Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Druga rozprawa w procesie ks. Michała Olszewskiego oraz dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości

W Sądzie Okręgowym w Warszawie odczytany został akt oskarżenia ws. prezesa fundacji Profeto, ks. Michała Olszewskiego, oraz dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Oznacza to, że ruszył proces, w którym prokuratura zarzuca im nieprawidłowości w dysponowaniu środkami z Funduszu Sprawiedliwości.

Jeden z pełnomocników ks. Michała Olszewskiego, mec. Krzysztof Wąsowski stwierdził z ironią w rozmowie z dziennikarzami po odczytaniu aktu, że zadanie sądu zostało wykonane. Z pogwałceniem konstytucji, ustaw, przepisów prawa, niewłaściwym składem, ławnikami, którzy w ciągu doby zapoznali się z liczącym kilkaset stron materiałem dowodowym – zaznaczył prawnik.

    – Widać wyraźnie, że ławnicy są nieprzygotowani. Nawet gdyby mieli czas od 9 stycznia na przygotowywanie się do rozprawy, to i tak byłoby to niemożliwe. To było widać, jak obrońcy podają poszczególne karty, a u nich nie widać żadnego zorientowania. To zadziwiające. W aktach sprawy nie ma ich oświadczeń co do tego, iż zapoznali się z materiałem dowodowym – zauważył mec. Krzysztof Wąsowski.

W Sądzie zebrała się też duża grupa osób, która wyrażała wsparcie dla ks. Michała oraz urzędniczek.

    – Chciałam okazać wsparcie księdzu oraz dwóm urzędniczkom, ponieważ zostali fałszywie oskarżeni – mówiła jedna z kobiet.

    – To skandaliczne, że ludzi, którzy – tak jak ks. Michał – pomagali kobietom potrzebującym pomocy, bo ten ośrodek miał temu służyć, iż dzisiaj są oskarżeni o to, że ukradli jakieś pieniądze. Przychodzimy po to, by ich wesprzeć – dodał mężczyzna.

Prokuratura – za rządów Donalda Tuska – stawia ks. Michałowi oraz urzędniczkom zarzuty w rzekomej aferze dot. Funduszu Sprawiedliwości. Chodzi o dotację przyznaną Fundacji Profeto na budowę ośrodka pomagającego ofiarom przemocy.

Sędzia Ł. Zawadzki: Nowi ławnicy przydzieleni do sprawy ks. Michała Olszewskiego przystąpili do czynności orzeczniczych bez pełnego zaznajomienia się z aktami sprawy 

20 stycznia wyznaczono nowych ławników w sprawie ks. Michała Olszewskiego oraz dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Dzień później miał miejsce pierwszy termin rozprawy. Ławnicy musieli zapoznać się z ponad 300 tomami akt sprawy. Stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski” złożyło zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa w sprawie. Nie jest możliwe, żeby członkowie składu zapoznali się z tak gigantycznym materiałem. A mimo to przystąpili 21 stycznia do czynności orzeczniczych – powiedział sędzia Łukasz Zawadzki, sędzia Sądu Okręgowego w Opolu, na antenie Radia Maryja w środowej audycji „Aktualności dnia”.

Przy okazji drugiej rozprawy ks. Michała Olszewskiego oraz dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości – Urszuli D. i Karoliny Ś. – obrona podniosła zarzut nieprawidłowego obsadzenia składu orzekającego. Chodzi o procedurę wyznaczenia ławników oraz kwestię ich możliwego działania na szkodę interesu prywatnego.

    – Skład jest trójkowy. Oprócz czynnika zawodowego, skład uzupełnia dwoje ławników (…). Sprawa ks. Olszewskiego trafiła do warszawskiego sądu około rok temu. Już w lutym 2025 r. podjęto czynności zmierzające do wyznaczenia składu (…). 7 stycznia 2026 r. – taka jest notatka urzędowa w aktach sprawy – stażysta konsultował się z ławnikami wyznaczonymi do sprawy i uzyskał informację, że nie mogą oni brać udziału w rozprawie, ale nie dotyczyło to wszystkich terminów. Niektóre z nich były dostępne zarówno dla sędziego, jak i dla ławników – relacjonował sędzia Łukasz Zawadzki.

