Płutowicz Czarzasty
„Ten major, Polak rodem, z miasteczka Dzierowicz, / Nazywał się (jak słychać) po polsku Płutowicz, / Lecz przechrzcił się; łotr wielki, jak się zwykle dzieje / Z Polakiem, który w carskiej służbie zmoskwicieje” – pisał Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”, którego z listy lektur w szkole podstawowej wyrzuciła minister Barbara Nowacka.
Nasuwa się pytanie, czy stało się to na życzenie Włodzimierza Czarzastego, który w ramach moskiewskiej służby nie zmienił wprawdzie nazwiska na Czarzastyj, nie mniej imię wodza rewolucji Włodzimierza Iljicza Lenina od rodziców otrzymał. Z Mickiewiczem zawsze obce rządy pragnące rusyfikacji lub germanizacji Polski miały kłopot. Co utwór, to pułapka. Gdy w 1858 r. na ziemiach polskich po raz pierwszy ukazała się nasza narodowa epopeja, rosyjska cenzura usunęła z oryginalnego tekstu 400 wersów, zakazywano też „Reduty Ordona”. No a ostatnim politykiem przed Tuskiem i Nowacką, który wojował tak otwarcie z Mickiewiczem, był Gomułka, który zwalczał spektakl „Dziady” w 1968 r. „Co to takie religijne?! Po diabła tu tyle religii?!” – pytał wściekły Zenon Kliszko. Takie to tradycje ministra Nowacka kontynuuje. Jak długo jeszcze jej na to pozwolimy?
Piotr Lisiewicz
za:niezalezna.pl