Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Publikacje polecane

Hirsi Ali: Islam, religia przemocy

Ayaan Hirsi Ali, somalijska działaczka na rzecz praw kobiet i pisarka, odpowiada na pytanie “Foreign Policy”, czy źródła przemocy są w islamie, czy w okolicznościach, które wypaczyły jego fundamenty?

Przede wszystkim Hirsi Ali rozdziela islam jako zbiór idei od muzułmanów jako jego wyznawców uwarunkowanych „socjoekonomicznym, politycznym i kulturowym otoczeniem”. Na podstawie podejścia do wiary i praktyki, wydziela trzy grupy muzułmanów: fundamentalistów, tradycjonalistów i reformatorów.

Pierwszą grupę nazywa muzułmanami Medyny. To ci, którzy chcieliby stworzyć rządy oparte na szariacie, islamskim prawie religijnym i podążając za przykładem czasów, kiedy prorok Mahomet był w Medynie, starają się je narzucić siłą.

Druga grupa to „muzułmanie Mekki”. Lojalni wobec źródeł swojej religii, praktykujący z oddaniem, ale nie zamierzają skłaniać się do przemocy lub nietolerancji wobec niemuzułmanów. Jej zdaniem to największa grupa na świecie. Problemem jednak tej grupy jest niechęć do odrzucenia teologicznych nakazów nietolerancji i przemocy zawartych w religijnych tekstach, a nawet niechęć do przyznania, że takowe w ogóle istnieją.


Ostatnia grupa, także w sensie chronologii jej powstania, to muzułmańscy reformatorzy, którzy promują separację religii i polityki oraz inne reformy.

Przyszłość islamu będzie zależeć od tego, która grupa uzyska wpływ na „muzułmanów Mekki”. W tym aspekcie, szukając sposobów poradzenia sobie z ekstremizmem należy poszukać korzeni w islamskiej doktrynie.

Mahomet, co trzeba mu przyznać, nauczał w Mekce dobroczynności, zajmowania się wdowami i sierotami. Jednak zdaniem Hirsi Ali to nauczanie w Mekce jemu i grupie jego zwolenników nie przyniosło sukcesu. Dopiero okres medyński przechylił szalę na stronę nowej religii.

„Ktokolwiek szukający poparcia dla zbrojnego dżihadu w imię Allaha znajdzie go dość w wersetach Koranu i hadisów, które nawiązują do okresu medyńskiego Mahometa”, wskazuje Ayaan Hirsi Ali. Podpiera to odpowiednimi cytatami z Koranu, powołując się na uznane hadisy i historyków twierdzących, że Mahomet zorganizował nie mniej niż 19 wypraw wojennych.

Można więc twierdzić, że islam jest religią pokoju opierając się na przykładzie Mahometa z Mekki, ale równie uprawnione będzie twierdzenie, że należy podejmować walkę o rozszerzanie islamu – na przykładzie medyńskiego Mahometa. „Kluczowym pytaniem nie jest zatem, czy islam jest religią pokoju, a raczej czy muzułmanie podążają za Mahometem z Medyny”, uważa somalijska działaczka praw kobiet.

Tu jedna strona dyskusji – której reprezentantami są naukowcy John Esposito i Karen Armstrong – twierdzi, że islam to religia, która podlega okolicznościom. Prawdziwą przyczyną przemocy są więc okoliczności, w jakich znajdują się muzułmanie (bieda, marginalizacja itd.). Mówić o przemocy w kontekście islamu nie wolno, a jeżeli już to o „islamie wypaczonym lub zawłaszczonym”. To pogląd przyjęty także przez większość polityków i decydentów na świecie.

Ayaan Hirsi Ali widzi w tym właśnie podejściu przyczynę politycznej porażki, ponieważ „zaprzecza ono religijnym uzasadnieniom, jakie Koran i hadisy dostarczają dla przemocy, nierówności płci i dyskryminacji wobec innych religii”.

Po drugiej stronie stoją tacy naukowcy, jak Patricia Crone czy autor Paul Berman, którzy uważają, że określenia takie, jak: polityczny islam, islamizm, salafizm czy dżihadyzm, zawierają religijne źródło zjawiska. Nawet premier Wielkiej Brytanii David Cameron w lipcu 2014 odważył się powiedzieć, że „zaprzeczanie powiązaniom pomiędzy religią islamu a ekstremizmem nie działa”.

I z tym podejściem sympatyzuje Hirsi Ali: „Pogląd, że ideologia radykalnego islamu jest zakorzeniona w islamskich skryptach, w pełni wyjaśnia przyczyny terroryzmu; bierze na poważnie argumenty religijne i nie postrzega ich tylko jako zasłony dymnej dla ‘rzeczywistych’ motywacji”.

Problem radykalizacji zaczyna się dużo wcześniej – w szkołach i meczetach, gdzie wykładana jest nienawiść i nietolerancja medyńskiego islamu. Niestety rządy angażowały najczęściej do ewentualnej współpracy tę właśnie grupę muzułmanów, która nie chce uznać w swojej religii negatywnych aspektów i potencjalnych źródeł przemocy. Nie ma więc dyskusji o zmianie w religii.

“Musimy stanąć przeciwko ideologicznemu nauczaniu szariatu i męczeństwa, które poprzedza wszystkie akty dżihadu”, uważa Hirsi Ali. “Nie wygramy z ideologią Medyny przez powstrzymanie zamachowca samobójcy zanim zdetonuje siebie, gdziekolwiek jest, bo następny wkrótce zajmie jego miejsce. Nie wygramy zwalczając Państwo Islamskie, Al-Kaidę, Boko Haram czy Asz-Szabaab; nowa radykalna grupa pojawi się gdzie indziej. Wygramy tylko wtedy, jeżeli będziemy walczyć z ideologią islamskiego ekstremizmu i przeciwstawimy przesłaniu śmierci, nietolerancji i poszukiwania życia pozagrobowego  nasze znacznie lepsze przesłanie życia, wolności i poszukiwania szczęścia” – puentuje muzułmańska dysydentka.

za:www.fronda.pl/a/hirsi-ali-islam-religia-przemocy,60338.html

Copyright © 2017. All Rights Reserved.