyjnych przed rokiem 1939 i po roku 1939, i obojętności państw Europy Zachodniej na to, co działo się w Polsce w latach 1939-1941.
Tego symbolem jest także obóz koncentracyjny Auschwitz. Tego, że świat pozwolił na zbyt wiele i doszło do tej przerażającej tragedii, gdzie Niemcy zamordowali sześć milionów Żydów, a wśród nich trzy miliony obywateli przedwojennej II Rzeczypospolitej – tutaj mordując kobiety, dzieci, Żydów z całej Europy i z całego świata. Do Auschwitz mogło nie dojść, gdyby reakcja była odpowiednia dużo wcześniej, ale doszło, i dziś o tym pamiętamy i dziś o tym musimy przypominać. Dziś jest 27 stycznia – Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Wiąże się to z oswobodzeniem więźniów Auschwitz w roku 1945 – i tak tych siedem tysięcy osób, które żyły jeszcze w roku 1945, oswobodzenie i wolność zobaczyło w twarzach sowieckich żołnierzy.
Natomiast poza murami obozu koncentracyjnego Auschwitz nie czekała na nich wolność, bo była to też twarz tych samych Sowietów, dzięki którym Adolf Hitler mógł w roku 1939 rozpocząć II wojnę światową i doprowadzić do tragedii Holokaustu. Bo to Hitler razem ze Stalinem rozpoczęli II wojnę światową.
Była to twarz tego samego Sowieta, który po roku 1945 dalej mordował przedstawicieli państw Europy Środkowej i Wschodniej, mordował także Polaków, którzy pragnęli wolności i niepodległości. W istocie było to oswobodzenie, wyzwolenie więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz dokonane przez tych, którzy do tej tragedii w roku 1939 także doprowadzili.
Na tej ścieżce pamięci, po której idzie dzisiaj ze mną młodzież, oddałem hołd z jednej strony Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, ale z drugiej strony chciałem też wyraźnie przypomnieć, że pierwszy transport, ten transport z Tarnowa, który trafił wówczas jeszcze do Oświęcimia, z 14 czerwca 1940 roku, był transportem 728 Polaków – więźniów z Tarnowa, często młodych chłopaków, 19-20-letnich, członków Związku Walki Zbrojnej, tych, którzy Niemcom nie chcieli się poddać.
Tak, ten pierwszy transport był transportem Polaków i był to rok 1940. To pokazuje dokładnie, ile świat miał czasu na to, aby zareagować i aby do tej tragedii Holokaustu, do tej fabryki śmierci, do tego symbolu nigdy nie doszło. Szanowni Państwo, to nasz obowiązek, obowiązek Rzeczypospolitej Polskiej, aby przypominać o tragedii Holokaustu, ale także aby przypominać o tym, co wydarzyło się przed rokiem 1939 i przed rokiem 1942. Świat nie może być obojętny na to, co działo się po roku 1945 – tylko 15 proc. oprawców z obozów koncentracyjnych niemieckich odpowiedziało za mordy, które miały miejsce tutaj. Świat odwracał przez wiele lat głowę od tej strasznej tragedii i odpowiedzialności za to, co wydarzyło się w Auschwitz.
Pamiętaliśmy po roku 1945 o ofiarach, ale zapomnieliśmy o sprawcach. Tyle dziś zachwytów słyszymy o tym, że po roku 1945 nie było wojny światowej, świat żył w pokoju. Organizacja Narodów Zjednoczonych funkcjonowała, a przez tyle dekad nie udało się doprowadzić do odpowiedzialności osób, które były odpowiedzialne właśnie za tę śmierć i za ten symbol, w którym dziś jesteśmy. Państwo niemieckie do dziś nie zapłaciło reparacji Polsce za zło II wojny światowej. Tak nie buduje się świata pokoju.
Za każdą zbrodnię i za każdą wojnę trzeba po prostu zapłacić i przeprosić. Wtedy dopiero będziemy mogli mieć poczucie, że wykonaliśmy swój współczesny obowiązek. Wieczna pamięć Ofiarom Holokaustu, Żydom, którzy zostali zamordowani w obozie koncentracyjnym Auschwitz, przedstawicielom jednego narodu, a obywatelom wielu państw, także mojej ojczyzny, Rzeczypospolitej.
„Zwyczajne chamstwo!”. Mazurek o pominięciu prezydenta Nawrockiego podczas uroczystości w Auschwitz
– To nie jest głos sprzeciwu wobec nielubianego polityka. To nie jest odwaga, to jest chamstwo. Zwyczajne chamstwo – tak publicysta Robert Mazurek podsumował fakt, że podczas obchodów rocznicy „wyzwolenia” obozu Auschwitz-Birkenau przez Sowietów oficjalnie nie przywitano prezydenta RP. Decyzją powołanej przez Donalda Tuska Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, Karol Nawrocki nie miał też możliwości zabrania głosu w oficjalnej części uroczystości.
W swym felietonie publicysta Kanału Zero opisał skandal, do jakiego doszło we wtorek. Wprawdzie w sieci internetowej krążą fragmenty przemówienia wygłoszonego przez prezydenta, jednak nagranie nie pochodzi z oficjalnych obchodów. Karol Nawrocki siedział na sali, lecz prowadzący uroczystość sekretarz Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, dziennikarz Marek Zając pominął go, witając zaproszonych gości. Nie zapomniał o innych przedstawicielach władz państwowych i samorządowych, dyplomatach, sponsorach, duchownych, lecz pierwszej osoby w państwie, w dodatku honorowego patrona tego wydarzenia, nie wymienił.
Chociaż to polskie państwo jest głównym podmiotem utrzymującym Muzeum Auschwitz-Birkenau, prezydent nie znalazł się też w gronie przemawiających – w przeciwieństwie do dyrektora placówki Piotra Cywińskiego, jednego z Żydów ocalałych z Auschwitz, a także… wiceprezesa koncernu Google, jako reprezentanta sponsorów.
Międzynarodową Radę Oświęcimską powołuje premier rządu. W 2024 roku, naruszając obyczaj kadencyjności, Donald Tusk odwołał z tego gremium pięć osób, m.in. dotychczasowego przewodniczącego, a zarazem szefa Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, przedstawiciela IPN i dyrektora Muzeum Getta Warszawskiego.
Na czele Rady stanął zaś Dariusz Stola, ex-dyrektor stołecznego Muzeum Polin.
– W zasadzie powinienem powiedzieć, że niewiele rzeczy mnie w polskiej polityce zaskakuje – puentował opisaną sytuację Robert Mazurek. – Tyle tylko, że to nie jest polityka. To są obchody, międzynarodowe obchody, czegoś, co powinno być całkowicie poza polityką. I pan, panie dyrektorze Cywiński, a nawet powiem ty, drogi Piotrze – bo przecież jesteśmy po imieniu – pomyliłeś w tej sytuacji odwagę z odważnikiem. To, co zrobiliście, nie witając tam nawet polskiego prezydenta, to nie jest odwaga. To nie jest głos sprzeciwu wobec nielubianego polityka. To nie jest odwaga, to jest chamstwo. Zwyczajne chamstwo – mówił dziennikarz.
– Wybacz Piotrze, broniłem was, broniłem ciebie kilkukrotnie, ale muszę teraz to powiedzieć: zachowujecie się jak gromada oszalałych z nienawiści, frustratów, w dodatku podpierających się tradycją obozu w Auschwitz. To jest po prostu obrzydliwe – powiedział Robert Mazurek.
za:pch24.pl