Krzysztof Ziemiec-Szczyt obłudy
Czytelnicy z pewnością pamiętają sprawę sprzed kilku tygodni, gdy publicyści „Rzeczpospolitej” udowodnili na podstawie kwerendy w archiwum krakowskiej kurii, że kard. Karol Wojtyła jako metropolita krakowski nie krył przypadków nadużyć seksualnych duchownych wobec nieletnich.
Trzy lata temu insynuacje takie mnożyła większość wiodących mediów. A dziś, kiedy okazało się że to wszystko było kłamstwem, nikt nie przeprosił.
Tamta akcja – co podkreślałem w swoim felietonie – miała zniszczyć ostatnie autorytety i Kościół. Jan Paweł II był idealnym celem.
Owa technika obrzucania kogoś błotem, by mówił o tym cały świat, nawet jeśli to absurd, jest bardzo skuteczna. Pokazuje to wyrok sądu sprzed kilku dni, który uznał, że kara Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nałożona na TVN za reportaż „Franciszkańska 3” była bezpodstawna.
Po tym wstępie chciałbym przejść do czegoś, co wyszło na jaw w ostatnich dniach.
Tak zwana afera kłodzka jest czymś tak obrzydliwym, że trudno o tym nawet pisać – jednak pokazuje hipokryzję całego tego polityczno-dziennikarskiego lobby. Internet aż huczał od wielu dni… A „wolne” media głównego nurtu milczały! Zamiotły pod dywan wieloletni skandal przemocy seksualnej wobec dziecka, bo mogłoby to zaszkodzić partii, do której należała kobieta zaangażowana w ów proceder.
Zrobiły to te same osoby, które głośno deklarują chęć „wypalenia zła”, gdy chodzi o ludzi Kościoła czy przeciwników politycznych, i bez zahamowań operują wtedy nazwiskami osób, które nie zostały skazane!
Oszczercy z definicji czynią źle, i mają tego świadomość.
Są silni, bo kryci przez kolegów i mocodawców. Jedyne, co ich interesuje, to chronić swoich i atakować każdego, kogo uważają za zagrożenie.
To, co wydarzyło się w Kłodzku, nie mieści się w granicach słowa „człowieczeństwo”. Kiedy tak cierpi dziecko (zresztą: ktokolwiek), uczciwych ludzi nie powinny interesować barwy partyjne ani żadne inne względy. Blisko dekada gwałcenia dziewczynki, jej próba samobójcza – i Kamila W. nie udzieliła pomocy własnemu dziecku.
Co więcej, według ustaleń sądu brała czynny udział w potwornościach, jakich dopuszczał się jej mąż.
Jak zdeprawowanym trzeba być, by to ukrywać?
Prawdopodobnie gdyby nie internet, nigdy byśmy się o sprawie nie dowiedzieli… Główne media zaś, unikając tematu, de facto kryją sprawców.
Krzysztof Ziemiec
za:idziemy.pl