20 stycznia wyznaczono nowych ławników, a 21 stycznia miał miejsce pierwszy termin rozprawy. Sędzia Sądu Okręgowego w Opolu zaznaczył, że nowi ławnicy – Krystyna Gelo i Jagoda Miazek – „złożyli oświadczenia, że zapoznali się z aktami sprawy”.

    – To jest ponad 300 tomów akt sprawy. To 200 tys. kart. Jest to możliwe? Albo mamy do czynienia z dwiema osobami, które są Einsteinami do sześcianu i tak szybko przyswajają sobie wiedzę, (…) albo nie zapoznały się z aktami sprawy. Stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski” złożyło zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa w sprawie. Nie jest możliwe, żeby członkowie składu na pierwszy rzut oka zapoznali się z tak gigantycznym materiałem. A mimo to przystąpili 21 stycznia do czynności orzeczniczych – zwrócił uwagę.

Prokurator Generalny wydał wytyczne obligujące prokuratorów do badania składu sędziowskiego pod kątem tzw. neo-sędziów. Zastępca rzecznika prasowego Stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski” podkreślił, że „dochodzi co najmniej do prób manipulowania w składach sędziowskich”.

    – Czytamy, że minister Waldemar Żurek tworzy listę imienną sędziów (…). Oni mają być poddawani różnego rodzaju represjom ze strony prokuratury. Już sam fakt tworzenia takiej listy jest represją władzy politycznej w stosunku do władzy sądowniczej. Jeżeli minister Żurek uznaje, że część sędziów sprzeciwia się władzy politycznej i jego ingerencji w trójpodział władzy, to dla niezawisłego sędziego znaleźć się na takiej liście to zaszczyt  (…). Władza polityczna zmierza w kierunku zakwestionowania trójpodziału władzy, zmierza ku temu, aby – jak było to w okresie reżimu PRL – sprzęgać wszystkie trzy rodzaje władzy i doprowadzić do uniwersalności władzy publicznej – powiedział gość Radia Maryja.

 Mec. Skwarzyński dla Niezalezna.pl: „Tu chodzi o to, żeby zrobić szopkę”. Kulisy procesu ks. Olszewskiego

– Celem tego, co się dzisiaj działo, było odczytanie aktu oskarżenia za wszelką cenę – mówi w rozmowie z naszym portalem mec. Michał Skwarzyński. Obrońca księdza Michała Olszewskiego punktuje zachowanie sądu i prokuratury podczas dzisiejszej rozprawy, wskazując na rażące błędy proceduralne oraz ignorowanie faktu, że ławnicy nie zapoznali się z aktami sprawy.

Dziś w Sądzie Okręgowym w Warszawie kontynuowano posiedzenie w sprawie dotacji z Funduszu Sprawiedliwości dla Fundacji Profeto. Na ławie oskarżonych zasiadają ks. Michał Olszewski oraz byłe urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości. Mimo złożenia przez obrońców szeregu wniosków o wyłączenie sędzi Justyny Koski-Janusz (m.in. ze względu na wątpliwości co do jej bezstronności i polityczne zaangażowanie), sędzia zdecydowała o kontynuowaniu rozprawy i doprowadziła do odczytania aktu oskarżenia.

Tuż po wyjściu z sali rozpraw (sędzia zarządziła kolejną rozprawę na 10 lutego), w rozmowie z naszą reporterką, mec. Michał Skwarzyński nie krył oburzenia przebiegiem posiedzenia.

„Zadanie wykonane”

Obrońca zwrócił uwagę, że sąd zignorował dowody na to, iż skład orzekający nie był należycie przygotowany do sprawy.

