KRRiT z zarzutami wobec mediów. Chodzi o przemilczenie referendum w Krakowie
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przeprowadziła monitoring mediów regionalnych i ogólnopolskich. Badanie wykazało, że media publiczne pomijają temat referendum w Krakowie.
W najbliższą niedzielę, tj. 24 maja, Krakowianie udadzą się do urn - jednak nie po to, aby kogoś wybrać, a wprost przeciwnie. Głosowanie będzie bowiem sądem nad obecnym włodarzem miasta, Aleksandrem Miszalskim, wobec którego ciągnie się lista zarzutów. Mieszkańcy stolicy Małopolski opowiedzą się nad odwołaniem prezydenta i rady miasta.
Tymczasem - jak wynika z monitoringu przeprowadzonego przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji - zarówno regionalne jak i ogólnopolskie media publiczne milczą na temat krakowskiego referendum.
„Dotychczasowy monitoring KRRiT wykazał, że temat referendum jest niemal nieobecny w programach regionalnych i ogólnopolskich, a także serwisach internetowych. Sprawia to wrażenie, jakby media chciały przemilczeć debatę na istotny społecznie temat” – napisała KRRiT w informacji.
„Referendum jest jednym z podstawowych narzędzi demokratycznych, w którym mogą brać udział wszyscy obywatele uprawnieni do głosowania” - podkreślono w komunikacie.
KRRiT wskazała, że "prowadzi monitoring przekazów medialnych dotyczących referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa oraz Rady Miasta Krakowa". Sprawdzeniu poddane zostały audycje informacyjne i publicystyczne TVP3 Kraków i Polskiego Radia Kraków, a także główne serwisy ogólnopolskie: "19.30" (TVP), "Fakty" (TVN), "Wydarzenia" (Polsat) i "Dzisiaj" (Republika).
Zarzuty odpiera Radio Kraków. - Rozumiem, że stanowisko KRRiT powstało na podstawie monitoringu programów, których sobie od nas zażyczyli. A zażyczyli sobie programów z tygodnia między 4 a 11 maja. Wskazano cztery wydania serwisu informacyjnego w ciągu doby i jeden konkretny program publicystyczny. Moim zdaniem opinia oparta na tak niewielkiej bazie danych to manipulacja i bezpodstawne zarzuty – powiedział Marcin Pulit, szef Radia Kraków. Redaktor naczelny krakowskiej rozgłośni dodał, że temat referendum jest regularnie poruszany na antenie Radia Kraków zarówno podczas rozmów z politykami, jak i w dyskusjach z ekspertami oraz komentatorami życia publicznego.
Z kolei organizatorzy referendum oskarżyli Radio Kraków o próbę wpływania na wybór reprezentanta komitetu w planowanej debacie poświęconej referendum. W opublikowanym w mediach społecznościowych komunikacie komitet ReferendumKrk przekazał, że do udziału w debacie wyznaczono Wojciecha Jakubowskiego. Jak twierdzą organizatorzy, mimo wcześniejszych ustaleń z Janem Hoffmanem i Piotrem Kubiczkiem, Radio Kraków miało również skontaktować się z Rafałem Zontkiem, pytając go o możliwość wystąpienia w programie. „Radio Kraków najwyraźniej uznało, że samo będzie decydować, kto ma reprezentować Komitet Referendum KRK w debacie” – czytamy we wpisie Komitetu Referendalnego.
Organizatorzy referendum twierdzą, że również Rafał Zontek miał odmówić udziału zaznaczając, że to Wojciecha Jakubowskiego ma być oficjalnym przedstawicielem komitetu. „To nie jest »nieporozumienie organizacyjne«, ale próba ingerencji w decyzje obywatelskiego Komitetu i politycznej selekcji rozmówców. Na takie praktyki nie ma naszej zgody” – zaznaczono w mediach społecznościowych.
Kierwiński ma się czego bać
Nie wszyscy pamiętają, że wielką porażkę wyborczą Platformy Obywatelskiej w 2015 r. zapowiadały dwie sprawy. Pierwsza to narastające protesty pracownicze, których kulminacją był marsz pod hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa”, który 14 września 2013 r. przeszedł ulicami Warszawy.
W tamtych latach, jedno po drugim, odbywały się również referenda, w których władzę w wielu miastach tracili ludzie Donalda Tuska. Dziś sytuacja wydaje się podobna – duży protest Solidarności mamy za sobą, a w ten weekend w Krakowie odbędzie się referendum, w wyniku którego najpewniej władzę w mieście straci Aleksander Miszalski. Nic dziwnego, że Marcin Kierwiński, obecny szef MSWiA, otwartym tekstem przyznaje, że martwi się o wyniki referendum. Nie pomogą ani farmy trolli, ani „policje tajne, widne i dwupłciowe”. To początek końca tej paskudnej władzy.
Krzysztof Wołodźko
za:niezalezna.pl