Niemiecki historyk obala mit o tym, że "Niemcy nie wiedzieli o Holokauście”
Wielu Niemców stwierdziło po zakończeniu II wojny światowej, że nic nie wiedzieli o masowym zamordowaniu sześciu milionów Żydów, a także o innych zbrodniach popełnionych przez wojska Adolfa Hitlera. Do dziś wiele niemieckich rodzin nadal wierzy, że ich przodkowie dowiedzieli się o horrorze dopiero po wojnie. W podcaście ZEITREISE reportera BILD Filippa Piatowa historyk Götz Aly wskazuje na kłamliwość tej narracji.
"Zbrodnie nie były tajemnicą"
Holokaust i inne zbrodnie nie były tajemnicą w czasach nazistowskich. Wielu Niemców mogłoby się do tego przyczynić, skorzystać z tego lub o tym wiedzieć. Co więcej, przywódcy chcieli nawet, aby społeczeństwo wiedziało o zbrodniach, aby zmotywować je do fanatycznej walki - uważa Aly.
Wiele działań w ramach Holokaustu zostało podjętych publicznie- mówi Aly, który w swojej książce „How Could This Happen?” udokumentował to, co było już znane o zbrodniach przed 1945 rokiem: deportacje niemieckich Żydów odbywały się na ogół w biały dzień. (…) Każdy powinien to zobaczyć. Następnie poprowadzono ich przez miasto do jakiegoś dworca kolejowego. A obok nich pobiegły ryczące dzieci i powiedziały: 'Żydzie, Żydzie, Żydzie, nie wrócisz'.
Historyk zwraca uwagę, iż tym samym nawet przeciwnicy Hitlera czerpali korzyści z Holokaustu
Aukcje zrabowanych dóbr
Aly podkreśla, że wielu obywateli skorzystało na wywłaszczeniach Żydów. Tylko w Hamburgu w aukcjach wzięło udział 400 000 osób „własność niearyjska” – i nie tylko naziści.
Oczywiście także komuniści, czyli ludzie, którzy byli przeciwni reżimowi - stwierdza.
Wiedza o systematycznej eksterminacji Żydów przez tzw. Einsatzgruppen i masowych mordach radzieckich jeńców wojennych szybko rozprzestrzeniła się także w Wehrmachcie i wśród ludności - argumentuje historyk.
Opowiada, jak kolumny radzieckich jeńców maszerowały ulicami, strzeżone przez Wehrmacht:
Obok jechali niemieccy żołnierze na rowerach. I co 100 metrów strzelali komuś, kto nie mógł iść, w tył szyi w rowie.
Mordercami byli głównie starsi mężczyźni „których trzeba było oszczędzić“, podczas gdy młodsi walczyli na froncie:
Więc nie były to pojedyncze przypadki, kiedy po prostu normalni Niemcy stawali się mordercami. Niemcy naprawdę wiedzieli o tym o masowych morderstwach.
Listy niemieckich żołnierzy
Götz Aly opiera się także na listach niemieckich żołnierzy do ich krewnych, z których wynika, że wiedzieli o okrucieństwach na Wschodzie.
Mam tu listy (…) Mężczyzna pisze (…), że ważne jest wykorzenienie tego globalnego wroga i że można tego dokonać nie do końca przyjemnymi metodami.W innym liście jeden z nich pisze do żony pod koniec 1944 r.: 'Proszę usunąć zdjęcia radzieckich więźniów i Żydów z rodzinnego albumu, może to być niebezpieczne'.
Historyk może również relacjonować z własnego doświadczenia:
Kiedy jego ojciec został powołany na front wschodni, usłyszał w mesie oficerskiej, jak na Wschodzie 'masowo rozstrzeliwano ludzi – i najpierw musieli kopać własne groby'.
Wspólnicy
Wielu Niemców stało się wspólnikami, nie czując, że tak jest - wyjaśnia Aly i przytacza zeznania jednego z nich:
Jeździłem tylko pociągiem, kładłem tylko drut kolczasty. Tak, to prawda, że pracowałem jako elektryk i inicjowałem zasilanie wysokim napięciem, ale nie wiedziałem, po co.
W jego ocenie takie tłumaczenia nie są jednak wiarygodne.
Można to wszystko powiedzieć, ale ludzie nie byli aż tak głupi. Hitler chciał, żeby ludzie wiedzieli - stwierdza.
Nazistowska dyktatura Adolfa Hitlera chciała, aby ludność niemiecka brała udział w zbrodniach lub przynajmniej o nich wiedziała.
W mojej książce nazywam to przejściem od społeczności narodowej do społeczności przestępczej - mówi Aly.
Społeczność przestępcza nie oznacza, że wszyscy są aktywnie zaangażowani w przestępstwa, ale oznacza, że biernie. Przez mały zysk, przez milczenie, przez bierne, ciche orędownictwo - wyjaśnia.
Historyk przypomina, że potem nastąpił wielki strach przed porażką i obsesyjna walka z aliantami. Minister propagandy Joseph Goebbels mówił o „sile poprzez strach”. Obywatelom przekazano: „Jeśli druga strona zrobi nam, Niemcom, to, co my im zrobiliśmy, i tak nie będziemy mieli innego wyboru”.
To dlatego Wermacht walczył do końca
Götz Aly widzi bezpośredni związek między zbrodniami Niemców a ich fanatyczną wojną. Obecnie „należy założyć, że jest to pewne“, że Holokaust przyczynił się do „wzmocnienia oporu narodu niemieckiego“. Innymi słowy: Ze względu na swoje zbrodnie i wynikającą z nich obawę przed możliwą zemstą Wehrmacht walczył aż do całkowitego upadku.
Götz Aly w latach 1968–1971 studiował nauki polityczne i historię w Berlinie Zachodnim. jest autorem książki Państwo Hitlera (Hitlers Volksstaat), w której m.in. udowadnia, że w latach 1939–1945 III Rzesza uzyskała równowartość co najmniej 2 bilionów euro z grabieży krajów okupowanych. Znaczna część powyższej sumy zdaniem autora sfinansowała działania militarne, reszta trafiła do kieszeni niemieckich obywateli w postaci zwolnień podatkowych, świadczeń socjalnych, podwyżek płac, wczasów pracowniczych, sztucznie nisko utrzymywanych cen towarów. Profesor Aly ocenił, że na samych robotach przymusowych Niemcy zarobiły równowartość 130 miliardów euro. Szacunki strony polskiej są jednak dużo wyższe. Zgodnie z polskim Raportem o stratach wojennych zaprezentowanym w 2022 roku, Polska szacuje swoje roszczenia wobec Niemiec na kwotę 6 bilionów 220 miliardów złotych, licząc jedynie straty materialne.
za:tysol.pl