Ławniczki nie miały żadnych szans, żeby zapoznać się z aktami – wskazywał mec. Skwarzyński, odnosząc się do sytuacji w sądzie. Jak podkreślił, dla prowadzących sprawę „nie miało znaczenia jaki był stan faktyczny, nie ma znaczenia czy ktoś się z czymkolwiek mógł zapoznać”.

Zdaniem adwokata, dzisiejsze działania sądu były z góry ukierunkowane na jeden efekt, bez względu na okoliczności prawne.

– Celem tego, co się dzisiaj działo, było odczytanie aktu oskarżenia za wszelką cenę. Bo proszę zwrócić uwagę, że sądu nawet nie interesowało stanowisko naszych klientów. Skończył proces, zadanie wykonane w postaci odczytania, tyle
– relacjonował obrońca ks. Olszewskiego.

Szopka zamiast sprawiedliwości

Zapytany przez naszą dziennikarkę, dlaczego obecny na sali prokurator nie oponował, widząc, że ławnicy są nieprzygotowani, mec. Skwarzyński ocenił to jednoznacznie:

– Tu nikt nie liczy na skazanie za cokolwiek, tu chodzi o to, żeby zrobić szopkę – stwierdził mecenas. Dodał, że bierność oskarżyciela w tej kwestii wynika z charakteru całej sprawy.

– Prokuratura nie chciała, nie chce wyjaśnienia tej sprawy merytorycznego. Prokuratura chce doprowadzić do sytuacji takiej, żeby gonić króliczka, a nie żeby cokolwiek wyjaśnić.

Sąd uciekł od wyjaśnień oskarżonych?

Mecenas Skwarzyński wskazał również na naruszenie procedury karnej, do jakiego doszło po odczytaniu aktu oskarżenia. Zgodnie z logiką procesu, kolejnym krokiem powinno być oddanie głosu oskarżonym. Tak się jednak nie stało.

– Powinno nastąpić bezpośrednio po odczytaniu tego aktu odebranie stanowiska od oskarżonych – tłumaczył prawnik. – To też nie zostało wykonane - dodał.

– „Sąd mógł nie chcieć odbierać wyjaśnień w pełni, ale powinien odebrać stanowisko od oskarżonych. Widać, o co chodziło w tym procesie – podsumował dla Niezalezna.pl mec. Michał Skwarzyński, dodając, że zachowanie składu orzekającego jest działaniem „wbrew przepisom”.

Przypomnijmy, że obrońcy kwestionują nie tylko przygotowanie ławników, ale też sam sposób wyznaczenia sędzi referent, wskazując, że losowanie mogło zostać celowo zaburzone, aby sprawę przejęła sędzia Koska-Janusz, znana z politycznych sporów z byłym kierownictwem Ministerstwa Sprawiedliwości.

 Mec. Wąsowski: Ks. Olszewski nie ma najmniejszej szansy na uczciwy proces

Ruszył proces, zadanie zostało wykonane. Z pogwałceniem konstytucji, ustaw, przepisów prawa, niewłaściwym składem, ławnikami, którzy w ciągu doby zapoznali się z liczącym kilkaset stron materiałem dowodowym - kpił z przebiegu posiedzenia mec. Krzysztof Wąsowski. O akcie oskarżenia powiedział: "nie sądzę, żeby ktokolwiek z państwa na sali zrozumiał ten akt oskarżenia, bo mam wrażenie, że prokurator też go nie rozumie".

    Ze złamaniem zapisów Konstytucji, ustaw, przepisów prawa, z niewłaściwym składem, z ławnikami, którzy w ciągu jednego dnia zapoznali się z kilkusetstronicowym materiałem dowodowym, ruszył proces. Mamy więc sukces sądu – powiedział mec. Krzysztof Wąsowski.

    I w związku z tym widać wyraźnie, że nie ma najmniejszej szansy na uczciwy proces. Pokazała to pani Koska-Janusz, sędzia referent. Zignorowała wszystkie wnioski obrony. Odeszła od – jak się wydawało – dobrze wypracowanej tradycji procesowej, aby poczekać na rozstrzygnięcie tak fundamentalnych wniosków. I mimo wszystko postanowiła dowieźć ten temat – dodał prawnik.

