Kruche status quo
Niekiedy na zapleczu konfliktów militarnych dzieją się rzeczy, które umykają uwadze. Tak jest w Ziemi Świętej. Nie milkną doniesienia o kolejnych działaniach zbrojnych. Raz za razem wracają do nas obrazki ze Strefy Gazy, zniszczonej i pozbawionej jakichkolwiek nadziei na stabilizację. Widzimy nagrania ukazujące brutalne zaczepki w wykonaniu izraelskich osadników wobec Palestyńczyków. W ostatnim czasie
w tle tych aktów nagiej siły pojawiły się doniesienia o planach izraelskich władz dotyczących miejsc kultu religijnego.
Izraelski „Haaretz” podał, że powołany przez Siły Obronne Izraela (IDF) organ zarządzający sprawami cywilnymi na Zachodnim Brzegu wydał bezprecedensowy nakaz wywłaszczenia grobu Proroka Samuela (Nabi Samuel). Miejsce to było do tej pory pod kontrolą Muzułmańskiego Wakfu Autonomii Palestyńskiej (organu mającego pieczę nad miejscami kultu). Uzasadnieniem nakazu jest „działanie na rzecz dobra publicznego, w celu realizacji projektu zagospodarowania terenu mającego na celu ochronę stanowiska archeologicznego grobowca Proroka Samuela”. Ów grób jest ważny tak samo dla żydów, jak i muzułmanów. Od 1995 r. obszar ten został przez Izraelczyków ogłoszony parkiem narodowym, zarządzono na nim wykopaliska archeologiczne. Badania prowadziła też strona palestyńska. Od kilku lat władze izraelskie domagały się coraz większych praw do administrowania przestrzenią, najczęściej uzasadniając to koniecznością prowadzenia remontów i konserwacji infrastruktury. Dopełnieniem procesu, który może oznaczać przejęcie całkowitej kontroli, jest właśnie ostatnia decyzja o wywłaszczeniu 28 akrów ziemi.
Gdyby na tym sprawa się zakończyła… Nieomal równocześnie w mediach z regionu pojawiała się kolejna intrygująca wiadomość. Portal Mid- dle East Eye poinformował o planach Izraela, który chce pozbawić Jordanii prawa do opieki nad meczetem Al- -Aksa znajdującym się w Jerozolimie na Wzgórzu Świątynnym. Jest to trzecie najświętsze miejsce islamu po Mekce i Medynie. Opiekę nad nim sprawuje Jordania, która otrzymała to prawo w 1924 r. od Brytyjczyków. Od nazwy meczetu swoją nazwę przyjęła druga intifada palestyńska. Powstanie wybuchło 28 września 2000 r., a iskrą do jego rozpoczęcia była wizyta ówczesnego ministra turystyki Izraela Ariela Szarona na Wzgórzu Świątynnym. Obecnie takie wizyty w wykonaniu nacjonalistycznie ukierunkowanych ministrów rządu są normą.
Nietrudno wyobrazić sobie, jak bardzo ta sprawa już rozgrzewa emocje. Według doniesień prasowych USA i Izrael mają proponować zmianę charakteru miejsca. Anonimowi urzędnicy USA, cytowani przez Middle East Eye, mieli stwierdzić, że administracja prezydenta Donalda Trumpa widzi przyszłość meczetu Al-Aksa jako miejsca pozbawionego muzułmańskiej tożsamości. Miałoby ono się przerodzić w „atrakcję turystyczną przyjmującą gości reprezentujących trzy religie Abrahamowe”.
Sprawa jest interesująca. W obu przypadkach. Należy podejrzewać, że będzie miała dalszy ciąg. W tyle głowy pojawia się pytanie, co z miejscami ważnymi dla chrześcijan. Na razie gorszące sceny związane z niewpuszczeniem patriarchy Jerozolimy kard. Pizza balli do Bazyliki Grobu Pańskiego w Wielkim Tygodniu wydają się jednorazowym wybrykiem. W każdym razie jako chrześcijanie musimy śledzić to, co dzieje się w Ziemi Świętej, w której tak łatwo naruszyć kruche status quo między wyznawcami trzech wielkich religii monoteistycznych. Chyba chcemy wracać do miejsc związanych z naszym Zbawicielem? Jeśli można pozbawić jednych ich praw, to jak nie obawiać się tego, że może to spotkać również innych? W tym chrześcijan. Ci z Libanu już muszą mierzyć się z wieloma problemami. Gdzie wreszcie są granice politycznego radykalizmu? Pytań związanych z sytuacją w Ziemi Świętej jest rzeczywiście dużo.
ks. Łukasz Piotrowski
za:idziemy.pl