Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Komentarze i pytania

Bokszczanin: "to był trotyl"

Pomyłka jest niemożliwa – mówi nam Jan Bokszczanin, producent detektorów, których używali polscy biegli w Smoleńsku. Podczas specjalnego pokazu udowodnił, że te urządzenia nie mogą pomylić trotylu z perfumami czy pastą do butów.

Czytaj więcej...

Trotyl przeszkadzał, maskirowka nie?

Tekst o trotylu we wraku tupolewa doprowadził do zwolnienia z "Rzeczpospolitej" czterech dziennikarzy. Jednocześnie na stanowisku nowego szefa tygodnika "Uważam Rze" Grzegorz Hajdarowicz zatrudnił redaktora portalu NowyEkran.pl lansującego najbardziej skrajne teorie spiskowe dotyczące katastrofy smoleńskiej.

Czytaj więcej...

Piotr Lisiewicz - Rechot z „Inki”, rechot ze Smoleńska

Gdy słyszymy rechot celebrytów wymierzony w „świrów” walczących o prawdę o zbrodni smoleńskiej, pojawia się myśl, że tego w polskiej historii jeszcze nie było. Nic bardziej mylnego. To tylko późne echo szyderstw z tych, którzy upominali się o „Inkę” czy rtm. Pileckiego. To ówczesne lizusy wysługujące się komunistycznej władzy stworzyły schematy, którymi posługują się dziś Lis czy Wojewódzki.

Czytaj więcej...

Smoleńsk: kto wyłączył radiostacje ratunkowe

Miesiąc przed katastrofą w Tu-154 wyłączono radiostacje ratunkowe, stałą i przenośną, które w chwili katastrofy wysyłają sygnał odbierany przez stacje ratownicze na całym świecie. – Jeśli w Tu-154 miała miejsce eksplozja, uaktywniłaby ten sygnał, a moment jego wysłania, odnotowany w wielu krajach, odzwierciedlałby faktyczny czas katastrofy – mówi „Gazecie Polskiej” specjalista ratownictwa lotniczego.

Czytaj więcej...

Copyright © 2017. All Rights Reserved.