    Oczywiście będziemy brać w tym udział, choć to, co zobaczyliśmy dzisiaj na tej sali, to jest wyjątkowo skandaliczne pogwałcenie prawa do obrony – podkreślił adwokat.

„To jest ogień nękający”. Tomasz Sakiewicz o presji władzy na Republikę i procesie ks. Olszewskiego

Gościem Republiki u Piotra Nisztora był redaktor naczelny naszej stacji Tomasz Sakiewicz. W rozmowie mówił o narastających atakach władzy na Republikę, wzywaniu dziennikarzy na przesłuchania oraz sprawie księdza Michała Olszewskiego. Na antenie skomentował także na gorąco wystąpienie mec. Krzysztofa Wąsowskiego po wyjściu z sali sądowej, gdzie prokuratura Żurka dąży do skazania kapłana. 

Republika broni wolności i prawdy

Już na początku rozmowy Sakiewicz zwrócił uwagę na kolejne skandaliczne działania organów ścigania wobec dziennikarzy Republiki:

    — To jest kolejne wezwanie dziennikarza w sprawie Jarosława Olechowskiego, za jakieś stare rzeczy, chyba tylko z tego powodu, że pracował w czasach, kiedy Jarosław Olechowski był w Telewizji Publicznej. Łączy ich jedno, że wszyscy pracują dziś w Republice — wskazał. 

Redaktor naczelny stacji mówił wprost o nękaniu pracowników i próbach zastraszania całego zespołu:

    — Próbowano ustalić od jednego z naszych dziennikarzy adres, Michała Rachonia. Z jednej strony policja przesyła karę za to, że za szybko biegł na parkingu, z drugiej strony nękają go pytaniami o adres kolegi. To jest ogień nękający — mówił. 

Sakiewicz podkreślał, że wezwania dotyczą nie tylko dziennikarzy:

    — Tu są ludzie z ochrony, którzy mają wezwania prokuratorskie. Za chwilę będą wzywać wszystkich po kolei. Inne media nie protestują, a niektórzy mówią nawet, że nam się to należy — podkreślił. 

W trakcie rozmowy redaktor naczelny przypomniał, że Republika stała się centralnym miejscem oporu wobec opresyjnej władzy:

    — Jesteśmy domem wolnego słowa, ale też domem wolności dla ludzi prześladowanych. Często zarzuty nie dotyczą ich bezpośrednio, tylko ich przełożonych — wskazywał. 

Na antenie stacji w trakcie programu pokazano również obrazki z Sądu Okręgowego w Warszawie, gdzie toczy się sprawa księdza Michała Olszewskiego. Po wyjściu z sali sądowej głos zabrał jego obrońca, mec. Krzysztof Wąsowski, który nie krył krytycznej oceny postępowania:

    — Nie ma najmniejszej szansy na uczciwy proces. To coraz mniej przypomina proces. Wygląda to fatalnie z punktu widzenia praworządności — podkreślił.

Mecenas wskazywał na naruszenia podstawowych zasad prawa:

    — Z pogwałceniem konstytucji, ustaw i przepisów prawa, z niewłaściwym składem, z ławnikami, którzy w ciągu jednego dnia zapoznali się z kilkusetstronnicowym materiałem dowodowym — mówił. 

Tomasz Sakiewicz, komentując słowa obrońcy ks. Olszewskiego, mówił o nielegalnym charakterze postępowania ludzi Tuska i Żurka: 

    — Mamy nielegalny skład sędziowski, nielegalny sąd i nielegalną prokuraturę. Złamano wszystkie możliwe reguły prawa — ocenił. 

Zwracał uwagę na tempo prowadzenia sprawy:

    — Z jakiegoś powodu im bardzo zależy, żeby udowodnić, że ktoś będzie skazany. Nie Zbigniew Ziobro, nie jego współpracownicy, tylko osoby niższego szczebla — wskazywał. 

za:tvrepublika.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.